Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Tradycyjne małżeństwo czy związek partnerski?

Rekomendowane odpowiedzi

Jak Wy do tego podchodzicie? Gdybyście mieli wybierać, to co byłoby Wam bliższe? Czy w ogóle Waszym zdaniem jest aż tak duża różnica i czy postawienie małżeństwa i związku partnerskiego na dwóch krańcach ma sens? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę że stawianie ich na dwóch przeciwległych biegunach nie ma sensu. Różnice są znikome, tak na prawdę jedyna która rzuca mi się w oczy to to, że opisując relację dwojga osób jako małżeństwo nacisk pada bardziej na wymiar czasowy ich relacji ("aż śmierć nas nie rozłączy  itp. itd.) a mówiąc o partnerstwie akcent pada raczej na sposób w jaki tę relację tworzą, jej jakość. 

Osobiście bliżej mi do związku partnerskiego. Ważniejsze dla mnie jest to dlaczego z kimś jestem i na jakich zasadach niż to, jak długo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Na początek związek partnerski. Później zawsze można to rozwinąć w małżeństwo.

Myślę, że małżeństwo jest lepsze, właściwsze, jeśli chce się mieć dzieci.

Edytowane przez nvm

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Większość moich znajomych to mają małżeństwa.Ale,jedna lat 35.Ze Wsi,żyje bez ślubu.Nie ma dzieci.Można ? można 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie sądzę, żeby ślub był do czegokolwiek niezbędny. Jeśli dwoje ludzi się kocha, to papierek niczego nie zmieni. Podobnie jak odklepanie klasycznej przysięgi czy to przed przedstawicielem jakiegoś wyznania, czy przed przedstawicielem państwa. Może nawet na związek partnerski składa się więcej starań- w końcu nie ma wspólnego nazwiska, wspólnych zobowiązań narzuconych przez państwo czy religię itd. Więc wydaje mi się, że długoletni związek partnerski jest cenniejszy niż długoletnie małżeństwo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Małżeństwo jest dla mnie decyzją, że chce się spędzić z daną osobą resztę życia. Bardziej sztywna, zdecydowana, trwała forma.

Związek partnerski traktuję jako coś bardziej swobodnego. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na obecny stan w Polsce odnośnie związków partnerskich i egzekwowanie ich przez państwo, warto wziąć tylko ślub cywilny, wtedy jest otwarta droga do wszystkich możliwości, oczywiście jeśli komuś zależy na tym, aby decyzje prawne były podejmowane jako dwie osoby, w świetle obecnie panującego prawa!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie mam nic do związków partnerskich, ale małżeństwo jest dla mnie czymś, co nadaje miejsce na świecie. Może to głupie, ale w mojej głowie brzmi to jako coś w stylu: mam własną rodzinę. Tak naprawdę zawsze chciałam wyjść za mąż, ponieważ wychowałam się w rozbitej rodzinie i chciałabym zobaczyć jak to jest mieć własną rodzinę. Wiem, że to tylko papier z Urzędu Stanu Cywilnego, ale w mojej głowie ten papier jest w jakiś sposób ważny. Nie niezbędny rzecz jasna. No i oczywiście każdy ma prawo zadecydować czy chce żyć w związku partnerskim, czy też nie i nikomu nic do tego. Forma związku partnerskiego też mi odpowiada, aczkolwiek w mojej głowie sfinalizowaniem tego, co łączy dwie osoby jest właśnie małżeństwo. No, ale  to tylko moja myśl ;) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lilith po części się z Tobą zgadzam. Sam gest oświadczyn i potem ślubu to może być pewna forma pokazania ogromnego uczucia, którym darzy się drugą stronę ;) Cały sęk w tym, co dzieje się potem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Lilith napisał:

Forma związku partnerskiego też mi odpowiada, aczkolwiek w mojej głowie sfinalizowaniem tego, co łączy dwie osoby jest właśnie małżeństwo. No, ale  to tylko moja myśl

Też mam takie poczucie; co może być argumentem zarówno za jak i przeciw małżeństwu z konkretną osobą :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 20.01.2019 o 12:53, Heledore napisał:

@Lilith po części się z Tobą zgadzam. Sam gest oświadczyn i potem ślubu to może być pewna forma pokazania ogromnego uczucia, którym darzy się drugą stronę ;) Cały sęk w tym, co dzieje się potem.

Powiem tak - dlatego ważne, żeby przed sobą nie udawać, bo to i tak wyjdzie. To, co po oświadczynach jest bardzo często takim "pokazaniem" tego, co się ukrywało. Przynajmniej ja tak to widzę. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 10.07.2019 o 18:38, wiejskifilozof napisał:

Miłość nic nie wylkucza

A czym dla Ciebie jest miłość?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 10.07.2019 o 16:29, Lilith napisał:

To, co po oświadczynach jest bardzo często takim "pokazaniem" tego, co się ukrywało.

Oj tak. W końcu mnóstwo młodych małżeństw czy narzeczeństw właśnie wtedy się rozpada. Wychodzi wszystko, co irytuje w drugiej osobie, okazuje się, że zbyt dużej liczby rzeczy nie da się zmienić i... koniec.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 20.01.2019 o 10:25, Lilith napisał:

Nie mam nic do związków partnerskich, ale małżeństwo jest dla mnie czymś, co nadaje miejsce na świecie. Może to głupie, ale w mojej głowie brzmi to jako coś w stylu: mam własną rodzinę. 

Zgadzam się . Twoje słowa są mi bliskie. 

W moim mniemaniu to nie jest głupie. 

W dniu 20.01.2019 o 10:25, Lilith napisał:

 Wiem, że to tylko papier z Urzędu Stanu Cywilnego, ale w mojej głowie ten papier jest w jakiś sposób ważny. 

Ile warte jest papierowe 100 tys.? Jest warte tyle jaką wartość im nadadzą ludzie.

Kiedyś mieliśmy ciekawą chodź krótką dyskusje na zajęciach z filozofii. Jej przedmiotem była wartość długopisu:)

W dniu 20.01.2019 o 10:25, Lilith napisał:

No, ale  to tylko moja myśl ;) 

Podoba mi się:) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Lilith napisał:

A czym dla Ciebie jest miłość?

Jeżeli się kocha pan z panią bez ślubu.Miłość,to zaufanie,tolerowanie siebie.Wybaczanie,akceptacja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Abstrahuję całkowicie od religii i wiary. Zarówno w związku partnerskim jak i w związku małżeńskim można być szczęśliwym albo nieszczęśliwym. Jedno i drugie ma swoje wady i zalety. Jednak wejście w związek małżeński z niewłaściwych pobudek - "bo tak trzeba", "bo tak wymaga religia", "bo tego oczekuje społeczeństwo, rodzina, znajomi", "bo już tyle czasu jesteśmy ze sobą", "bo będziemy sformalizowani", "bo dla dzieci, bo będziemy wszyscy mieli to samo nazwisko i unikniemy pytań w szkole, urzędach" to jest poważny błąd, ktory często ma opłakane skutki. Badania socjologiczne i statystyki na temat zmian (głównie niekorzystnych) jakie zachodzą w związku po jego sformalizowaniu w stosunku do okresu wcześniejszego oraz odsetek(%) rozpadających się w Polsce młodych małżeństw (~50%) nie kłamią... Pewien łysol powiedział, że kiedy rodzi się Targaryen to bogowie rzucają monetą. Najwyraźniej w przypadku małżeństwa jest podobnie.

 

Cytat

Tak naprawdę zawsze chciałam wyjść za mąż, ponieważ wychowałam się w rozbitej rodzinie i chciałabym zobaczyć jak to jest mieć własną rodzinę.

Szefowo, no hard feelings, ale w moim przeświadczeniu to jest właśnie jedna z wcześniej przeze mnie wspomnianych niewłaściwych pobudek.

 

W ogóle to zawsze mi się to myli... ile razy powiedziałem, że kobieta chciała się ożenić, a mężczyzna wychodzi za mąż, a osoby przytaczane w wypowiedziach na pewno nie były orientacji homoseksualnej. XD

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

nie odpowiada mi związek małżeński choć (część romantyczna mnie nawet nawet lubiłaby wizję że ślub itp) ale wracając na smutną ziemię to nie. Cud musiałby być żebym chciała wyjść za mąż (cudowny facet z którym mogłabym się pobawić w te śluby). Czy to może coś znaczyć prócz tej otoczki katolicko-romantycznej? Nie mam nic przeciwko, ale nie widzę w tym niesamowitości jakiejś którą muszę odbębnić bo będę gorsza niż inni. 

 

związek partnerski, no bycie ze sobą. Ty jesteś moja ja jestem Twój, razem będziemy wywozić gnój. Chyba jest to okej jeśli znajdziemy akuratnią połówkę, z którą się dogadujemy, itp to jest to w porzo. Przypieczętować "połączenie dusz i ciał" można bez wielkiej ceremonii. 

 

 

Edytowane przez needsomesleep

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam wrażenie, że związek małżeński to odpowiedzialność jaką bierzemy za drugą osobę i większa doza pewności, że ta druga osoba nas tak po prostu nie zostawi i będzie z nami ponad wszystko. Oczywiście w rozsądnych granicach...ale na pewno nie rozstaniemy się bo skarpetki same nie wynoszą się do kosza na brudną bieliznę. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 18.08.2019 o 07:46, Lunaa napisał:

Mam wrażenie, że związek małżeński to odpowiedzialność jaką bierzemy za drugą osobę i większa doza pewności, że ta druga osoba nas tak po prostu nie zostawi i będzie z nami ponad wszystko. Oczywiście w rozsądnych granicach...ale na pewno nie rozstaniemy się bo skarpetki same nie wynoszą się do kosza na brudną bieliznę. 

Czyli to tylko chłyt, łapiemy tę drugą osobę na "papier", podpisuje cyrograf i już nie może się wycofać, a przynajmniej nie tak łatwo? Czy to istota małżeństwa? ;)

 

Jeżeli partnerstwo rozpada się bo ktoś nie wyniósł skarpetek do kosza na brudną bieliznę, niezależnie czy to związek partnerski czy małżeństwo, to poważnie zastanowiłbym się nad fundamentami i sensem kontynuacji takiego "układu". Aczkolwiek sam nawyk niewynoszenia skarpetek paskudny, zgadzam się. Generalnie się pilnuję przez swój pedantyzm ale parę razy mi się zdarzyło popełnić tę zbrodnię, zostałem skutecznie zreformowany.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, Lord Cappuccino napisał:

Czyli to tylko chłyt, łapiemy tę drugą osobę na "papier", podpisuje cyrograf i już nie może się wycofać, a przynajmniej nie tak łatwo? Czy to istota małżeństwa? ;)

 

Lordzie zupełnie nie miałam tego na myśli...raczej to jak  było kiedyś...mianowicie gdy się coś psuło to się naprawiało a nie wyrzucało od razu do kosza. A tak mam wrażenie jest dzisiaj...gdy napatoczy się problem najczęściej się rozchodzimy albo szukamy kogoś innego a w związku partnerskim jest to szczególnie prostsze gdyż przeważnie nic nas nie "łączy". Węzły małżeństwa to już inna sprawa...dochodzą takie nieprzyjemności jak sprawa rozwodowa i podział majątku...itp itd. Jednym słowem zastanowimy się dwa razy zanim się rozejdziemy. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×