Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Jesteście w stanie być systematyczni w swoich działaniach i realizacji planów? Czy przeszkadzają Wam problemy, z którymi się zmagacie? U mnie z systematycznością jest różnie. Jest ona w dużej mierze zależna od tego jakiej kwestii dotyka w moim życiu. Jeśli takiej, na której mi zależy, to potrafię być systematyczna. Z innymi już jest problem, ponieważ zaangażowanie i oddanie energii, którą się codziennie ciuła jest ograniczone. A jak jest u Was? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W ostatnim czasie systematyczność jaką miałam to systematyczność brania leków. Odstawiłam leki i już nie mam nic co robię systematycznie. Moje życie jest dalekie od systematyczności. Tak mi się wydaje. No chyba, że jest to ustalone gdzieś odgórnie, że muszę, że coś po prostu muszę. A jak nie muszę to ciężko mi cokolwiek robić z systematycznością typu.jakies ćwiczenia , basen, dieta itp. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@dumpspomijając ćwiczenia, czy taki styl życia Ci odpowiada? Czy jednak w niektórych aspektach przydałaby się systematyczność?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 14.01.2019 o 05:23, Lilith napisał:

U mnie z systematycznością jest różnie. Jest ona w dużej mierze zależna od tego jakiej kwestii dotyka w moim życiu.

U mnie jest bardzo podobnie. Ogólnie mam bardzo silne poczucie obowiązku- jeśli komuś coś obiecałam, to rzeczywiście to zrobię- tylko z terminem jest różnie. Jak jestem w dołku, to jest generalnie dramatycznie. Przerasta mnie wstanie z łóżka, a co dopiero dopełnienie swoich obowiązków na czas. Natomiast po drugiej stronie, w górce, nie ma niczego, co byłoby trudne czy niemożliwe. Nie ma problemów, są tylko wyzwania ;) Aktualnie jestem na etapie nr 2. Podjęłam się prowadzenia zajęć, daję korepetycje, wzięłam się za dodatkową pracę i jeszcze odrabiam co swoje na uczelni, nie wspominając o dbaniu o dom ;) I nie ma najmniejszego problemu- wyrabiam się, a co lepsze potrafię w tym wszystkim jeszcze znaleźć chwilę, żeby poczytać :D

Co do globalnej systematyczności- jak widać- cała moja praca odbywa się wielkimi falami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lilith przydałaby się, przydała ale teraz chyba mam gorsze problemy.. może kiedyś będę miała okazję zacząć coś robić systematycznie 😉 jak się ogarnę to zobaczymy 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Duża Mi

Kiedyś potrafiłam być systematyczna, niezależnie od wszystkiego. Aktualnie mną i moją pracą rządzi moje samopoczucie i huśtawki nastrojów, co na systematyczności odbija się negatywnie. Wykorzystuję każdą zwyżkę na intensywną pracę, bo nie wiem, czy na drugi dzień będę miała na cokolwiek siłę.

Zauważyłam, że równie negatywny wpływ na systematyczność ma u mnie brak regularnych zajęć i narzuconych odgórnie obowiązków. Gdy chodziłam na dyżury, zajęcia itd. wszystko było zdecydowanie bardziej poukładane, zdążałam ze wszystkim i miałam w sobie więcej samodyscypliny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Duża Mi też to u siebie zauważyłam. Im mniej mam zajęć, tym ciężej mi się do czegokolwiek zebrać, bo "przecież jest jeszcze tyle czasu!". Koniec końców wiele rzeczy robię na ostatnią chwilę, co jak wiadomo jest bardzo niekorzystne dla efektu prac ;) W dawnych czasach, kiedy zajęcia miałam od rana do wieczora, łatwiej było się trzymać planu pracy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Systematyczność to jedna wielka zmora. Tak to określę :D Zawsze jest problem z trzymaniem się planu, rozpiskami, systematycznością robienia danej rzeczy. Wiadomo, że żeby osiągnąć efekty, to w wielu wypadkach trzeba zachować cykliczność. Tylko jak to zrobić podczas dołów, kiedy tak jak wspomniała @Heledore przerasta wstawanie z łóżka?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lilith wydaje mi się, że warto próbować robić chociażby najmniejsze rzeczy, które przecież wtedy wydają się równie nieosiągalne, co wejście na Mount Everest. Dbanie o higienę, umycie włosów, zębów. Powoli, małymi kroczkami. A z czasem, z lepszym samopoczuciem będzie już łatwiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 7.09.2019 o 16:15, Heledore napisał:

@Lilith wydaje mi się, że warto próbować robić chociażby najmniejsze rzeczy, które przecież wtedy wydają się równie nieosiągalne, co wejście na Mount Everest. Dbanie o higienę, umycie włosów, zębów. Powoli, małymi kroczkami. A z czasem, z lepszym samopoczuciem będzie już łatwiej.

Nie do końca. Jak odpuścisz w pewnym momencie i machniesz ręką choćby w jednym dniu, to następnego dnia też nie będzie ochoty, żeby daną rzecz zrobić. Wystarczy, że odpuści się raz i klops. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lilith właśnie o to mi chodzi. Żeby nie odpuszczać, nawet najmniejszych rzeczy, chociaż wydaje się to nieosiągalne. To mimo wszystko warto się "zmusić".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×