Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

@lękowiec1989 odkładam kasę na sztalugę, płótna i porządne farby :D 

Ze słodyczy? Dosłownie wszystko, oprócz żelek lukrecjowych. A tak to wszystko pożrę 😆 Aaaa z dietą masz rację ale to chyba dopiero jak będę miała własny ogródek albo wypracuje w sobie nawyk dbania o wszystko i bycie regularną

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Novocaine O proszę, lubisz malować?
Słodycze są spoko :D Z drugiej strony, nie ma co wymagać od siebie wszystkiego na raz 🙂 Ja też mam wiele aspektów życiowych, które chciałbym zmienić, ale na spokojnie bo zbyt szybko stanę się idealny :D:D:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@lękowiec1989 malowanie to moje życie, tylko przez te epizody depresyjne moja wena jet zerowa... No i przez to nic mi nie wychodzi - to jest jednym z powodów mojej frustracji, dlatego jak jak próbuję kolejny raz i nie wychodzi mi  to sie wkurzam. :C Nie mam czasu na to, ciężko to wszystko poogarniać.

Oooo ja tak samo z tymi aspektami życiowymi :D życzę Ci żebyś się stał prawie-idealny bo bycie idealnym jest okropne  :D hehe

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O tej godzinie nie ogarniam duzo ani nie mam wiele skupienia czy cierpliwosci do czytania, ale serdecznie witam nowe osoby. Z kilku wpisow ktore udalo mi sie przeczytac, zanim stracilam do tego sily XD , widze, ze sa rzeczy ktore nas lacza ;) Mam nadzieje na mila atmosfere i wspolprace

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 7.01.2019 o 21:44, lękowiec1989 napisał:

@Novocaine 🙂Ja też mam wiele aspektów życiowych, które chciałbym zmienić, ale na spokojnie bo zbyt szybko stanę się idealny :D:D:D

Hej Wszystkim 🙂

U mnie dość podobnie tylko:

w trakcie dołów : "wszystkie aspekty życiowe chce zmienić"

w trakcie górek : "są pewne aspekty życiowe, które chciałabym zmienić"

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cytat

 

w trakcie dołów : "wszystkie aspekty życiowe chce zmienić"

w trakcie górek : "są pewne aspekty życiowe, które chciałabym zmienić"

 

Nigdy na to nie zwróciłem uwagi, ale faktycznie coś w tym jest.

To się potem bardzo na motywacji do wydobywania się z dołka odbija. To "wszystko" rośnie do tak kolosalnych rozmiarów, że odechciewa się robić cokolwiek. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Anomka fajnie że jesteś :D faktycznie duzo jest rzeczy które łączą nas pomimo problemów

@na_leśnik tak, u mnie np sie to objawia sztywnieniem mięśni albo kompletną blokadą i lękiem przed wyjsciem z domu. Twój cytat jest bardzo prawdziwy  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Novocaine napisał:

tak, u mnie np sie to objawia sztywnieniem mięśni

Z kolei jak od dziecka mam taki odruch napinania całych mięśni na przynajmniej kilka sekund. Nie zauważam nawet, że tak robię, podejrzewam, że zdarza sie to  nawet kilka razy w ciągu godziny. No i jakby to powiedzieć, moje ogolnopojete otoczenie reaguje różnie, może mysla, że to taki trening izometryczny 🙂

3 godziny temu, Novocaine napisał:

albo kompletną blokadą i lękiem przed wyjsciem z domu.

Mój dzisiejszy bilans :

zrobienie zakupów - 40 minut

czas niezbędny do tego, żeby się psychicznie zebrać do tego przedsięwzięcia - 4h

2 godziny temu, lękowiec1989 napisał:

Witam nowych użytkowników 🙂

Hej 🙂

Bardzo miło Was poznać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja również witam wszystkich :D 

A jak u Was wyglądają wystąpienia publiczne? Nie wiem czy studiowaliście/studiujecie/uczyliście się, czasem w życiu się zdarza, że trzeba mówić przed większą grupą ludzi.

Ja za godzinę mam swoją półgodzinną prezentację, którą zaliczam semestr studiów. Przygotowywałam ją dosyć długo bo panicznie boję się wystąpień publicznych, przećwiczyłam ją kilka razy, wychodziło dosyć dobrze.. ale w tym momencie czuję ścisk w żołądku i naprzemienne fale zimna i ciepła, do tego bardzo onieśmiela mnie to, że mam dość mocną alergie na szyi i twarzy.. a tu przez pół godziny 30 osób będzie się na mnie gapiło. Stresuje się, o mamo, o mamo, o mamo, chcę uciec... albo przydałaby mi się peleryna niewidka, o tak!

i przy tej okazji życzę Wam miłego dnia. Błagam, trzymajcie kciuki żebym nie uciekła z płaczem. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@wanderlust spokojnie, nie na Ciebie tylko na prezentację w power point, którą przygotowałaś :D Jak Ci poszło?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, wanderlust napisał:

A jak u Was wyglądają wystąpienia publiczne?

Cześć!

Po polsku może być, w obcym języku tragedia 🙂

Jeśli nie miałaś żadnych nieprzewidzianych opóźnień, i jeśli mój mózg działa na tyle sprawnie, żeby policzyć czas, to chyba już jest po wszystkim. Życzę Ci, żebyś znalazła radość na cały weekend w tym, że to już jest za Tobą 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przeżyłam, przeżyłaaaaam :D Dziękuję @Heledore, dziękuję @Nieistotne00! Poszło bardzo dobrze, 90% więc jestem w szoku. Opóźnienie było bo komputer nie znalazł mojego pendriva i musiałam kombinować. Już teraz siedzę sobie w moim kątku, pije winko i szczerze.. mam chwile luzu psychicznego i czuję satysfakcję z dzisiejszego dnia. Nie spanikowałam!

@Nieistotne00 piękne słowa, ja Tobie też życzę spokoju ducha i radości. I przesyłam wszystkim duuuużo pozytywnej energii 🙂 Miłego weekendu!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@wanderlust to świetnie, gratuluję 🙂

U mnie z wystąpieniami publicznymi nie ma problemu zazwyczaj, jeśli akurat nie mam zjazdu. Raczej stronię od przebywania ogólnie wśród większej ilości ludzi. Wyobraźcie sobie, że wychodzicie w połowie zajęć bo was ściska, boicie się i łapie was stres. Tylko dlatego. Zawsze byłam introwertyczką ale teraz to już nabiera postać socjofobii chyba. Jak myślicie? :(

Po prostu muszę chodzić do pracy i na zajęcia bo coś w tym życiu trzeba jednak robić. 

@Nieistotne00 sztywnienie mięśni objawia się podczas sytuacji stresowych, nie pamiętam czy miałam to już w dzieciństwie. Teraz ciężko mi się wysłowić w takim stanie. Mam wrażenie, że jak wykonam jakiś ruch (sięgnę po coś do torby, wstanę z krzesła), to zrobię jakiś niekontrolowany ruch. No i do tego wszystkiego dochodzi ciągłe przeczucie, że ktoś mnie obgaduje, mówi że się nie nadaje i że co ja sobie wyobrażam... Wydaje mi się że mówię coś głupiego, na siłę, a się nie znam, albo że robię wszystko źle, wolno... To już poza sztywnieniem mięśni.

Eh

Pozdrawiam wszystkich 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Novocaine napisał:

Wyobraźcie sobie, że wychodzicie w połowie zajęć bo was ściska, boicie się i łapie was stres.

Boże, miałam dokładnie tak samo 😕

Miałam wrażenie, że tam nie pasuje, że mówię innym jezykiem. Wyrzuty sumienia, że  poczucie humoru mojego roku mnie drażni zamiast śmieszyć a śmiech jest wręcz moim obowiązkiem. Po pewnym czasie weszłam na jeszcze wyzszy level czyli przestałam chodzić na zajęcia.

Jakkolwiek to nie zabrzmi : postaraj się traktować każdą godzinę spędzaną w takich stresogennych miejscach jako swój sukces. Może da Ci to poczucie spełnionego obowiazku a co za tym idzie odrobinę satysfakcji.

Kolejnym, dość marnym pocieszeniem ale może jednak pocieszeniem jest to, że (przynajmniej według mnie) studia/szkoła są wyjątkowo paskudnym miejscem dla lekowcow. Ułożony,sztywny grafik od a do z, miejsca w taki sposób, że wszyscy wszystkich widzą czy samo ocenienie. Jednak okres akademickoej nauki ma jedną zaletę- kiedyś się kończy 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej, 

czytam sobie co piszecie o studiach i muszę się wtrącić. Z niczego nie cieszę się bardziej jak z tego, że mam to już za sobą. W żadnym okresie swojego życia nie byłam zagubiona tak jak wtedy, może nie stresowały mnie wystąpienia publiczne, ale po prostu czułam,  że tam po prostu nie pasuję. Od samego początku bardzo źle się tam czułam, nie potrafiłam jakoś specjalnie nawiązać z nikim kontaktu i czułam się tam bardzo samotna. Studia to zmarnowany czas i dopiero idąc do pracy stanęłam jako tako na nogi. 

Chyba ważne, żeby mieć poczucie, że robi się to wszystko po coś. Ja nie miałam. 

Pozdrawiam Was! 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, Nieistotne00 napisał:

Miałam wrażenie, że tam nie pasuje

 

33 minuty temu, KotBezOgona napisał:

ale po prostu czułam,  że tam po prostu nie pasuję

Cześć 🙂 🙂 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej,

@Heledore tak, nadal czekam. 

no dzisiejsze zajęcia były po prostu fantastyczne, nie żartuję.

Oczywiście nerwowo wyczekuję poniedziałku :(

Co u Was?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej,

Ja mam lekki zjazd w ten weekend - za dużo czasu spędzonego z własnymi, popapranymi myślami. 

Nerwowo wyczekujesz poniedziałku ze względu na pracę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W każdy niedzielny wieczór czuję to samo, ale ten jest wyjątkowy: tak wymeczyłam samą siebie myślami w weekend, że mam poczucie " to może niech już lepiej będzie ta cholerna praca". Ostatnio zauważyłam u siebie, kolejne świetne zjawisko : irytuje (martwi) mnie zarówno myśl o poniedziałku jak i o piątku. Chyba wewnętrzna presja spędzenia jakoś przyjemno-uzyteczno-aktywnie weekendu mnie przygniata.

Takie moje pytanie do Was, czy Wy też macie taką alergię na wszelaką presję jaką wywiera na Was otoczenie albo Wy sami ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Nieistotne00 napisał:

W każdy niedzielny wieczór czuję to samo, ale ten jest wyjątkowy: tak wymeczyłam samą siebie myślami w weekend, że mam poczucie " to może niech już lepiej będzie ta cholerna praca". Ostatnio zauważyłam u siebie, kolejne świetne zjawisko : irytuje (martwi) mnie zarówno myśl o poniedziałku jak i o piątku. Chyba wewnętrzna presja spędzenia jakoś przyjemno-uzyteczno-aktywnie weekendu mnie przygniata.

Takie moje pytanie do Was, czy Wy też macie taką alergię na wszelaką presję jaką wywiera na Was otoczenie albo Wy sami ?

Hej..Witam wszystkich nowych użytkowników! :papa:

Do Nieistotne00 a gdybyś to określenie "przyjemno - użyteczno - aktywnie" zastąpiła określeniem "przyjemno + walić użytecznie!" ? jeśli lubisz sport, spacer itd no to można połączyć "przyjemne z aktywnym", ale po cholerę ta "użyteczność", nie jesteś w tygodniu wystarczająco użyteczna jak pracujesz? 

Ja też mam alergię na presje otoczenia, więc już dawno zacząłem ją ignorować.. Każdy chyba robi to co lubi (?) odpoczywa jak lubi i żyje jak lubi.. Jeśli ktoś potrzebuje skakać na spadochronie, lub latać na paralotni lub skakać na bangi w weekendy, to niech to robi, ja mogę się oddawać pasji robienia ludzików z kasztanów (powiedzmy) i  nic komu do tego!.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, Nieistotne00 napisał:

 

Cześć 🙂 🙂 🙂

Ups. Czuję się teraz żałośnie, nie umiem nawet napisać normalnie 3 zdań na forum 😐

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×