Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Zjazdy - kiedy czujesz, że przychodzi najgorsze

Rekomendowane odpowiedzi

Temat wsparcia dla osób, które czują, że albo zbliżają się do pogorszenia, albo zjazd już u Nich trwa. Nie zostawajcie sami w takich chwilach/ dniach. Rozmowa na Forum może choć trochę pomóc. Wyrzućcie z siebie myśli, które kłębią Wam się w głowach, kiedy zaczyna być źle. Wiemy, że są zarówno wzloty jak i upadki. Jeśli macie ochotę - podzielcie się na Forum upadkami, żeby wspólnie spróbować się im przyjrzeć, przetrawić i pójść dalej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No dobra, to ja zacznę. U mnie zjazd zaczął się przed świętami. Pojawiły się lęki, kilka razy napady paniki. Święta minęły pod postacią lęku który trwał praktycznie od rana do wieczora. Takie długie lęki powodują stany depresyjne. Po świętach ze 2 dni było trochę lżej, teraz znowu lęk się nasilił. Nie wiem jak wytrzymam na sylwestra, znajomi wszyscy ugadani, a ja całkiem rozłożony. Boję się, że na sylwestra zaczną pojawiać się napady paniki. Każdy tam pewnie będzie pił alkohol, a ja nawet nie wiem czy będę wstanie cokolwiek pić jak tak będę się czuł. Ogólnie przez to czuję się depresyjnie, zamiast się cieszyć z tego sylwestra jest tylko dół.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Luxornie zakładaj od razu, że będzie źle. Może pójdziesz i będzie ok. A jak nie, no to trudno. Byle przeżyć. Trzymaj się tam.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Lilith napisał:

@Luxornie zakładaj od razu, że będzie źle. Może pójdziesz i będzie ok. A jak nie, no to trudno. Byle przeżyć. Trzymaj się tam.

 

dzięki Lilith, pójdę i co będzie to będzie. Najwyżej jak będzie trzeba wyjść wcześniej to trudno.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja czuję to paskudne uczucie w środku, które zwiastuje zjazd. Już jest średnio. Do tego dzisiejsza noc przespana partiami. Jak się sypie u mnie sen, to cała zaczynam się sypać. Mam nadzieję, że dzisiaj odeśpię i nie będzie tak źle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Lilith napisał:

A ja czuję to paskudne uczucie w środku, które zwiastuje zjazd. Już jest średnio. Do tego dzisiejsza noc przespana partiami. Jak się sypie u mnie sen, to cała zaczynam się sypać. Mam nadzieję, że dzisiaj odeśpię i nie będzie tak źle.

U mnie tak samo sen się rozwalił, muszę się wspomagać. A u Ciebie problem bardziej z lękami czy samopoczuciem ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Luxori jedno i drugie, ale przy zjazdach przeważa depresja. Wczoraj zaliczyłam kolejny i jeszcze się chyba do końca nie wygrzebałam. Na razie czuję się odcięta od samej siebie. Ciężko to określić. Jakbym była we śnie, który przypomina moją codzienność tylko, że bez jakichkolwiek uczuć. Jest pustka, czerń. Robię coś, wykonuję swoje obowiązki, ale tak naprawdę mnie tu nie ma. A gdzie jestem? Nie wiem. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój zjazd jest bardzo łagodny i trwa od paru lat, prowadząc w bliżej nieokreśloną "otchłań". Jeśli zjazd będzie trwać, to pewnie za x czasu skończy się szpitalem psychiatrycznym. 

"droga zjazdu" może zrobić się bardziej stroma, gdy znajdę pracę, bo wzrośnie ilość dołujących czynników.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziś na forum weszłam po ponad 3 miesiącach bycia nieaktywną.

Wcześniej było całkiem znośnie. Zdarzały się dni naprawdę dobre i te gorsze. Ale dało się żyć. Byłam bardzo zapracowana. Od jakiś 3 tygodni ciągnie mnie coraz bardziej w dół. Mam zjazd.

Czuję, że nie daje sobie rady z tym co we mnie siedzi. Przeraża mnie to, że nikt nie potrafi mi pomóc i jest mi wstyd, bo znalazłam ludzi, którzy mnie wspierają, a ja i tak nie potrafię się wzbić ponad moje problemy. Boję się, że nigdy z tego nie wyjdę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, Lilith napisał:

Na razie czuję się odcięta od samej siebie. Ciężko to określić. Jakbym była we śnie, który przypomina moją codzienność tylko, że bez jakichkolwiek uczuć. Jest pustka, czerń. Robię coś, wykonuję swoje obowiązki, ale tak naprawdę mnie tu nie ma. A gdzie jestem? Nie wiem. 

Ostatnio mam to samo. Czuję jakby mój umysł został wystrzelony gdzieś daleko w kosmos, a tu została sama skorupka. Jakbym była czymś odurzona - kompletne odrealnienie. Coraz trudniej mi się skupić na czymkolwiek. Wszystko zaczyna sprawiać mi kłopoty i wydaje się być nie wiadomo jakim ciężarem. Boję się, że wraca głęboka depresja. A przecież ciągle biorę SSRI...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@EntroPiaahej. Też ciągle jestem na lekach, ale nie czuję się przez nie lepiej. Było lepiej na początku, a później nastąpiło pogorszenie. Może u Ciebie warto zamieszać w lekach? Rozmawiałaś ze swoim lekarzem? Tak czytam, że jest Ci wstyd, bo mimo wsparcia spadasz w dół. Również mam podobnie. I najgorsze, że średnio wiem, co z tym zrobić. Jak wyhamować? Większość energii idzie na utrzymanie siebie na tym padole i zaczyna brakować mocy, żeby zrobić cokolwiek poza tym. Po prostu wyssanie sił. Dołujące, bo skupiam się na sobie, a są przecież inni dookoła. To tak jakby postawić wybór: depresja i ja kontra inni ludzie. I jak to pogodzić, żeby nikogo nie skrzywdzić brakiem uwagi? Jak wytłumaczyć? Nie wiem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kurczę nie dołujcie mnie. Mam zacząć brać citalopram, ale jakąś wątpię czy to mi w czymkolwiek pomoże, czy tylko dołoży skutków ubocznych...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Luxortak naprawdę, to nigdy nie wiadomo jak zareagujesz na dany lek, więc nie ma co zakładać najgorszego. Może w ogóle nie będzie skutków ubocznych?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lilith brałem już wcześniej kilka innych SSRI i zawsze na początku były typowe objawy, pobudzenie, bezsenność, nasilenie gorszego samopoczucia, potem to mijało oczywiście. Martwi mnie natomiast trochę to znieczulenie emocjonalne po SSRI. Już nie wspominając o braku ochoty na seks. Szkoda, bo akurat w tym cały złym okresie poznałem fajną dziewczynę z którą miałem świetny wieczór pełen emocji. Wchodząc na lek SSRI będzie to żmudny i długi okres dochodzenia do siebie i ciężko się skupić w tym okresie na budowaniu jakichkolwiek relacji z drugą osobą... ehhhh

A jak u Ciebie samopoczucie w nowym roku?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Luxorrozumiem. A z drugiej strony jak będziesz zjeżdżal w dół, to tez będzie ciężko z relacją. A u mnie jest nawet ok. Chwilowo się uspokoiło. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lilith racja bycie w ciągłym stresie i lęku nie ułatwi budowania znajomości. A nie chciałbym kobiety zarzucać swoimi problemami.

To fajnie, że Ci się  trochę uspokoiło, u mnie też trochę mniej lęku niż w święta, widać chyba że po prostu ten okres świąteczny tak negatywnie na nas działa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja wariuję, że zwariuję... to brzmi komicznie. Jest ciężko. Wracają mysli ze do niczego sie nie nadaję. Że ciągle bede tylko odnosiła porażki aż wreszcie czara goryczy sie przeleje i nie wytrzymam. Już dużo rzeczy poszlo nie tak jak mialo pojsc, ostatecznie jestem zadowolona ze nie wyszly bo dzieki temu mogłam znalezc sie w innym "miejscu". Ale gdzies jest ta wytrzymałość człowieka. Boję się że tej porażki już nie zniosę, że coś okropnego mi się stanie że już nigdy nie wyjdę na prostą. ;/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, Lilith napisał:

Może u Ciebie warto zamieszać w lekach? Rozmawiałaś ze swoim lekarzem?

Dawno nie rozmawiałam z moim psychiatrą. Teraz próbuję umówić się na wizytę, ponieważ kończą mi się tabletki, które aktualnie zażywam. Zastanawiałam się nad tym, czy nie spróbować innych leków, ale boję się, że pierwszy miesiąc na „ubokach” będzie nieznośny, a ja nie mogę być teraz niedysponowana, bo czeka mnie dużo pracy.

 

@Luxor

Jeśli chodzi o efekty uboczne, to w moim przypadku było okropnie przez pierwszy miesiąc. Potem zero dyskomfortu. Jedyny trwały „skutek uboczny” to to, że unikam alkoholu. Ale to wyszło mi na zdrowie, bo gdy jest źle to mam ochotę zalać się w trupa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@EntroPiaato może poproś o coś, co nie będzie upośledzać funkcji poznawczych? Ja swojego o to prosiłam, żebym mogła pracować i w sumie pierwszy tydzień był tylko ciężki a reszta była naprawdę ok i czułam się tak, jakbym w ogóle nie miała uboków. To wszystko oczywiście zależy od organizmu i tego, co zadecyduje lekarz, ale może znajdzie coś, co Ci pomoże.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Steviearto tylko lęk. Tylko. Nie wiesz, co się stanie. Wiem, że to jest bardzo silne, ale w życiu są i wzloty i upadki. A po upadkach się w końcu podnosi. Nie zakładaj z góry, że odniesiesz porażkę. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@EntroPiaa a nie masz po SSRI takich skutków jak osłabienie emocji ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dawno nie było tak źle, juz nawet nie mam siły płakać, wszystko mnie boli, trzęsę się. Ja już na prawdę nie mam siły, ile mogę jeszcze znieść, walczę sama I zaczynam przegrywać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Medicinelladoczytałam, że bierzesz leki, ale wizytę masz dopiero za około 2 tygodnie. Nie da się przyspieszyć wizyty?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wczoraj osiągnęłam największy stan krytyczny od dawna. Wieczorem było bardzo źle. Wzięłam większą dawkę benzo, a że raczej unikałam przyjmowania tych substancji i moja tolerancja jest zerowa, ścięło mnie tak mocno, że nie pamiętam co się działo. Spałam 14 godzin. Strasznie boli mnie głowa i jestem okropnie zamulona. Nie wiem czy to był dobry ruch… Nadal po głowie krążą złe myśli, nadal dół… Ja już nie wiem co mam zrobić, żeby poprawić swój stan. Z lekarzem ciągle nie ma kontaktu, a ja bardzo potrzebuje umówić się na wizytę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×