Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Rozpoczynanie kolejnej psychoterapii

Rekomendowane odpowiedzi

Temat dla mnie aż nadto aktualny. Moje odczucia względem podjęcia kolejnej terapii są bardzo mieszane. Z jednej strony wiem, że jest mi potrzebna, wiem, od czego chcę zacząć, wiem, co może zdziałać psychoterapia jeśli trafi się na osobę kompetentną. Mam również obawy. Znam na tyle siebie, że będę porównywać nową terapię do zakończonej i podchodzić nieufnie do nowej terapeutki lub terapeuty. A odnośnie płci - nad tym też się zastanawiam - kobieta czy mężczyzna. Dlaczego się nad tym zastanawiam? Z bardzo prostego powodu - wiele z moich problemów oscyluje wokół krzywdy ze strony mężczyzn i dobrze by było nad tym popracować. Przełamać się i skonfrontować z murem, którego nie mogę przebić. A z drugiej strony - nie wiem, czy nie będzie to zbyt drastyczne i nie zablokuję się tym do reszty. Na psychiatrę wybrałam mężczyznę - nie żałuję, bo jest w miarę ok. Ale u psychiatry, to rozmowa 10 minut, która głównie dotyczy najbardziej dotkliwych objawów. To nie to samo, co psychoterapia. Mam lekki mętlik, co do wyboru. Ogólnie, kolejna psychoterapia i znów wydzieranie z siebie wszystkiego nowej osobie. Jestem ciekawa czy ktoś z Was, kto rozpoczynał kolejną terapię - też miał wątpliwości? Oczywiście nie mówię o identycznych, jak moje, ale ogólnie.  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć @Lilith,

Obecnie chodzę na dwie psychoterapię.  Jestem rozczarowany spotkaniami z nowym psychologiem. Nie postawiła diagnozy. Za cel terapii obrała rozmowę o moich uczuciach. Moje cele (poprawę samooceny i pewności siebie oraz kontaktów z ludźmi) odrzuciła. Co więcej na moją propozycję wzmocnienia/przygotowania mnie do podjęcia pracy zareagowała negatywnie.  Pani psycholog reprezentuje nut psychodynamiczny.

Poprzedni psycholog jest lepszy. Zaproponował konsultację z psychiatra i zadał pracę domową. Jego słowa są dla mnie zrozumiałe i pomocne. Mimo to do jego pracy także mam uwagi. Dał mi zadania do wykonania między spotkaniami. Żadnego z nich nie omawialiśmy na kolejnym spotkaniu. A na pierwszym spotkaniu z nią wspomniałem jej że poprzedni psycholog nie respektował wspólnych ustaleń. Stwierdziła ze ona tak nie postąpi. Zanotuje je w notesie. Wyszło jak zawsze:(   

Spotkałem się 6 psychologami oraz dwoma psychiatrami. Po woli tracę nadzieję na pomoc.  

Mam przykre wspomnienia z przeszłości. Przepracowanie ich polega na zreferowaniu ich w kilku zdaniu po czym stwierdzenie że to przeszłość.  Co jak sądzę ma być dla mnie znakiem aby o tym nie mówić. 

Kiedy zaczynam nową terapię nie mam wątpliwości ale czuję jedynie strachem przed odrzuceniem, obojętnością i ignorancją. Coraz częściej towarzyszy rutyna. Mam już przygotowany szablon w którym zawarłem opis moich objawów oraz przebieg leczenia.  Czytam go na początku aby jak najlepiej wykorzystać czas przeznaczony na wizytę. 

johnn

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też muszę rozpocząć psychoterapię u nowej T. Obecnej coś zaczęło "odwalać' i straciłem zaufanie do niej. Bez zaufania to chyba żadna psychoterapia nie może się udać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja miałam ogromne opory.

1, poprzedni terapeuta od 12 lat 

2.wiek, płeć, nurt 

3. Kto to ma być, terapeuta uzależnień. Seksuolog, psychoterapeuta.. 

4. Musiało być to coś... 

Przeszlam 3 konsultacje 

1. Młody mężczyzna, psychoterapeuta, wydał się ok. Ale on nie podjął się terapii że mną twierdząc że poglebi traume i jeśli jestem heteroseksualna kobieta będzie lepsza. 

2. Starsza kobieta, terapeuta uzależnień, nie było tego czegoś, po wyjściu wiedziałam że to nie ona. 

3. Młoda kobieta z którą złapałam kontakt na dzien dobry, nieszablonowe otwarta, nie chciałam pracować nad tym co było, a wyszło że przerobiłem więcej i szybciej przez pół roku... 

 

Bardzo obawiałem się zmiany, ja nie ufna lekliwa... Budując zamki z piasku, ale wiedziałam że potrzebuję jeszcze pomocy aby pójść do przodu... Nie żałuję decyzji. 

Był ko iec czegoś aby mógł nastac nowy początek. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Megii33czyli można powiedzieć, że wyszło Ci to na dobre. Mimo obaw. Nadal jesteś w terapii?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak nadal jestem, pracujemy nad problemami osoby dorosłej, asertywność, zagrożenie opanowanie leku, autoagresja seksualna, seksualizacja znajomości.

W życiu nie płakałam tak dużo jak u tej T. I tak otwarte rozmowy o seksie... 

Wspiera mnie i daje inne możliwości(,moge usiąść na kanapie z podwinietymi nogami, albo skulona, mam zawsze poduszkę która utrzymuje mnie na powierzchni... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wcześniej chodziłam 2,5 roku na terapię do mężczyzny. Teraz. po 10 latach idąc na terapię miałam cichą nadzieję, że odtworzę tamtą relację, dlatego wybrałam mężczyznę i ten sam nurt. Chwilami żałuję, że nie poszłam do kobiety. Przy mężczyźnie nie czuję się swobodnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×