Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Podsumowanie roku 2018

Rekomendowane odpowiedzi

Rok problemów zdrowotnych, 3 pobyty w szpitalu, pół roku l4, zabieg płuca, wykrycie jakiejś choroby na płucach, zaostrzenie choroby przewodu pokarmowego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Duża Mi

O ile 2017 mnie zniszczył, tak 2018 odbudował, przynajmniej w jakimś stopniu.

Wróciłam do swojej Ukochanej i zrobiłyśmy wspólnie wiele fantastycznych rzeczy, planowanych od dawna, zdałam ten durny egzamin i mogę kontynuować studia, rozpoczęłam terapię, zdobyłam trochę nowych doświadczeń zawodowych... poza paskudna sytuacja w domu, setkami czarnych myśli, kolejnymi straconymi osobami i całą masą zmarnowanego czasu, chyba na plus... ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ogólnie na plus. Zrealizowałam większość moich zadań na ten rok i zamierzam kontynuować je w 2019( terapia, ćwiczenia, praca) Rok ogólnie zleciał mi bardzo szybko, pomimo tego że długo nie pracowałam, bo zmieniałam pracę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Pierwszy dzień zimy, czas na podsumowanie roku. Zacząłem czytać gazetę dla pustelników, nie jadłem blisko 50 dni, przestała mnie cieszyć jazda samochodem i motocyklem, przesiadłem się na rower. Byłbym dobrym pustelnikiem, albo chociaż papieżem, czuję, że to nie dla mnie, wpisana w to wszystko jest samotność, nie narzekam, doceniam ciszę i spokój.

Odrzuciłem dwie oferty pracy i dwa zaproszenia na zlot/sylwestra od dziewczyn forumowych, tego drugiego żałuję najbardziej. Dla jednych latanie po innych kontynentach, czy Europie jest czymś normalnych (szacun :uklon:), a dla mnie samo ruszenie się do miejsca którego nie znam i do tego angażowanie w nowe znajomości to nie lada wyzwanie. @anemon i spółka bawcie się dobrze, z alkoholem i przytulankami nie przesadzajcie :pirate: 

Uznałem, że oprócz zieleni, ogrodnictwa i rzeczy z tym związanych, przyjemność sprawia mi pisanie. Tak, zwykłe pisanie, myślałem by zacząć pisać bajki dla dzieci - ale kto w tych czasach czyta bajki dzieciom? Niewielu rodziców. Może czas pomyśleć nad książką? Ogólny zarys już jest, dwa tomy, może w formie poradników
I. Jak zniszczyć sobie życie na 10 sposobów.  
II. 10 niezawodnych sposobów na odbudowę zmarnowanego życia. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Xonar

Mam mieszane uczucia co do 2018 roku.Z jednej strony sporo drobnych problemów czy spraw udało mi się rozwiązać i uporządkować, z drugiej powinienem zrobić więcej.Rok skończę spędzając święta i sylwestra w samotności -mimo iż w sumie mógłbym jechać do rodziny czy gdzieś się wbić na sylwestra, ale nie potrafię już rozmawiać z większością ludzi.Wszyscy gadają głównie o dzieciach, pracy, kredytach na dom, związkach czy imprezach...Ja niewiele mam w tym temacie do powiedzenia, pewnie z czasem będę się jeszcze bardziej izolował od ludzi, bo nie wiem jak wyjść z tej patowej sytuacji.Rok spokojny, ale raczej do dupy...

Edytowane przez Xonar

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pod koniec stycznia wizyta w szpitalu u przyjaciela i moje ostatnie z nim spotkanie, 9 dni później już nie żył. W lutym i marcu przeżywałam głęboką i ciężką żałobę po jego stracie i starałam się nawiązać kontakt z jego innymi przyjaciółmi, których znałam słabo albo wcale. Zacieśniłam wtedy też więź z Tatą. W kwietniu nastąpiła mała poprawa, pogoda zrobiła się wiosenna i zachęcająca do wyjścia z domu i odzyskałam możliwość pracy nad doktoratem i w ogóle wstania z łóżka. Pospotykałam się wtedy z kilkoma znajomymi, ugościłam kuzynkę z chłopakiem. W maju byłam na konferencji naukowej, nomen omen, o obecności umarłych w naszym życiu. W czerwcu odkurzyłam rower - nauczyłam się na nowo na nim jeździć po ponad dziesięcioletniej przerwie (bo leniem jestem), odkryłam, że dzięki jeździe na rowerze zaczynam odzyskiwać spokój. Niestety wtedy odnowiła się choroba mojej Mamy i musiała mieć robione nieprzyjemne badania lekarskie. Lipiec był gorący i męczący, głównie szukałam lokatorów do mieszkania, które wynajmuję i sprzątałam tam. W sierpniu podobnie. We wrześniu dowiedziałam się, że w moim prawie skończonym doktoracie muszę zmieniać w zasadzie wszystko, całą strukturę pracy i miałam moment załamania, ale potem "wzięłam się w garść". W październiku wyszłam z najgorszego etapu żałoby, ale uruchomiła mi się nerwica społeczna i lęki. W listopadzie zmarła moja Babcia i byłam na pogrzebie (to był mój trzeci pogrzeb w tym roku). A teraz... na początku grudnia byłam chora, a niedawno dowiedziałam się, że bliska mi osoba leci w straszny kanał psychiczny i jeśli nie zaprzestanie destrukcyjnych zachowań (miks leków przeciwbólowych, alkoholu i psychotropów), to i do niej może kostucha zawitać. Bardzo nieprzyjemny był ten rok i mam wielką nadzieję, że 2019 będzie dla mnie lepszy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo dobry 😍Justyna lat 40.Siedziała mi na kolanach.Byłem na Mazurach.

Mam 3 miejsce w Boccia.

Słucham dużo pagan metalu.Umiem,doprawić zupy.

Mówię do Celi lat 44 masz ładne ciało.

Mamy Punto Sportnig.

Brat miał pracę w MCDONALDS.

Kupuję,trzy a nawet 4 książki w miesiącu.

Trzaskaowski wygrał w Warszawie.

Ten rok był świetny/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
8 godzin temu, wiejskifilozof napisał:

Trzaskaowski wygrał w Warszawie.

... i za chwile wydymał bez mydła swoich wyborców w temacie bonifikaty przy wykupie mieszkań :classic_biggrin:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobry temat.

Dla mnie 2018 rok był ciężki, jak praktycznie każdy w moim życiu... 

A ten był jeszcze cięższy, bo w marcu, niespodziewanie odeszła najbliższa mi osoba z rodziny. Zaraz po tym wprowadził się do mnie mój chłopak, co bardzo cenię, choć byliśmy już jakiś czas razem, nie spieszyło mu się specjalnie do mieszkania razem, a ja czułam już taką potrzebę. Gdyby nie to co się zdarzyło, to pewnie nieprędko byśmy zamieszkali razem.

Okres żałoby i tak zniosłam jak na mnie dość dobrze. Wcześniej myślałam, że nie poradzę sobie z tym i skończę z tego powodu na oddziale.

Nauczyłam się życia w nowej rzeczywistości. W rzeczywistości praktycznie bez rodziny, bez żadnej bliskiej osoby oprócz chłopaka.

Moja izolacja od ludzi pogłębiła się. Od dłuższego czasu pierwszy raz chyba w życiu doszłam do etapu, że nie przeszkadza mi to. Kiedyś to mimo lęku społecznego chciałam poznawać nowe osoby. Obecnie nawet uważam, że nie mam zbyt wiele do powiedzenia w towarzystwie, to po co zabierać głos.

W pewnym sensie zmieniłam się na niekorzyść. Kiedyś miałam dużo zainteresowań, byłam bardzo ciekawa świata, teraz wystarczy mi włączyć sobie netflixa. To też kwestia tego, że mój chłopak ma trochę inne zainteresowania ode mnie, a wcześniej dobierałam sobie partnerów według zainteresowań bardziej. I jest to też wina pewnej anhedonii i tego, że przy moim stałym antydepresancie nie mam siły na zbyt wiele, ani motywacji.

Dwa razy w tym roku podbijałam dawkę, nigdy nie byłam na 225 mg wenlafaksyny i nie myślałam, że dam radę tyle brać. Dzięki temu jestem trochę bardziej spokojna, mniej skłonna do kłótni czy impulsywnych zachowań.

Moje dolegliwości gastryczne nasilały się. Dalej nie znalazłam na to sposobu, bo lekarstwa na to nie ma.

 

  A plusy? Trochę ich tam było.

Nie wpadłam w depresję po okresie żałoby.

Nauczyłam się żyć inaczej, stałam się trochę bardziej niezależna, bo wiem, że nie mogę na nikogo liczyć (rodzina to jednak zawsze rodzina, facet może w każdym momencie sobie odejść, albo ja od niego).

Zaliczyłam 6 wyjazdów, głównie za granicę. Wydałam na to dość dużo, ale było mi to potrzebne, żeby się nie załamać i żeby chcieć jakoś tam żyć. Dużo zwiedziłam i dzięki temu wiem, że podróże naprawdę sprawiają mi radość i chcę jak najwięcej zobaczyć w życiu.

Trochę ustabilizowałam się emocjonalnie i mój związek też, przestałam kłócić się z chłopakiem o byle co i grozić mu, że go zostawię - też w dużej mierze z powodu tego, że na obecnej dawce wenli mam wywalone na wiele rzeczy i ochotę na niewiele.

Obroniłam magisterkę na 5. Kilka dni później dostałam pierwszą pracę. Co prawda po miesiącu z hakiem zwolniłam się, ale liczyło się dla mnie to, że po latach przełamałam się i zobaczyłam, że mimo moich lęków, praca nie gryzie aż tak i da się przyzwyczaić.

Dzięki temu, że zaczęłam pracę uniknęłam pobytu w szpitalu, który już miałam zaklepany na 3 miesiące, a moją główną motywacją do pójścia tam był właśnie lęk przed pracą.

Zwolniłam się, ale niedługo potem już znalazłam obecną, dużo lepszą pracę, na ludzkich warunkach. 

Nauczyłam się, a właściwie zmuszam się do bardzo wczesnego wstawania do niej, co działa z korzyścią na moje wieloletnie zaburzenia snu i po jakiś 8 latach ciągłego brania czegoś na sen, wreszcie czuję senność o normalnej porze.

Zdecydowałam się urządzić skromną imprezę sylwestrową, pierwszy raz w życiu. Duży przełom jak na kogoś z fobią społeczną. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zdecydowanie przelomowy rok

 

mimo roznych trudnosci i kryzysow duzych i malych wyprowadzilam sie od rodzicow

zrobila kurs stylizacji pazurkow

od 4 mcy mieszkam we wlasnym mieszkaniu z wlasnym kotem, mam prace i jeszcze dorabiam, studiuje,

daje rade ze wszystkim.

dzis np.wytrzymalam 11 g.w pracy.jestem mega)))

brawo ja)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, INTEL 1 napisał:

... i za chwile wydymał bez mydła swoich wyborców w temacie bonifikaty przy wykupie mieszkań :classic_biggrin:

Ja bym chciał,by bonifikata.98 % była w całej Polsce 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To był bardzo dobry rok. Przez cały rok chodziłam na Oddział Dzienny Psychiatryczny (nie siedziałam w domu). Spotkałam na tym oddziale moją koleżankę Kasię. Potem przeszłam na Warsztat Terapii Zajęciowej gdzie poznałam drugą przyjaciółkę Beatę. Mieszkam z rodzicami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 22.12.2018 o 12:58, wiejskifilozof napisał:

Kupuję,trzy a nawet 4 książki w miesiącu.

Nieźle 1/4 swoich rencinych dochodów wydajesz na literaturę, gdyby robił tak każdy Polak to  bylibyśmy literacką i wydawniczą potęgą 😊 Dla mnie ten rok nie był za ciekawy zwłaszcza końcówka była kiepska zdrowotnie, może 2020 już nie doczekam. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

rok w miarę dobry porównując dwa poprzednie .

 Doświadczyłem przyjemnej sub manii , bez większych wpadek , nikt z najbliższych nie umarł , leków starczyło , auto nie nawalało , więc chyba na plus , a raczej na plus . Zdecydowanie na plus . W totolotka 3 x trójka w nimi lotto ,liczyłem na więcej , ale cóż ,,,

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ten rok jest przełomowy. znalazłem lek na psycho-nerwo-bóle. okazała się nim sprawdzona zalasta.  dzięki temu teraz mogę wszystko i już nie umieram, w agoni przez 5 godzin każdego dnia.

oprócz tego wymyśliłem mentalizm. dylatacje i rozwiązałem wtf.

mam duże braki, przez to że nic nie mogłem robić przez te nerwobóle, więc teraz będę musiał wszystko sobie poprzypominać i zacząć od nowa.

fajnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czasami słyszy się pytanie, w formie żartu - co jest z Tobą nie tak. No to ja odkryłam, co jest ze mną nie tak w tym roku 😜 być może w następnym roku dowiem się, jak się tego pozbyć. To chyba w ogóle dla mnie największy przełom w życiu, to odkrycie, tak banalne, ale wcześniej zupełnie dla mnie niewidoczne. 

A tak ogólnie, to był dla mnie dosyć trudny rok. Rozpadła się czternastoletnia "przyjaźń". Na wiele spraw, znajomości patrzę przez to inaczej, nikomu do końca nie ufam i szczerze - nie wiem, czy zaufam. Odkryłam też, że w sumie mimo tej swojej dziwności, to jestem ekstrawertyczką, a nie introwertyczką, bo dużo więcej energii mam, przebywając z ludźmi. Dopadła mnie ostra hipochondria. Kilka razy myślałam, że już umieram. Kilka razy sama się miałam ochotę zabić.

W pracy powiedziałam, co mi leży na wątrobie. Zaczęłam się uczyć języka obcego nowego. Dużo czytam po angielsku. Zaczęłam więcej pisać. Założyłam jakieś konto ze swoją twórczością. Pracowałam, chociaż mi się nie chciało, chociaż czasami miałam ochotę wyć. Czasami zrobiłam coś, co mnie przerażało, ale mimo tego zrobiłam. To na plus. 

Mam jakieś tam plany na 2019 rok. Zobaczymy, może się uda. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

To był dobry rok, a następny będzie jeszcze lepszy, fajna praca, dużo pieniędzy, miłość i zdrowie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dla mnie to był chyba rok przełomowy. Mimo, że kilka razy "umierałem", to z drugiej strony również zrobiłem ogromne postępy i doświadczyłem uczuć dla mnie całkiem nowych. Oczywiście to nie jest trwałe. Są okresy gorsze, są lepsze, stare lęki wracają, ale z każdym kolejnym dniem i pozytywnym odkryciem mam więcej siły na ich przełamywanie. Powoli "odkrywam" swoją przeszłość z wczesnego dzieciństwa, czyli sprawy, które z jednej strony są oczywiste, a z drugiej tak jakby nagle mnie atakowały i je dziś dopiero przeżywam i cała układanka w mojej glowie składa się w logiczną całość. Czasami zamykam się w pokoju i trzęsę się ze strachu, płaczę, atakują mnie jakby takie fale emocji, które mną targają. Demony z dzieciństwa, sprawy nigdy nie przeżyte, nie przegadane z nikim, stłamszone i trzymane w sobie. Teraz wychodzą. I dobrze. Już się ich nie boję, wiem, że muszę je przeżyć, że właśnie to jest droga w dobrą stronę i pierwszy raz od wielu lat wiem, że kolejny rok będzie lepszy, a nie gorszy. Czego sobie i wszystkim życzę.

Acha, no i w tym roku kupiłem sobie nowy samochód, ma 200 KM i strasznie lubię nim jeździć. 😁

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, nvm napisał:

Nie wiem jak go podsumować...

to tylko koniec roku, a nie tego, co się działo/dzieje

Edytowane przez anemon

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Reghum

Finansowo lepiej niż 2017, emocjonalnie znacznie gorzej niż 2018, nie lubię chyba kapitalizmu i życia w nim, ale jakoś daję radę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie rok wielkich zmian,i roznych kryzysow. We wrzesniu wyprowadzilam sie id rodzicow znalazlam prace wzielam kota ze schroniska,poszlam na terapie do ulubionej t.,zrobilam kurs stylizacji paznokci.przelamalam sie tez wreszcie i zaczelam dawac korepetycje z angielskiego.nirstety bylo tez duzo smutkow i kryzysow ale poradzilam sobie. A rok 2019 zaczal sie bb.dobrze:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×