Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
NoLajf

Obsesja na punkcie uczciwości i dokładności

Rekomendowane odpowiedzi

Witam!

Chciałbym się z wami podzielić moimi natrętnymi myślami, które w dużej mierze utrudniają mi funkcjonowanie. Myśli te dotyczą uczciwości, a konkretnie popełnienia przestępstwa plagiatowego w pracy licencjackiej. Kiedyś już o tym pisałem i myśli ustały, aż do dzisiaj. Doktor na zajęciach powiedział, że jeden student napisał 100 stron pracy licencjackiej tylko z jednej książki. I to sprawdzili i dostał reprymende. Obecnie jestem na 5 roku studiów i piszę pracę magisterską, ale kiedyś miałem bardzo silne natręctwa związane właśnie z licencjatem, Zastanawiałem się, jak ułożyć każde zdanie, żeby nie wykrył plagiat itp. I doszedłem do wniosku, że ja też popełniłem wtedy ten plagiat, bo w większości pracy korzystam tylko z jednej książki, a mało tego- to z reguły nie zmieniałem nawet kolejności w jakiej to pisał autor, tylko zmieniałem szyk zdań, czasem zmieniając słowo. Oczywiście ja nie korzystałem tylko z jednej pozycji tylko z 6, ale tak jak mówię, mam myśli, które mnie obarczają, że jestem nieuczciwy. Uczciwość zawsze była dla mnie ważna, a teraz już całe życie będę myślał o tym, że zdobyłem wykształcenie w sposób nieuczciwy. Nawet dzisiaj powiedziałem to otwarcie doktorowi, że ja w sumie też napisałem głównie z jednej książki, a on powiedział, żebym się nie przyznawał i to wina słabej uczelni i też moja. Z jednej strony mam prawie wszędzie podane w nawiasie źródło po akapicie z którego korzystałem, ale z drugiej strony nie powinno sie pisać z jednej książki, I nie wiem czy po prostu jestem nieuczciwy i mi sie nie chciało wtedy pisać inaczej i z innych źródeł, czy już psychika mi wysiada i nie potrafię odróżnić prawdy od iluzji. I w sumie dlaczego mi promotorka to zatwierdziła, skoro miała podane w nawiasie źródło ksiązki które się przewija przez 60% pracy? Może tak trzeba pisać, a ja jestem przewrażliwiony i jeśli usłyszę, że ktoś popełnił plagiat to potem obwiniam siebie samego mimo że moja sytuacja wygląda inaczej? 

Wiem, że to jest mega skomplikowane i mam poczucie użalania się nad sobą, ale po prostu jak pomyślę, że naprawdę jestem zły i popełniłem plagiat to już będę załamany do końca życia. Po prostu chciałem to napisać tutaj, bo nikt w moim otoczeniu mnie nie zrozumie. Nawet ojciec, który też ma nerwicę mnie nie zrozumie, bo po prostu on się przejmuje innymi rzeczami. Może ktoś kto mnie przeczyta uzna, że ma podobnie lub miał kiedyś i mi poradzi. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Napisałeś pracę sam, własnym wysiłkiem, korzystając ze źródeł, które wskazałeś w przypisach. To znaczy że uczciwie. Jakbyś kupił gotową pracę albo przetworzył gotową z internetu, to nie byłoby by uczciwe. To że Ci się udało ją napisać głównie z jednego źródła jest chwalebne, bo świadczy o Twojej inteligencji oraz o tym, że zmarnowałeś mniej czasu na bezużyteczną czynność napisania pracy dyplomowej niż byś mógł.

Praca licencjacka i magisterska z założenia są odtwórcze i polegają na przetwarzaniu istniejącej literatury, a w jaki sposób się ją przetwarza, to nie ma znaczenia dla Twojego rozwoju,  poza tym, że trzeba ominąć system anty-plagiatowy, co rozwija zasób słownictwa i zdolność parafrazowania. Nie ma sensu w to wkładać niczego więcej. Gdyby to miało znaczenie, uczelnia analizowałaby Twoją pracę, promotor zwróciłby Ci uwagę i kazał poprawić. Ale jak widać spełniasz standardy swojej uczelni, która ma na to ..., więc zasługujesz na wyższe wykształcenie. Wszystko w ramach obowiązującego systemu.

 

 

na-wstepie-chcialbym-bardzo_2017-05-03_2

 

 

 

jedyny-moj-uzytek-z-pracy-magisterskiej-

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, refren napisał:

Napisałeś pracę sam, własnym wysiłkiem, korzystając ze źródeł, które wskazałeś w przypisach. To znaczy że uczciwie. Jakbyś kupił gotową pracę albo przetworzył gotową z internetu, to nie byłoby by uczciwe. To że Ci się udało ją napisać głównie z jednego źródła jest chwalebne, bo świadczy o Twojej inteligencji oraz o tym, że zmarnowałeś mniej czasu na bezużyteczną czynność napisania pracy dyplomowej niż byś mógł.

Praca licencjacka i magisterska z założenia są odtwórcze i polegają na przetwarzaniu istniejącej literatury, a w jaki sposób się ją przetwarza, to nie ma znaczenia dla Twojego rozwoju,  poza tym, że trzeba ominąć system anty-plagiatowy, co rozwija zasób słownictwa i zdolność parafrazowania. Nie ma sensu w to wkładać niczego więcej. Gdyby to miało znaczenie, uczelnia analizowałaby Twoją pracę, promotor zwróciłby Ci uwagę i kazał poprawić. Ale jak widać spełniasz standardy swojej uczelni, która ma na to ..., więc zasługujesz na wyższe wykształcenie. Wszystko w ramach obowiązującego systemu.

 

 

na-wstepie-chcialbym-bardzo_2017-05-03_2

 

 

 

jedyny-moj-uzytek-z-pracy-magisterskiej-

 

Rozumiem. Dziękuję za przeczytanie mojej wypowiedzi i wytlumaczenia mi moich rozważań. Zawsze to lepiej jak ktoś cię wesprze w twoich natretnych myślach. Pozdrawiam. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

swoją drogą nie wiedziałam ze prace mgr pisze sie z ksiazek :classic_unsure:

myslalam ze w wiekszosci nalezy siegnac do materialow zrodlowych

Edytowane przez tosia_j

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, tosia_j napisał:

swoją drogą nie wiedziałam ze prace mgr pisze sie z ksiazek :classic_unsure:

myslalam ze w wiekszosci nalezy siegnac do materialow zrodlowych

To zależy od tematu pracy. Ja piszę na podstawie przeprowadzanych przeze mnie całorocznych badań. Ale są i tacy co piszą na podstawie właśnie materiałów źródłowych. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

W dniu 3.12.2018 o 17:26, NoLajf napisał:

Z jednej strony mam prawie wszędzie podane w nawiasie źródło po akapicie z którego korzystałem, ale z drugiej strony nie powinno sie pisać z jednej książki,

"Plagiat (łac. plagium, kradzież) – pojęcie z zakresu prawa autorskiego oznaczające skopiowanie cudzego utworu (lub jego części) wraz z przypisaniem sobie prawa do autorstwa poprzez ukrycie pochodzenia splagiatowanego utworu."

Myślę, że pisanie na podstawie 6 książek w ogóle, a głównie jednej, to ewentualnie kwestia poziomu pracy a nie uczciwości. Tu jest przykładowy opis, jaki jest cel pisania pracy i jakie powinna mieć cechy, nie ma nic o tym, z ilu źródeł trzeba korzystać.

https://www.inibi.umk.pl/panel/wp-content/uploads/tutorial.pdf

 

W dniu 3.12.2018 o 17:26, NoLajf napisał:

Uczciwość zawsze była dla mnie ważna, a teraz już całe życie będę myślał o tym, że zdobyłem wykształcenie w sposób nieuczciwy. Nawet dzisiaj powiedziałem to otwarcie doktorowi a on powiedział, żebym się nie przyznawał i to wina słabej uczelni i też moja.

Uczciwie próbowałeś przekonać, że jesteś nieuczciwy.  Ale, kurcze, olali.

;)

1 godzinę temu, NoLajf napisał:

Ja piszę na podstawie przeprowadzanych przeze mnie całorocznych badań.

Czyli  praca jest samodzielna.

 

Edytowane przez refren

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tylko ze literatura jest jednym i to mało znaczacym wsrod materiałow zrodlowych...no owszem czasem trzeba we wstepie rzucic jakas definicja, albo zyciorysem...ale nie mowcie mi ze prace mgr pisze sie przy biurku :D

w kazdym razie nie na iinib u. wr.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się z Tosią - jakakolwiek praca dyplomowa nie powinna polegać na przepisaniu połowy jednej książki i kilku zdań z 6 kolejnych książek. To jest śmiech nie licencjat, a tym bardziej magisterka. jak dla mnie TO JEST plagiat i tyle. Na pocieszenie tego typu radosna twórczość uprawiają nawet naukowcy z tytułami. Wystarczy poczytać "Forum Akademickie" i artykuły z serii "Z archwum nieuczciwości naukowej". Swoją drogą uważam, że pisanie pracy licencjackiej to w ogóle fikcja. Większość tych wypocin urąga swojej nazwie i nadaje się tylko do kosza. Leszy był system studiów pięcioletni - zakończony jedną pracą dyplomową. Mam nadzieję, że chociaż praca magisterska autora postu będzie się trzymała jakichś standardów 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
38 minut temu, Ḍryāgan napisał:

Mam nadzieję, że chociaż praca magisterska autora postu będzie się trzymała jakichś standardów

a co to ma za znaczenie ?, wszyscy mają w pompie łącznie z promotorem najczęściej czy ktoś prace kupi, napisze sam, zrobi swoje badania czy też opisówkę, ważne żeby przez system anty plagiatowy przeszło jak taki jest 🙂 w życiu zawodowym te całe pisanie prac to się tak przydaje jak grzebień do dłubania w nosie 🙂 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ano właśnie - pisanie pracy miało z zasady uczyć logicznego myślenia. Dawniej ludzie naprawdę studiowali i potem miało znaczenie to czego się na studiach nauczyli a teraz to jakiś kaberet jest  a nie studia. Bylejakość wszędzie panuje i totalna fikcja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, tosia_j napisał:

tylko ze literatura jest jednym i to mało znaczacym wsrod materiałow zrodlowych...no owszem czasem trzeba we wstepie rzucic jakas definicja, albo zyciorysem...ale nie mowcie mi ze prace mgr pisze sie przy biurku :D

w kazdym razie nie na iinib u. wr.

A niby gdzie ma się ją pisać? W pokoiku u promotora? 

Z licencjatu miałem temat o kraju położonym na drugiej półkuli Ziemi. To co miałem kupić bilet za 2 tysiące, polecieć tam i rozmawiać z tamtejszymi mieszkańcami? 

Zgadzam się z tym, że studia licencjackie powinny się kończyć, np. egzaminem końcowym, a nie praca dyplomową. Ale to przecież nie ode mnie zależy. 

I niby skąd miałem pozyskać dane jak nie z ksiazek czy też publikacji internetowych? 

4 godziny temu, Ḍryāgan napisał:

Zgadzam się z Tosią - jakakolwiek praca dyplomowa nie powinna polegać na przepisaniu połowy jednej książki i kilku zdań z 6 kolejnych książek. To jest śmiech nie licencjat, a tym bardziej magisterka. jak dla mnie TO JEST plagiat i tyle. Na pocieszenie tego typu radosna twórczość uprawiają nawet naukowcy z tytułami. Wystarczy poczytać "Forum Akademickie" i artykuły z serii "Z archwum nieuczciwości naukowej". Swoją drogą uważam, że pisanie pracy licencjackiej to w ogóle fikcja. Większość tych wypocin urąga swojej nazwie i nadaje się tylko do kosza. Leszy był system studiów pięcioletni - zakończony jedną pracą dyplomową. Mam nadzieję, że chociaż praca magisterska autora postu będzie się trzymała jakichś standardów 

No to przecież prawie nic się nie zmieniło. Jedynie teraz po skończeniu 3 lat piszesz dodatkowa pracę. Praca magisterska utrzymała swój poziom. Może pochwalisz się swoją pracą? Żebyśmy zobaczyli jak się poprawnie pisze... 

 

3 godziny temu, Abigail_1Sm25 napisał:

Kiedyś to były czasy 😀

No pewnie. Teraz to wszystko jest gorsze. Kiedyś były tylko w sklepach musztarda i ocet, a ludzi pałowało ZOMO. Chciałbym żyć w tamtych czasach, nie ma co... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@NoLajf, a co studiujesz?

Dlaczego korzystałeś głównie z jednej książki? Reszta była słaba? Było tak mało literatury?

Na licencjackich miałam koleżankę, która wybrała sobie na tyle niezbadany jeszcze temat, że z literatury miała tak naprawdę jedna książkę :D

Edytowane przez phœnīx

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
27 minut temu, phœnīx napisał:

@NoLajf, a co studiujesz?

Dlaczego korzystałeś głównie z jednej książki? Reszta była słaba? Było tak mało literatury?

Na licencjackich miałam koleżankę, która wybrała sobie na tyle niezbadany jeszcze temat, że z literatury miała tak naprawdę jedna książkę :D

Studiuje geografię. A książek miałem 6 + dane internetowe. Ale w większości korzystałem z jednej, bo ten autor jedyny tak bardzo szczegółowo o tym napisał. W innych książkach, które też umieściłem, informacji mi potrzebnych było zdecydowanie za mało. 

No właśnie to jest dziwny temat. Bo skoro twoja koleżanka napisała tylko z jednej to dlaczego owemu studentowi wymienionego w pierwszym poście kazali napisać od nowa? Tak jak napisał użytkownik refren. Jeśli podaję się w bibliografii autora, to jest oczywistym, że się z jego twórczości korzystało. A, żeby praca przeszła przez system antyplagiatowy, należy zmieniać szyki zdań. Bo w sumie czym się różni praca napisana z jednej książki od napisanej ze 100 źródeł, skoro wszystko i tak się pozyskała od tych autorów? Co przecież w pracy licencjackiej jest wskazane. 

Edytowane przez NoLajf

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

osobiscie pisałam o ilustratorce, gdzie opracowania podawały niejednoznaczną date smierci. promotor by mi nie darowała musiałam to sprawdzic i potwierdzic.

3 godziny temu, NoLajf napisał:

niby gdzie ma się ją pisać? W pokoiku u promotora

nie twierdze ze praca badawcza była własciwą formułą dla twojego tematu. lecz nawet w pracach opisowych wymagane jest chyba nadal własne stanowisko i oryginalne spojrzenie na sprawe?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, NoLajf napisał:

Może pochwalisz się swoją pracą? Żebyśmy zobaczyli jak się poprawnie pisze... 

Moja praca magisterska ukazała się drukiem w punktowanym czasopiśmie, więc zapewne była tego warta.  Bibliografia do niej liczyła 18 stron! (średnio na każdej stronie ok. 14 pozycji) w tym 6 stron samych źródeł, wśród których były m.in. archiwalia. Więc jak ktoś pisze, że korzystał z 6 pozycji, a właściwie z jednej, to jednak mnie to dziwi. A odpowiedniej literatury szuka się m.in. w bibliotekach, bo nawet jak się ma własny pokaźny księgozbiór to zwykle nie wystarcza.

Edytowane przez Ḍryāgan

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I jeszcze jedno - źródłem dla mnie nie jest opracowanie, tylko np. materiał archiwalny, którego badanie przeprowadzam. Literatura do tematu jest jedynie pomocnicza, żeby dobrze się rozeznać w problematyce. Jestem historykiem więc oczywiście mam też specyficzne źródła np. rękopiśmienne. Ale przecież w geografii też można prowadzić odpowiednie badania własne, terenowe, statystyczne (zależy jaki temat)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 3.12.2018 o 17:26, NoLajf napisał:

Zastanawiałem się, jak ułożyć każde zdanie, żeby nie wykrył plagiat itp. I doszedłem do wniosku, że ja też popełniłem wtedy ten plagiat, bo w większości pracy korzystam tylko z jednej książki, a mało tego- to z reguły nie zmieniałem nawet kolejności w jakiej to pisał autor, tylko zmieniałem szyk zdań, czasem zmieniając słowo. 

ja proponuję dryagan opuscic tę dyskusję.

widocznie teraz licencjat polega na korzystaniu z 7 ksiazek, a głownie z jednej. 

z naciskiem na to aby zmieniac szyk zdan a czasem słowo :classic_laugh:

NoLajf, wg obecnych norm jestes uczciwy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 godzin temu, tosia_j napisał:

tylko ze literatura jest jednym i to mało znaczacym wsrod materiałow zrodlowych

Tosia j, jak dla mnie to piszesz jakieś duby smalone, bo literatura naukowa jest podstawą pisania pracy, może zależy na jakim kierunku, ale na pewno na większości. Student piszący pracę dyplomową nie ma żadnych własnych osiągnięć i ma udowodnić, że ma wiedzę czyli przedstawić aktualny stan badań na dany temat, co jest podstawą każdej pracy i niezrobienie tego jest dyletanctwem. Trzeba udowodnić, że się zapoznało z pracami innych na dany temat, ewentualnie odnieść do nich krytycznie (czego zwykle się nie robi na tym poziomie, a przynajmniej nie radykalnie), ale nie można pominąć stanu wiedzy i badań w danym temacie czyli opracowań, oczywiście na poziomie wyższej uczelni czyli opracowań pisanych przez pracowników naukowych i uznanych przez innych jako naukowe. To są właśnie źródła.

 

13 godzin temu, Ḍryāgan napisał:

Ano właśnie - pisanie pracy miało z zasady uczyć logicznego myślenia.

Pisanie pracy z zasady ma udowodnić, że student umie napisać coś, co spełnia standardy pracy naukowej. Tylko tyle. Przeprowadzenie spójnego i logicznego wywodu jest jednym z tych standardów, ale nie zasadniczym. Umiejętność logicznego myślenia może sprawdzać test z logiki czy egzamin czy życie, natomiast pisanie pracy dyplomowej to umiejętność korzystania z literatury przedmiotu, znajomość konstrukcji pracy, przeprowadzenie wywodu lub badań, umiejętność postawienia tezy, hipotez, problemu badawczego (no tu jest potrzebne logiczne myślenie), umiejętność właściwego opisu i interpretacji badań *tu  też), umiejętność zrobienia bibliografii i przypisów. Z zasady praca jest odtwórcza (do poziomu doktoratu) i jest potrzebna tylko studentowi, a potem jest całkowicie bezużyteczna. Zdobycie wyższego wykształcenia polega na spełnieniu standardów uczelni, a jeśli uczelnia ma niskie standardy, to student ich nie przeskoczy, przynajmniej niewybitny student. Jakie kształcenie, takie prace.

 

2 godziny temu, Ḍryāgan napisał:

I jeszcze jedno - źródłem dla mnie nie jest opracowanie, tylko np. materiał archiwalny,

Naprawdę mnie zadziwiacie i zadziwilibyście moich promotorów.

Edytowane przez refren

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Pisanie pracy z zasady ma udowodnić, że student umie napisać coś, co spełnia standardy pracy naukowej.

A spełnia? No to chyba nie rozumiesz co oznacza praca naukowa. Praca dyplomowa wg takich norm jakie podaliście w żaden sposób nie spełnia kryteriów pracy naukowej. 

Cytat

Naprawdę mnie zadziwiacie i zadziwilibyście moich promotorów.

Moi promotorzy pracę przepisaną z jednej książki wrzuciliby do kosza. 

Ale odpuszczam dalszą dyskusję, bo tak naprawdę nie dotyczy problemu dręczącego autora wątku - on po prostu zauważył patologię (co świadczy o inteligencji), ale kondycji polskiej nauki w ogóle. w tym sposobu kształcenia, który jest do bani. Pisanie prac licencjackich to w ogóle głupota - wymysł systemu bolońskiego. "Promotorzy" tego typu prac w większości traktują to jak zło konieczne, pewnie nawet nie sprawdzają dokładnie, jak już coś przejdzie system antyplagiatowy jest uważane za dopuszczalne. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, Ḍryāgan napisał:

Moi promotorzy pracę przepisaną z jednej książki wrzuciliby do kosza. 

Moi również, choć ja siedzę w naukach ścisłych i większa część pracy jest realizowana doświadczalnie- w każdym razie odnośników literaturowych musi być co najmniej kilkadziesiąt- nigdy nie wiesz, czy w tej jednej pracy, która cytujesz ktoś nie popełnił błędu! Więc niezbędna jest oczywiście dyskusja swoich wyników z literaturowymi i literaturowych między sobą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, refren napisał:

Tosia j, jak dla mnie to piszesz jakieś duby smalone, bo literatura naukowa jest podstawą pisania pracy

"Spis wykorzystanych źródeł i opracowań:
Układ w podziale:

 

  • źródła ( w przypadku rękopisów i archiwaliów układ topograficzny czyli wg miejsca przechowania, wraz z sygnaturami),
  • opracowania podzielić na :
    1. wydawnictwa informacyjne,
    2. opracowania (układ alfabetyczny wg autorów/ red./ tytułów).

Nie należy dzielić spisu na książki i artykuły.
Pożądane jest wykorzystanie literatury obcojęzycznej."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No i?

U mnie to się nazywało literatura przedmiotowa i podmiotowa. W przypadku pisania pracy z literatury, literaturą podmiotową jest tekst literacki, o którym się pisze, inne związane z nim teksty literackie -  ewentualnie jakieś listy autora, jeśli temat nawiązuje do biografii czy jakieś manifesty, artykuły w ówczesnej prasie. Całą reszta, to historia literatury czyli dotychczasowe opracowania, które trzeba było znać. Przykładowy rozkład: podmiotowa - 4 teksty, przedmiotowa - 40. Zapewne na różnych kierunkach jest różnie, ale na moich dwóch humanistycznych "opracowania" to podstawa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę też, że nie walczymy tu o standardy polskiej nauki i podwyższenie jakości prac, tylko o czyjś brak przesady w oskarżaniu się, przynajmniej ja. Ta straszna "splagiatowana" praca jest już w archiwum i kurz zbiera, a ja nie znam nikogo, kto by nie parafrazował opracowań, żeby antyplagiat nie wykrył. Jak dla mnie to nie jest nawet oszustwo,  bo to wymusza przeczytanie ze zrozumieniem tekstu, z którego się korzysta oraz uniemożliwia zrzynanie wielkich kawałów na zasadzie kopiuj wklej, tylko przetwarzasz, a jeśli dajesz przypis informujący na podstawie czego piszesz, to nie jest to plagiat, a zainteresowany promotor czy recenzent ma podany numer strony i może sobie sprawdzić, czy ktoś przekroczył granice czy nie, tylko że jakoś w tym przypadku (zapewne niewyjątkowym) im się nie chciało, więc przyklepali to, że praca spełnia standardy. Osobiście nie czuję się w obowiązku być bardziej wymagająca od nich.

Uważam też, że tytuł magistra czy licencjata sam w sobie ani trochę nie jest wyznacznikiem jakiejkolwiek wiedzy, a między poziomem dwóch uczelni może być przepaść jak Wielki Kanion, mimo że tytuł ten sam. I raczej wszyscy są tego świadomi. 

Edytowane przez refren

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×