Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

Rekomendowane odpowiedzi

1 minutę temu, wyjdz_do_ludzi_pobiegaj napisał:

 

Ach, to rzeczywiście stanowi problem, ale nie ma rzeczy nie do pokonania.

Ja spinam budżet na styk, póki co mam kredyt, debet i zadłużoną kartę kredytową. Opchnęłam swoją biżuterię, wyprzedaję ubrania i sprzęt elektroniczny, którego nie używam. Jest mega ciężko, ale gdybym miała to zrobić jeszcze raz, bez wahania bym się wyprowadziła. 

 

Przeszkody należy pokonywać małymi krokami. Może pomyśl o dodatkowym źródle dochodu lub innej pracy? Trzeba działać, bez działania nic się nie zmieni, a czas ucieka.

 

No tak... Dopiero po terapii będę działać...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, wyjdz_do_ludzi_pobiegaj napisał:

 

To brzmi dobrze! Brawo, jest już jakiś plan. 

 

750 zlotych podobno pozew kosztuje...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Cassidy Wydaje mi się że najważniejsze już się stało, to znaczy podjęłaś decyzję.

Teraz może faktycznie być ciężko z oczekiwaniem na jej wdrożenie... nie byłam w Twojej sytuacji, więc oczywiście nie mam pojęcia, co musisz teraz przeżywać. Ale jak pisze @wyjdz_do_ludzi_pobiegaj, najlepiej działać małymi krokami. Zrobić ogólny plan, uzbierać na ten pozew. Wiem, że to cholernie trudne, ale czy istnieje opcja, żebyś oddała swoje zwierzaki do adopcji? Mi by było cholernie ciężko to zrobić, ale Twoje zdrowie psychiczne jest ważne i może udałoby się je chociaż tymczasować u kogoś? Możesz popytać przyjaciół, znajomych. Zanim dorobiłam się swojego kociaka, byłam chętna na doglądanie zwierząt znajomych. Moja przyjaciółka właśnie dwa miesiące trzymała psa znajomych, teraz przez miesiąc opiekuje się kotami jakiegoś chłopaka. Ludzie uwielbiają zwierzaki ale często ich nie mogą mieć bo albo za duża odpowiedzialność, albo funduszy za mało... Myślę, że znajdziesz osoby chętne do pomocy, które Cię wesprą. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem, już nic nie wiem, dziwny jest ten świat, może nie powinno mnie tu być

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
7 godzin temu, oka22 napisał:

Nie wiem, już nic nie wiem, dziwny jest ten świat, może nie powinno mnie tu być

 

Dziwny jest, to fakt, ale potrafi być też piękny. Jak się przyjrzeć jest w nim mnóstwo miłości i dobrych rzeczy, tylko trzeba się zatrzymać i spojrzeć na spokojnie. Mówię to ja, a jeszcze niedawno czułam się jak kupa i jest mi przed sobą całkiem głupio, że mogło mi przejść przez myśl, żeby się stąd zawinąć. 💩 Oczywiście to nie przychodzi błyskawicznie i nie zostaje na stałe, trzeba się starać, żeby to widzieć, a tym "brzydkim dziwactwom" nie pozwalać zdominować myśli, ale to jest możliwe. I nie chodzi też o to, by tego, co złe, nie widzieć. Po prostu w tym świecie wbrew pozorom istnieje równowaga. 

 

8 godzin temu, Aurora88 napisał:

może udałoby się je chociaż tymczasować u kogoś? Możesz popytać przyjaciół, znajomych. Zanim dorobiłam się swojego kociaka, byłam chętna na doglądanie zwierząt znajomych. Moja przyjaciółka właśnie dwa miesiące trzymała psa znajomych, teraz przez miesiąc opiekuje się kotami jakiegoś chłopaka. Ludzie uwielbiają zwierzaki ale często ich nie mogą mieć bo albo za duża odpowiedzialność, albo funduszy za mało... Myślę, że znajdziesz osoby chętne do pomocy, które Cię wesprą. 

 

O, to jest genialny pomysł. @Cassidy ja też chętnie zaopiekowałabym się czyimś zwierzakiem, gdyby była taka potrzeba (pod warunkiem, że zaakceptowałby się z moim kotem). Warto popytać. 

Edytowane przez wyjdz_do_ludzi_pobiegaj

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem co robić, czy szukać nowej pracy, bo bardzo źle się dzieje w tej pracy, chodzi o agresję współpracowników

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zawsze przegrywam wszędzie, nie wiem już co robić, 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
25 minut temu, oka22 napisał:

Zawsze przegrywam wszędzie, nie wiem już co robić, 

 

Nie traktuj tego jako porażki tylko wyciągnij wnioski i żyj dalej ;)

 

Znośnie bez entuzjazmu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze nie wiem czy faktycznie ten rozwód to ostateczne rozwiązanie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
48 minut temu, Cassidy napisał:

Jeszcze nie wiem czy faktycznie ten rozwód to ostateczne rozwiązanie. 

A kochasz męża? Na czym polega problem w małżeństwie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Proszę was nie rozwodźcie się, to nic nie da,poranicie się okaleczycie, rozwód bardzo wyniszcza, naprawiajcie, rozwiązujcie problemy, szukajcie rozwiązań, nie ma żadnych recept, bo każde małżeństwo jest inne, i każde musi znaleźć własną ścieżkę, 

rozwód jest jak śmierć, ci co to przeżyli mówią że to jest tak jakby coś umarło 

Nie oczekuję pochwały za ten,,wykład''

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@oka22 wiele zależy od sytuacji, ja np. tkwiłam w toksycznym związku i byłam ofiarą przemocy psychicznej i ekonomicznej ze strony męża, nie mówiąc o jego uzależnieniu od pornografii i w pewnym sensie hazardu. W moim przypadku nie było innego wyjścia. Czasami nie ma co naprawiać i warto po prostu rozejść się w dwie strony.

 

U mnie nic nie umarło. U mnie dopiero odżyło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kocha nie kocha, można wiele rzeczy robić z miłości

Biczujcie mnie, zaniosę wszystko

Jestem starej daty tradycjonalistką, inni mogą mieć odmienne zdanie

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Cassidy żebyś potem nie żałowała, czy jak zobaczysz za rok swojego męża z atrakcyjną kobietą, serce nie będzie Ci pękać że smutku, warto się zastanowić nad tak drastycznym krokiem

A konsekwencje...... szkoda gadać, jest dużo samotnych kobiet, które chętnie chapną twojego faceta, koleżankę miałam po rozwodzie , jej mąż szybko znalazł sobie kobietę, ona nachalnie chciała kogoś mieć, wiele się nacierpiała, kiedy jej były mąż podjeżdżał do ich domu, ze swoją nową panią.... to prawdziwa historia, 

Możecie mówić swoje zdanie

Żeby tak byle trudność to małżeństwo trzeba zaraz rozwalać, i po co to

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
W dniu 5.09.2019 o 09:52, wyjdz_do_ludzi_pobiegaj napisał:

 

Hej A ja dziś czuje wewnętrzny niepokój.  Eghh znowu wszystko wraca 

Edytowane przez kia_ sportage

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Cassidynie słuchaj nikogo

W internecie zawsze ludzie namawiają do rozwodu, 

Nie masz powodu żeby się rozwodzić, tylko pytanie jeszcze czy zniesiesz ból i cierpienie związane z rozwodem, 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś słuchałam wykładu, co czują ludzie po rozwodzie,od razu odechciało mi się myśleć o rozwodzie, dramat 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
 
 
 
 
19 minut temu, oka22 napisał:

@Cassidynie słuchaj nikogo

W internecie zawsze ludzie namawiają do rozwodu, 

Nie masz powodu żeby się rozwodzić, tylko pytanie jeszcze czy zniesiesz ból i cierpienie związane z rozwodem, 

Na razie jedyną osobą namawiającą do czegokolwiek jesteś Ty 🙂 Pozostałe osoby po prostu oferują rady w sytuacji, gdy Cassidy podejmie decyzję o rozwodzie, ale to jest tylko jej decyzja i tylko ona wie, czy ma powód. Jeśli masz jakieś rady, co zrobić aby rozwodu uniknąć, to o nich napisz. Pisanie "będziesz żałować" chyba jest mało pomocne, bo tego nie wiesz, nie jesteś w stanie przewidzieć, może wcale nie będzie żałować, a może odżyje na nowo 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja już dużo napisałam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spodziewałam się takiej odpowiedzi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ogólnie czuję się dobrze :D 

Ciężko było mi się podnieść z samego rana, ale przeżyłam. Jak na razie nie narzekam na dzień. Póki co mam ciszę i spokój ;) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×