Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Heledore

Psychiatrom STOP? Antypsychiatria.

Rekomendowane odpowiedzi

Antypsychiatria

Ruch społeczny i intelektualny. Osobą, która jako pierwsza zdefiniowała ten termin był David Cooper w 1967 roku. Jednym z jej głównych ojców był węgierski psychiatra Tomas Szasz, który był również profesorem na Syracuse Uniwersytecie w Nowym Jorku. (www.pieknoumyslu.pl)

Antypsychiatria zaprzeczała metodom i praktyce psychiatrycznej stosowanym w latach 60-tych. Jednakże ruch sprzeciwu wobec leczenia psychiatrycznego utrzymał się wraz z ewolucją, jaka dokonała się w psychiatrii. Promotorzy twierdzą, że psychiatria jest pseudonauką dalece oddaloną od medycyny, a bliższą ideologii, próbie kontrolowania ludzkiego umysłu przy pomocy różnych technik.

Ruch antypsychiatryczny na dobrą sprawę rozpoczął się od znacznego sprzeciwu zabiegom lobotomii i rażenia prądem. Warto jednak przypomnieć, że lobotomię wycofano równie szybko, jak wprowadzono, a zabiegi elektrowstrząsów obecnie są dalekie od obrazu przedstawianego w filmie: „Lot nad kukułczym gniazdem”. Elektrowstrząsy są bezbolesnym zabiegiem z pomyślnymi skutkami u osób w bardzo ciężkiej depresji czy innych chorobach w sytuacjach, gdy nie sprawdza się żaden rodzaj leczenia.

Antypsychiatria to nie tylko sprzeciw samej medycznej- biologicznej psychiatrii, ale i pojęciom, jakie wprowadziła, a więc chociażby pojęciu „choroby psychicznej”. Zwolennicy tego ruchu uznali bowiem, że nie istnieje coś takiego jak ‘choroba psychiczna’, ponieważ nie potrafimy jej zdiagnozować żadnym konkretnym badaniem (jak tomograf komputerowy czy rezonans mózgu). Tu znowu warto wtrącić współczesne doniesienia, ponieważ w wielu chorobach potrafimy już zdefiniować różnice, jakie występują między zdrowym a chorym, co ułatwia diagnostykę.

Co więcej, przedstawiciele ruchu uznali, że jedynym słusznym i skutecznym rodzajem leczenia jest psychoterapia oparta na konwersacji. Termin ten wprowadziła sama Bonnie Burstow, która głosiła, że popularność psychiatrii biologicznej bierze się stąd, że jest ona tańsza i przynosi zyski przy współpracy z koncernami farmaceutycznymi, czyli tzw. Big Pharmą. Jak sama mówiła: „podawanie leków osobom mającym problemy jest o wiele tańsze i bardziej opłacalne. Za tym wszystkim stoi przemysł farmaceutyczny. Podczas gdy pigułka jest w stanie złagodzić lęk w ciągu zaledwie pół godziny, terapia trwa wiele godzin.”

Bonnie Burstow swoimi działaniami sprawiła, że mimo rozwoju nauki i medycyny, antypsychiatria nie zanikła. Nadal więc istnieją przekonania, że choroby psychiczne nie istnieją, a są to jedynie ideologie podsycane przez środowisko psychiatryczne. Równie często- o ile nie częściej- jest atakowana farmakoterapia, której działanie, skutki uboczne i cele farmakologiczne doskonale znamy. Propagowana jest za to psychoterapia oparta na ideologii, duchowym przewodniku, wierze.

Możemy przez chwilę zastanowić się, czy takie poglądy nie są rodzajem stygmatyzacji osób, które wierzą w leczenie farmakologiczne, którzy wierzą, że to, co dzieje się w ich umyśle, jest chorobą i którym wreszcie podawane leki naprawdę pomagają. Nie umniejszamy tu w żadnym stopniu pomocy psychoterapeutycznej. Uważamy, że w większości przypadków jest ona nieodłącznym elementem holistycznej pomocy. Jednakże to farmakoterapia pomaga „wyciągnąć” pacjenta z ciężkich stanów, a dzięki temu pomaga samej psychoterapii, gdyż wtedy pacjent jest w stanie współpracować i iść na przód.

Niestety, przekonania antypsychiatrii doprowadziły m.in. do tego, że syn jednego ze współtwórców tego ruchu, któremu odstawiono „szkodliwe” leczenie i wdrożono leczenie rozmową, popełnił samobójstwo. Mowa tu o synu dra Ronalda Davida Lainga.
Nie jest to więc jedynie teoretyczne rozważanie. Należy pamięta, że nieleczenie zaburzeń psychicznych może skończyć się śmiercią.

Jako podsumowanie zamieścimy tu opis od antypsychiatrów:
„Osoby ze zdiagnozowaną schizofrenią stosowały te metody i w NIEKTÓRYCH przypadkach osiągały dobre wyniki, szczególnie jeśli ich poziom niezrównoważenia NIE BYŁ zbyt wysoki.”


Źródło:https://www.facebook.com/sztukaterapiiamici/posts/2165252627085959

Co na ten temat sądzicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sądzę, że z tym synem to mógł być przypadek tzn. ludzie wywlekają takie rzeczy chcąc obezwładnić drugą stronę. Równie dobrze w psychoterapii można podać przykład dziewczynki uduszonej przy próbie udawania jej ponownego porodu, nawet z tej sesji gdzieś krążą po internecie nagrania kiedy ona zgłasza, że się dusi, a terapeuci i zastępczy rodzice kontynuują. Każda skrajność jest niedobra, a w tą stronę zmierzył moim zdaniem ten ruch, dokładnie tak jak terapeuci, którzy kiedyś stosowali inne metody, nie tak drastyczne, żeby przykrywać dziecko kocami i materacami wmawiając mu, że rodzi się na nowo, metoda ta wyrosła na gruncie psychoanalizy. Terapeuci którzy byli pionierami tej formy terapii ( terapia więzi), gdzie wystąpił przypadek śmiertelny tej dziewczynki przedtem byli psychiatrami, psychoterapeutami wydawałoby się z ich dorobku pełni poświęcenia dla dzieci i odnosili sukcesy, ale poszli o krok dalej.Nie obracając się na nic poszli dalej w swoich teoriach nie szukając kontrargumentów, dokładnie tak jak ruch antypsychiatryczny. Gdyby tak obie strony usiadły przy jednym stole i zaczęli debatować za sobą, uważnie siebie słuchając myślę, że mogliby globalnie zrobić wiele dobrego. Jednak to trudne, rozumiem, wiem jak dla mnie to trudne, ale czy to nie oni w końcu są specjalistami? no ale okazuje się, że czasem jednak wygrywają ich ludzkie skłonności np. zabłyśnięcia, chęci dokonania przełomu, istotnego wybicia się na tle innych, a szkoda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jeszcze a propos stwierdzenia "przypadek samobójstwa" : różne rzeczy mogły się do tego przyczynić, niekoniecznie odstawienie leczenia, ale tak też w istocie mogło być. Może to była przeważająca zmienna, a może w ogóle to nie miało znaczenia, a może miało niewielkie, a może gdyby w ogóle nie zastosowano leczenia farmakoterapią chłopak by żył, nie wiemy. Posługiwanie się tutaj tym jednym przypadkiem nie ma sensu. Z drugiej strony przeciwstawiając się temu wiele osób popełnia samobójstwo na samym początku leczenia antydepresyjnego, więcej nawet znajdujemy takie ostrzeżenia na samych lekach, aby nie rościć odszkodowania w przypadku takich zdarzeń i to jest akurat kliniczny fakt.

Edytowane przez karolink

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nigdy nie usiądą do jednego stołu, bo jednymi i drugimi dyktują pieniądze lub sława. Tymi pierwszymi, bardziej uprzywilejowanymi jak psychiatrzy i psychoterapeuci głównie przeszkadzają w tym pieniądze, a raczej perspektywa ich utraty, niższych zarobków, mniejszego powodzenia, a już firmy farmaceutyczne straciłyby na tym najwięcej jakby ludzi trochę jednak odwodzić od takiego zapału do leków psychotropowych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, Heledore napisał:

....

Co więcej, przedstawiciele ruchu uznali, że jedynym słusznym i skutecznym rodzajem leczenia jest psychoterapia oparta na konwersacji. Termin ten wprowadziła sama Bonnie Burstow, która głosiła, że popularność psychiatrii biologicznej bierze się stąd, że jest ona tańsza i przynosi zyski przy współpracy z koncernami farmaceutycznymi, czyli tzw. Big Pharmą. Jak sama mówiła: „podawanie leków osobom mającym problemy jest o wiele tańsze i bardziej opłacalne. Za tym wszystkim stoi przemysł farmaceutyczny. Podczas gdy pigułka jest w stanie złagodzić lęk w ciągu zaledwie pół godziny, terapia trwa wiele godzin.”

...

Aha. Kolejna teoria spiskowa.

Podawanie leków jest przede wszystkim zdecydowanie bardziej wydajne, bo gdyby wdrożyć postulaty Bonnie Burstow czas oczekiwania do konwersującego psychoterapeuty stałby się porównywalny z długością życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, N4VV napisał:

Aha. Kolejna teoria spiskowa.

Też odniosłam podobne wrażenie po przeczytaniu tego tekstu.

Wydaje mi się, że podobnie jak teorie antyszczepionkowców- ma to samo podłoże. Strach przed nauką. I po części nieco paranoiczne podejście do czegoś, co większość potwierdza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 1.09.2018 o 17:32, Heledore napisał:

Też odniosłam podobne wrażenie po przeczytaniu tego tekstu.

Wydaje mi się, że podobnie jak teorie antyszczepionkowców- ma to samo podłoże. Strach przed nauką. I po części nieco paranoiczne podejście do czegoś, co większość potwierdza.

Osobiście nie zgadzam się z takim twierdzeniem, ponieważ jeżeli chodzi o szczepionki możemy jasno prześwietlić jak działają na organizm i z reguły potwierdza to dziesiątki laboratoryjnych badań. Wielu ludzi nie bada tylko się czymś sugeruje. Szczepienie to po prostu mniejsze ryzyko w jakimś względzie, ale samemu trzeba to rozważyć. Istotnie szczepienia mogą powodować różne dolegliwości, ponieważ jest to bądź co bądź wprowadzanie wrogiej substancji do organizmu po to, aby wytworzył on przeciwciała. Nie odmawiałabym rodzicom prawa do decydowania, a tam gdzie brak szczepień stanowi zagrożenie dla innych to po prostu wprowadzić obowiązek.  Absolutnie nie nazwałabym działania antypsychiatrii jako uciekanie przed nauką, jest to takie samo stawianie hipotez jak ma to miejsce w psychiatrii, może tylko czasem mniej racjonalnych, choć pewnie patrząc zupełnie obiektywnie ( nie będąc skażonym myśleniem jakie zaszczepiono w społeczeństwie) równoważnych. Podłożem do antypsychiatrii jest fakt, że psychiatria to dziedzina czysto uznaniowa jeżeli chodzi o diagnozowanie chorób psychicznych i przepisywanie leków i tym samym posługuje się antypsychiatria. Nie da się np. porównać psychiatrii do neurologii, która w istocie zna metody na badanie mózgu i wykazanie na  prześwietleniu dlaczego jakaś kobieta przykładowo nie widzi i nie akceptuje swojej prawej strony ciała.

Edytowane przez karolink

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 1.09.2018 o 15:01, one man show napisał:

Chyba nie ma psychiatry z sumieniem który gdzieś nie byłby antypsychiatrą.

W sedno.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×