Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
bakus

Niedługo 30 a ja nadal sam… Wasze rady są żałosne i fałszywe. Okłamujecie i krzywdzicie ludzi.

Rekomendowane odpowiedzi

39 minut temu, weltschmerz napisał:

Wydawało mi się zawsze, że wysoki, ale postawny jest typem że tak to nazwę popularnym, a niekoniecznie wysoki i chudy, ale wypowiadam się tu tylko jako obserwator. ;)

Myślę, że z jednej strony wymagania obydwu płci się strasznie zwiększyły, pewnie przez bodźce z tv, reklam, internetu, konsumpcyjnego stylu życia, a z drugiej np. zwalanie całej winy za swą samotność na swój wygląd jest bardzo wygodne, bo usprawiedliwia brak robienia czegokolwiek ze swoją osobowością. Gdy słyszę "jestem sam, bo to i tamto w moim wyglądzie nie gra", to zapala mi się w głowie lampka związana z tą obserwacją. Natomiast zupelnie inaczej odczuwam głos w typie "jestem sam, bo nie mam wyglądu i jestem i biedny/chory/małomówny/zamknięty w sobie/co tam by jeszcze można wstawić".

weltschmerz czyli uważasz iż winnemu takowego stanu rzeczy jest ciągle postępująca tabloizacja życia codziennego czyli żeby być najfajniejszym, najpiękniejszym, najbogatszym najszczuplejszym i najskromniejszym.  Dopatrujesz się w tym cech jakiejś eugeniki naturalnej ? Naprawdę nie dostrzegasz pozytywnych cech możliwości samodzielnej egzystencji oraz swobody z niej wynikającej ?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Stwierdzam tylko, co obserwuję, a każdy i tak żyje jak chce lub jak musi.

Życie w pojedynkę ma zalety, ale nie jest dla każdego i tyle.

A tabloidyzacja, owszem, za dużą wagę przywiązuje się bardzo powierzchownym wartościom.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, weltschmerz napisał:

Wydawało mi się zawsze, że wysoki, ale postawny jest typem że tak to nazwę popularnym, a niekoniecznie wysoki i chudy, ale wypowiadam się tu tylko jako obserwator. ;)

Myślę, że z jednej strony wymagania obydwu płci się strasznie zwiększyły, pewnie przez bodźce z tv, reklam, internetu, konsumpcyjnego stylu życia, a z drugiej np. zwalanie całej winy za swą samotność na swój wygląd jest bardzo wygodne, bo usprawiedliwia brak robienia czegokolwiek ze swoją osobowością. Gdy słyszę "jestem sam, bo to i tamto w moim wyglądzie nie gra", to zapala mi się w głowie lampka związana z tą obserwacją. Natomiast zupelnie inaczej odczuwam głos w typie "jestem sam, bo nie mam wyglądu i jestem i biedny/chory/małomówny/zamknięty w sobie/co tam by jeszcze można wstawić".

Wychodzisz z domu? Ja mam w otoczeniu normalne kobiety, normalnych facetów. Sama nie jestem "typem, że tak to nazwę, popularnym". Nie jestem "kobieca", przez ostatnie lata przytyłam 15 kg, sukienki uważam za niewygodne szmaty, nie wzruszam się na komediach romantycznych, a nawet słabości nie umiem za bardzo okazać i potrafię przykręcić żarówkę. Gotować za bardzo nie umiem, alkoholu nie piję, od dłuższego czasu przestałam się uśmiechać i nie jestem już zabawna, a nawet taki słaby egzemplarz potrafi się nie tylko zakochać, a i znaleźć kogoś, kto może mnie pokochać. Szok, prawda? Mimo że aktualnie jestem sama. To, co wypisujecie, to jest właśnie sprowadzanie relacji do jakichś chorych wniosków, w których szansę na miłość mają tylko młodzi i piękni, zdrowi, przebojowi. Myślę, że zdecydowana większość osób taka nie jest, skoro od co drugiej osoby można usłyszeć, że jest introwertykiem.

A co do wymagań - niektórzy to sobie chyba myślą, że jak jestem sama i to bez stałego związku od dłuższego czasu to wariuję na widok odzianego w gacie pierwszego lepszego penisa, który jest mniej lub bardziej w moim typie. Oczywiście nie penis, tylko facet. No nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 godzin temu, weltschmerz napisał:

zwalanie całej winy za swą samotność na swój wygląd jest bardzo wygodne, bo usprawiedliwia brak robienia czegokolwiek ze swoją osobowością. Gdy słyszę "jestem sam, bo to i tamto w moim wyglądzie nie gra", to zapala mi się w głowie lampka związana z tą obserwacją. Natomiast zupelnie inaczej odczuwam głos w typie "jestem sam, bo nie mam wyglądu i jestem i biedny/chory/małomówny/zamknięty w sobie/co tam by jeszcze można wstawić".

Ja zawsze uważałem że to głównie wina mojej psychiki, pewnie gdybym miał super wygląd to byłoby łatwiej ale widzę gorzej wyglądających ode mnie którzy kogoś mają czyli to nie jest główny powód.  

 

5 godzin temu, stworzonabyzyx napisał:

Myślę, że zdecydowana większość osób taka nie jest, skoro od co drugiej osoby można usłyszeć, że jest introwertykiem.

Introwertyk introwertykowi nierówny, silny psychicznie introwertyk to co innego niż zakompleksiony i chorobliwie nieśmiały, także stopień introwertyzmu bywa różny.  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, stworzonabyzyx napisał:

- niektórzy to sobie chyba myślą, że jak jestem sama i to bez stałego związku od dłuższego czasu to wariuję na widok odzianego w gacie pierwszego lepszego penisa, który jest mniej lub bardziej w moim typie. Oczywiście nie penis, tylko facet. No nie.

:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 15.08.2018 o 22:06, klex napisał:

Nudne te posty płaczących facetów na forum że nie mają kobiety. To już chyba z 10 przypadek który widziałem... Nudne i żałosne. 

Zauważyłem że w co drugim poście piszesz jak bardzo Ci nie zależy na tym żeby być z kimś,jak bardzo masz gdzieś związki co sugeruje że jednak jest całkiem na odwrót.Zostałeś sam i teraz to racjonalizujesz.Nie mam Ci tego za złe,ja robię czasem podobnie ale mimo wszystko nie ma co oszukiwać ludzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, ( Dean )^2 napisał:

Zauważyłem że w co drugim poście piszesz jak bardzo Ci nie zależy na tym żeby być z kimś,jak bardzo masz gdzieś związki co sugeruje że jednak jest całkiem na odwrót.Zostałeś sam i teraz to racjonalizujesz.Nie mam Ci tego za złe,ja robię czasem podobnie ale mimo wszystko nie ma co oszukiwać ludzi.

To co piszesz to jest jakaś wyuczona szkoła terapii psycho dynamicznej jak kodowanie. Za czołem się z tego nawiewać trochę w końcu bo doświadczenie mam bogate. Ludzie żyją w długoletnich związkach nieszczęśliwi a wy płaczecie że tego nie macie ich w w ogóle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fakt, jest to jakiś argument.

Ludzie w wieloletnich, stabilnych związkach są nieszczęśliwi.

Więc czy aby na pewno twoje nieszczęście jest determinowane przez brak stałego związku?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, klex napisał:

Ludzie żyją w długoletnich związkach nieszczęśliwi a wy płaczecie że tego nie macie ich w w ogóle.

Niektórzy są szczęśliwi inni nie, ale to nie powód by komuś ich odmawiać, odradzać  bo inni bywają w nich nieszczęśliwi. Zresztą jak ktoś nigdy nie był to chce spróbować, bo ma nadzieję że nada mu to sens życia, choć oczywiście wcale tak nie musi być. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, ale trzeba sobie zadać właśnie takie pytanie - czy to na pewno brak związku determinuje moje nieszczęście? A jeśli, co powoduje moją samotność i czy to nie jest powodem mojego nieszczęścia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, weltschmerz napisał:

Tak, ale trzeba sobie zadać właśnie takie pytanie - czy to na pewno brak związku determinuje moje nieszczęście? A jeśli, co powoduje moją samotność i czy to nie jest powodem mojego nieszczęścia?

Tylko aby się przekonać trzeba wejść w ten związek, a nawet jak nadal będziemy nieszczęśliwi, to jest ryzyko ze przez to że on jest z niewłaściwą osobą.   Choć podobno nieszczęśliwi ludzie nie są stanie stworzyć szczęśliwego związku. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Jeżeli nie dajemy rady wejść w związek, to znaczy, że coś jest tego przyczyną. I jeśli pragniemy związku i z powodu jego braku jesteśmy zdołowani oraz jest to zasadnicza przyczyna naszej np. depresji, to powód braku możliwości wejścia w związek jest problemem do rozwiązania.

Edytowane przez weltschmerz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, klex napisał:

To co piszesz to jest jakaś wyuczona szkoła terapii psycho dynamicznej jak kodowanie. Za czołem się z tego nawiewać trochę w końcu bo doświadczenie mam bogate. Ludzie żyją w długoletnich związkach nieszczęśliwi a wy płaczecie że tego nie macie ich w w ogóle.

No jeśli byliby nieszczęśliwi w tych długich związkach to by się po prostu rozstali.Nie wszyscy są "idealnie" szczęśliwi a większość jest w związkach bardziej szczęśliwa niż w samotności.Może taka racjonalizacja jest potrzebna żeby przetrwać w samotności,jak mówiłem sam ja trochę stosuje ale to nie jest tak że samotność jest pożądana szczególnie u mężczyzn.

 

9 godzin temu, weltschmerz napisał:

Tak, ale trzeba sobie zadać właśnie takie pytanie - czy to na pewno brak związku determinuje moje nieszczęście? A jeśli, co powoduje moją samotność i czy to nie jest powodem mojego nieszczęścia?

Nie tyle determinuje nieszczęście co sprawia że życie nie jest pełne.Część potrzeb nie jest zaspokojona i to musi niszczyć człowieka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
33 minuty temu, ( Dean )^2 napisał:

Nie tyle determinuje nieszczęście co sprawia że życie nie jest pełne.Część potrzeb nie jest zaspokojona i to musi niszczyć człowieka.

Przed XX wiekiem życie w pojedynkę było zarezerwowane dla stanu duchownego, pustelników itp reszta była wręcz pod przymusem założenia rodziny, pewnie to też złe było, ale dziś poszło to w drugą stronę i jest epidemia samotności.  Potrzeba seksu należy niby to potrzeb fizjologicznych czyli tych podstawowych z piramidy potrzeb  i jeśli się jej nie zaspokaja to trudno być szczęśliwym. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
14 godzin temu, ( Dean )^2 napisał:

Temat jest tak prostacki jak i odpowiedzi więc daruje sobie dalsze odpowiedzi. W końcu ludzie nie są desantem z Marsa jakie społeczeństwo takie odpowiedzi...

 

Edytowane przez klex

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
5 godzin temu, ( Dean )^2 napisał:

No jeśli byliby nieszczęśliwi w tych długich związkach to by się po prostu rozstali.Nie wszyscy są "idealnie" szczęśliwi a większość jest w związkach bardziej szczęśliwa niż w samotności.Może taka racjonalizacja jest potrzebna żeby przetrwać w samotności,jak mówiłem sam ja trochę stosuje ale to nie jest tak że samotność jest pożądana szczególnie u mężczyzn.

 

Nie tyle determinuje nieszczęście co sprawia że życie nie jest pełne.Część potrzeb nie jest zaspokojona i to musi niszczyć człowieka.

Jeżeli odczuwa się tego typu potrzeby na tyle dotkliwie, że życie jest faktycznie wybrakowane.

Są single z wyboru i wręcz niegrzeczne byłoby sugerowanie im, że mają coś niepełne. ;)

4 godziny temu, carlosbueno napisał:

Przed XX wiekiem życie w pojedynkę było zarezerwowane dla stanu duchownego, pustelników itp reszta była wręcz pod przymusem założenia rodziny, pewnie to też złe było, ale dziś poszło to w drugą stronę i jest epidemia samotności.  Potrzeba seksu należy niby to potrzeb fizjologicznych czyli tych podstawowych z piramidy potrzeb  i jeśli się jej nie zaspokaja to trudno być szczęśliwym. 

Jest takie powiedzenie, że jeżeli chcesz się napić piwa, nie musisz od razu kupować browaru...;)

Edytowane przez weltschmerz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, klex napisał:

Temat jest tak prostacki jak i odpowiedzi więc daruje sobie dalsze odpowiedzi. W końcu ludzie nie są desantem z Marsa jakie społeczeństwo takie odpowiedzi...

Odpowiedzi są na poziomie,niestety Ty się denerwujesz jak ktoś się z Tobą nie zgadza.Mimo wszystko jak pamiętam to mówiłeś że byłeś w długim związku więc swoje przeżyłeś.

 

8 godzin temu, carlosbueno napisał:

Przed XX wiekiem życie w pojedynkę było zarezerwowane dla stanu duchownego, pustelników itp reszta była wręcz pod przymusem założenia rodziny, pewnie to też złe było, ale dziś poszło to w drugą stronę i jest epidemia samotności.  Potrzeba seksu należy niby to potrzeb fizjologicznych czyli tych podstawowych z piramidy potrzeb  i jeśli się jej nie zaspokaja to trudno być szczęśliwym. 

No niestety prawda...choć w dużej mierze teraz też tak jest.Widzę wielu moich baardzo przeciętnych z całkiem fajnymi dziewczynami,jeśli jesteś normalsem to kogoś do pary sobie znajdziesz.Tylko garstka ludzi jest skazana na samotność.

 

4 godziny temu, weltschmerz napisał:

Są single z wyboru i wręcz niegrzeczne byłoby sugerowanie im, że mają coś niepełne. ;)

No to prawda,jeśli jesteś singlem z wyboru czytaj jesteś atrakcyjny,masz sporo partnerek ale żadnej na stałe.Sporo facetów teraz takich jest,musisz być tylko w miarę przystojny i nieźle zarabiać.Ale nie o takich mówimy na forum zwykle...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dean, nie zawsze wcale tacy przystojni i zamożni, czasami po złych przejściach lub czujący niechęć do wiązania się z kimkolwiek - różne są powody.

elio83, to po co chcesz się trzymać z psychicznymi, skoro Cię denerwują? Nie możesz poszukać przyjaciół na płaszczyźnie np. wspólnych zainteresowań?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
32 minuty temu, elio83 napisał:

W sumie się zgadzam. Spotkałem się z paroma osobami z tego forum i każdy miał nierówmno pod sufitem, miał zaburzenia, ja ich nie mam, ale wtedy zrozumiałem, że tu nikogo nie poznam, a chodziło mi o kumpla, koleżankę, kogoś fajnego ro rozmowy, spaceru itd. A tu sami psychiczni przyszli na spotkania z tymi swoimi kretynskimi odzywkami, które puściłem bokiem i więcej się z nikim nie spotkałem. Szkoda czasu na idiotów, już lepiej być samemu.

To dopiero ciekawe - wchodzisz na Forum dla osób z zaburzeniami i się dziwisz, że tu sami tacy... Mam swoje zaburzenia, ale idiotą się nie się czuję. Czasem większymi idiotami są tacy niby to zdrowi, którzy mają jednak pewnie problemy z logicznym myśleniem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Niestety z wiekiem, po paru zawodach milosnych (naturalna kolej rzeczy, wszystko co piekne szybko sie konczy, taki juz jest nasz mozg) przychodzi czas, ze czlowiek wrecz unika stanu zakochania sie, ktory nawet FDA uznalo za stan chorobowy. Zakochanie sie tzw. "na zabój" to nic innego jak naturalne ćpanie, ktore nie moze trwac cale zycie, zazwyczaj trwa bardzo krotko. A milosc to juz w ogole inna bajka. Milosc zaczyna sie tam, gdzie wlasnie konczy sie stan glupiego odurzenia. Swoja droga, leki serotoninowe skutecznie zapobiegaja niebezpieczenstwu stracenia glowy na czyims punkcie.

Edytowane przez Natrętnik

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Natrętnik napisał:

Niestety z wiekiem, po paru zawodach milosnych (naturalna kolej rzeczy, wszystko co piekne szybko sie konczy, taki juz jest nasz mozg) przychodzi czas, ze czlowiek wrecz unika stanu zakochania sie, ktory nawet FDA uznalo za stan chorobowy. Zakochanie sie tzw. "na zabój" to nic innego jak naturalne ćpanie, ktore nie moze trwac cale zycie, zazwyczaj trwa bardzo krotko. A milosc to juz w ogole inna bajka. Milosc zaczyna sie tam, gdzie wlasnie konczy sie stan glupiego odurzenia. Swoja droga, leki serotoninowe skutecznie zapobiegaja niebezpieczenstwu stracenia glowy na czyims punkcie.

Podrzucisz jakieś linki do badań naukowych, raportów, etc.?

Z chęcią zapoznałabym się z nimi osobiście. 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Natrętnik napisał:

Niestety z wiekiem, po paru zawodach milosnych (naturalna kolej rzeczy, wszystko co piekne szybko sie konczy, taki juz jest nasz mozg) przychodzi czas, ze czlowiek wrecz unika stanu zakochania sie, ktory nawet FDA uznalo za stan chorobowy. Zakochanie sie tzw. "na zabój" to nic innego jak naturalne ćpanie, ktore nie moze trwac cale zycie, zazwyczaj trwa bardzo krotko. A milosc to juz w ogole inna bajka. Milosc zaczyna sie tam, gdzie wlasnie konczy sie stan glupiego odurzenia. Swoja droga, leki serotoninowe skutecznie zapobiegaja niebezpieczenstwu stracenia glowy na czyims punkcie.

Zakochany byłem parę razy ale tylko nieszczęśliwie bez wzajemności, a miłości pewnie nie zaznam nigdy. A co do leków serotoninowych to jak je brałem miałem większą łatwość poznawania kobiet, tylko zakochany nie byłem, no ale nie mam 100% pewności czy to przez antydepresanty.  U mnie to zakochanie, zauroczenie objawia się zupełną utrata apetytu, a normalnie wielki głodomor ze mnie, no i wzmożonymi problemami ze snem choć te i bez tego mam.  Mogę  wtedy nie spać i nie jeść czyli jak na amfie:) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dajecie się na nabierać na temat wymyślony przez boota w celu poddierżki razgawora.Tu nie ma o czym pisać.Szkoda miętolić klawiaturę.

Nie wiem czy tu są spam booty automatyczne czy rozumne ale sam temat jest BEZ NAJMNIEJSZEGO SENSU.Nie chce słuchać niech nie słucha.Bene!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

heh nie mogę, aż się musiałem zarejestrować, koleś płacze że nie ma drugiej połowy bo poświęcił dotychczasowe życie karierze. Człowieku sam wybrałeś więc do kogo pretensje?  I nie pisz że jesteś typem mężczyzny, którym nie interesują się kobiety bo chyba nie miałeś odczynienia z prawdziwymi kobietami tylko dziwkami i blacharami. Uwierz mi że jeśli jesteś wartościowym człowiekiem to znajdzie się masa kobiet chętna Cię poznać tylko musisz dać im szanse.

Nie dziw się że dostałeś durne rady na durne pytania 😄 Jeśli nie jesteś jakimś fobikiem itp. to porostu idź na dwór, najlepiej na imprezę bo w śród grona znajomych zawsze jest łatwiej kogoś poznać i nawiązać z nim relacje niż podejść do przypadkowej dziewczyny w parku, a jeśli masz z tym problem załóż konto na jakimś portalu randkowym i rozmawiaj z dziewczynami przez internet, jak w końcu poczujesz do którejś to coś to się z nią umów w realu, ale może być tak że to się stanie zarówno za pierwszym razem jak i za setnym 🙂 Nie możesz się zrażać.

Ja poznałem kilkadziesiąt dziewczyn, przeklepałem w klawiaturę setki godzin, z kilkoma umówiłem się realu aż w końcu trafiłem na tą co trzeba i jestem z nią już 8 lat 🙂 ale znalezienie jej zajęło mi ponad dwa lata. Niestety tak to jest że jeden ma szczęście i pozna kobite swojego życia przez przypadek nawet jej nie szukając, a drugi musi poświecić kilka lat, ale gwarantuje Ci że jak nic nie zrobisz to tylko pogarszasz swoje szanse.

Na koniec taka mała rada z mojego doświadczenia - omijaj darmowe portale randkowe bo tam jest pełno małolatów, idiotów i prostytutek. Wybierz coś co ma dobre opinie, nie chcę pisać nazw bo nikt mi za reklamę nie zapłacił, a za darmo nie zamierzam jej robić, ale jest kilka takich stron gdzie za kilkadziesiąt zł kupujesz pewność że nie będziesz się musiał przebijać przez setki bezsensownych profili.

Aha i nie ma tu żadnych powodów do wstydu, jest XXI wiek, wszystko załatwiamy przez internet to dlaczego nie mielibyśmy poznawać drugich połówek w ten sposób 🙂 Ja miałem wcześniej kilka związków poznanych w realu, a nie zamienił bym ich wszystkich razm na ten jeden z internetów :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
W dniu 14.08.2018 o 21:15, bakus napisał:

Masz rację w tym, że nie należy oczekiwać rad w sprawie znalezienia kobiety, czy uwodzenia... Problem w tym, że takie pytania się tutaj pojawiają, a  owe"rady" są nadal udzielane. I dlatego należy je tępić bo są g**** warte.

Fakt, są g. warte. Zazwyczaj z tego samego powodu, czyli braku wiedzy o funkcjonowaniu ludzkiej psychiki i, z powyższego wynikającego, funkcjonowania związków. Brednie o "miłości" (czyli o czymś nieokreślonym racjonalnie) w praktyce nie sprawdzają się, Dziwi jedynie trwanie większości społeczeństwa w stabilnym błędzie. pomimo wielu  widocznych sygnałów.  Moja osobista rada ograniczała by się do propozycji czytania literatury fachowej (naukowej) i za pomocą zdobytej wiedzy próby zrozumienia własnych zachowań i pragnień. Pommo wiedzy bywa to zadaniem niełatwym.

Cytat

Ponownie napiszę, jestem ciekawy twojej reakcji kiedy to twoja córka przyjdzie z brzuszkiem do tatusia i powie, że będzie dziadkiem, a ojcem dziecka okaże się żul 60 letni... bo przecież miłość nie wybiera. Na pewno hipokryzją zapachnie. 

Związki jego córki są sprawą jego córki, Nic mu do tego.

Edytowane przez NN4V

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×