Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość

No więc zrobiłem to - zniszczyłem życie swojej żony

Rekomendowane odpowiedzi

Gość
Napisano (edytowane)

Długo na to pracowałem. Z całych sił... Tylko ja i ja całe życie. jestem wściekły na siebie bo przez tyle lat miałem klapki na oczach a ta biedna kobieta siedziała jak mysz pod miotłą udając że wszystko jest ok. A ja, pieprzony, samiec alfa chodziem jak kogut po domu. Przez 9 lat naszego małżeństwa nigdy nie okazywałem jej uczucia. Kocham ją, nigdy jej nie zdradziłem. Łaskawie zobaczyłem, że właściwie starciłem ją już dawno, kiedy w pracy ( pracujemy razem w tej samej korpo) pojawił się u jej boku kolega.. Młody, zabawny potrafiący spowodować uśmiech na pięknej twarzy mojej żony, która wydawał mi się szara i ponura. Jestem zwykłym karaluchem, który powinien skończyć pod kapciem a potem na szufelce i finalnie w kiblu. Wiem, że już jej nie odzyskam. Jest już za późno. Wczoraj dostałem jasny przekaz kim dla niej jestem. Śmieciem..... Kocham ją ale chce od niej odejść, zniknąć jej z oczu i przestać zatruwać jej życie. Co prawda mówi mi że mnie kocha ale mam wrażenie że mówitak tylko ze względu na dzieci, które są naszym jedynym klejem, który trzyma nas przy sobie. Mam duże poczucie winy za to co się stało i brzydzę się sobą, że żona jest zemną tylko ze względu chęci ochrony dzieci przed traumą rozwodową. Może niech jakaś kobieta podpowie mi co mam zrobić. A jak czyta ten post jakś skurwiel taki jak ja to niech lepiej zadba o swoją kobietę. Dla mnie już za późno. Gdyby nie dzieci skończyłbym ze sobą........  

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

skończył ze sobą? myslisz ze w ten sposob okazesz jej uczucie? :classic_ohmy:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zniszczyles to teraz napraw. Ile masz lat bo ten wpis brzmi na jakieś... 17. Masz wysokie mniemanie o sobie a jesteś bardzo pusty. 

Z tego co piszesz ona daje ci szanse nie wszystko stracone ale musisz się bardzo postarac i nie chodzi o kupienie kosza kwiatów. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, Pawelt napisał:

Co prawda mówi mi że mnie kocha ale mam wrażenie że mówitak tylko ze względu na dzieci, które są naszym jedynym klejem, który trzyma nas przy sobie.

Jak mówi, że kocha, to może jednak kocha?

 

13 godzin temu, Pawelt napisał:

 Wczoraj dostałem jasny przekaz kim dla niej jestem. Śmieciem..... 

Wygląda bardziej na Twoją interpretację w związku z rozchwianym poczuciem własnej wartości. Jesteś  mężem, ojcem dzieci swojej kobiety, myślisz, że wyszłaby za śmiecia i z nim żyła? Nie sądzę, nawet dla dzieci się tego nie robi, bo lepiej dla dzieci nie mieć ojca niż mieć śmiecia. Skoro chce, żeby dzieci się z Tobą wychowywały, to masz dla niej wartość. Uwierz, że zasługujesz na miłość, jak każdy.

 

13 godzin temu, Pawelt napisał:

 Przez 9 lat naszego małżeństwa nigdy nie okazywałem jej uczucia.

Zacznij! Uczucia w Tobie wybuchnęły dopiero pod wpływem zazdrości. Więc może dobrze, że się przytrafiła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
W dniu 11.08.2018 o 14:44, tosia_j napisał:

skończył ze sobą? myslisz ze w ten sposob okazesz jej uczucie? :classic_ohmy:

Masz rację, to głupie i bez sensu....

W dniu 11.08.2018 o 15:29, myszak napisał:

Zniszczyles to teraz napraw. Ile masz lat bo ten wpis brzmi na jakieś... 17. Masz wysokie mniemanie o sobie a jesteś bardzo pusty. 

Z tego co piszesz ona daje ci szanse nie wszystko stracone ale musisz się bardzo postarac i nie chodzi o kupienie kosza kwiatów. 

mam 37 lat ona 35. Wysokie mniemanie o sobie ? Ciekawe spostrzeżenie. Pusty?  Może i tak... Zależy w jakim sensie...

 

Trzyma mnie na dystans. Nie pozwala się dotknąć jeśli nie ma na to ochoty. Szanuję to. Dzisiaj rano po przebudzeniu pozwoliła sobie zrobić masaż pleców. KIedy ja jej ostatnio robiłem?? Nie pamietam... Zawsze był szybki seks bez emocji. A dzsiaj? Mimio, iż bez seksu, poczułem się tak nieporadnie jak podczas pierwszego naszego zbliżenia 15 lat temu. To było coś fantastycznego 😮 To jej zmysłowe, subtelne mruczenie podczas uciskania ramion. Zmarnowałem tyle czasu.... Bo praca, bo stres, bo zły humor....

 

Dziękuję Wam za odpowiedzi.. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

albo sie bedziesz o nią troszczył, albo kto inny bedzie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
2 godziny temu, tosia_j napisał:

albo sie bedziesz o nią troszczył, albo kto inny bedzie

Właśnie to zamierzam robić. Na chwilę obecną targają mną coraz większe wyrzuty sumienia. Coraz więcej sytuacji i moich bolesnych słów do niej mi się przypomina.. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Napisano (edytowane)
15 minut temu, tosia_j napisał:

a przed małzenstwem bylo inaczej?

Wiesz nie pamiętam. Wracam dopiero do tego wszystkiego. Żona twierdzi że przejawialem oznaki tego co się stało. Teraz wiem, że to sprawa mojej toksycznej mamy, która nie ingeruje już w nasze - moje życie. Kontakty z rodzicami ograniczyłem do niezbędnego minimum. Przyszło mi to ciężko. Niby ona mówi mi że rozumie że ja do końca zły nie jestem i że to wpływ mojej rodzinki. Ma do mnie żal że dałem się zmanipulowac. Boję się mimo wszystko że ja stracę. Mówi mi że nie wie co będzie z nami. Żebym o tym nie myślał na razie i starał się żyć normalnie a ona potrzebuje czasu.... Dużo czasu... Tego się obawiam... Mówi że sama nie wie co się z nią dzieje bo targają nią skrajne emocje.

Dla tego bardzo ważna dla mnie jest opinia z kobiecego punktu widzenia. 

2 godziny temu, tosia_j napisał:

albo sie bedziesz o nią troszczył, albo kto inny bedzie

Właśnie to zamierzam robić. Na chwilę obecną targają mną coraz większe wyrzuty sumienia. Coraz więcej sytuacji i moich bolesnych słów do niej mi się przypomina.. 

 

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć, a co cię oświeciło, że tak to ujmę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Napisano (edytowane)
7 minut temu, Kontrast napisał:

Cześć, a co cię oświeciło, że tak to ujmę?

Wstyd się przyznać ale obecność innego mężczyzny, który kręci się przy niej. Dostałem mega liścia w mój durny samczy cymbał... Jedno wiem teraz na pewno. Jeśli zaufa mi jeszcze raz to na bank tego nie zepsuje. 

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie za bardzo wiem co stoi za twoimi słowami, ze byłeś jak ,,samiec alfa''. Czy to, że nie pilnowałeś aby płomień miłości płoną między wami czy w jakiś mniej subtelny sposób po prostu się żonie naprzykrzałeś, pomiatałeś czy tam stosowałeś agresje.To chyba dość ważne w interpretacji tego co piszesz, bo możesz sobie przypisywać winy które nie do końca są czymś aż tak nazwijmy to ,,nagannym'' Moze po prostu są znakiem czasu pewnego etapu w małżeństwie i racze pewnego rodzaju biernością, czy zaniechaniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jeśli ona potrzebuje duzo czasu, to chyba dobrze...bo masz duzo czasu zeby pokazac sie z lepszej strony, nie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
10 godzin temu, Kontrast napisał:

Czy to, że nie pilnowałeś aby płomień miłości płoną między wami czy w jakiś mniej subtelny sposób po prostu się żonie naprzykrzałeś, pomiatałeś czy tam stosowałeś agresje.

Tak, nie pilnowałem tego. Uważałem, że jak raz cos zdobędę to jest moje. Ręki nigdy na Nią nie podniosłem.

 

8 godzin temu, tosia_j napisał:

jeśli ona potrzebuje duzo czasu, to chyba dobrze...bo masz duzo czasu zeby pokazac sie z lepszej strony, nie?

Nie wiem co będzie. Wczoraj rozmawialiśmy chwilę. Usłyszałem, że ma żal do siebie, że dopuściła do ślubu, że jesteśmy rodziną. Powiedziałem jej, że jeśli nie może na mnie patrzeć to sie wyprowadzę a Ona na to że dzieci i tak dalej i tak dalej..... Spałem dzisiaj na podłodze. Nie, nie wyrzuciła mnie z łóżka. Sam z niego wyszedłem bo jest mi wstyd, że rozjebałem coś co jest najcenniejsze w życiu człowieka. Przyszedł czas, żeby zapłacić ten rachunek... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najważniejsze, że spostrzegłeś swój błąd. Jeśli to naprawdę miłość do żony a nie tylko urażone męskie ego, przez które chcesz coś udowodnić, to staraj się, nienachalnie ale cierpliwie, pozwól żonie doświadczyć, że twoja zmiana jest trwała, a wierzę, że wszystko będzie dobrze. Trzymam kciuki za to, by ci się udało 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
2 godziny temu, wTymTygodniu napisał:

Najważniejsze, że spostrzegłeś swój błąd. Jeśli to naprawdę miłość do żony a nie tylko urażone męskie ego, przez które chcesz coś udowodnić, to staraj się, nienachalnie ale cierpliwie, pozwól żonie doświadczyć, że twoja zmiana jest trwała, a wierzę, że wszystko będzie dobrze. Trzymam kciuki za to, by ci się udało 🙂

Ego egiem ale kochałem i kocham Ją nadal. Mam coraz mniejszą nadzieję że z tego coś będzie. A zresztą jeśli tak to i tak pewnie ze względu na dzieci. Dzięki za dobre słowo 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, wTymTygodniu napisał:

pozwól żonie doświadczyć, że twoja zmiana jest trwała    🙂

to najwazniejsze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, Pawelt napisał:

Spałem dzisiaj na podłodze. Nie, nie wyrzuciła mnie z łóżka. Sam z niego wyszedłem bo jest mi wstyd, że rozjebałem coś co jest najcenniejsze w życiu człowieka. Przyszedł czas, żeby zapłacić ten rachunek... 

Kolego, uwierz mi że to zła droga - to spanie osobno i tak dalej. Żona na pewno tego nie zrozumie, znaczy Twoich intencji. Też tak robiłem, nawet ostatnio. Ale takie postępowanie zamiast pomagać - staje się jedynie budulcem do tworzenia coraz większego muru. Jedyna droga to spokojne wyjaśnienie sobie kwestii spornych. Po prostu zawalcz o swoją żonę - jeśli ją kochasz i Ci na niej zależy. Nawet jeśli narozrabiałeś (wiem jak jest, tez mam swoje za uszami, bardzo Cię rozumiem - miałem swego czasu takie myśli, żeby się rozjebać i nie stanowić ciężaru dla swojej rodziny). Myślę, że jest szansa, żeby naprawić, co zepsułeś 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dziewczyny pytanie do Was. O co do cholery chodzi? We wtorek zrobiłem sobie ( a właściwie dla żóny również) naszą ulubioną kolację. Nie nalegałem specjalnie żeby się do mnie dołączyła. Zauważyłem, że chętnie sama się przysiadła. Było miło, było nwerowo, było smutno... Wypiliśmy odrobinę alkohololu do tej kolacji. Położyliśmy się do łóżka a ja idąć za radą DRYAGAN postanowiłem się nie izolować. Zaczeło się od lekkich pieszczot, muskań ustami i w pewnym momencie powiedziała mi, że chce się kochać. Zapytałem się jej czy na pewno tego chce - potwierdziła. NIe byliśmy pijani tylko zrelaksowani. Było bardzo przyjemnie a ja nigdy nie miałem tak silnego orgazmu z Nią. NIby ok wszystko fajnie. Na drugi dzień niby ok buzi na dziendobry itd itp. Zrobiłem jej kawę do łóżka i korzystając z wonego dnia poszedłem na rower. Cały w skowronkach, zakochany... Kiedy wróciłem do domu atmosfera stała się jakby gęsta.. Zaczęła mówić mi że nie lubi tych wolnych dni bo nudy bo taki marazm... Zaproponowałem jej spacer razem z dziećmi nad wodę i plac zabaw. Powiedziała, żebym dzieci zabrał sam bo musi wstawić pranie i poprasować ciuchy.. Pojechałem sam. Po powrocie żona wygldała szaro, smutno ubrana w jakieś niezbyt estetyczne ubranie. Jakby nieobecna. Jak zapewne wiecie pracujemy razem w jednej firmie i się widujemy. Ja miałem na rano Ona na 12. Do pracy przyszła ubrana elegancko, umalowane usta i szła jakby nie warzyła nic. Radosna, uśmiechnięta olewając przy okazji mnie... Oczywiście zauwarzyłem wymianę uśmieszków między nią a tym 22 letnim gnojkiem, który się przy niej kręci. Pytanko do dziewczyn, kobiet, żon... Czy moja kobieta mnie jeszcze kocha? Czy zgodziałby się na seks z kimś na kim jej już nie zależy? Czy robi to tylko dla dzieci?

 

W dniu 13.08.2018 o 23:15, tosia_j napisał:

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

co to jest do cholery "czy kocha". bycie razem to nie są ciagle motyle w brzuchu, tylko rodzaj decyzji

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak jak napisała @tosia_j motyle w brzuchu to raczej zakochanie, nie miłość - ta oznacza decyzję. 

@Pawelt uprawia seks ze względu na dzieci????? a co to ma z nimi wspólnego? Owszem, mogłaby z Tobą być ze względu na dzieci, ale seks to jednak coś więcej chyba

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cytat

szła jakby nie warzyła nic

@Pawelt, czyli nie warzyła zupy? 😂 Czepiam się, ale strasznie mnie to rozbawiło...

Zmaściłeś, to teraz naprawiaj i nie dziw się, że raz będzie lepiej, a raz gorzej, ona na pewno ma huśtawkę emocji i może sama nie wie. A właściwie to dlaczego nas pytasz? Dobrze, żebyś po prostu z nią porozmawiał.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Napisano (edytowane)
Godzinę temu, Kleopatra napisał:

czyli nie warzyła zupy? 😂 Czepiam się, ale strasznie mnie to rozbawiło...

No cóż orłem ortografii nie jestem 🙂 Zaraz poprawię. UPS już za późno. A byka strzeliłem przez rutynę bo jestem piwowarem domowym i nie lubię jak ktoś waży piwo zamiast warzy 🙂 Stąd to zboczenie :P 

 

Godzinę temu, Kleopatra napisał:

A właściwie to dlaczego nas pytasz? Dobrze, żebyś po prostu z nią porozmawiał.

Rozmawiam. Ale nie rozumiem kobiet i ciekawy jestem co ona teraz ma w głowie. 

 

7 godzin temu, Ḍryāgan napisał:

uprawia seks ze względu na dzieci????? a co to ma z nimi wspólnego?

No wiesz mam na myśli, że tak Jej wygodnie.. Przecież umiem ugotować, zmienić pieluchę i ogólnie pozmywam, pozamiatam itd. a (przepraszam za wyrażenie) "staremu dam dupy żeby był happy" Seks sam w sobie taki nie był i nie była bierna. Sam nie wiem. Teraz mam urlop i poprosiła żebym zabrał dzieci na 3-4 dni do teściów bo potrzeba jej w sopkoju pomysleć. No nie wiem czy to dobry pomysł. Cały czas mam w głowie tego gnojka. Może powinieniem jej zaufać po prostu... Chciaż po tym co jej zrobiłem to nie zdziwiłbym się gdyby szukała przygody... Wiesz o co mi chodzi ? Zapytałem się jej wczoraj co z nami będzie. Po chwili milczenia odpowiedziała że  "myślę że będzie dobrze bo widzę że Ci zależy i że zrozumiałeś to co chiałam ci przez te lata przekazać ale potrzebuje czasu..." Co myślicie ? 

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×