Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
lorana

Psychoterapia i leki nie leczą z depresji.

Rekomendowane odpowiedzi

Tak jak napisałam w tytule, uważam, że psychoterapia w każdym nurcie, czy psychodynamiczna czy poznawcza, czy leki nie leczą depresji, bo nie uderzają w jej przyczyny.One działają tylko na skutki choroby i to w małym stopniu. Ani leki, ani terapia nie dają trwałego efektu w postaci WYLECZENIA, one tylko zaleczają objawy, żeby potem wróciły ze zdwojoną siłą.

Znam mnóstwo osób, niektóre z nich z terapii grupowej, każdy z nich miał już kilka nawrotów i choruje przewlekle( w tym ja). Prewencyjna terapia i leki nie pomogły im w zapobieżeniu kolejnemu nawrotowi.Przyczyną depresji są tendencje genetyczne oraz nasza indywidualna osobowość i cechy charakteru.Na to nie mamy wpływu, dlatego z miernym skutkiem możemy tylko zaleczać objawy.Sami popatrzcie, ile osób na tym forum leczy się całymi latami.Poprostu są jednostki słabe psychicznie, u których błahe dla innych zdarzenie wywoła ciężką depresję, a są takie których nie zaprowadzi do psychiatry jednoczesna śmierć kilku najbliżyc h osób z rodziny.Przeszłam już kilka terapii w różnych nurtach i żadna nie dała trwałych efektów. Niestety smutna prawda jest taka, że psychiatrzy i psychoterapeuci zarabiają tylko pieniądze na nas, sierotkach- Marysiach.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Problem depresji ,czy nerwicy dotyczy każdego.Rzeczywiście różnie ludzie reagują. Jedni z byle powodu, inni dopiero w przypadku długotrwałej choroby ,czy też poważnych  problemów. Nie każdy też zwraca uwagę na drobne objawy.Środki psychotropowe niczego nie leczą ,co najwyżej mogą złagodzić objawy.I to już tak bywa ,że powracają objawy nerwicy czy depresji.Takie uroki życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lorana zgadzam się niestety

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No i co w takim razie, nie ma śmietników gdzie można wyrzucić ludzi. Sugerujesz że przerwanie leczenia to lepsza opcja? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, myszak napisał:

No i co w takim razie, nie ma śmietników gdzie można wyrzucić ludzi. Sugerujesz że przerwanie leczenia to lepsza opcja? 

Niczego takiego nie sugeruje. Leki mogą być pomocne w zaleczeniu początkowych objawów, ale branie ich latami nikogo nie uzdrowi. Każdy powinien sam decydować czy chce brać leki czy je odstawić, to indywidualna sprawa. W tym wszystkim najwiekszym problemem jest brak szczerości lekarzy i psychologów. Powinni oni jasno mówić " ok zachorowałeś, to będziesz prawdopodobnie chory do końca życia", a nie obiecywać cuda na kiju, a potem pacjenci mają pretensje, że żadne leki trwale ich nie wyleczą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem mój lekarz niczego mi nie obiecuje. Nie mówi mi też że do końca życia bo też tego nie wiadomo część ludzi jednak się podnosi po leczeniu i już dobrze żyją. Nie wiadomo do których będę się zaliczać ale lekarz też nie wie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 29.07.2018 o 18:48, lorana napisał:

Tak jak napisałam w tytule, uważam, że psychoterapia w każdym nurcie, czy psychodynamiczna czy poznawcza, czy leki nie leczą depresji, bo nie uderzają w jej przyczyny.One działają tylko na skutki choroby i to w małym stopniu. Ani leki, ani terapia nie dają trwałego efektu w postaci WYLECZENIA, one tylko zaleczają objawy, żeby potem wróciły ze zdwojoną siłą.

(niestety bez polskich napisów)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 29.07.2018 o 18:48, lorana napisał:

Tak jak napisałam w tytule, uważam, że psychoterapia w każdym nurcie, czy psychodynamiczna czy poznawcza, czy leki nie leczą depresji, bo nie uderzają w jej przyczyny.One działają tylko na skutki choroby i to w małym stopniu. Ani leki, ani terapia nie dają trwałego efektu w postaci WYLECZENIA, one tylko zaleczają objawy, żeby potem wróciły ze zdwojoną siłą.

Znam mnóstwo osób, niektóre z nich z terapii grupowej, każdy z nich miał już kilka nawrotów i choruje przewlekle( w tym ja). Prewencyjna terapia i leki nie pomogły im w zapobieżeniu kolejnemu nawrotowi.Przyczyną depresji są tendencje genetyczne oraz nasza indywidualna osobowość i cechy charakteru.Na to nie mamy wpływu, dlatego z miernym skutkiem możemy tylko zaleczać objawy.Sami popatrzcie, ile osób na tym forum leczy się całymi latami.Poprostu są jednostki słabe psychicznie, u których błahe dla innych zdarzenie wywoła ciężką depresję, a są takie których nie zaprowadzi do psychiatry jednoczesna śmierć kilku najbliżyc h osób z rodziny.Przeszłam już kilka terapii w różnych nurtach i żadna nie dała trwałych efektów. Niestety smutna prawda jest taka, że psychiatrzy i psychoterapeuci zarabiają tylko pieniądze na nas, sierotkach- Marysiach.

 

 

Oczywiście, że nie bo zarówno psychologia jak i leki działają na objawy a nie dotykają przyczyn. Podam mój przykład: moje stany depresyjne biorą się z tego,  że nie chcę i nie za bardzo potrafię wpasować się we współczesny rynek pracy, polegający na zapierdalaniu od rana do wieczora w jakiejś beznadziejnej korporacji (tudzież jako szczur za śmieszne stawki u kogoś, kto uważa, że skoro ktoś nie posiada należytych kwalifikacji, można go eksploatować ile się chce), a na znalezienie pracy zgodnej z moimi predyspozycjami mam niewielkie szanse.

No i co na to psychologia? Ano odpowiedź jest prosta: trzeba szukać sposobu na dostosowanie się do tego, co jest (bo psychologia przyjmuje założenie, że to zawsze jednostka jest w błędzie, a świat zawsze ma rację; nie poddaje w wątpliwość założeń czy struktur społecznych, które to mogą być przyczyną złego samopoczucia jednostki bez jej winy). Nawet nasz forumowy ekspert radził mi to :).

Leki podobnie. Masz depresję - weź tabletkę. Masz stany chwiejności emocjonalnej - weź tabletkę.

I zaczyna się spychologia, zamiatanie przyczyn pod dywan. We współczesnym, wysoko rozwiniętym świecie odsetek osób cierpiących na różnego rodzaju zdiagnozowane zaburzenia natury psychicznej, w tym przede wszystkim depresję, cierpi ogromna ilość populacji. odsetek leków przepisywanych na te dolegliwości jest horrendalne  wysoki i stale rośnie. Nikomu nie przyszło do głowy, że przynajmniej połowy z tych problemów można by było się pozbyć zmieniając nasz tryb życia, sposób, w jaki funkcjonuje społeczeństwo. Ale to jest praktycznie niemożliwe, bo sporo ludzi nadal uważa za najwyższą wartość posiadanie pozycji społecznej, nieograniczoną konsumpcję, konkurowanie z innymi dla samej zasady. i tego uczy się nas od małego. Niestety coraz więcej ludzi nie wytrzymuje tego tempa (nasza planeta już dawno przestała wytrzymywać, dziś obchodzimy Dzień Długu Ekologicznego, a wraz z nim wiadomość, że od 1 stycznia br. wyczerpaliśmy już światowe zapasy surowców, oznacza to, że mając dopiero połowę roku już nie mamy zasobów na jego drugą połowę, a to oznacza, że ich eksploatacja stale się zwiększa).

Ale co tam, psychologia powie na to zaburzenie, które trzeba leczyć.

Dlatego mam w dupie psychologię i wszystkich tych doktorków i panie psycholożki, które swoje wykształcenie mogą se włożyć między dwa pośladki i się podetrzeć kwitem magistra ;).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zed praktycznie nie ma systemowej pomocy w Polsce ludziom z zaburzeniami a jedynie żerowanie na ich słabościach i różnego rodzaju represje oraz stygmatyzacja. Jak nie jesteś dobrze urodzony albo nie masz dobrego zawodu nie masz szans wyjść na prostą.

Ludzie z zaburzeniami są wrażliwi i reszta społeczeństwa na tym żeruje a tzw. "wszawicy" ani "kołtuna" nie sposób zwalczyć w tym kraju i za naszego życia to się zapewne nie zmieni.

Najważniejsze że potrafisz samodzielnie myśleć bo to co piszesz ma logikę i sens.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, klex napisał:

Zed praktycznie nie ma systemowej pomocy w Polsce ludziom z zaburzeniami a jedynie żerowanie na ich słabościach i różnego rodzaju represje oraz stygmatyzacja. Jak nie jesteś dobrze urodzony albo nie masz dobrego zawodu nie masz szans wyjść na prostą.

Ludzie z zaburzeniami są wrażliwi i reszta społeczeństwa na tym żeruje a tzw. "wszawicy" ani "kołtuna" nie sposób zwalczyć w tym kraju i za naszego życia to się zapewne nie zmieni.

Najważniejsze że potrafisz samodzielnie myśleć bo to co piszesz ma logikę i sens.

Dlatego już w październiku ląduję u moich znajomych w UK :). Tam pracy pod dostatkiem, w dodatku takiej, która jest dla mnie interesująca i spełnia moje wymagania. Ludzie inni, mentalność inna a najważniejsze to to, że poza moimi znajomymi nie ma tam żadnego Polaka :).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Zed napisał:

Dlatego już w październiku ląduję u moich znajomych w UK :). Tam pracy pod dostatkiem, w dodatku takiej, która jest dla mnie interesująca i spełnia moje wymagania. Ludzie inni, mentalność inna a najważniejsze to to, że poza moimi znajomymi nie ma tam żadnego Polaka :).

Myślę że warto spróbować czasem taka zmiana może wnieść dożo więcej dobrego niż tysiąc tabletek i lata terapii choć też nie gwarantuje niczego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
28 minut temu, klex napisał:

Myślę że warto spróbować czasem taka zmiana może wnieść dożo więcej dobrego niż tysiąc tabletek i lata terapii choć też nie gwarantuje niczego.

W moim przypadku żadne ćpanie tabletek czy chodzenie na terapię nic nie da bo ja nie chcę się dostosować do tego, co jest w Polsce. Od dziecka czułem się tutaj obco, od zawsze miałem problemy ze zrozumieniem polskiej mentalności, od zawsze polski sposób bycia wydawał mi się dziwny, nie mój. Do dziś dnia nie rozumiem, dlaczego Polacy mimo tego, że jest u nas coraz gorzej, popierają polityków oraz Kościół którzy de facto są w głównej mierze odpowiedzialni za ten stan rzeczy, dlaczego hołdujemy prymitywnym zachowaniom, dlaczego ciągle panuje tabu dotyczące pieniędzy, dlaczego ciągle złorzeczymy sobie itp.

Na Zachodzie tego wszystkiego nie ma. Po prostu i aż tyle.

Tam się żyje w pewnym sensie bardzo prosto, nawet powiedziałbym mechanicznie ale wbrew pozorom to właśnie ta mechaniczność powoduje, że człowiek tam czuje się bezpieczny i na luzie. Tam prawa człowieka są respektowane a ci, którzy je łamią ponoszą automatycznie tego konsekwencje. 

Rynek pracy jest oparty o inne wartości, dostanie pracy z ulicy jest czymś normalnym bo tam nikt nie spędza większości swojego zawodowego życia na jednym i tym samym etacie i miejscu. Zmiana pracy jest tam czymś tak normalnym, jak zmiana ubrania codziennie.

Ludzie są mili, otwarci, chętni do nawiązywania kontaktów i udzielania pomocy. Nie są nastawieni agresywnie, nie mają patologicznych zachowań znanych z polskiego społeczeństwa. Tam nie trzeba być kimś, aby spokojnie żyć i nie martwić się o jutro.

Ale przeciętny Polak tego nigdy nie zrozumie, bo po pierwsze jest właśnie przeciętny, a po drugie ma wbudowany zespół cech i nawyków, które skutecznie izolują go od zrozumienia i umiejętności przyjęcia tych wartości, które w przeważającej liczbie zachodnich społeczeństw uchodzą za normalne i powszechnie akceptowane.

Edytowane przez Zed

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
3 godziny temu, Zed napisał:

Zed po prostu inteligencja i elity niestety zostały wymordowane podczas holokaustu i w Katyniu a reszta wyjechała za granicę co kto mądrzejszy. Mentalność nasza albo jak kto woli psychika jest bardzo prosta i na tym opiera się całe społeczeństwo, brutalne:

-zrobić pod siebie

-wyruchać drugiego

Byłem chwilę za granicą i pracowałem z obcokrajowcami w jakiejś korporacji tak że rozumiem o czym piszesz.

Trochę głupio się czułem jak za każdym razem ekspedientka/ekspedient się do mnie zawsze uśmiecha w sklepie aż myślałem że jest coś ze mną nie tak a ludzie jacyś inni, mili, uprzejmi, rozmowni, pomocni.

 



 

Edytowane przez klex
bląd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tylko widzisz, mnie gówno to obchodzi teraz. Po tylu latach męczenia się tutaj mam ochotę stąd spierdolić i więcej nie wracać.

A gdybym miał wrócić, to chciałbym całą tę hołotę i bydło wpakować do obozów koncentracyjnych i wytępić, a resztę skolonizować i narzucić takiego bata, że już nigdy nikt tutaj nie śmiałby nawet pomyśleć o jakiejkolwiek próbie buntu.

Domyślasz się, że  z takim podejściem nie mam tutaj większych szans na ułożenie sobie życia. Moja miłość do Polski i do Polaków jest wprost proporcjonalna do wszystkiego, co jej zaprzecza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Witaj Lorana,

Przyczyna depresji nie jest znana.Tak masz napisane w każdej ulotce leku przeciwdepresyjnego.Przypuszcza się, że są to niedobory lub zmiany wzajemnych proporcji tzw.neurotransmiterów.Dwa słowa historii medycyny.Do wczesnych lat XX wieku przypuszczano, że komórki mózgu komunikują się ze sobą wyłącznie na drodze impulsów elektrycznych.Odkrycie tzw,szczeliny synaptycznej i znacznie póżniej neurotransmiterów/serotoniny,dopaminy itd/,doprowadziło do odkrycia ,że komórki mózgu komunikują się ze sobą RÓWNIEŻ na drodze "chemicznej".Za to odkrycie w 2013!!!!!!!!!!roku przyznano trzem naukowcom nagrodę Nobla.Pierwszy lek przeciwdepresyjny/tak oficjalnie nazwany/-iproniazyd podawano chorym na gruźlicę po II wojnie światowej.Zauważono,że chorzy, którym podawano ów specyfik są weselsi,zaczepiają pielegniarki itd.Po kilkudziesięciu latach naukowcy uznali ten lek za nieodwracalny MAO.Podobnie było z fluoksetyną,pierwotnie lekiem na odchudzanie.Dopasowano potem lek do choroby i prof,Kramer napisał książkę "Wsłuchując się w Prozac" co to za cudo.Wyparł się tego kilka lat temu.Mózg ludzki ma więcej możliwych połączeń komórek niż jest atomów we Wrzechświecie.Wszystkie choroby psychiczne, w tym depresja mają nieznane podłoże.Teoria braku serotoniny pomału się wykrusza,gdyż w mózgach samobójców w znacznym odsetku nie stwierdza się jej braku.Czyli wiedza ludzkości na temat chorób psychicznych jest bliska zeru.

Ale,

to nie oznacza,że leki czy psychoterapia nie pomagają!!!!!!.Dwie trzecie chorych pozytywnie reaguje na dostępne leki przeciwdepresyjne,pomimo,że  na ulotce jest napisane"mechanizm leku jest nieznany,przypuszcza się ........itd".Czyli coś jednak działa.Jeżeli działa i nie szkodzi to medycyna tym leczy.Nazywa się to leczeniem objawowym.Leczenie objawowe jest podstawą medycyny.Przykład:boli nas głowa i bierzemy tabletkę i przestaje,pomimo,że nie znamy przyczyny bólu.

Reasumując,wszelka skrajność w kwestii chorób psychicznych jest niedopuszczalna.Mnie nie pomogło to innym też nie.To nurt tzw.Antypsychiatrii,pewnego skrajnego nurtu filozoficznego.Leczymy się tym co mamy, u psychiatrów udających czasami magów.Są algorytmy postępowań w depresjach lekoopornych np.łączenie leków z różnych grup,dołączanie do leku pp, normorytmika.Depresja i zaburzenia lękowe to choroby przewlekłe i z definicji nie ma trwałej remisji.Trzeba się liczyć z nawrotami i to coraz cięższymi.Odstawić na zawsze alkohol i narkotyki i szukać swojej drogi, bo nieleczona depresja to choroba śmiertelna.

Pozdrawiam

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×