Skocz do zawartości
Nerwica.com

Natrętne, absurdalne myśli o ciąży


bogna11

Rekomendowane odpowiedzi

Witam, mam 18 lat i żyję w ciągłym ogromnym stresie, nie radzę sobie już z tym. W mojej głowie krążą natrętne, absurdalne myśli. Wszystko zaczęło się dwa lata temu, kiedy chłopak zażartował sobie ze mnie żebym nie siadała mu na kolanach bo mogę od tego zajść w ciążę (byliśmy na basenie). Oczywiście nie zrozumiałam żartu, zaczęłam sobie wkręcać różne scenariusze i najgorszy błąd - zaczęłam czytać o tym w internecie. Masa forum, poradniki, specjaliści w internecie - wszystko to jeszcze bardziej mnie denerwowało. Czekałam na każdy okres, wmawiałam sobie że jestem w 5 miesiącu ciąży mimo pojawiających się okresów. Najlepsze jest to, że nie miałam jeszcze swojego pierwszego razu, nasze miejsca intymne nigdy miały ze sobą bezpośredniego kontaktu, nie doprowadziliśmy nigdy do jakiejkolwiek ryzykownej sytuacji - a mimo to ja ciągle wkręcam sobie ciążę. Przez pewien czas to ustało, niestety miesiąc temu moje schizy wróciły z podwojoną siłą. Nie radze sobie już z tym. Naczytałam się, że można zajść w ciążę bez stosunku, bez wytrysku i penetracji, a nawet przez bieliznę. Teraz znowu czekam na miesiączkę i wkręcam sobie, że może nie pamiętamy, że coś przenieśliśmy w okolice pochwy i mogło dojść do zapłodnienia. Mój chłopak ciągle mnie uspokaja, mówi że mam absurdalne myśli. Ja jestem świadoma, że moje myśli są absurdalne, ale są też natrętne. Ciągle mam w głowie myśli "a może coś nam umknęło, może ja się tam dotknęłam, może jestem w ciąży". Nie daje już rady. Nie wiem co robić. Ciągle czytam w Internecie na temat zapłodnienia i wkręcam sobie różne rzeczy. Mój chłopak, znajomi, rodzina mówią żebym nie czytała na takie tematy w internecie bo tam są same bzdury. Doszło do tego, że ja nie wierzę najbliższym, tylko opiniom w internecie.

Proszę pomóżcie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Natręctwa to przykra rzecz i bardzo męcząca. Ale jest jedna pozytywna rzecz w Twojej sytuacji. To czy jesteś w ciąży czy nie można sprawdzić za pomocą obiektywnych metod. Większość ludzi z nerwicą nie ma możliwości, żeby rozstrzygnąć czy ich myśli są absurdalne czy nie. Możesz sobie zrobić po prostu test. Czy może już robiłaś i nie pomogło?

17 godzin temu, bogna11 napisał:

Mój chłopak, znajomi, rodzina mówią żebym nie czytała na takie tematy w internecie bo tam są same bzdury.

O kurcze, a z kim z rodziny o tym rozmawiasz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, refren napisał:

Natręctwa to przykra rzecz i bardzo męcząca. Ale jest jedna pozytywna rzecz w Twojej sytuacji. To czy jesteś w ciąży czy nie można sprawdzić za pomocą obiektywnych metod. Większość ludzi z nerwicą nie ma możliwości, żeby rozstrzygnąć czy ich myśli są absurdalne czy nie. Możesz sobie zrobić po prostu test. Czy może już robiłaś i nie pomogło?

O kurcze, a z kim z rodziny o tym rozmawiasz?

Nie robiłam nigdy testu bo w głębi duszy wiem, że to absurd. Poza tym wiem, że ja i tak wmawiałabym sobie że widzę jakis cień drugiej kreski, że test jest wadliwy itd. A na dziesiątki testów zwyczajnie szkoda mi pieniędzy.

O tym rozmawiam z siostrą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zastanów się czy Twój lęk nie jest jakoś powiązany z tym co ogólnie sądzisz o zajściu w ciąże. Wymień kilka cech którymi określiła byś kobiety w ciąży. Jak sądzisz , czy są one szczęśliwe? Może problem ma źródło w tym jak postrzegasz ten stan. Jeśli są to negatywne spostrzeżenia to pomyśl jakie mogą mieć źródło. Czy ktoś w Twojej bliskiej rodzinie źle wspominał ten okres? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bogna11, w takim razie przestań karmić natręctwa, czyli wyszukiwać informacje w internecie, zajmij się czymkolwiek innym. Sama widzisz, że to do niczego nie prowadzi, nie uspokajasz się, a można tak bez końca. Może zagłodzone natręctwa umrą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój lęk wynika z tego, że jestem za młoda na ciążę. Staram się już nie czytać w Internecie ale jednak w głowie mam ciągle to co przeczytałam. Czy warto wierzyć Internetowym lekarzom i specjalistom? :( Bo oni piszą, że można zajść w ciążę jak ma się na palcu trochę plemników i dotknie się okolic pochwy :( Nawet, że przez bieliznę można zajść w ciążę :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też kiedyś miałam podobnie, choć nie w aż takim stopniu. Przeszło mi, bo wiele się nauczyłam i w końcu zaczęłam ryzykować, w ciążę nigdy nie zaszłam, więc i obawy minęły. Nie tak łatwo się zapłodnić. Przez bieliznę nie można zajść w ciążę, żeby doszło do poczęcia poprzez przeniesienia palcem spermy, trzeba świeżą włożyć głęboko do pochwy. Plemniki to nie terminatory, które biegają i przetrwają każde warunki. No i najważniejsze - musisz być płodna w te dni. Komórka jajowa żyje tylko 24h. Jeśli masz regularne cykle, możesz na podstawie kalendarzyka określać MNIEJ WIĘCEJ swoje dni płodne (ale nie stosuj tej metody jako antykoncepcji), jeśli masz nieregularne - naucz się metody termiczno-śluzowej. Super sprawa, choć wymagająca. Ale pozwala dokładnie co do dnia wyznaczyć dzień owulacji. Przydaje się przede wszystkim, żeby poznać dokładnie swój cykl. Jako metoda antykoncepcji jest kiepska, bo zmusza do abstynencji w niektóre dni. Mi znajomość cyklu bardzo pomogła, wystarczy w dniach okołoowulacyjnych zachować ostrożność i obawy przeminą. Zamiast czytać fora, zainteresuj się materiałami naukowymi na temat swojej fizjologii 🙂 Dodam, że mam medyczne wykształcenie, studia wiele pomogły.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, redquin napisał:

Też kiedyś miałam podobnie, choć nie w aż takim stopniu. Przeszło mi, bo wiele się nauczyłam i w końcu zaczęłam ryzykować, w ciążę nigdy nie zaszłam, więc i obawy minęły. Nie tak łatwo się zapłodnić. Przez bieliznę nie można zajść w ciążę, żeby doszło do poczęcia poprzez przeniesienia palcem spermy, trzeba świeżą włożyć głęboko do pochwy. Plemniki to nie terminatory, które biegają i przetrwają każde warunki. No i najważniejsze - musisz być płodna w te dni. Komórka jajowa żyje tylko 24h. Jeśli masz regularne cykle, możesz na podstawie kalendarzyka określać MNIEJ WIĘCEJ swoje dni płodne (ale nie stosuj tej metody jako antykoncepcji), jeśli masz nieregularne - naucz się metody termiczno-śluzowej. Super sprawa, choć wymagająca. Ale pozwala dokładnie co do dnia wyznaczyć dzień owulacji. Przydaje się przede wszystkim, żeby poznać dokładnie swój cykl. Jako metoda antykoncepcji jest kiepska, bo zmusza do abstynencji w niektóre dni. Mi znajomość cyklu bardzo pomogła, wystarczy w dniach okołoowulacyjnych zachować ostrożność i obawy przeminą. Zamiast czytać fora, zainteresuj się materiałami naukowymi na temat swojej fizjologii 🙂 Dodam, że mam medyczne wykształcenie, studia wiele pomogły.

Dziękuję bardzo, twoja wypowiedź bardzo podniosła mnie na duchu. Właśnie staram się obserwować śluz od 2lat, a szyjkę od kilku miesięcy. Na prawdę dziękuję 😄

A jeszcze jedno pytanie. Jeśli mam na dłoni preejakulat i dotknę lekko niechcący dłoni chłopaka i on tą dłonią dotyka okolic intymnych (nie bezpośrednio okolic pochwy tylko dalej) to ciąża jest niemożliwa prawda? Moje przyjaciółki i chłopak mówią, że to absurd ale natrętne myśli robią swoje 😪

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

28 minut temu, bogna11 napisał:

A jeszcze jedno pytanie. Jeśli mam na dłoni preejakulat i dotknę lekko niechcący dłoni chłopaka i on tą dłonią dotyka okolic intymnych (nie bezpośrednio okolic pochwy tylko dalej) to ciąża jest niemożliwa prawda? Moje przyjaciółki i chłopak mówią, że to absurd ale natrętne myśli robią swoje

W takim wypadku ciąża nie jest możliwa. Nawet sperma z miliardem plemników dalej niż okolica pochwy nie zapłodni nikogo. Co do preejakulatu i zawartości w nim plemników - zdania są podzielone. Najprawdopodobniej czysty preejakulat jest ich pozbawiony, natomiast jeśli facet np. tuż przed seksem się masturbował, to w tym preejakulacie mogą znajdować się plemniki z poprzedniego wytrysku (o ile nie oddawał po tym moczu). 

Poza śluzem i szyjką, mierz sobie jeszcze codziennie rano temperaturę. Przed owu jest delikatny skok w górę, przed okresem - w dół. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chciałabym zadać już ostatnie pytanie żeby uważać na przyszłość. Jeśli palcem z preejakulatem dotyka się miejsc intymnych, wejścia do pochwy i okolic (między wargami sromowymi) to wtedy już jakieś ryzyko jest?

Wezmę się za to mierzenie temperatury :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, bogna11 napisał:

Chciałabym zadać już ostatnie pytanie żeby uważać na przyszłość. Jeśli palcem z preejakulatem dotyka się miejsc intymnych, wejścia do pochwy i okolic (między wargami sromowymi) to wtedy już jakieś ryzyko jest?

Trudne pytanie, bo nie wiadomo czy ostatecznie w tym preejakulacie są plemniki. W procentach nikt tego nie określi, ale imho ryzyko jest minimalne. Lepiej po prostu tego ruchu unikać. Zapaprane ręce spermą lub preejakulatem wystarczy umyć zwykłą wodą i mydłem, i po plemnikach. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 minuty temu, redquin napisał:

Trudne pytanie, bo nie wiadomo czy ostatecznie w tym preejakulacie są plemniki. W procentach nikt tego nie określi, ale imho ryzyko jest minimalne. Lepiej po prostu tego ruchu unikać. Zapaprane ręce spermą lub preejakulatem wystarczy umyć zwykłą wodą i mydłem, i po plemnikach. 

U mnie generalnie nigdy nie ma sytuacji, że bezpośrednio dłonią z preejakulatem dotykamy moich miejsc intymnych. Po wytrysku "kończymy zabawy" więc o sperme się nie martwię. Tylko kurcze zawsze wkręcę sobie, że może przez przypadek musnęłam ręką z preejakulatem ręki chłopaka a on mnie dotyka. Zawsze uważamy i wszystkiego dokładnie pilnujemy i mój chłopak jest zawsze w 100% pewny że go nie dotknęłam. Ale ja mam myśli że mogliśmy tego nie zauważyć chociaż w głębi też wiem, że go nie dotknęłam. I dlatego wolę się dowiedzieć i wziąć najgorszą opcję pod uwagę (chociaż też najmniej prawdopodobną) i czy wtedy było by to możliwe

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja już nie mogę ze sobą wytrzymać 😥 Dzisiaj znowu wkręcam sobie ciążę po tej sytuacji: miałam na dłoni jakieś resztki preejakulatu bo nie czułam nic mokrego na ręce, następnie zaczęłam się ubierać, najpierw stanik i bluzkę a następnie spodenki (majtki miałam na sobie). Boję się, że złapałam te spodenki w kroczu a gdy je ubrałam to majtki mi się obsunęły i jakieś plemniki weszły do pochwy. Czy to już nie jest szczyt absurdu? Czy może jednak słusznie się obawiam?

Moja przyjaciółka mówi mi, że mnie rozumie od zawsze ale tym razem już przesadziłam. Pomocy 😩

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bogna11, nie rozumiem, uważasz, że zrobienie testu ciążowego jest zbyt absurdalną czynnością, a pytanie innych na forum o to, czy możesz być w ciąży już nie jest? Jedno i drugie jest szukaniem potwierdzenia/zaprzeczenia, ja bym już chyba odżałowała kasę na jeden test raz na tydzień/dwa do czasu, aż mi przejdą jazdy. Jest to bardziej wiarygodna metoda sprawdzenia i ucinania wątpliwości, jak mi się wydaje, niż dyskusje i bardziej komfortowa (intymna). A że nie ma to sensu, bo nie jesteś w ciąży - no taki urok natręctw, że nie mają sensu, ale i tak nie masz pewności. Jednak fakt bycia/niebycia w ciąży jest czymś obiektywnym i da się obiektywnie zaobserwować, więc czemu z tego nie korzystać? Jak dostajesz okres, to czujesz jakąś ulgę, czy dalej masz jazdy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 1.08.2018 o 23:51, refren napisał:

Bogna11, nie rozumiem, uważasz, że zrobienie testu ciążowego jest zbyt absurdalną czynnością, a pytanie innych na forum o to, czy możesz być w ciąży już nie jest? Jedno i drugie jest szukaniem potwierdzenia/zaprzeczenia, ja bym już chyba odżałowała kasę na jeden test raz na tydzień/dwa do czasu, aż mi przejdą jazdy. Jest to bardziej wiarygodna metoda sprawdzenia i ucinania wątpliwości, jak mi się wydaje, niż dyskusje i bardziej komfortowa (intymna). A że nie ma to sensu, bo nie jesteś w ciąży - no taki urok natręctw, że nie mają sensu, ale i tak nie masz pewności. Jednak fakt bycia/niebycia w ciąży jest czymś obiektywnym i da się obiektywnie zaobserwować, więc czemu z tego nie korzystać? Jak dostajesz okres, to czujesz jakąś ulgę, czy dalej masz jazdy?

Nie nie, źle się wyraziłam :) Absurdalne są dla mnie moje lęki, dlatego nie chce wydawać kasy na test, bo jestem pewna że mimo negatywnego wyniku i tak będę schizować, że test się mylił itd. Gdy dostaje okresu nie mam już lęku.

Ja już nie wiem co się ze mną dzieję, nigdy tak nie miałam ale czuję, że już poważnie wariuję i nie wiem jak sobie pomóc... Znowu dopadł mnie lęk, że okres się spóźni, że będę w ciąży, mimo że nie było ŻADNEJ sytuacji która mogła by być choć w najmniejszym stopniu ryzykowna. Boję się być nawet dotykana w miejscach intymnych przez chłopaka.

Nie wiem co robić, jak zatrzymać mój ciągle pogarszający się stan... Pomóżcie :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×