Skocz do zawartości
Nerwica.com

Jak sobie radzić z nerwicą


Iwona0712

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie, jestem tutaj pierwszy raz, bo nie wiem sama jak dalej radzić sobie z tą chorobą. Mam nadzieję, że podrzucicie jakiś pomysł, oprócz leków i psychiatry. Trzy lata temu przeszłam poważną operację i od tamtego czasu zaczęła się moja przygoda z nerwicą. Kołatania serca, bóle głowy, kręgosłupa, zawroty głowy, problemy żołądkowe itp. Przeszłam masę badań, pobytów na różnych oddziałach w szpitalu. Teraz chodzę do psychiatry, biorę leki przeciwdepresyjne i doraźnie coś na uspokojenie. Czasami są dni, że nie chce mi się ruszyć, wstać z łóżka i widzieć nikogo. Nerwica daje mi się we znaki i chociaż próbuje medytacji, ćwiczeń relaksacyjnych, czytam na ten temat nie mogę się jej pozbyć, albo przynajmniej jakoś kontrolować. Łapie mnie znienacka take dziwne wrażenie osłabienia, trzęsą mi sie ręce, serducho szaleje, na pewno to znacie. Oprócz tej cudownej przypadłości choruje również, na zapalenie końcówki jelita cienkiego, co jeszcze bardziej mnie drażni i sprzyja nerwicy. Może macie jakieś wypróbowane sposoby na to dziadostwo? Chętnie wypróbuje. 

A tak poza tym trochę mi lżej że nie jestem z tym sama...Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć Iwona. Jeśli bierzesz leki, stosujesz ćwiczenia relaksacyjne i nie czujesz poprawy, tzn. że nie ugryzłaś jescze "sedna problemu" - sedna psychologicznego. Coś musiało się wydarzyć takiego w związku z operacją (nie musiała to być jedna sytuacja, mogło to być całe doświadczenie zagrożenia życia), co spowodowało te dolegliwości. Jeżeli dokucza Ci tylko to i wcześniej nie miałaś innych trudności psychicznych, to nawet jedno spotkanie z terapeutą może przynieść poprawę. A jeśli nie, to być może jest to cześć większego, starszego problemu.

Edytowane przez mswm

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety moje życie nie było proste i tych problemów było sporo. Myślę że ta operacja była taką kulminacją i wszystko wybuchło.Rozmawiałam o tym z terapeutą, rozmowy z nim dużo mi dają, ale jednak czasem ten wewnętrzny strach mnie dopada i objawia się w różnych postaciach. Teraz wiodę stabilne życie i szczęśliwe, mam wspaniałego męża i syna. Niebawem wprowadzamy się do nowego domu. Codziennie się tym motywuje. Staram się wieść normalne życie, tylko czasem są dni kiedy to mi zupełnie nie wychodzi. Nie boję się wychodzić do ludzi, jestem dość towarzyska i otwarta. Tylko w te cięższe dni kiedy nerwica daje o sobie znać nie mam ochoty nikogo widzieć ani nigdzie wychodzić. Co i tak się nie udaje, bo obowiązki są zawsze te same. Inni, "zdrowi" czasami tego nie rozumieją, że nie mam ochoty na imprezę, grila itp. Czuję, że się ode mnie osuwają z tego powodu, co jest przykre. Sama nie wiem czego potrzebuję, co musi się wydarzyć, żebym miała wreszcie spokój. Jak dotrzeć do tego co mnie tak "usidliło", a nawet jak dotrę, to jak się z tym pogodzić. Wiem, że powinnam patrzeć w przyszłość i zapomnieć o tym co było, oddzielić to grubą kreską i żyć. Ale to się tylko łatwo mówi. Codzienność też bywa trudna i przy niej wracają też wspomnienia. Mam 30 lat, a czasami czuję jak bym przeżyła wieki, te ostatnie 3 lata są najdłuższe w moim życiu. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

18 minut temu, Iwona0712 napisał:

Nie boję się wychodzić do ludzi, jestem dość towarzyska i otwarta. Tylko w te cięższe dni kiedy nerwica daje o sobie znać nie mam ochoty nikogo widzieć ani nigdzie wychodzić. Co i tak się nie udaje, bo obowiązki są zawsze te same. Inni, "zdrowi" czasami tego nie rozumieją, że nie mam ochoty na imprezę, grila itp. Czuję, że się ode mnie osuwają z tego powodu, co jest przykre. Sama nie wiem czego potrzebuję, co musi się wydarzyć, żebym miała wreszcie spokój. 

Niestety życie jest już tak skonstruowane, że niektórzy mają cięższą przeszłość za sobą, trudniejszą historię niż inni. Jeżeli jesteś wrażliwą osobą która wiele w życiu przeszła (i walczy), to masz pełne prawo do gorszych dni, a nawet i do nieuczestniczenia  wtedy w życiu towarzyskim, jeśli tylko tak czujesz. Jeśli tylko niektóre dni są cięższe, a poza tym niezle sobie radzisz,  to jest to naturalne. Emocje muszą się w końcu odkładać, muszą dawać sobie ujście - i to są właśnie takie dni. Trudniejsze dni. Zaakceptuj to ze masz czasem takie potrzeby, nie porównuj się, nie zmieniaj na siłę. Nie krytykuj się za to. Zobaczysz po pewnym czasie że ta akceptacja da Ci więcej niż próby "wyrównania się z 'normalnymi'". 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

14 godzin temu, mswm napisał:

Niestety życie jest już tak skonstruowane, że niektórzy mają cięższą przeszłość za sobą, trudniejszą historię niż inni. Jeżeli jesteś wrażliwą osobą która wiele w życiu przeszła (i walczy), to masz pełne prawo do gorszych dni, a nawet i do nieuczestniczenia  wtedy w życiu towarzyskim, jeśli tylko tak czujesz. Jeśli tylko niektóre dni są cięższe, a poza tym niezle sobie radzisz,  to jest to naturalne. Emocje muszą się w końcu odkładać, muszą dawać sobie ujście - i to są właśnie takie dni. Trudniejsze dni. Zaakceptuj to ze masz czasem takie potrzeby, nie porównuj się, nie zmieniaj na siłę. Nie krytykuj się za to. Zobaczysz po pewnym czasie że ta akceptacja da Ci więcej niż próby "wyrównania się z 'normalnymi'". 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

14 godzin temu, mswm napisał:

Zaakceptuj to ze masz czasem takie potrzeby, nie porównuj się, nie zmieniaj na siłę. Nie krytykuj się za to. Zobaczysz po pewnym czasie że ta akceptacja da Ci więcej niż próby "wyrównania się z 'normalnymi'"

To jest świetna rada, tylko ciężko mi to idzie:) Zdrowi mają problem z akceptacją samych siebie, a co już mówiac o takich , którzy się borykają z chorobą. Dużym wsparciem jest moja rodzina, ale oni tego nie rozumieją, jak można czuć się źle będąc zdrowym. Dlatego też szukam tutaj "podobnych do mnie". Jestem ciekawa jak inni sobie radzą. Każda wskazówka jest dla mnie cenna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Krok po kroku... nie wszystko przychodzi od razu, niestety... na początek spróbuj się łapać na każdym momencie gdy porównujesz się do innych osób, krytykujesz siebie za tą wrażliwą stronę. Będziesz zdziwiona jak dużo tego jest... a przecież to że czujesz więcej, nie oznacza że jest to złe, gorsze. Piszę też z perspektywy pacjenta, też stoczyłam długą walkę ze swoją wrażliwością - wiem o czym piszesz i jakie to jest bolesne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×