Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Fascynacja apokaliptycznymi wizjami

Rekomendowane odpowiedzi

Nie wiem, czy zauważyliście, ale bardzo dużo jest nie tylko lęków odnośnie końca świata, ale również fascynacji. Co o tym myślicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith, myślę, że fascynacja wynika z tego, że czujemy się pewniej, kiedy znamy jakiś konkretny termin końca. Nawet, jeśli miałby on być krótki. Ludzie zdaje się nie potrafią funkcjonować bez podziału czasu, bez terminów...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie apokaliptyczna wizja to nadzieja że moje życiowe męki skończą się szybciej, dlatego w nie nie wierzę chyba, że po mojej śmierci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Melduję się w temacie. Nie ma u mnie żadnego lęku, jest fascynacja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kiedyś fascynowałam się tym i nie mogłam doczekać do spodziewanej apokalipsy, pewnie dlatego, że moje życie było do bani jak i dlatego, że otaczający mnie świat doprowadzał mnie do szału :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Liber8, ...i możliwość przeżycia ciekawej przygody ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

carlosbueno, wTymTygodniu, Ano właśnie :P zawsze to pocieszenie, że nie trzeba będzie tego ciągnąć w nieskończoność.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi się podobają wszelkie wizje apokaliptyczne. Lubię tego typu filmy, lubię gry. Śmierć miliardów, kompletny chaos, zagłada, bezprawie, nowy porządek, który sam się wyłoni w obliczu nie wiadomych, w obliczu różnych scenariuszy zagłady. No i losy poszczególnych jednostek, które znalazły się w takiej sytuacji.

 

Odnośnie realnych zagrożeń w prawdziwym świecie, to jest ich ogrom. Myślę, że kiedyś dojdzie do kataklizmu, np. atomówki polecą. Wyobraźcie sobie przyszłość, powiedzmy 1000 lat do przodu, myślicie, że terroryści w końcu nie dostaną w swoje łapy atomówek? Jak 1000 lat za mało to 10 000, na pewno ktoś jebnie atomówkami kiedyś...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiecie, czasem myślę, że wszystko jest tak spaczone i źle skonstruowane (społeczeństwo), że pomogłaby tylko totalna ruina, rozpiż**enie tego wszystkiego w drobny mak ;) dopiero wtedy można byłoby zbudować od kompletnego zera coś całkiem nowego i świeżego, oczywiście pewnie z czasem i ta nowa struktura uległaby degradacji, ale naprawdę myślę, że czas na jakieś totalne odświeżenie, taki reset absolutny. Tak więc w apokalipsie widzę wbrew pozorom nie samą destrukcję, ale szansę na odrodzenie społeczeństwa niczym feniks z popiołów :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wiecie, czasem myślę, że wszystko jest tak spaczone i źle skonstruowane (społeczeństwo), że pomogłaby tylko totalna ruina, rozpiż**enie tego wszystkiego w drobny mak ;) dopiero wtedy można byłoby zbudować od kompletnego zera coś całkiem nowego i świeżego, oczywiście pewnie z czasem i ta nowa struktura uległaby degradacji, ale naprawdę myślę, że czas na jakieś totalne odświeżenie, taki reset absolutny. Tak więc w apokalipsie widzę wbrew pozorom nie samą destrukcję, ale szansę na odrodzenie społeczeństwa niczym feniks z popiołów :D

 

W sensie, że ludzie nauczą się na swoich błędach? Czyli coś w tym stylu: Po zagładzie nuklearnej, wszyscy są mądrzejsi bo wyciągnęli wnioski z błędów, z nie właściwego stosunku do samych siebie, nie odpowiedniego traktowania samych siebie, stali się mniej egoistyczni a bardziej współczujący i wyrozumiali. Wątpię, ludzie popełniają ciągle te same błędy, wolno się uczą, więc raczej katastrofa globalna nie przemówi im do rozumu, po apokalipsie prawdopodobnie znów dojdzie do kolejnych prymitywnych zachowań. Na to potrzeba tysięcy lat, zanim ludzki mózg, umysł ewoluuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wątpię, ludzie popełniają ciągle te same błędy, wolno się uczą, więc raczej katastrofa globalna nie przemówi im do rozumu, po apokalipsie prawdopodobnie znów dojdzie do kolejnych prymitywnych zachowań. Na to potrzeba tysięcy lat, zanim ludzki mózg, umysł ewoluuje.

 

Ja nie sądzę, żeby w tej kwestii w ogóle ewoluował. Przez tysiące lat ginęła jedna cywilizacja po drugiej ze względu na rządzę władzy. I od tamtego czasu każda popełnia ten sam błąd, każda dąży do autodestrukcji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wątpię, ludzie popełniają ciągle te same błędy, wolno się uczą, więc raczej katastrofa globalna nie przemówi im do rozumu, po apokalipsie prawdopodobnie znów dojdzie do kolejnych prymitywnych zachowań. Na to potrzeba tysięcy lat, zanim ludzki mózg, umysł ewoluuje.

 

Ja nie sądzę, żeby w tej kwestii w ogóle ewoluował. Przez tysiące lat ginęła jedna cywilizacja po drugiej ze względu na rządzę władzy. I od tamtego czasu każda popełnia ten sam błąd, każda dąży do autodestrukcji.

 

To prawda ale nie skreślajmy jeszcze tego gatunku, dajmy ludziom milion lat :D:D Może w końcu ewoluują, ja w nich wierzę ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W sensie, że ludzie nauczą się na swoich błędach? Czyli coś w tym stylu: Po zagładzie nuklearnej, wszyscy są mądrzejsi bo wyciągnęli wnioski z błędów, z nie właściwego stosunku do samych siebie, nie odpowiedniego traktowania samych siebie, stali się mniej egoistyczni a bardziej współczujący i wyrozumiali. Wątpię, ludzie popełniają ciągle te same błędy, wolno się uczą, więc raczej katastrofa globalna nie przemówi im do rozumu, po apokalipsie prawdopodobnie znów dojdzie do kolejnych prymitywnych zachowań. Na to potrzeba tysięcy lat, zanim ludzki mózg, umysł ewoluuje.

Nie, napisałam "oczywiście pewnie z czasem i ta nowa struktura uległaby degradacji, ale naprawdę myślę, że czas na jakieś totalne odświeżenie, taki reset absolutny". Nie uważam, że ludzkość się czegokolwiek uczy, po prostu czas zresetować licznik degeneracji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

emikado, cześć :smile:

A można wiedzieć, czemu o mnie w ten sposób pomyślałeś? Czyli w kategoriach "przeżycia kolejnej przygody"? Jestem ciekaw po prostu :smile:

 

Oceniam świat pozytywnie, natura, drzewa, rośliny, zwierzęta, woda, kocham to wszystko.

Nie podoba mi się - większość ludzi i to w jaki sposób postępują ze światem i samymi sobą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mi się podobają wszelkie wizje apokaliptyczne. Lubię tego typu filmy, lubię gry. Śmierć miliardów, kompletny chaos, zagłada, bezprawie, nowy porządek, który sam się wyłoni w obliczu nie wiadomych, w obliczu różnych scenariuszy zagłady. No i losy poszczególnych jednostek, które znalazły się w takiej sytuacji.

Też lubię tego typu filmy, gry, no jeszcze książki (choć mało tego jest).

Przeszedłem po kilka razy wszystkie części Fallout, oprócz F4, której mój komputer nie uciągnie.

Fascynują mnie schrony, bunkry, szczególnie te, które miały zapewniać ochronę przed "końcem świata" podczas zimnej wojny. Wszelkie opuszczone miejsca zresztą też. Sam nie zwiedzam, bo nie mam z kim, ale na youtube oglądam. Chciałbym zwiedzić kiedyś czarnobylską zonę i Prypeć, lubię czytać i oglądać dokumenty o tym wydarzeniu oraz o innych podobnych, np. w Oziorsku.

Lubię się też zastanawiać, co będzie po końcu świata, kiedy ktoś wystrzeli głowice, ktoś mu odpowie i zrobi się fallout live. Pewnie nie będzie się to wiele różniło od wizji w grze, cząstka ludzkości przetrwa w schronach i zacznie prawie od zera. Trudno przewidzieć.

 

Odnośnie realnych zagrożeń w prawdziwym świecie, to jest ich ogrom. Myślę, że kiedyś dojdzie do kataklizmu, np. atomówki polecą. Wyobraźcie sobie przyszłość, powiedzmy 1000 lat do przodu, myślicie, że terroryści w końcu nie dostaną w swoje łapy atomówek? Jak 1000 lat za mało to 10 000, na pewno ktoś jebnie atomówkami kiedyś...

Póki atomówki są w posiadaniu w miarę odpowiedzialnych rządów, to nie jest jeszcze tak groźnie. Chyba że coś się popieprzy już zdrowo w sytuacji międzynarodowej. Bardziej obawiałbym się zmian klimatu, pustynnienia i tak dalej. Może też pojawić się wynalazek groźniejszy od bomby atomowej, np. SI, która wyszłaby spod ludzkiej kontroli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też lubię tego typu filmy, gry, no jeszcze książki (choć mało tego jest).

Przeszedłem po kilka razy wszystkie części Fallout, oprócz F4, której mój komputer nie uciągnie.

Fascynują mnie schrony, bunkry, szczególnie te, które miały zapewniać ochronę przed "końcem świata" podczas zimnej wojny. Wszelkie opuszczone miejsca zresztą też. Sam nie zwiedzam, bo nie mam z kim, ale na youtube oglądam. Chciałbym zwiedzić kiedyś czarnobylską zonę i Prypeć, lubię czytać i oglądać dokumenty o tym wydarzeniu oraz o innych podobnych, np. w Oziorsku.

Lubię się też zastanawiać, co będzie po końcu świata, kiedy ktoś wystrzeli głowice, ktoś mu odpowie i zrobi się fallout live. Pewnie nie będzie się to wiele różniło od wizji w grze, cząstka ludzkości przetrwa w schronach i zacznie prawie od zera. Trudno przewidzieć.

 

Widzę kogoś równie walniętego xD Fallout to najlepsza postapokalipsa w jaką grałem, w ćzwórkę grałem jakis czas u kumpla ale na konsoli, więc się szybko wkurzyłem, sterowanie potrafi zniechęcić do gry szybko. Jest jeszcze seria Stalker i metro 2033 też niezłe ale trochę za mało fabuły. Z dawnych czasów fajne były też serie UFO ale w najnowsze nie tłukłem - podobnie jak u Ciebie kwestia sprzętowa.

 

Ale co do schronów jest ich u nas mnóstwo chociaż większość z nich to pozbawione opieki i konserwacji zaśmiecone szczurownie, chociaż strzelanki airsoftowe czy paintballowe w takich sceneriach to świetna zabawa. Szkoda tylko że najciekawsze miejsca ludzie bawiący się w urbex "chronią" w sensie trzeba znać kogoś to Ci powie co gdzie jest bo publicznie takich informacji się nie podaje z obawy przed włóczęgostwem które rozkrada takie miejsca ze wszystkiego co można zabrać albo mażą sprayami ściany i tracą one swój klimat. Był u nas do niedawna kompleks budynków starego osiedla dla komunistycznych VIPów z bunkrami podziemnymi w mieście Pstrąże, ale podobno przeznaczono je do wyburzenia już i inwestorzy pomału wchodzą na teren, ale jak się postarasz to może jeszcze coś nietkniętego tam znajdziesz.

Do Czernobyla sam się wybiorę któregoś razu, to kwestia paru najbliższych lat bo w tym roku wątpię, jest u nas jeden dobry organizator wycieczek w tamte miejsca, zapalony weteran polskiego urbexu. Zaklepuj sobie miejsce co najmniej pół roku wcześniej bo chętnych na wyjazd w tamte regiony jest w cholerę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

weltschmerz, nie grałeś w Fallout 4? Musisz zagrać, czuje się ten klimat postapo, gra też ma wiele wad ale to nie ważne, post apo jest zajebiste. Chodzisz zbierasz surowce, walczysz z bandytami i z wszelakimi mutantami, surowy, dziewiczy klimat, który ty właśnie odkrywasz, dowiadując się nowych rzeczy o świecie. Mi się podobało.

 

A czarnobyl? Tam jest zagłada, nikogo tam nie ma, widziałem programy w tv jak ludzie się tam zapuszczają na chwilę ale to też ryzykują życiem, czy też wcześniejszym zejściem z tego świata. Ale ciekawie się to ogląda, niech sobie robią co chcą.

 

Jak byłaby globalna wojna i przetrwało by jedna setna obecnej cywilizacji, to powrócilibyśmy do skrajnego prymitywizmu. Wątpię aby kultura w postaci wartości moralnych przetrwała, tzn. przetrwała by jakiś czas ale górę wzięły by prymitywne, instynktowne ludzkie odruchy na rzecz przetrwania a dopiero później jakieś wyższe wartości moralne. Ludzkość cofnęła by się w rozwoju. Społeczne normy trzeba by było odnawiać przez długi czas, ludzki pokojowy system jest bardzo kruchy i jest budowany przez wiele lat, wiele lat intelektualnych rozkminek i negocjacji w imię dobra ogółu, no i również mniejszości. Gdyby nastąpiło załamanie się tego systemu, to mielibyśmy zwierzyniec i prawo silniejszego wyraźnie widoczne.

 

Atomówki to bardzo realne zagrożenie dla naszego gatunku. Wszyscy mamy dostęp do informacji, no i do materiałów odpowiednich. Terrorystą może być małe ugrupowanie ale równie dobrze może być nim cały rząd, mało mieliśmy przykładów tego typu, kiedy ktoś chciał podbijać świat?

 

Klimat, asteroidy, rozbłyski słoneczne, rozbłyski gamma i wiele innych rzeczy może się przyczynić do naszej zagłady. Jednak myślę, że my sami dla siebie jesteśmy równie dużym zagrożeniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Psychciu, obawiam się, że zanim się wybiorę do zony, Prypeci i pod DUGĘ, to ktoś zwęszy biznes i zrobi z tego typowy cyrk dla turystów. Przynajmniej z samej Prypeci, gdzie promieniowanie jest już chyba niezbyt wysokie.

W Stalkera nie grałem. Kojarzy mi się z typową strzelaniną, a tego zbytnio nie lubię.

 

magic wolf, atomówki to jak najbardziej realne zagrożenie, ale jednocześnie gwarancja spokoju na świecie. Oczywiście wojny zastępcze cały czas się toczą, ale konflikty między mocarstwami są z tego powodu mało realne, czy to chodziłoby o ewentualny konflikt między USA i Rosją lub Chinami czy np. między Francją i Wielką Brytanią.

Ale fakt, komuś może kiedyś odbić. Teraz Kim Dzong Un zobowiązał się do denuklearyzacji (ciekawe co chce w zamian i od kogo), więc jest to jakiś postęp, bo jednego świra z atomowym guzikiem mniej. Z bardziej "wesołych" rządów wyposażonych w atomówki zostaje jedynie Pakistan, ale wątpię, żeby byli kiedykolwiek gotowi tego użyć przeciwko komukolwiek za wyjątkiem Indii.

Takie tam rozważania.

 

Śnią wam się czasami wybuchy jądrowe, katastrofy lotnicze i podobne? Mi tak, ale zawsze jestem wtedy obserwatorem np. sprzed telewizora. Dziwne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Psychciu, obawiam się, że zanim się wybiorę do zony, Prypeci i pod DUGĘ, to ktoś zwęszy biznes i zrobi z tego typowy cyrk dla turystów. Przynajmniej z samej Prypeci, gdzie promieniowanie jest już chyba niezbyt wysokie.

W Stalkera nie grałem. Kojarzy mi się z typową strzelaniną, a tego zbytnio nie lubię.

 

Można do Prypeci wchodzić niektóre regiony są skażone (np. okoliczny las, wioska Kopaczi obok bodajże też no i część samej elektrowni) ale masa ludzi od nas była a póki co w mediach nie przewinął się temat choroby popromiennej po wycieczkach tam i nie słyszałem żeby ktoś wogóle miał z tym problemy także... Podobno organizatorzy wiedzą gdzie się nie należy pakować. Kurde sam fakt że taka możliwość jednak istnieje nadaje smaczku tej wycieczce :)

 

Stalker ma fabułę, wprawdzie jest nieco dziwna ale nie jest to typowa łupanka (w odróżnieniu od Metro 2033)

 

Nie wiem, czy zauważyliście, ale bardzo dużo jest nie tylko lęków odnośnie końca świata, ale również fascynacji. Co o tym myślicie?

 

Myślę że ludzie szukają sensacji i lubią się bać, co rok praktycznie jest jakiś następy pomysł na zagładę ludzkości, jeden głośniejszy inny mniej ale powtarza się to ciągle, tym częściej im większy postęp technologiczny i skutki uboczne mogące być z nim związane. Generalnie bzdety i cyrk na kółkach nie warty uwagi, chyba że do pośmiania się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każda zorganizowana wycieczka do Prypeci otrzymuje dozymetry i raczej wiadomo, kiedy i skąd spieprzać w razie czego.

O, z takich postapo jeszcze sobie przypominam Krai Mira, ale po ok. 30 minutach gry stwierdziłem, że to niegrywalne jest. :)

 

I tak najkrwawsze żniwa potrafi zebrać sama natura, bez pomocy żadnych ludzkich wynalazków, że tylko przypomnę tsunami z 2004 roku i 400 tys. trupów w ciągu kilku godzin.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Anonymous: This Is a Biblical Based Prophetic Crisis!" :pirate:

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgubiłem się wczoraj na yt i obejrzałem filmy, których nie powinienem oglądać :mrgreen:

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pamiętam jak bodajże goście z Urbex History wleźli do piwnic szpitala w Prypeci bo wiedzieli że gdzieś tam leżą stroje które ściągali z ludzi którzy zgłosili się po wybuchu. Jak im się darł dozymetr... byłam pewna że oni się tam zaraz stopią razem z tym dozymetrem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×