Skocz do zawartości
Nerwica.com

Nie wiem o co chodzi


Taksobie5

Rekomendowane odpowiedzi

Ogólnie rzecz biorąc nigdy nie przypuszczałam, że będę pisać i dzielić się czymkolwiek na takiego typu portalach, ale czuję się juz trochę bezradna. Nawet nie wiem gdzie, w jakiej kategorii mam to dokładnie pisać, ale zależy mi żeby wogole napisać. Kurde, naprawdę nie umiem dokładnie przekazać tego wszystkiego w słowach, to trudne, bo ja ogólnie nigdy nie rozmawiam i sobie i moich "problemach" z innymi...Mianowicie chodzi o to, że czuje jakąś pustkę, czuję samotność, chociaż mam przyjaciół. Nie mogę powiedzieć, że nikomu na mnie nie zależy, a jednak czasami się tak czuję. Największym problemem jest to, że czuję, że wszystko to moja wina, wszystko co zrobię muszę później przeanalizować i zawsze doszkuje się w tym błędów. Uważam się za naprawdę gownianego człowieka, mam wrażenie że tylko zawodzę ludzi, czasami, że jestem po prostu niepotrzebna i że wszystko robię źle. Czuje się bezwartościowa., do niczego i jak tak dłużej o tym pomyśle to ja siebie naprawdę nie toleruje, czasem wręcz nie nawidze i zewnętrznie i wewnątrz. Mam ochotę po prostu wyjść ze swojego ciała, bo wstydzę się być sobą. I do końca nawet nie wiem kim naprawdę jestem, czuję się zagubiona, nie wiem co jest ze mną nie tak. Z początku myślalam, że to wszystko minie, taki chwilowy stan jakiegoś doła. Ale to nie mija, znaczy nie całkowicie. Czasem jest lepiej i czuję się w miarę szczęśliwa, staram się szukać pozytywów, ale potem wystarczy czyjś jakiś komentarz, jedni słowo, jedna sytuacja i wszystko wraca, natłok myśli, których nie jestem w stanie ogarnąć, poczucie bycia di dupy człowiekiem, wszytskie rzeczy, które kiedykolwiek zrobiłam źle. I takie poczucie trwa mniej więcej od października. Raz jest naprawdę spoko, myślę, że będzie już tylko lepiej, a potem w jednej minucie wszystki się wali. Nigdy nie jestem w 100% w stanie oczyścić mojego mózgu z tych negatywnych myśli. Najgorsze jest to, że boję się o tym z kimkolwiek porozmawiać, bo wiem, że i tak nikt tego nie zrozumie, kiedy próbowałam nawet zacząć temat, ale każdy tylko mówi wszystko będzie dobrze, każdy ma dołki. Ale ja je mam tak często, że mam tego serdecznie dość, nie daje rady. Dochodzi do tego kwestia, że jestem perfekcjonistka i zawsze wymagam od siebie cholernie dużo, a jak mi się nie uda sprostać swoim własnym wymaganiom czuje się jeszcze gorzej i z tym wiąże się też po części mój koleiny problem związany z jedzeniem.... To już trwa z ponad rok, nie licząc czasu kiedy byłam nieświadoma tego co robię. Ta kwestia mnie cholernie męczy. Jedzenie a mianowicie niejedzenie to rzecz, której też nie mogę ogarnąć. Nie umiem tego już kontrolować. Czuję się okropnie jedząc, więc staram się za wszelką cenę nie jeść, nie jem cały dzień Potwm już nie wytrzymuje i jem... O wiele za dużo, mam wyrzuty sumienia i czuję się okropnie, więc znów nie jem. Byłam w stanie nie jeść 5 dni z rzędu. Wtedy czułam się spełniona i jakos bardziej radosna niż zawsze, potem przyszedł stres, a to sprawy rodzinne, a to szkoła i zajadalam stres, więc potem widząc siebie w lustrze, czując obrzydzenie i nienawiść do siebie, znowu starałam się nie jeść i tak w kółko i to mnie już męczy, nie mam siły caky czas myślec o tym co zjadłam, ile i jak bardzo głupia jestem, że nie mogę sobie powiedzieć stop, wziąć się w garść, przestać. A boję się mówić o wszystkim innym, bo boję się odrzucenia. Boję się, że stwierdza, że wyolbrzymiam uzalam się i że wogole jestem po prosty dziwna, a ja tak bardzo nie chce tracić ludzi wokół mnie, bo już mam wrażenie że powoli tracę z nimi tak dobry kontakt, jaki miałam wcześniej, a to przez to że nie mam ochoty wychodzić z domu, nie chce spotykać się z innymi, kiedy wiem, że nie będę mogła się dobrze bawić, nie chce pytam typu czy wszystko dobrze, ej co się dzieje, bo wiem że i tak im nie odpowiem szczerze. Zatracam się w tym wszystkim i trace nadzieję na to, że będzie lepiej. Przepraszam, że tego jest tak dużo i pewnie wszędzie pełno błędów, ale musiałam szybko do z siebie wyrzucić, bo za długo już we mnie siedziało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj :) Zastanawiam się skąd wzięła się u Ciebie niska samoocena i niskie poczucie własnej wartości, bo to musi mieć jakąś przyczynę. Widać też zaburzenia odżywiania co wiąże się z niską samooceną, ale być może jeszcze z czymś innym. Piszesz, że nie mówisz innym o sobie - jak wyglądają Twoje relacje? Czy opierają się głównie na słuchaniu problemów innych, a ze swoich problemów się nie zwierzasz? Napisałaś, że próbowałaś z nimi rozmawiać o swoich problemach, w jaki sposób? Trudno się dziwić, że czujesz się samotna skoro masz problemy, coś sprawia Ci cierpienie a nie znajdujesz wsparcia którego byś oczekiwała tylko słowa w stylu "wszystko będzie dobrze". Masz prawo czuć się z tym źle, możesz być smutna i nie chcieć z nimi wychodzić skoro czujesz się niezrozumiana. Napisałaś też, że to złe samopoczucie trwa mniej więcej od października. Czy w tamtym czasie wydarzyła się jakaś stresująca sytuacja, nastąpiły jakieś zmiany w Twoim życiu? I jeszcze jedno pytanie, ile masz lat? Pozdrawiam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×