Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
klex

Co wam dała psychoterapia ? Jakie zmiany.

Rekomendowane odpowiedzi

Co uzyskaliście dzięki psychoterapii jakieś dobro dla siebie nie wymierną korzyść a może były jakieś negatywy ?

Chodzi mi o konkrety nie o biadolenie psychoterapia działa, nie działa, przebieg co pomaga a nie etc.

Przykładowo 3 miesięczna psychoterapia grupowa albo powiedzmy kilkuletnia indywidualna.

Chodzi mi o odpowiedź typu zakończyłem proces długiej pracy nad sobą na psychoterapii, dzięki niej nie biorę już leków, nie mam nawrotów, zmieniono mi diagnozę, zmieniłem pracę, wiozłem/am rozwód albo ślub/ moje życie towarzyskie się zmieniło, moje życie wygląda inaczej, rzuciłem/rozpocząłem/am studia wyjechałem do Australii itp. Chcę usłyszeć przykładowo tak zawsze o tym marzyłem i psychoterapia mi dopiero uświadomiła że Australia jest moją krainą w której chciałem zamieszkać i od roku tam ułożyłem sobie życie. Konkrety...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

terapia 1,5 roku, mam borderline

 

jestem milsza do ludzi,spokojniejsza, popzytywnie podchodze do zycia

podchodze do problemu-wszystko da sie zalatwic a nie-katastrofa

stalam sie konsekwentna i odpowiedzialna

juz nie zwalam winy na innych za moje porazki

umiem sluchac krytyki/ tylko nie od mojej matki.../

staram sie pozytywnie podchodzic do ludzi

nie zalamuje sie jak kolezanka nie dzwoni 2 dni,ze mnie nie lubi

bezbolesnie przezylam zerwanie z przyjaciolka-wielki sukces

polubilam gotowanie/nie wiem czy dzieki terapii)))

wierze ze moja przyszlosc bedzie dobra i pozytywna

dogaduje sie z siostra zazwyczaj-wielki sukces

asertywnosc-

smialosc-bylam cicha myszka

a teraz bywam nawet liderka grupy,jest super)))-to dala mi terapia grupowa

 

a zostalo mi do zmiany

 

relacje z mama!!!!

relacje z facetami

praca i podejcie do niej

bezsennosc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

potrafiłam skończyć toksyczne relacje i szukam takich zdrowych i wspierających, już nie zadowalam się byle czym, choć czasem jest trudno, bo jak się nie miało dobrych relacji z rodzicami to potem usilnie szuka się tego w relacjach z innymi i chwyta się byle czego, bo choć troszkę uszczknąć ciepła, zrozumienia i akceptacji

 

zaczęłam naprawdę walczyć ze swoim perfekcjonizmem, bo widzę już wyraźnie jak bardzo mnie on niszczy...jeszcze mam poczucie winy z powodu bywania nieidealną, ale mam nadzieję, że z czasem minie

 

okazuję swoje słabości rodzinie, rzadko ale jednak

 

wyrażam złość, nie do końca zawsze asertywnie, ale jednak

 

poznaję siebie coraz bardziej i znam swoje potrzeby

 

jestem dużo bardziej asertywna

 

zdarza mi się w końcu i to dosyć często wyrazić swoje zdanie, które akurat jest odmienne od zdania innych

 

wiem, że nie muszę się ciągle zajmować domem i być rodzicem w sytuacjach, gdy moja mama nim nie jest

 

mam swoje potrzeby i prawo do ich zaspokajania

 

moi rodzice mnie skrzywdzili i jest to niepodważalny fakt, nic nie jest w stanie ich usprawiedliwić

 

Do dalszej pracy: seksualność, kryzys wiary, relacja z mamą, postrzeganie i złość do ojca, radzenie sobie ze stresem, asertywność

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ok roku. Trening uważności i technik relaksacyjnych, później autoterapia DDA, następnie autoterapia toksycznych związków romantycznych i normalnych.

 

-Świadomość, że moje problemy są prawdzie i istnieją a nie, że je sobie wymyśliłam.

-Potrafię bronić swoich przekonań nawet w niesprzyjającym środowisku.

-Nie boję się porzucić szkodliwych zachowań i toksycznych relacji.

-Nie boję się nieznanej przyszłości i nieznanych zmian.

-Nie muszę kontrolować i planować swojej przyszłości w nadmierny sposób. Robię to na tyle na ile potrzeba.

-Wiem, że mam bezwzględne prawo do szacunku i nie umniejszania moich spraw, pomysłów i problemów.

-Potrafię się bronić gdy ktoś nie przestrzega moich praw lub mi zagraża.

-Rozumiem, czemu ludzie mnie nie lubią.

-Wiem, że nie da się nikogo zmienić na siłę nawet, jeśli to byłoby dla niego dobre.

-Wiem, że patologia rodzi patologię i jak się to odbywa.

-Zrozumiałam, że prawdopodobnie moja wymarzona praca nie byłaby moim ulubionym zajęciem.

-Potrafię milczeć gdy pomaga mi to przetrwać w toksycznym środowisku na które jestem skazana a wcześniej robiłam larma które przynosiły tylko problemy dla mnie.

-Wiem, że ludzie łączą się w pary na podstawie tego co było w dzieciństwie, zwłaszcza Ci z problemami. Najlepiej czuję się przy ludziach którzy mnie wykorzystują i nie szanują. Teraz nie zastanawiam się czemu tak bardzo kogoś kocham i nienawidzę jednocześnie, po prostu to wiem.

-Nie mam rozkmin egzystencjalnych.

-Wiem, że sens życiu trzeba nadać bo życie nie ma sensu samo w sobie.

-Wiem, skąd się wzięły moje bdsmowe potrzeby seksualne i niektóre zachowania. Nawet na jakiś czas się ich pozbyłam.

-Wiem, że uczucia zawsze z czegoś wynikają i można je zmienić.

-Spadło mi ciśnienie i nie mam migren ani nerwobóli.

-Terapia dała mi możliwość rozwijania się w przyszłości po jej zakończeniu i dostrzegania oraz interpretowania rzeczy które akurat w trakcie terapii się nie wydarzyły lub nie zostały na niej poruszone.

 

Byłoby więcej, pewnie u poprzedniczek też byłoby więcej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Strasznie się pocilam z nerwów, szczególnie latem. Osoby z bliskiego otoczenia mówiły mi, że wręcz smierdze, mimo że mylam cale ciało codziennie. Teraz już się tak nie poce, wręcz sucha jestem mimo wysokich temperatur latem. I to dzięki terapii. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Cześć @klex,

 

W dniu 3.04.2018 o 19:06, klex napisał:

Co uzyskaliście dzięki psychoterapii jakieś dobro dla siebie nie wymierną korzyść a może były jakieś negatywy ?

Konkrety...

 

Dotychczasowe spotkania terapeutyczne powiększyły we mnie niechęć i nieufność wobec specjalistów a poczucie beznadziei i bezsilności przybrało na sile.  Na kolejnym spotkaniu (11 miesięcy, 9 spotkań) z psychologiem zamierzam przedstawić moją ocenę dotychczasowych spotkań.  

 

Miłego dnia:)

 

Edytowane przez johnn

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, johnn napisał:

Cześć @klex,

 

 

Dotychczasowe spotkania terapeutyczne powiększyły we mnie niechęć i nieufność wobec specjalistów a poczucie beznadziei i bezsilności przybrało na sile.  Na kolejnym spotkaniu (11 miesięcy, 9 spotkań) z psychologiem zamierzam przedstawić moją ocenę dotychczasowych spotkań.  

 

Miłego dnia:)

 

 

@johnn to chyba rzadko się spotykaliście, skoro przez 11 miesięcy tylko 9 spotkań?

 

Co mi dała psychoterapia (uzupełniona ogromną ilością przeczytanych książek psychologicznych - bez tego zmiana nie byłaby tak szybka):

- świadomość, że moje dzieciństwo wcale nie było takie cudowne,

- zaczęłam dostrzegać swoje potrzeby, 

- psycholog ostrożnie, na przełomie kilku spotkań, zwróciła mi uwagę, że mój mąż stosuje przemoc psychiczną,

- jestem bardziej wyrozumiała dla siebie i tego co się ze mną dzieje, nie chcę już za wszelką cenę przywdziewać maski "silnej, niezależnej, odpowiedzialnej kobiety", by w głębi duszy być skuloną małą dziewczynką potrzebującą miłości - kiedy czuję słabość, staram się jej nie ukrywać, choć to wciąż trudne, 

- dostrzegłam jak bardzo ograniczał mnie mąż i postanowiłam wrócić na studia,

- przestałam słowa męża (lub innych ludzi) traktować jak słowa wyroczni i słucham siebie i swoich potrzeb, 

- nieco lepiej mówię o tym, co mi się nie podoba - wcześniej nie mówiłam w ogóle, by nie wzbudzać konfliktu,

- wzrosła moja samoświadomość, rozumiem swoje uczucia i pozwalam im się pojawiać, nie spycham ich głęboko, 

- uczę się rozpoznawać przemoc, 

- wiem, że by doszło do zmiany, to trzeba jej chcieć, nie da się nikogo do zmiany zmusić albo namówić, 

- nauczyłam się sprawiać sobie drobne przyjemności, a kiedy kupię sobie coś drogiego, nie uprawiam samobiczowania za to, że wydałam więcej pieniędzy - jestem tego warta, 

- zaczęłam postrzegać siebie w pozytywnym świetle - jestem atrakcyjną kobietą, a moje niskie poczucie własnej wartości wynikało z manipulacji stosowanych przez mojego męża, 

- dojrzałam emocjonalnie,

- zniknęła spora gama objawów psychosomatycznych, niektórych całkiem poważnych i utrudniających życie, wywołujących jeszcze więcej stresu.

 

Wiem, że jeszcze dużo pracy przede mną, ale czuję, że zachodzi we mnie ogromna zmiana, która spowoduje, że moje życie stanie się lepsze.

Dodam, że chodzę od października i w lutym miałam ogromny kryzys. Wtedy na szczęście trafiłam na ogarniętego psychiatrę, który mnie ściągnął na ziemię.

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, wyjdz_do_ludzi_pobiegaj napisał:

 to chyba rzadko się spotykaliście, skoro przez 11 miesięcy tylko 9 spotkań?

W ocenie niektórych spotkania odbywały się rzadko. Przywykłem do spotkań o takiej regularności.  Z poprzednimi specjalistami spotykałem się podobnie często.

Spotkania odbyły się w lipiec,sierpień, grudzień 2018 oraz styczeń, marzec, maj 2019. To były spotkania ustalone wcześniej. W luty, kwiecień i czerwiec 2019. To były spotkania rezerwowe. Gdy ktoś rezygnował ze spotkania to miałem możliwość wejść na jego miejsce. Zawsze dowiadywałem się o nich kilka godzin przed terminem spotkania. 

2 godziny temu, wyjdz_do_ludzi_pobiegaj napisał:

Wiem, że jeszcze dużo pracy przede mną, ale czuję, że zachodzi we mnie ogromna zmiana, która spowoduje, że moje życie stanie się lepsze.

Gratuluję.

2 godziny temu, wyjdz_do_ludzi_pobiegaj napisał:

Dodam, że chodzę od października i w lutym miałam ogromny kryzys. Wtedy na szczęście trafiłam na ogarniętego psychiatrę, który mnie ściągnął na ziemię.

Zazdroszczę.

Odbyłem 4 spotkania z moim psychiatrą ale nadal nie wiem jaka jest diagnoza. Nie odpowiedział na wprost sformułowane do niego pytanie. W przyszłym tygodniu mam kolejne spotkanie z nim. Ponowie swoje pytanie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, johnn napisał:

Spotkania odbyły się w lipiec,sierpień, grudzień 2018 oraz styczeń, marzec, maj 2019. To były spotkania ustalone wcześniej. W luty, kwiecień i czerwiec 2019. To były spotkania rezerwowe. Gdy ktoś rezygnował ze spotkania to miałem możliwość wejść na jego miejsce. Zawsze dowiadywałem się o nich kilka godzin przed terminem spotkania. 

 

Nie myślałeś o zmianie psychoterapeuty? 

 

11 minut temu, johnn napisał:

Odbyłem 4 spotkania z moim psychiatrą ale nadal nie wiem jaka jest diagnoza. Nie odpowiedział na wprost sformułowane do niego pytanie. W przyszłym tygodniu mam kolejne spotkanie z nim. Ponowie swoje pytanie. 

 

Ponów pytanie. Ja w sumie poznałam diagnozę dopiero jak otrzymałam dokumentację leczenia, możesz po prostu o nią poprosić. Wcześniej miałam wielokrotnie zapytać, ale jakoś tak spotkania (bardzo krótkie - on sam zaznacza, że nie jest psychoterapeutą i odsyła do innych specjalistów) mijały na rozmowach i moich szlochaniach. Dość niefortunnie (a może wręcz przeciwnie) składało się tak, że tuż przed wizytą następowały jakieś lekko przełomowe wydarzenia lub kłótnie, które mnie rozsypywały. 

 

15 minut temu, johnn napisał:

Gratuluję.

 

2 minuty temu, Wirginia Zachodnia napisał:

Duże zmiany w krótkim czasie. Gratuluję. Życzę dalszych sukcesów na terapii.

 

Dziękuję!

W krótkim czasie? Myślałam, że to jednak długo. O szybkiej zmianie pisałam w takim sensie, że wiem, że bez tych książek dłużej zajęłoby mi odkrywanie mechanizmów, które rządzą moim zachowaniem, a także toksycznych zachowań partnera, ale wydawało mi się, że wciąż trwało to długo.

 

Świadomość zmiany i rozwoju jest jednak przemieszana z poczuciem przytłoczenia - dotarła bowiem do mnie wiedza, że jestem niedokochana, że brakuje mi poczucia stabilizacji i bezpieczeństwa, a przez ostatnie lata rzucałam się niczym wygłodniały pies na ochłapy czegoś, co nazywałam miłością, pozwalając się krzywdzić. Obecnie czuję dziwną, wewnętrzną pustkę, ból, niepokój, a wszystko to dopełnione poczuciem zniecierpliwienia - chciałabym jak najszybciej wyjść z tej sytuacji (wciąż mieszkam z mężem, szukam mieszkania) i zacząć budować sobie swoją bezpieczną przystań i spokojne życie, opierając się wyłącznie na sobie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, Wirginia Zachodnia napisał:

Strasznie się pocilam z nerwów, szczególnie latem. Osoby z bliskiego otoczenia mówiły mi, że wręcz smierdze, mimo że mylam cale ciało codziennie. Teraz już się tak nie poce, wręcz sucha jestem mimo wysokich temperatur latem. I to dzięki terapii. 

Jakimi metodami to osiągnęłaś? Ja w sytuacji stresowej pocę się pod pachami, nawet silne antyperspiranty nie pomagają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@wTymTygodniu

Jak zaczęłam czytać wartościowe książki związane z psychologią. Nie książki typu Potęga podświadomości tylko książki pisane przez np. Psychoanalityka Karen Horney. I zaczęłam analizować wnikliwe to, co jest napisane w tych książkach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Wirginia Zachodnia napisał:

@wTymTygodniu

Jak zaczęłam czytać wartościowe książki związane z psychologią. Nie książki typu Potęga podświadomości tylko książki pisane przez np. Psychoanalityka Karen Horney. I zaczęłam analizować wnikliwe to, co jest napisane w tych książkach.

Spokój z książek osiągnąłeś, jak to możliwe?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spokój. Świadomość, że robię z siebie męczennika, bo wokół mnie było dużo męczenników i taki wzorzec życia przyjęłam od nich. Że podświadomie wchodzę w rolę ofiary, żeby pozyskać troskę i zainteresowanie. Pewne sprawy zostały odkryte, więc mój mózg przestał wysyłać komunikat, że mam się pocic. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, wyjdz_do_ludzi_pobiegaj napisał:

Nie myślałeś o zmianie psychoterapeuty? 

Tak. To jest mój 5 (piąty) psychoterapeuta. 

Oczekując ok. 3 miesiące na kolejną wizytę uczęszczałem do innego psychologa w sąsiednim mieście. Spotkania odbywały się co tydzień. Niestety nie mogłem spotykać się z oboma specjalistami jednocześnie, musiałem wybrać jednego. Pozostałem przy obecnym psychologu.  

3 godziny temu, wyjdz_do_ludzi_pobiegaj napisał:

Ponów pytanie. Ja w sumie poznałam diagnozę dopiero jak otrzymałam dokumentację leczenia, możesz po prostu o nią poprosić.

Sama diagnoza jest dla mnie nie wystarczająca. Chciałbym poznać przyczyny moich problemów oraz metody ich rozwiązania. Zależy mi na opinii. Większość osób nie zna terminów medycznych a moje słowa mogą być niewiarygodne. Ponadto chce uniknąć pokazywania całej dokumentacji osobom trzecim.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja wyleczyłam się z alergii na mleko oraz tłuszcz zwierzęcy. Pozostały mi jeszcze alergie na mięso wołowe, śledzie i rośliny kapustowate. Tłuszcz już trawię idealnie ale mleko na które miałam uczulenie ostre na każdą ilość jeszcze nie za bardzo dobrze ale mogę sobie zjeść sernik czy pierogi ruskie. Jest mi dzięki temu o wiele lepiej zwłąszcza że mogę jeść już mięso i dzięki temu mieć potrzebne dla mózgu składniki odżywcze. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na razie odważyłam się poeksperymentować z fryzurą, kolorem włosów, nowym fryzjerem, kolorem ubrań.  Uświadomiła mi, że jak chce coś zmienić to mogę to zrobić. Nie muszę pytać o pozwolenie, tłumaczyć się, nie muszę trzymać się starych przyzwyczajeń tylko po to by kogoś nie urazić. Mam prawo do małych i większych przyjemności i nie jest to zbrodnia 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Psychoterapia pomogła mi: poradzić sobie z poczuciem winy, budować zdrowsze relacje z innymi ludźmi. Nauczyła mnie: asertywności, mówienia "nie", wyrażania własnych poglądów, potrzeb i oczekiwań, otwartości i bezpośredniości wobec innych ludzi, dystansu do wielu spraw, innego podejścia do życia. W trakcie psychoterapii i po niej 'przemeblowałam" swoje schematy myślenia. Dzięki psychoterapii wzmocniła się moja samoocena. Psychoterapia pomogła mi patrzeć na moje wybory, decyzje życiowe z innej perspektywy- co jest ważne, a co mniej istotne. Cieszę sie bardziej z prostych rzeczy. Nauczyła mnie: rozpoznawać trudne emocje i radzić sobie z nimi, opiekować się sobą, dbać o siebie. Poprawiły się u mnie relacje damsko- męskie. Przepracowałam, to co trudne, dzieciństwo, nastąpiła ulga, uspokojenie, wyciszenie i motywacja, chęci do dalszej pracy nad sobą. Bardziej ufam i wierzę sobie oraz staram się zaufać innym. Nie poddaję się, walczę (kryzysy zdarzają się), jak pojawia się problem to szukam rozwiązań. Psychoterapia dała mi przestrzeń życiową, obszary do działania, pozytywne nastawienie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×