Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
magic wolf

Nigdy nie znajdziesz szczęścia w innych ludziach

Rekomendowane odpowiedzi

Mówię Ci, nie znajdziesz. A nawet jak znajdziesz to tylko na jakiś czas. Ludzie są zbyt nie stabilni, dzisiaj dadzą Ci radość, jutro nie koniecznie. Nie można opierać swojego szczęścia na innych, jeżeli to zrobisz staniesz się marionetką w rękach losu, dlatego, że ludzie się zmieniają, więc opierając swoje szczęście na innych w pewnym momencie musisz się sparzyć, zawieźć, rozczarować. Będziesz jak chorągiewka na wietrze, podatny na wszelkie nie korzystne zmiany. Będziesz doświadczał przypływów radości, jednak to nigdy nie będzie stałe szczęście. Stałe szczęście musisz znaleźć w sobie ;) (nadal tego się uczę)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wiejskifilozof, magic wolf, szczęście moim drodzy to macie w SOBIE....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ale patrząc na to z drugiej strony - ludzie mają prawo wybierać i przebierać aż znajdą to, czego szukają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ludzie zawsze dawali mi szczęście. Bez ludzi moja osoba nie ma szczęścia na trzeźwo, może być jedynie spokój.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jedni dostali mniej, drudzy więcej a inni prawie nic. I to czysty przypadek, do której grupy trafisz. Ja np dostałam inteligencję i wrażliwość, ale to w zestawieniu z moim dzieciństwem, potrzebami które nigdy nie były zaspokojone, spojrzeniem na świat i ludzi oraz racjonalną analizą tego wszystkiego sprawia, że moje zalety działają na moją niekorzyść. Bo może inaczej zniosłabym wszelkie krzywdy albo nie zadawałabym tyle pytań, które prowadzą do jednej odpowiedzi a mianowicie, że życie nie ma większego sensu. Przemyślenia, wiara, dobroć i uczciwość wrażliwej dziewczynki połączyły się z wnikliwą obserwacją i wnioskowaniem osoby inteligentnej. To plus brak szczęścia do unikania traum spowodowały depresję. I nie wiem, czy da się coś zrobić żeby z tej depresji wyjść. Wrażliwa część mnie pragnie zaznania zrozumienia, pragnie nie wiedzieć tego, co wie na temat świata, pragnie miłości, akceptacji, uznania, troski. Natomiast inteligentna część mnie widzi, że będąc w pojedynkę w tym życiu nie osiągnie szczęścia, bo nie można być szczęśliwym mając tak wielkie braki emocjonalne a jednocześnie mając taką wrażliwość. Jednak ta inteligentna, dorosła kobieta złości się na taki stan rzeczy, złości się, że nie może czerpać radości z samorozwoju, ze swoich pasji. Złoszczę się na tą swoją emocjonalność, bo ona nie daje mi żyć. A z drugiej strony czekać na jakąś miłość, przyjaźń, która może nigdy nie nadejdzie jest dosyć ryzykowne. Nie czekać tylko skupić się na rozwoju, ale jak skoro jestem tak bardzo nieszczęśliwa, przecież to emocje napędzają człowieka. Nie mogę sobie tej emocjonalności wyłączyć. Moje życie przepełnione jest żalem, smutkiem, złością i niezaspokojonymi potrzebami. I najlepsze słowa psychologów ever: Bo Ty musisz tę miłość znaleźć w sobie. Przecież oni to mówią do dziecka, dorosłego intelektualnie, ale dziecka emocjonalnego.

Mój świat, wszystko w co wierzyłam i co mnie napędzało okazało się być iluzją, a prawda jest bardzo ciężka i nie widzę możliwości przystosowania się do tego jak jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Inni ludzie nie mogą nam dać szczęścia. O ile w ogóle ono istnieje- tylko i wyłącznie możemy dać je sobie sami.

Przynajmniej tak mi się wydaje. Jedyne czego od innych mogę oczekiwać, to rzeczy negatywne. To z pewnością się trafi. A pozytywne? Marzenia ściętej głowy. Cuda się nie zdarzają.

 

Tylko jak samemu sobie podarować szczęście?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tu nie chodzi o to, że inni ludzie mają nam dać szczęście. Tu chodzi o to, że dzieciństwie nie dostałam tego, czego potrzebowałam i nie da się tej pustki zapełnić. Można ją tylko trochę zmniejszyć i myślę, że wsparcie ze strony kogoś może mi dać siłę, by chcieć to robić, by walczyć o cokolwiek. No nie znam człowieka, który nie zaznawszy miłości ze strony któregokolwiek z rodziców nagle byłby szczęśliwy będąc sam, bo potrafił sobie dać szczęście. Nie przemawia to do mnie i wg mnie jest to wbrew naszej naturze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie wierzę, że drugi człowiek może dać mi takie szczęście, które jest w stanie zapełnić pustkę którą czuję. To wszystko iluzja i oszukiwanie siebie. Zaprzeczenie temu jak to wszystko wygląda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wilku, to może pójdziemy jeszcze dalej:

 

 

?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nvm, pomimo zaawansowanego uczulenia na wszelkiej maści "Miszczów Duchowości", muszę przyznać że gość trafił w dziesiątkę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja w samotności usycham. Wtedy odczuwam spokój, zdarzają się też oczywiście czasami momenty szczęścia po wizycie, np. w parku/lesie lub jedząc smaczny posiłek, ale do szczęścia są mi potrzebni ludzie. Na dłuższą metę samemu nie chce mi się żyć. Nigdy nie byłem tak szczęśliwy jak wśród odpowiednich osób. Nigdy też nie byłem tak mocno zlękniony czy wkurwiony jak wśród odpowiednich osób. Uciekając od ludzi mogę mieć spokój i chwilowe momenty szczęścia, natomiast wśród ludzi spokój może zostać zachwiany, częściej będę doświadczał tych nieprzyjemnych emocji, ale za to momenty szczęścia będą również częstsze i intensywniejsze. A ja zawsze lubiłem intensywność.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja już od roku nie jestem samotny.W ośrodku jest nas 40 osób i jest cudownie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nigdy, chyba, że będziesz skakał z kwiatka na kwiatek. W przeciwnym przypadku zawsze się zawiedziesz. Jest to nieuniknione. Także radzę inwestować w samego siebie, również trzeba zmienić postrzeganie samego siebie a raczej pozycję w, której widzisz samego siebie. Nie możesz patrzeć na siebie jak na biednego, samotnego człowieczka, musisz porzucić ten obraz samego siebie, wtedy pojawią się nowe możliwości (nadal się tego uczę, wiele się zmieniło na lepsze, wszystko idzie w dobrą stronę)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nigdy, chyba, że będziesz skakał z kwiatka na kwiatek. W przeciwnym przypadku zawsze się zawiedziesz. Jest to nieuniknione.
Jeśli będziesz skakać z kwiatka na kwiatek, to na pewno się zawiedziesz. Myślę, że kluczem są jak najtrwalsze i najdłuższe więzi z drugim człowiekiem. Zbudowanie takowych nie jest proste i bywa, że się nie udaje. Wówczas na wszystkie relacje patrzy się przez pryzmat tych poprzednich, pojawia się zniechęcenie i nie ma się ochoty na zawieranie nowych i kolejne próby. Życie. Uważam jednak, ze jak nie spróbujesz, to się nie dowiesz, czy jednak założona teoria jest trafna, czy nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nigdy, chyba, że będziesz skakał z kwiatka na kwiatek. W przeciwnym przypadku zawsze się zawiedziesz. Jest to nieuniknione.
Jeśli będziesz skakać z kwiatka na kwiatek, to na pewno się zawiedziesz. Myślę, że kluczem są jak najtrwalsze i najdłuższe więzi z drugim człowiekiem. Zbudowanie takowych nie jest proste i bywa, że się nie udaje. Wówczas na wszystkie relacje patrzy się przez pryzmat tych poprzednich, pojawia się zniechęcenie i nie ma się ochoty na zawieranie nowych i kolejne próby. Życie. Uważam jednak, ze jak nie spróbujesz, to się nie dowiesz, czy jednak założona teoria jest trafna, czy nie.

 

Miałem na myśli coś w tym stylu: Poznajesz człowieka, mija jakiś czas i się zawodzisz (w końcu zawsze do tego dochodzi). A więc gdybyś chciała przybrać opcję o której pisałem, trzeba by było znaleźć innego człowieka i to w nowym szukać teraz radości. To miałem na myśli mówiąc skakanie z kwiatka na kwiatek. Oczywiście jestem daleki od takiego stylu bycia, wolałbym stałe silniejsze więzi, z racji na mój charakter. No ale niestety nie mogę znaleźć żadnych wartościowych. Może szukam nie tu gdzie trzeba, wymagań nie mogę obniżyć, mam takie jakie mam (szczerze, to nie są zbyt duże). Zresztą, już mi wszystko jedno, tyle przeżyłem i tyle widziałem, nie specjalnie obecnie jestem zainteresowany inwestowaniem swojej energii w innych ludzi. Po prostu nie warto... Ludzie głównie myślą o sobie, chcą brać a nie dawać, tak było jest i będzie. A więc szukam szczęścia w sobie, inwestuję w rozwój osobisty, psychologia, rozwój świadomości, medytacja itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aha, tak jak pisałem na wstępie, nie można opierać swojego dobrego samopoczucia na innych, nie chcesz być emocjonalną chorągiewką na wietrze i raz czuć się dobrze a innym razem źle, z powodu zewnętrznych czynników, czyli nie stabilności ludzkiej. Każdy chce czuć się dobrze nie zależnie od zachowania innych ludzi, mieć w sobie stałe szczęście a nie czuć się dobrze do czasu jak ktoś przyleci w chooja z Tobą i popaść wtedy w smutek. Nikt tego nie chce, lepiej dążyć do nie zależności bez względu na czynniki zewnętrzne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Każdy chce być częścią czegoś, mieć przynależność, to naturalne bo jesteśmy zwierzętami stadnymi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że można być z kimś i zachowywać wewnętrzną niezależność. Coś na zasadzie - "jesteś, to super, cieszę się, ale jak cię nie ma - nieduża strata" ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

wTymTygodniu,

 

Z takim podejściem nie ma się bliskich.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja nie mówię o relacjach z bliskimi tylko z randomowymi ludźmi, którzy nie mają wpływać na nasze samopoczucie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Myślę, że można być z kimś i zachowywać wewnętrzną niezależność. Coś na zasadzie - "jesteś, to super, cieszę się, ale jak cię nie ma - nieduża strata" ;)

 

To jest dobre podejście moim zdaniem, tylko trochę bym je zmodyfikował: "jesteś to super, cieszę się ale jak Cię nie ma, to trudno, żyje się dalej i nie mam zamiaru płakać, jest ok"

 

To nie jest moje stanowisko, ja się bardziej przejmuję. Jednak dążę do takiego stanowiska aby się uwolnić od destrukcyjnych emocji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nigdy, chyba, że będziesz skakał z kwiatka na kwiatek. W przeciwnym przypadku zawsze się zawiedziesz. Jest to nieuniknione.
Jeśli będziesz skakać z kwiatka na kwiatek, to na pewno się zawiedziesz. Myślę, że kluczem są jak najtrwalsze i najdłuższe więzi z drugim człowiekiem. Zbudowanie takowych nie jest proste i bywa, że się nie udaje. Wówczas na wszystkie relacje patrzy się przez pryzmat tych poprzednich, pojawia się zniechęcenie i nie ma się ochoty na zawieranie nowych i kolejne próby. Życie. Uważam jednak, ze jak nie spróbujesz, to się nie dowiesz, czy jednak założona teoria jest trafna, czy nie.

 

Miałem na myśli coś w tym stylu: Poznajesz człowieka, mija jakiś czas i się zawodzisz (w końcu zawsze do tego dochodzi)....

Powyższe zdanie świadczy wyłącznie o błędnym postrzeganiu relacji, braku zrozumienia motywacji ludzkich, czyli uogólniając ignorancji z psychologicznego punktu widzenia.

Ewentualnie świadczy o oczekiwaniu od ludzi heroizmu w podtrzymywaniu relacji z Tobą, bez adekwatnego wysiłku zwrotnego.

Piszesz zdania, które okrutnie Ciebie kompromitują, tylko totalna ignorancja i brak wiedzy sprawiają, że tego nie widzisz.

Bardzo popularne zachowanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

NN4V,

 

(Do wszystkich ludzi, którzy nie wiedzą o co chodzi, trochę się rozpisałem poniżej. Być może jakieś nowe osoby na forum nie wiedzą o co chodzi i uznali by tą wypowiedź za przesadną. A więc, mamy do czynienia z tym facetem od kilku lat, przez te wszystkie lata ciągle komentował moje/nasze wypowiedzi w bardzo pogardliwy i chamski sposób. Ta wypowiedź powyższa jest nawet dosyć delikatna w porównaniu co on potrafi zaserwować nam forumowiczom, stać go na więcej, jednak tyle mi wystarczy z racji na znoszenie jego chamstwa przez te wszystkie lata. Po za tym ten facet robił w stosunku do wielu, wielu użytkowników. Facet mnie po prostu wkurvia i muszę mu powiedzieć parę słów ;) )

 

No tak, miałem nadzieję, że być może uwolniłeś się od swoich zaburzeń ale gdzie tam. Dalej ten sam buracki styl, nadal gburowatość, butność, poniżanie innych ludzi, pogardliwy ton, wywyższanie się nad innych, manifestowanie swojej rzekomo ogromnej wiedzy i pokazywanie się całemu forum jakim to ty świadomym człowiekiem jesteś.

 

Starałem się ciebie ignorować, w przeciągu ostatnich kilku miesięcy nie odpisywałem na twoje wpisy gdzie komentowałeś moje wypowiedzi, oczywiście uważam, że większość z twoich komentarzy była głupia, dlatego zawsze staram się ciebie ignorować, na tyle na ile to możliwe. Tym bardziej, że znam cię od kilku lat na forum, znam twój styl "wypowiadania się", myślałem, że może jesteś odrobinę mądrzejszym człowiekiem, że się zmieniłeś, za sprawą autorefleksji i analizy swojego burackiego zachowania a wszystko poparte rzekomo zdobywaną wiedzą.

 

Ale gdzie tam, od kilku lat widzę nadal jesteś takim samym gburem, naprzykrzałeś się mi od bardzo dawna swoim chamskim obraźliwym tonem w swoich wypowiedziach. Ale nie tylko mi większość ludzi z tego forum poniżałeś, obrażałeś i gnoiłeś, tego nawet nie można nazwać krytyką to po prostu skur*wysyństwo. Dla mnie jesteś największą zakałą tego forum.

 

Ty masz wiedzę psychologiczną? Ty jesteś świadomym, mądrym człowiekiem? Chyba sobie kurva żartujesz. Jaki świadomy człowiek postępuje tak jak ty? Ty nie jesteś świadomy, jesteś skrajnie zaburzony. Świadomy człowiek przychodzi na forum tylko po to aby kogoś poniżyć, zgnoić, obrazić? Serio??? Mam na myśli wszystkich, których tu obraziłeś. Świadomy, mądry człowiek tak robi? Czy człowiek skrajnie zaburzony, który swoje frustracje życiowe i skrajną niemoc i gniew na cały świat manifestuje tutaj na forum poniżając innych aby się dowartościować aby poczuć się lepszym?. Najśmieszniejsze, że wcale nie masz takiej dużej wiedzy, może tam trochę poczytałeś i to wszystko. Ale nie kontrolujesz samego siebie, dlaczego nie kontrolujesz, bo siebie nie rozumiesz, nie rozumiesz swoich prymitywnych, burackich zachowań, nie potrafisz świadomie spojrzeć na własne zachowanie i skorygować go, nie widzisz w nim nic nie właściwego, dlatego, że już od dawna tak się zachowujesz, nie potrafisz pójść po rozum do głowy w oparciu o autorefleksję, nie potrafisz tego, bo nadal jesteś skrajnie zaburzony i nadal przejawiasz tego typu zachowania, czyli poniżanie innych i dowartościowywanie się ich kosztem, od wielu, wielu lat.

 

I to wcale nie jest konstruktywna krytyka z twojej strony. Mam na myśli całokształt twojej "kariery" na tym forum, pal licho tą wypowiedź w tym temacie. Widać, po prostu widać, wręcz wylewa się z ciebie ta gorycz życia, której doświadczasz, ty nawet nie musisz nic mówić o sobie osobiście, to po prostu widać jak bardzo rozgoryczonym człowiekiem jesteś. Pewnie powiesz, że sami debile a ty taki mądry, dlatego taki skurwiel z ciebie, bo nie możesz patrzeć na ich głupotę, więc demaskujesz tą głupotę i krytykujesz innych aby uczynić świat lepszym. Ha,ha. To najpierw zacznij od siebie, zobacz jak zjebany jesteś. Ty nawet dialogu nie potrafisz prowadzić z innymi ludźmi (no dobra widziałem czasem normalny dialog z Lilith ale to jest oczywiste, musisz powstrzymywać swoje buractwo bo by cię wywaliła gdybyś do niej tak się odnosił), jedyne co potrafisz to wejść tu na forum i powymądrzać się jednocześnie dopierdalając innym. Żebyś jeszcze był inteligenty, mądry, żebyś rozumiał o czym mowa, to może by uszło. Ale gdzie tam, bardzo mało rozumiesz. Chociaż w sumie by nie uszło, bo jaki inteligenty, zdrowy człowiek postępuje w ten sposób jak ty?

 

 

Masz skrajnie zawężone postrzeganie i rozumowanie świata a w tym wypowiedzi innych ludzi. Ludzie operują skrótami myślowymi wypowiadając się (ale ty pewnie nie wiesz co to znaczy), więc łatwo ci jest podważać ich zadania, na dodatek jeszcze wyrywasz z kontekstu pewne formy, znaczenia słów, tylko po to aby kogoś poniżyć aby zdewaluować to co ten ktoś napisał aby pokazać, że ON GADA GŁUPOTY A TY WIELMOŻNY PAN WIESZ LEPIEJ. Jak bardzo niskie poczucie własnej wartości musisz mieć, żeby postępować tak z innymi ludźmi (ewentualnie jest na odwrót, może popadłeś w jakąś megalomanię ale to tym bardziej źle o tobie świadczy, bo wtedy byłbyś skrajnie nie świadomym człowiekiem, jednak ja obstawiam na niskie poczucie własnej wartości), ten twój brak szacunku do innych wybija się na pierwszy plan. To pokazuje jak bardzo zaburzonym człowiekiem jesteś, jak bardzo nie stabilnym. Ktoś kto dobrze radzi sobie w życiu, nie ma większych problemów ze światem i ze sobą nie musi poniżać innych ludzi, żyje w pokoju z innymi ludźmi. Dodatkowo cechuje się wyrozumiałością we wszelkich przejawach ludzkich zachowań, ma otwarty umysł i rozpatruje zdania innych starając się ich zrozumieć. To jest mądrość, świadomość samego siebie i innych, wtedy nie ma potrzeby dopierdalania innym. A ty co robisz?

 

A po za tym, czy próbowałeś kiedyś wyjść po za to co tutaj czytasz na forum? W sensie, czy próbowałeś zrozumieć co ma na myśli dana osoba opisując jakieś sytuacje, czy próbowałeś kiedykolwiek w życiu wczuć się w innego człowieka, wejść w jego głowę, psychikę i starać się zrozumieć co on ma na myśli pisząc jakiś tekst? Z racji na to, że operujemy skrótami myślowymi można błędnie zinterpretować czyjeś słowa, czy wyrwać z kontekstu jakieś zadanie i źle je zrozumieć. Zastanowiłeś się chociaż raz w życiu nad tym? Czy po prostu próbujesz w najbardziej prymitywny sposób wsadzić we własne ramki swoich wykutych na pamięć psychologicznych pojęć zdania innych jako błędne, tak aby pasowały do twoich teorii psychologicznych?. To jest wręcz śmieszne, uczysz się tej psychologii i później jesteś tak zafiksowany na tym punkcie, że widzisz jedynie nie właściwe wzorce myślenia czy zachowania w innych ludziach. Z powodu tej twojej fiksacji nic dziwnego, że później widzisz tylko to co chcesz widzieć. Czyli własny punkt widzenia jako jedynie słuszny. Bez żadnej refleksji, że patrzysz na świat przez pryzmat siebie samego, że projektujesz na innych swoje idee, wierzenia i sposób rozumowania. Ty nawet nie jesteś w stanie spojrzeć na siebie w ten sposób, nie potrafisz dostrzec tych wszystkich ograniczeń umysłu ludzkiego a w związku z tym wyrobić sobie dystans do własnego postrzegania świata, które jest zawężone, nie obiektywne. Nie potrafisz tego co nie? Zamiast tego z pełnym przekonaniem że ty masz rację szufladkujesz innych ludzi swoją mierną wiedzą psychologiczną połączoną z zaburzonym umysłem, który kiepsko sobie radzi obiektywnym spojrzeniem na świat i rozumieniem innych ludzi.

 

Od wielu lat mi tutaj dupę trujesz na forum i wszystkim użytkownikom. Żebyś był jeszcze inteligentny i mądry, miał odpowiednią wiedzę i ogarniętego samego siebie. Żebyś nie był takim dupkiem, żebyś w kulturalny, konstruktywny sposób potrafił zagadać do innego człowieka, być może aby dać mu odrobinę swojej mądrości na temat świata, tak jak robi to wielu ludzi, z kulturą, szacunkiem i chęcią pomocy dla lepszego zrozumienia siebie i świata, to był bym z tym ok. Ale ty jesteś tak upierdliwy, tak gburowaty i buracki, że dosłownie jesteś moim wrzodem na dupie na tym forum. Nie tylko moim innym też za skórę zalazłeś.

 

Więc kurva człowieku, weź najpierw ogarnij samego siebie, poukładaj wszystkie myśli w głowie, żebyś później nie wylewał swoich frustracji na forum siejąc ferment, poniżając i gnojąc innych. Człowieku, zrozum to, my już mamy swojego dosyć, mamy swoje przeżycia, przez które nie chce nam się żyć, więc chcemy uszczknąć dla siebie trochę radości z reszty życia, tutaj na forum próbujemy prowadzić dialog, wspierać się, cieszyć się życiem na ile to możliwe, więc nie psuj wszystkiego. Pozbieraj się do kupy i wtedy zacznij na nowo rozmawiać z innymi ludźmi, jak normalny człowiek a nie jak skurwiel.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×