Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
magic wolf

Musisz radzić sobie zupełnie sam

Rekomendowane odpowiedzi

To będzie smutny temat. Ale jak się dopatrzysz to z pewnej perspektywy może być nawet zabawny, całe te nasze zmagania, poszczególne dramaty i losy jednostek mogą być fascynujące.

 

A w ogóle, nic nowego nie odkryłem bo wszyscy o tym wiedzą. Ale tak dla przypomnienia, może ktoś chce o tym pogadać.

 

A więc, jak to jest, jak jesteś w dobrej formie, to wszyscy Ciebie chcą, jesteś rozchwytywany. Walutą może być Twoje zdrowie, Twoja kasa, Twój status społeczny itp. Ludzie zawsze chcą Ciebie kiedy wszystko u Ciebie jest zajebiście, jak się coś popsuje i spadniesz na dno, to już Cię nie chcą, mają Cię gdzieś. Co najwyżej najbliżsi pozostaną a i to nie jest pewne.

 

To może tak naprawdę oni nie chcą Ciebie, tylko twojego statusu, czy też pieniędzy. Najwyraźniej wynoszą z tego korzyść dla siebie gdy jesteś na topie i na tym im zależy a nie na Tobie. Jak się spieprzy jedynie Ci prawdziwi przyjaciele pozostaną i warto to docenić.

 

Macie jakieś zdanie na ten temat?

 

I tu fajny utworek:

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę że ludzi sukcesu bardzo często otacza szczególna aura, która jest pociagajac dla innych ludzi, którzy chcą się trochę w niej pomarynować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

neon, ludzie chcą nieco dla siebie tej aury uszczknąć aby samemu być sławnym, czy jak wolisz zajebistym, dzięki temu czują się bardziej ważni, co przekłada się na lepsze samopoczucie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

magic wolf, chyba wlasbie tak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nikt nie chce przebywać ze smutasami. Nawet zarymuje sobie - smutas kutas. Jeżeli ktoś jest zwiędły osobowościowo, a do tego niczego się nie dorobił, to kto niby chciałby z kimś takim przebywać. Chyba tylko ktoś chory psychicznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wkuuporr, nie do końca o to chodzi. Chodzi o to, że możesz być zajebisty, mieć zajebiste życie i wszyscy Ciebie chcą. Ale jak coś się zjeb*ie to wszyscy spier*alają. Czary mary?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

magic wolf, myślę że to o czym pisze wkuuporr to jest druga strona tego samego medalu o którym pisaliście Ty i neon.

 

Ktoś wesoły, aktywny, "emanujący" sukcesem przyciąga ludzi ponieważ dzięki empatii współodczuwają oni jego pozytywny stan psychiczny. I odwrotnie: ktoś cierpiący, nieszczęśliwy odstrasza ludzi ponieważ to cierpienie im się również udziela.

Smutne, ale to chyba dość powszechne zjawisko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

na_leśnik, a to prawda, dobrze podsumowane :great:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że Pan Moderator trafnie to podsumował. Ludzie nie chcą przebywać z kimś kto jest smutny i nic nie ma. Nawet jeżeli kiedyś w czasach świetności taka osoba coś znaczyła. To jest normalne, tak samo jak ludzie nie chcą jeść zepsutych potraw. Zaznaczam, że nie chciałem nikogo obrazić. Sam jestem przeważnie smutasem, a nieliczni znajomi, których miałem to były w większości osoby chore psychicznie. No, ale to, że jestem smutasem też jest normalne, jak na to co mnie doświadczyło i obecne położenie to nawet całkiem nieźle się trzymam. W takim miejscu w jakim jestem teraz to gdybym nie był przez większość czasu smutny, to byłoby dopiero zastanawiające i niepokojące.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale co jest w tym najgorsze. To, że ci wszyscy przychylni ci ludzie, dzielący się przeżyciami, wymieniający się z tobą uśmiechem i radością, czy nawet na bardziej empatycznym poziomie, smutkami i troskami (tak, oni wszyscy będą na tyle lojalni aby przeżywać z tobą trudne chwile i nawet cię wspierać) mogą cię olać. Więc niech tylko konkretnie u ciebie się spieprzy, to nagle zauważysz, że nie ma przy tobie nikogo albo prawie nikogo.

 

Nie winię za to ludzi, bo oni są tylko trybikiem w tej machinerii. To tylko pokazuje jak bezlitosne są prawa rządzące tym światem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Jak kogoś lubię to czy mu się wiedzie czy nie, jestem przychylny. Jak nie lubię, to tak samo tylko w drugą stronę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

magic wolf, trudno winić ludzi za mechanizmy samoobronne ;) .

 

Sama "przychylność" ze strony innych nie oznacza bliskiej więzi, najczęściej to raczej taka niepisana umowa o "wzajemnej wymianie dóbr" która obowiązuje do momentu w którym któraś ze stron nie uzna ze jest to nieopłacalne.

Ktoś ma coś co inni uważają za wartościowe: kasę, prestiż, powodzenie u płci przeciwnej. Cokolwiek. Osoby ceniące te "dobra" okazują właścicielowi sympatię czerpiąc nieco z jego szczęścia ale też ucząc się od niego jak te dobra zdobyć (lub co bardziej cyniczni jak mu te dobra podpieprzyć :P ). I tak wymiana kwitnie: jedna strona dostaje fejmy które gilają jej ego a druga udział w dobrym samopoczuciu i wiedzę. A jak studnia wyschnie ciao bambino...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
magic wolf, trudno winić ludzi za mechanizmy samoobronne

 

Kiedyś winiłem ludzi, teraz w przypływach zrozumienia nie robię tego. Jednak człowiek to tylko człowiek, czasem dostaje emocjonalnej głupawki i chce na kogoś zrzucić winę za swoje cierpienie, także czasem w emocjach zdarza mi się jechać po ludziach ;)

 

I tak wymiana kwitnie: jedna strona dostaje fejmy które gilają jej ego a druga udział w dobrym samopoczuciu i wiedzę. A jak studnia wyschnie ciao bambino...

 

Czyli wygląda na to, że egoiści z nas ludzi. Dajemy innym coś ale za tym kryje się nasze dobro. Czyli np. on jest sławny to ja będę mu przychylny, wtedy on obdarzy mnie swoją sympatią i lepiej się poczuję :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

magic wolf, nie wiem czy to prawda ale tak to widzę. Przynajmniej jeżeli chodzi o takie "każualowe", codzienne relacje międzyludzkie (w pracy, na uczelni itp.).

Jeśli chodzi o bliższe relacje to już inna para kaloszy :D .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
wkuuporr, nie do końca o to chodzi. Chodzi o to, że możesz być zajebisty, mieć zajebiste życie i wszyscy Ciebie chcą. Ale jak coś się zjeb*ie to wszyscy spier*alają. Czary mary?

 

Samemu w życiu nie dojdziesz daleko a na pewno już nie na szczyty o których piszesz, to niemożliwe. Za duża konkurencja, za duża możliwość wyłożenia się po drodze.

Raz motywacja dwa trafienie w to w czym się jest dobrym, trzecia bajka to zdolność zadawania się z odpowiednimi osobami, możliwość wyczuwania kto co może i kto może pomóc jakby coś się nie udało albo i po kim można by się wspiąć. Z kim warto trzymać a z kim nie, kogo wyeliminować jak stanie się przeszkodą.

 

Typowy łańcuch pokarmowy, tylko mniej dziki, w ludzkim wydaniu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W świetle tego tematu mogę zatem uznać, że jestem chora psychicznie i wcale się tego nie wstydzę, ponieważ nie ciągnie mnie do ludzi sławnych, wysoko postawionych, mających pieniądze. Wszystko to rzecz nabyta. Ciągnie mnie do osób, które są ludzkie - które czują, śmieją się lub cierpią i smucą. Wszystko to jest ludzkie, a nie sztuczne. Jeśli ktos jest smutny - chcę zrobić coś, co Go rozweseli. Jeśli jest samotny, to chcę z Nim porozmawiać. Gorzej, kiedy chodzi o mnie samą, bo problemy i smutek innych tak - mój niezbyt. Owszem, miło by było, gdyby dając od siebie w razie potrzeby mogłabym otrzymać pomoc, kiedy znajdę się w dołku, ale nie wymagam tego. Nie wszyscy są w stanie przyjąć do siebie cudzy ból, smutek. A trzeba pamietać, że nie pomoże się nikomu, jeśli samemu jest się nieodpornym na takie rzeczy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W świetle tego tematu mogę zatem uznać, że jestem chora psychicznie i wcale się tego nie wstydzę, ponieważ nie ciągnie mnie do ludzi sławnych, wysoko postawionych, mających pieniądze. Wszystko to rzecz nabyta...

zdrowie co za tym idzie uroda są nabyte?są choroby wrodzone ale niema zdrowia nabytego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie chodzi mi tylko o sławę rozumianą jako bycie kimś na prawdę ważnym. To również działa w zwykłym środowisku. Możesz być w miarę atrakcyjny społecznie i niech coś Cię dopadnie, powiedzmy depresja, przestajesz być atrakcyjny i wszyscy spier*alają, idą tam gdzie jest ciekawiej, bardziej beztrosko, bezproblemowo. Co z tego, że razem latami się zadawaliście i przeżyliście wiele zajebistych jak i pok*rwionych chwil, to nic nie znaczy dla nich, jak się zyebie konkretnie u Ciebie i wszyscy spier*alają. I wtedy widzisz co były warte te przyjaźnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie chodzi mi tylko o sławę rozumianą jako bycie kimś na prawdę ważnym. To również działa w zwykłym środowisku. Możesz być w miarę atrakcyjny społecznie i niech coś Cię dopadnie, powiedzmy depresja, przestajesz być atrakcyjny i wszyscy spier*alają, idą tam gdzie jest ciekawiej, bardziej beztrosko, bezproblemowo. Co z tego, że razem latami się zadawaliście i przeżyliście wiele zajebistych jak i pok*rwionych chwil, to nic nie znaczy dla nich, jak się zyebie konkretnie u Ciebie i wszyscy spier*alają. I wtedy widzisz co były warte te przyjaźnie.

i oczywiście szybciej umrzesz.albo z własnej ręki,albo pierwsza choroba i cie nie ma bo nikt ci nie poda szklanki wody.zainteresują się tobą dopiero pół roku po twojej śmierci bo fetor im przeszkadza i okazuje się że jesteś teraz kilkoma taczkami larw much jak na samotnika przystało.pochowa cie tylko firma której zapłacili ci którym twój smród przeszkadzał za posprzątanie twojego trupa.nie spodziewaj sie że ktoś na twoim grobie napisze N.N.bo kto?sanepid?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Umiesz liczyć, licz na siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W świetle tego tematu mogę zatem uznać, że jestem chora psychicznie i wcale się tego nie wstydzę, ponieważ nie ciągnie mnie do ludzi sławnych, wysoko postawionych, mających pieniądze.

 

 

A mnie zawsze ciągnęło do jakichś porąbańców albo skrzywionych umysłowo albo przez życie jakoś (dlatego tu wpadam), normalni ludzie (neurotypki) są przewidywalni, typowi, drętwi i nudni jak zdechła mysz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Bo kto ma, temu będzie dodane, i nadmiar mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą również to, co ma" Mt 13,12

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×