Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
kia_ sportage

lęki i obawy samotnej matki

Rekomendowane odpowiedzi

Jest tu jakaś samotna mama, nie wazne czy z wyboru czy nie.

Jesli jesteście napiszcie jak sobie radzicie, czy ktos wam pomaga. Jak udaje wam się, pogodzić wychowywanie, szkołę dziecka i pracę? Jak wy to robicie. Kompletnie sobie nie radzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zamień obawy i lęk na złość, pozwól sobie na złość, oswój złość a potem wykorzystają jako paliwo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W niektórych kulturach ukuto mądrość ludową "do wychowania dziecka potrzebna jest cała wioska". I sporo w tym prawdy. Osoby trzecie (jak również instytucje) nie tylko mogłyby Cię odciążyć, ale również stworzyć dla dziecka relacje odmienne od tych, które kształtujecie w domu. Dzięki temu można dostrzec jak dziecko buduje znajomości z rówieśnikami, innymi dorosłymi; czy potrafi asertywnie bronić swoich racji, czy jednak wycofuje się z powodu wpływu innych osób itd.

Dlatego wg mnie pomoc w wychowywaniu dziecka może być niezwykle korzystna, niezależnie od tego, czy chodzi o samotne rodzicielstwo.

Pogodzenie własnej pracy zawodowej ze szkołą dziecka może być łatwiejsze dzięki np. świetlicy szkolnej, pomocy wujka/cioci/babci/dziadka dziecka, przyjaciół, "przyszywanej babci" (sąsiadce-emerytce). Przy czym najlepiej by było, gdyby ta osoba miała podobne zapatrywania na wychowywanie dziecka (kłopotliwa byłaby niespójność, gdyby np. taki opiekun pozwalał Twojemu dziecku na jedzenie słodyczy przed obiadem, wbrew Twojej woli).

Odnośnie godzenia wychowania z innymi aspektami życia, to tak na prawdę większość codziennych spraw może służyć wychowaniu. Przykładowo wspólne przygotowanie obiadu po powrocie z pracy i szkoły. Można w takiej sytuacji nauczyć dziecko nie tylko tego, jak przygotować daną potrawę, ale także jak sobie radzić samodzielnie, jak dążyć do celu pomimo trudności (np. co zrobić, gdy zabraknie jakiegoś składnika - eksperymentować z zamiennikiem czy jednak wyjść do sklepu), jak zareagować na "wypadki przy pracy" (np. gdy coś się przypaliło), jak je naprawiać (czy coś się da odratować z tej przypalonej potrawy, czy jednak trzeba przyrządzić coś innego) i itd. Oczywiście poziom tej współpracy trzeba dopasować do możliwości dziecka - np. uczenie obsługi gazu pięciolatka nie jest dobrym pomysłem. :hide: Ponadto trzeba się pogodzić z tym, że takie wspólne przygotowanie obiadu potrwa dłużej i prawdopodobnie zakończy się nieco większym bałaganem (oczywiście sprzątanym wspólnie), niż gdybyś ten obiad przygotowywała sama. Jednak efekty długofalowe potrafią być tego warte.

Robienie czegoś razem z dzieckiem to przede wszystkim świetna okazja do rozmów np. o tym, co Wam się przydarzyło w danym dniu. Takie rozmowy nie tylko mogą pogłębić łączącą Was więź, ale też podsunąć rozwiązania trudnych dla dziecka sytuacji (w końcu co dwie głowy, to nie jedna ;) ), a w dalszej perspektywie wyrabiać w nim samodzielność, pewność siebie, zaradność i in.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×