Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
*Monika*

Ankieta: Leki z grupy SSRI

Jak leki z grupy SSRI w Twoim przypadku wpłynęły na sferę seksualną?  

39 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Jak leki z grupy SSRI w Twoim przypadku wpłynęły na sferę seksualną?

    • Pozytywnie
      7
    • Negatywnie
      29
    • Neutralnie
      7


Rekomendowane odpowiedzi

Kiedyś brałem parogen. Wyciągnął mnie z nerwicy. Co do seksu. Nie wiem co mam myśleć o wydłużeniu stosunku z 15-30min przed zażywaniem do 60min po. Często się zdarzało, że w ogóle człowiek nie mógł dojść :roll: . Najważniejsze dla mnie to aby partnerka była zadowolona.

 

Zagłosowałem: Pozytywnie, choć w głowie rodzi się pytanie: Czy kobiety lubią dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuugi, namiętny seks :?: . Nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zagłosowałem ,na POZYTYWNIE .

SSRI obniżaja moje libido ,,, i bardzo dobrze , w przeciwnym razie tylko o gołych cipkach bym myślał .Nie potrzebne mi to , taka niewola . I tak nawet z SSRI często mam ochotę . SSRI również pomagają przedłużyć stosunek .

Na wichurze gdzie obecnie mieszkam , nie mam za wiele cielesnych pokus,,, i bardzo dobrze to też mi nie potrzebne .

Napalać sie seksualnie na młode, ładne dziewczyny, a potem męczyć obrazami .

obie rzeczy : leki + brak pokus dobrze robią mojej zbolałej duszy .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Na takiej zasadzie to ja też mogę zagłosować, że SSRI wpłynęły dobrze bo mi nie staje i mam większy luz w majtasach, tylko co to za uzasadnienie? :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Kalebx3 Gorliwy, mam podobne podejście. Podczas brania Sertraliny nie czułem żadnych dziwnych seksualnych atrakcji, penis nie stawał, ale był spokój. Teraz czuję jakieś dziwne nieprzyjemne uczucia, napięcie seksualne czy Bóg wie co. Na początku gdy libido się zwiększyło to uznałem, że to krok w dobrą stronę, ale zapomniałem, że to dla mnie jednak coś nieprzyjemnego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze raz proszę o ponowne zagłosowanie (do osób, które już głosowały). Po dodaniu trzeciej opcji... zniknęły wyniki, tego się nie spodziewałam :evil:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
zagłosowałem ,na POZYTYWNIE .

SSRI obniżaja moje libido ,,, i bardzo dobrze , w przeciwnym razie tylko o gołych cipkach bym myślał .Nie potrzebne mi to , taka niewola . I tak nawet z SSRI często mam ochotę . SSRI również pomagają przedłużyć stosunek .

Na wichurze gdzie obecnie mieszkam , nie mam za wiele cielesnych pokus,,, i bardzo dobrze to też mi nie potrzebne .

Napalać sie seksualnie na młode, ładne dziewczyny, a potem męczyć obrazami .

obie rzeczy : leki + brak pokus dobrze robią mojej zbolałej duszy .

 

Hahahaha

Ale musisz przyznać, że jednak działa negatywnie na libido...

Wiesz to tak jakby ktoś stwierdził, że za dużo codziennie biega, ponieważ ma na owo bieganie niepowstrzymywalne parcie, co na dłuższa metę go męczy.

I lekarz zapisalby mu duże dawki Betablokera pierwszej generacji, ktorego skutkiem ubocznym może być skurcz oskrzeli (betabloker "starej" generacji, nieselektywny blokuje receptory β-adrenergiczne. Jeden z podtypów tych receptorów rozszerza oskrzela, a jego zablokowanie może powodować skurcz oskrzeli.)

Efekt- facet przestanie biegać, ponieważ będzie sie to wiązało ze spastycznymi świstami w oskrzelach...

Ale czy o to chodzi? :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W związku, iż niejaki INTEL 1 rozsiewa ferment w temacie każdego leku SSRI (czyli ordynarnie kłamie), że ja uważam, że SSRI w ogóle nie powodują zaburzeń seksualnych, wklejam więc kilka linków, gdzie opisywałem negatywne działanie SSRI na układ płciowy i potencjalne zaburzenia jego funkcjonowania w sferze seksualnej:

 

https://www.nerwica.com/post2250335.html#p2250335

 

https://www.nerwica.com/post2366326.html#p2366326

 

Osobnik ten wylewa swoją frustrację prawdopodobnie w związku z nieudanym życiem seksualnym, albo jego brakiem, gdzie zamiast mieć pretensje do siebie, pretensje ma do leków i do użytkowników, którym te sfery tej istotnie nie zaburzają.

 

U mnie SSRI/SNRI zmniejszały libido, ale nie kastrowały całkowicie. Obniżenie oceniam jednak na plus, bo libido miałem zawsze nazbyt wysokie, co nie było powodem zadowolenia mojej partnerki, a tym samym dla mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

SSRi kastrują bez dwóch zdań i powinni te leki podawać przestępcom seksualnym, penis jest jak z gumy, dojście do orgazmu graniczy z cudem, a o przyjemności z seksu można zapomnieć.

 

Z obniżonego libido cieszyć się mogą chyba tylko prawiczki , co na pierwszej randce łapie dziewczynę za cycka i zaraz ma mokre spodnie.

Nie wiem co za radość jest heblować, heblować, a jeśli jakimś cudem osiągnie się orgazm, to jest on nieodczuwalny praktycznie.

 

Zespół PSSD dysfunkcji seksualnych spowodowanych zażywaniem SSRI nie wzięło się znikąd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na Paroksetynie penis stawał, ale nie tak jak powinien. Wszystko było bardzo przytłumione, nie powodowało zbytniej przyjemności. Orgazm był bezpłciowy. Sfera seksualna stała mi się obojętna. Lek zażywałem jedynie 6 miesięcy. Mam podejrzenia, że gdybym zażywał go dłużej, to zostałbym całkowicie wykastrowany. Po odstawieniu leku, po jakimś czasie, całe szczęście wszystko wróciło do normy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

---jedna i ta sama kobieta prawie od 20 lat , 30 lat łykania wszelakich prochów( głównie ostatnimi laty SSRI ) , zaleczony alkoholizm, dragi ,,, cud ,że w ogóle jeszcze mi staje i jakis tam jeszcze ten seks jest .Tak mysle ,że jeszcze góra 10 lat i skończą się ( z prochami czy bez ) seksualnie czary - mary . Szczerze mówiąc nie oczekuję cudów , nie jestem buhajem ,,, wolę pograć w pin-ponga niz się pocić na dupie nocami . Sorrki ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

JPRDL zaś sie młodzież zabawkami rzuca. Grabarz666, INTEL 1, podać sobie ręce i spać, późno jest a jutro poniedziałek. Trzeba spać żeby rano wstać.

 

U mnie ESCITALOPRAM wyłączył seksy. A seksy zawsze były dla mnie bardzo ważne więc uznaję to za negatyw.

Chciałam ale nie chciało mi się. Jak już się "działo" to w trakcie tak się nudziłam, że zastanawiałam się po co to robie. Myślałam "może spróbuję później z innym fetyszem albo wcale, bo w sumie po co?". Orgazm niemożliwy, przyjemność ze stymulacji żadna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W związku, iż niejaki INTEL 1 rozsiewa ferment w temacie każdego leku SSRI (czyli ordynarnie kłamie), że ja uważam, że SSRI w ogóle nie powodują zaburzeń seksualnych, wklejam więc kilka linków, gdzie opisywałem negatywne działanie SSRI na układ płciowy i potencjalne zaburzenia jego funkcjonowania w sferze seksualnej:

 

https://www.nerwica.com/post2250335.html#p2250335

 

https://www.nerwica.com/post2366326.html#p2366326

 

Osobnik ten wylewa swoją frustrację prawdopodobnie w związku z nieudanym życiem seksualnym, albo jego brakiem, gdzie zamiast mieć pretensje do siebie, pretensje ma do leków i do użytkowników, którym te sfery tej istotnie nie zaburzają.

 

U mnie SSRI/SNRI zmniejszały libido, ale nie kastrowały całkowicie. Obniżenie oceniam jednak na plus, bo libido miałem zawsze nazbyt wysokie, co nie było powodem zadowolenia mojej partnerki, a tym samym dla mnie.

Tak ja piszesz, jeśli ktoś ma wyjściowo słabe libido, to dorzucając ssri pojawia się już duży problem, natomiast jeśli jest ono wysokie lub przynajmniej w dobrej normie, to ssri nie będą w stanie go bardzo znacząco zmienić, oczywiście bardzo ważne jest również czy uprawiamy sport, jak się odżywiamy, czy mamy nadwagę/otyłość i pewnie największe znaczenie czy palimy oraz czy pijemy alkohol.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Osobnik ten wylewa swoją frustrację prawdopodobnie w związku z nieudanym życiem seksualnym, albo jego brakiem, gdzie zamiast mieć pretensje do siebie, pretensje ma do leków i do użytkowników, którym te sfery tej istotnie nie zaburzają.

 

Juz ci chyba streściłem sytuację dotyczącą mojego życia seksualnego.

Czego nie zrozumiałeś?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
U mnie SSRI/SNRI zmniejszały libido, ale nie kastrowały całkowicie. Obniżenie oceniam jednak na plus, bo libido miałem zawsze nazbyt wysokie, co nie było powodem zadowolenia mojej partnerki, a tym samym dla mnie.

 

No patrzcie - buhaj rozpłodowy.

Marnujesz czas no forum dla wariatów. Może wykorzystaj swoje walory i spuszczaj z kija do słoika celem zaopatrywania banku spermy - zwiększy sie dzięki temu znacznie odsetek "naukowców" w społeczeństwie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W związku, iż niejaki INTEL 1 rozsiewa ferment w temacie każdego leku SSRI (czyli ordynarnie kłamie), że ja uważam, że SSRI w ogóle nie powodują zaburzeń seksualnych, wklejam więc kilka linków, gdzie opisywałem negatywne działanie SSRI na układ płciowy i potencjalne zaburzenia jego funkcjonowania w sferze seksualnej:

 

https://www.nerwica.com/post2250335.html#p2250335

 

https://www.nerwica.com/post2366326.html#p2366326

 

Osobnik ten wylewa swoją frustrację prawdopodobnie w związku z nieudanym życiem seksualnym, albo jego brakiem, gdzie zamiast mieć pretensje do siebie, pretensje ma do leków i do użytkowników, którym te sfery tej istotnie nie zaburzają.

 

U mnie SSRI/SNRI zmniejszały libido, ale nie kastrowały całkowicie. Obniżenie oceniam jednak na plus, bo libido miałem zawsze nazbyt wysokie, co nie było powodem zadowolenia mojej partnerki, a tym samym dla mnie.

 

Po ssri/snri seks leży i nie ma co ukrywać. Powinni te leki podawać przestępcom seksualnym, bo po tych lekach penisa można wyrzucić na śmietnik.

Zero odczuwania przyjemności, penis jest jak z gumy, osiągnąć orgazm graniczy z cudem. A dodawanie innych leków w celu zniwelowania tego stanu mija się praktycznie z celem, bo poprawa jest niezauważalna.

 

A ja nadal uważam inaczej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zaraz się tu zacznie piaskownica:

-Ja mam w domu 100 samochodzikow

-A ja 200...

-To pokaż

-Teraz nie moge, bo pożyczylem kuzynowi....

 

Proponuję zawody w "koniocentymetrach"

Możecie przysyłać fotki fallusów z przyłożona linijką.

Być może jest też aplikacja na androida licząca ilośc stosunkow w ciągu doby ( jeśli nie ma, to naukowiec grabarz zapewne w mig stworzy kompilacje linków dzięki ktorym teoretycznie każdy sam sobie stworzy ). Ciekawe czy zliczać będzie też masturbację, celem podgonienia wyników i wrzucenia ich w formie grafiki na forum.

 

Pali się grunt po nogami kolego.

Zobaczymy wyniki.

Być może "a ja nadal uważam inaczej" okaże się myśleniem błędnym

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W związku, iż niejaki INTEL 1 rozsiewa ferment w temacie każdego leku SSRI (czyli ordynarnie kłamie), że ja uważam,

 

Gdzie jest napisane że ty uważasz?

 

No ale "uderz w stół , a nożyce sie odezwą"

 

"Ponieważ uczestniczę w dośc ostrej momentami wymianie zdań na temat negatywnego wpływu SSRI na sferę seksualną ( ktoś, podpierając się całą stertą linków twierdzi inaczej - że SSRI nie "kastruje" ) poprosiłem Moderatorkę aby stworzyła ankietę dotycząca interesującego mnie tematu ( jedna odpowiedź z 3 do wyboru )

Zachęcam do głosowania

ankieta-leki-z-grupy-ssri-t62387.html "

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jeśli ktoś ma wyjściowo słabe libido, to dorzucając ssri pojawia się już duży problem, natomiast jeśli jest ono wysokie lub przynajmniej w dobrej normie, to ssri nie będą w stanie go bardzo znacząco zmienić

Ja mam wyjściowo duże libido, natomiast po SSRI libido się oczywiscie zmniejsza, ale nie to mi najbardziej przeszkadza. Najgorsze jest całkowite stłumienie przyjemności ze stosunku. Gdyby libido było mniejsze, ale za to stosunek byłby na przyzwoitym poziomie, to nie miałbym problemu. Natomiast tutaj nie dość, że libido się zmniejsza, to jeszcze wyparowuje prawie cała przyjemność.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie - członek unerwiony niczym dildo :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ssri, które brałem (sertralina, paroksetyna, fluoksetyna, escitalopram i fluwoksamina), zdecydowanie obniżały moją sprawność seksualną w ten sposób, że libido było baaardzo niskie, a wzwód jak już jakimś cudem po dłuższym celibacie udało się go osiągnąć był i tak niepełny.

 

Wśród wymienionych ssri jedynie fluwoksamina znana jest z tego, że nie obniża aż tak drastycznie sprawności seksualnej i faktycznie! potwierdzam, biorę małą dawkę 50mg i na tym leku moje chęci i mój narząd spisują się całkiem całkiem *

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

* Jak dorzucę Viagrę przed stosunkiem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie SSRI/SNRI zmniejszały libido, ale nie kastrowały całkowicie. Obniżenie oceniam jednak na plus, bo libido miałem zawsze nazbyt wysokie, co nie było powodem zadowolenia mojej partnerki, a tym samym dla mnie.

Tak ja piszesz, jeśli ktoś ma wyjściowo słabe libido, to dorzucając ssri pojawia się już duży problem, natomiast jeśli jest ono wysokie lub przynajmniej w dobrej normie, to ssri nie będą w stanie go bardzo znacząco zmienić, oczywiście bardzo ważne jest również czy uprawiamy sport, jak się odżywiamy, czy mamy nadwagę/otyłość i pewnie największe znaczenie czy palimy oraz czy pijemy alkohol.

 

Akurat ja libido zawsze miałem wysokie, całe życie oglądałem się za kobietami, miałem ochotę bzyknąć wszystko co się rusza. Podczas brania SSRI strefa seksualna mogła nie istnieć.

 

Do tego pytania w tamtym czasie partnerki:

-Dlaczego nie możesz się spuścić?

-Już Ci się nie podobam?

-Jest mi bardzo przykro, że już Ciebie nie podniecam itp itd.

 

Całe szczęście nigdy nie miałem problemu ze wzwodem, bo bym chyba tego nie wytrzymał.

 

Na koniec tak jak pisałem wcześniej, przecież występowanie PSSD dysfunkcje seksualne spowodowane bezpośrednio uprzednim przyjmowaniem SSRI są potwierdzone badaniami naukowymi, więc wynik jest oczywisty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Grabarz666, INTEL 1, hamujcie się. I jeden i drugi nie potrafi się powstrzymać od uszczypliwych komentarzy. Wrzućcie sobie wzajemnego ignora i przestańcie robić syf. Co to w ogóle za zaczepki "niejaki Intel 1...", "buhaj rozpłodowy" - co to ma w ogóle być? Po ile Wy macie lat? 5? :roll:

Wracamy do głównego tematu wątku i to bez idiotycznych zaczepek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Escitalopram, paroksetyna całkowity brak ochoty na seks. Moje życie seksualne zdechło szczególnie przy braniu paro, byłam pusta w środku. Dlatego po konsultacji z lekarzem lek odstawiłam. Teraz biorę fluo i jest ciut lepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Grabarz666, INTEL 1, hamujcie się. I jeden i drugi nie potrafi się powstrzymać od uszczypliwych komentarzy. Wrzućcie sobie wzajemnego ignora i przestańcie robić syf. Co to w ogóle za zaczepki "niejaki Intel 1...", "buhaj rozpłodowy" - co to ma w ogóle być? Po ile Wy macie lat? 5? :roll:

Wracamy do głównego tematu wątku i to bez idiotycznych zaczepek.

Kolega ewidentnie szuka zwady. Uważa się za alfę i omegę farmakologii, oraz psychiatrii i dyskredytuje, napada słownie kazdego, kto ma inne zdanie niz on. W awatarze jest nazwa jego bloga, gdzie ten zawodowy "Chemik, farmaceuta ,chemia (kwantowa, modelowanie molekularne), fizyka (kwantowa, molekularna), matematyka, medycyna (neuropsychofarmakologia )" sam dla sobie ( vide-liczba komentarzy ) pisze "opracowania naukowe" polegające na kompilacji, streszczaniu dostępnych w internecie opracowań naukowych ( nie przeczę - uczciwie podaje źródła ).

I zapewne stąd wynika jego samozachwyt i poczucie wielkości.

Na tej zasadzie każdy z forum może napisac "naukowe opracowanie" praktycznie na dowolny temat, po czym zostać samozwańczym ekspertem w dziedzinie, ktora była poruszona w owym opracowaniu. A następnie rugać każdego "niedouczonego" i zasypywać linkami do źródłowych tekstów ( oczywiście w języku angielskim, a jakże, co zapewne ma podkreślić "światowość" kompilatora ).

"Napadł" mnie, podobnie jak wielu innych i nie uśmiecha mi sie odpuszczać nadętej bufoniadzie bez względu na konsekwencje, z banem włącznie.

Jednakże zastosuje sie do sugestii Pani Naczelnej :D i dam sobie spokój.

Z tym, że oczekuje ostrej reakcji jeżeli ów Pan jeszcze raz skieruje jakikolwiek komentarz , czy to pośrednio, czy tez bezpośrednio pod moim adresem.

A tak na marginesie - jak długo trwa "ostrzeżenie" ? Czy czas jego trwania jest "ustawowo" określony, czy tez zależy od innych czynników?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×