Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Przeminęło z dymkiem, czyli walka z nałogiem nikotyny

Rekomendowane odpowiedzi

Gość
a jest jakikolwiek dobry okres? no poza jesiennym, bo to deprecha... no i okres wakacyjny, bo wiadomo jak to z tym bywa! a reszta roku jak najbardziej optymalna! to co rzucamy? :mrgreen:

 

Zaraz, zaraz... :mrgreen:

 

Dla mnie to nie jest optymalny okres, najpierw trzeba ustabilizować się lekami. Myślę, że optymalnie to dla mnie wiosna...ciepło i więcej ruchu można zaplanować na powietrzu...jakiś rower w ogóle aktywność.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

myślałem, że będę miał kompana! :( no cóż... :twisted:

 

Zawsze moge pokibicowac ;)

 

Jedyny moment kiedy nie lubie palic to w pracy...strasznie mi przeszkadza.

Szczegolnie gdy nie moge dokonczyc bo praca wzywa :hide:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wy też tak macie z rana, że palicie szluga za szlugiem? I od razu po obudzeniu, zaspany, to pierwsza rzecz to fajka w ustach?

Miałam tak do zeszłego roku. Jak poszłam na terapię od uzależnień dostałam zadanie, by zmniejszać liczbę fajek i jak najpóźniej zaczynać palić po wstaniu. Dotychczas zaraz po wstaniu - jeszcze dobrze oczy nie otworzyłam, już na balkon i fajeczka. Potem zaczęłam najpierw robić kawę, ścielić łóżko i tak dalej by zapalić dopiero 15 min po wstaniu. Potem 20, 30 i tak dalej. Zajęło mi tylko tydzień, by się przestawić - teraz nawet pale niekiedy dopiero po śniadaniu. Tak samo zrobiłam z paleniem po posiłkach - już nie lecę zapalić po jedzeniu. Niestety to spowodowało tylko, że palę nieco mniej - te ranne fajki i po posiłkach nadrabiam w innym czasie :o

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
a co palisz, słomki czy normalne? (marka mnie nie interesuje)

 

Slomki :mrgreen:

 

To kiedy rzucasz? ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
tak szczerze, to od wczoraj wieczorem! ;) skoczyłem wieczorem do apteki po cyte i jestem w trakcie! :mrgreen:

 

Pełen szacun :uklon:

Pamiętam, że podczas abstynencji miewałam sny, że pale :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rzuciłam raz i porządnie, bo prawie na 2 lata, ale gdzieś wrzesień/październik 2017 znów zaczęłam :|

Przedwczoraj 1, wczoraj 0, dzisiaj narazie 0. Ostatnio ledwo skończyłam papierosa, więc jest szansa, że organizm już sam znów odrzuca :)

Nie cierpię jak śmierdzi !:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

distorted_level68 jak Ci idzie?

Jutro chyba ostatni dzien z fajka? ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Lunaa, dzisiaj spaliłem tylko 5 jeszcze z 2 spalę przed nocą i koniec... etap za każdym razem ten sam, najpierw ból głowy i zawroty no i senność, fajki w dół, zwyczajnie nie ma się ochoty, a jak palisz, to już zero smaku tylko gorycz, palisz bo palisz...! uzbroiłem się w parę kilo jabłek, gruszki, no i śmieciowe też się znajdzie... tak z dwa dni będzie ssać, potem minie...!

 

To do przodu...więcej owoców niż tych śmieciowych proponuje :D

Może mocne postanowienie nie wracania do plenia? Da radę? ;)

 

Dla wszystkich palących 8)

[videoyoutube=xfZKkCc9By0][/videoyoutube]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Może mocne postanowienie nie wracania do palenia? Da radę? ;)
mocne postanowienie poprawy, więcej grzechów nie pamiętam? :twisted: gdyby to było takie proste... :bezradny: za każdym razem jak próbuję rzucić, to wmawiam sobie, że to ostatni 1x, ale jak awaria przychodzi, to nie ma zmiłuj! :bezradny: i tutaj żaden "oświecony" mi nie pomoże - muszę pokutować, za swoje grzechy! :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
za każdym razem jak próbuję rzucić, to wmawiam sobie, że to ostatni 1x, ale jak awaria przychodzi, to nie ma zmiłuj! :bezradny:

 

Samo rzucenie z pomocą cytyzyny nie jest ciężkie. Najtrudniej utrzymać ten stan i nie wracać kiedy poczujemy chęć zapalenia. Nie pomaga nawet myślenie, że już tyle wytrwałam i znów będzie trzeba zaczynać od początku rzucanie. Przychodzi jeden moment i koniec...

Chciałabym aby moje rzucanie było trwałe...spróbuje ale za jakiś czas. Moje myśli zaczynają wędrować w kierunku apteki :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Przychodzi jeden moment i koniec...
to może nie wygląda akurat tak, bo kryzysów odnośnie chęci zapalenia jest mnóstwo, palenie zaczyna się nie z powodu kryzysu i myśli o fajku, na mnie bardziej to działa jak stoper, może i deficyty, ale nerwy szaleją! Wtedy masz wszystkiego dosyć i robisz wszystko, aby zabić "ból" podobnie jak alkoholik, "on" musi dzienną dawkę etylowego przyjąć, aby normalnie żyć, to wsiąkło w człowieka, wgryzło się... to bardziej tak to wygląda, a nie słabość odnośnie niewytrzymania i zapalenia szluga, bo mi się "chce"! to trochę inaczej to wygląda... trochę spłaszczasz wszystko sprowadzając problem do poziomu stołu, ale ja to widzę trochę inaczej... też z początku miałem takie myślenie, że to błahostka i spłaszczałem! :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Wtedy masz wszystkiego dosyć i robisz wszystko, aby zabić "ból"

 

Nic innego jak uzaleznienie psychiczne...caly problem siedzi w glowie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Nic innego jak uzaleznienie psychiczne
:/ mhm, ogólnie mi po chemii, zmniejsza się stężenie neuroprzekaźnika w mózgu, a żeby nie ześwirować do końca, wtedy sięgam po fajkę! można się zbić lekami, ale wtedy jestem nie dożycia, a funkcjonować jakoś muszę! uzależnienie psychiczne? pewnie też, ja dość długo palę już! szlugi zawsze przy alko, a teraz etylowego zero, to i z tym się borykam! ;) ale dziki i tak, ale to jest bardziej skomplikowane...! :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak pisałam już w tym wątku, staram się rozkminić do czego mi jest potrzebne to moje palenie.

I w pewnej mądrej ksiażce przeczytałam ciekawą rzecz. Otóż uczestników warsztatów poproszono o napisanie listów do swoich kompensacji, ujmując z jednej strony otrzymywaną gratyfikację, a z drugiej to co odbiera.

Oto list palacza:

Drogi papierosie,

Uspokajasz mnie kiedy jestem zestresowany. Uspokajasz mnie gdy bierze mnie złość. Towarzyszysz mi, kiedy się izoluję..Miłość do Ciebie mnie niszczy. Ja siebie niszczę.

 

To co podkreśliłam, jest dla mnie pewnym objawieniem. Nigdy na te moje rytualne chwile z papieroskiem tak nie spojrzałam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 dzień bez dymka właśnie mija. Prawdopodobne, że już nie wrócę, chociaż kilka w paczce zostało. Chłopak palił przy mnie a ja uciekałam bo fe :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Prawdopodobne, że już nie wrócę,
to trzymam kciuki, niech się uda! :great:

 

Chłopak palił przy mnie a ja uciekałam bo fe
no FEEEEE! :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Drogi papierosie,

Uspokajasz mnie kiedy jestem zestresowany. Uspokajasz mnie gdy bierze mnie złość. Towarzyszysz mi, kiedy się izoluję..Miłość do Ciebie mnie niszczy. Ja siebie niszczę.

Powinnam wytatuować sobie ten cytat - i to w takim miejscu, żebym oglądała te słowa co chwilę. Nie czytałam nigdy niczego prawdziwszego.

Drogi papierosie, przestań być dla mnie całym światem.

Dziś nie jest ze mną dobrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kolejny dzień bez papierosa, lol. Jest to tak proste, że aż śmieszne :) Dziwię się ludziom, którzy nie potrafią rzucić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dziwię się ludziom, którzy nie potrafią rzucić.
bo to cieniasy, użalają się nad sobą, nie potrafią pokonać tak banalnej rzeczy jak fajki... to tchórze i leszcze...! :evil:

 

Hahaha, nie wcale tak nie myślę, tylko dziwię się bo ja nigdy z tym nie miałam problemu a jestem słaba psychicznie strasznie. Paliłam sporo bo 6-7 lat i uwielbiałam to. Nie było piwa bez papierosa <3 Ale jestem taką osobą, że jak czegoś nie chcę to tego po prostu nie robię, a postanowiłam sobie, że od kiedy biorę leki, nie piję alko i nie palę i narazie jest ok :) Ostatnio tak 1,5 roku to trwało :) Potem odstawiłam tabsy i poszłam w tango. Może nałogi są częścią mojej choroby? Może częścią mojej choroby jest to, że albo coś robię na 100% albo wcale ;P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Hahaha, nie wcale tak nie myślę, tylko dziwię się bo ja nigdy z tym nie miałam problemu a jestem słaba psychicznie strasznie. L 

 

Nie wszyscy jestesmy tacy sami ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

distorted_level68 , bo dopiero wdrażam dzisiaj będzie nie wiem 6 dzień? :lol:

 

A z tym paleniem to wiesz, może ja nigdy nie byłam uzależniona??? Właśnie zależy od człowieka różnie to jest. Mój ojciec pali 40 lat i jak próbował rzucić to zabrała go karetka -,-

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
bo dopiero wdrażam dzisiaj będzie nie wiem 6 dzień? :lol:
a co w tym takiego śmiesznego? czyli beblon dla beblonu? to po kiego kija to pisać? ehh... chyba zdecydowanie przedawkowałaś ten cukier...!
A z tym paleniem to wiesz, może ja nigdy nie byłam uzależniona???
też tak uważam, bo zielonego pojęcia nie masz co piszesz, ale to ten "cukier", minie! zalecam pić dużo wody! no i częściej zagryzaj, albo bardziej rozcieńczony ten "cukier" bo miazga niekontrolowana!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Znowu palę, choć mało, bo około 3 papierosy dziennie. Ostatnio podniosłem dawkę leku, który blokuje odczuwanie przyjemności i obniża napęd, więc zachciałem zrobić sobie taką małą przyjemność, że kupiłem papierosy. Przyjemnie nie było, bo zakręciło mi się w głowie. Następnym razem kupię plastry nikotynowe zamiast tabexu bo przyda się stały, równomierny dostęp do nikotyny, ale nie wiem kiedy rzucam, jakoś na dniach pewnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
bo dopiero wdrażam dzisiaj będzie nie wiem 6 dzień? :lol:
a co w tym takiego śmiesznego? czyli beblon dla beblonu? to po kiego kija to pisać? ehh... chyba zdecydowanie przedawkowałaś ten cukier...!
A z tym paleniem to wiesz, może ja nigdy nie byłam uzależniona???
też tak uważam, bo zielonego pojęcia nie masz co piszesz, ale to ten "cukier", minie! zalecam pić dużo wody! no i częściej zagryzaj, albo bardziej rozcieńczony ten "cukier" bo miazga niekontrolowana!

 

Łe? Pytasz czemu tak mało, to odpowiadam. Nie czepiaj się moich emotikon jak ich nie rozumiesz :P Nie da się przedawkować cukru! (Chyba, że ma się cukrzycę, ja nie mam :P)

 

To ty nie masz pojęcia co pisze :) Czytaj ze zrozumieniem!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×