Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

@moja_osoba napisałaś to tak jakby terapeutka miała do Ciebie jakieś pretensje. Tak było? Tak w ogóle to żeby gadać o czymś pozytywnym to to coś musi się przytrafić. Mi ostatnio się nie przytrafia albo nie zauważam. Stawiam w sumie na to drugie.

Ja zapomnieć próbowałam i nie wyszło. Skoro nie wyszło to wybrałam terapię i teraz wqrwiam się na siebie że tak się blokuje. Że przeze mnie to trwa tyle czasu. No ale skoro rok się zbierałam żeby terapeutce napomknac że jest taki temat to teraz pewnie ze dwa się zejdzie zanim opowiem całą historię. Myślałam że jak już zacznę to będzie z górki. Że zrzuce z siebie ciężar a ona jakoś mnie naprawi. Ale to niestety tak nie działa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, Disappear napisał:

Ja mam jakiś kryzys. Zaczynam wątpić czy terapia ma sens.

Ja również. Ostatnio nie radzę sobie z tym, że kompletnie siebie nie rozumiem… Przez pewien czas myślałam, że już się po części poskładałam, uporządkowałam swoje wnętrze. Może trochę naiwnie postanowiłam otworzyć kolejne drzwi, a tam czekał mrok i chaos, bałagan sto razy większy niż ten który już w pewnym stopniu okiełznałam. Ja po prostu nie mam siły. Zaczynam wątpić, że kiedykolwiek będzie normalnie. Wszystko mi się miesza… przeszłość i teraźniejszość… Nie potrafię nad tym zapanować. Boję się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Disappear napisał:

No ale skoro rok się zbierałam żeby terapeutce napomknac że jest taki temat to teraz pewnie ze dwa się zejdzie zanim opowiem całą historię. Myślałam że jak już zacznę to będzie z górki. Że zrzuce z siebie ciężar a ona jakoś mnie naprawi. Ale to niestety tak nie działa.

Też myślałam, że jak już zacznę to potem pójdzie to siłą rozpędu. Ale znowu milczę i nie mogę podjąć tematu, a że bieżące problemy wiążą się z tym wątkiem, to mówienia o nich też unikam jak ognia. Nie mogę się przemóc. Znów muszę ze sobą walczyć…

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Disappear, tego typu rozmowy prowadzą na ogół do wniosku, że sama przedłużam swoje cierpienie. Raczej nie odbieram ich jako pretensji, ale i tak mnie to wkurza. Dalej jestem nakręcona i zamierzam wyrzucić swoje żale na najbliższej sesji. Coraz częściej mam poczucie, że nigdy nie uda mi się z tego wyjść, przez co życie nie ma sensu. Bo ja nie chcę żyć "jakoś", ja chcę żeby było po mojemu, a tu się nie da.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może masz tak jak ja. Bo coraz częściej irytuje mnie, że nie mam do powiedzenia nic optymistycznego i odbieram to jako uzalanie się nad sobą, chore delektowanie się cierpieniem. Mam poczucie że mogę być tak odbierana mimo że ze strony terapeutki nie mam takich sygnałów. Zaparlam się że na terapii nie będę sciemniac a co raz bardziej korci mnie żeby zacząć, jak w życiu, udawać że jest ok. Chore to wszystko co mam w głowie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Disappear, @moja_osoba Dobrze, że mówicie o tym w gabinecie. Nie ma co ukrywać, że pewnie za nim wszystkie pięknie udajemy, że wszystko jest ok, uśmiechamy się, spotykamy z ludźmi, szkoła/praca.. Gdzie mamy mówić, że wszystko jest do d.., życie nie cieszy, a patrzenie na siebie w lustrze boli? Wkurwia ciągle powtarzanie tego samego to że, nawet jak coś "pozytywnego" się zdarzy to tego się nie widzi albo zwyczajnie nie czuję :( Może umówcie się z T, że jak zdarzy się coś pozytywnego to powiecie same, bo powtarzające się pytania bez odpowiedzi flustrują?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@el33 jak moja terapeutka miałaby czekać aż sama z siebie coś powiem to pewnie do dzisiaj by nie wiedziała jak mam na imię :) Inna sprawa, że pewnie wtedy bym do niej nie chodziła bo to by było bez sensu. Na razie w miarę dobrze funkcjonujemy na zasadzie "ona pyta, ja odpowiadam" poza tą najciezsza gatunkowo sprawą, bo się blokuje i dupa. Może na wyrost się łudze ale mam takie przekonanie że jak to z siebie wycisne to będzie lepiej i strasznie mnie doluje to że nie mogę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Disappear może wejdź i powiedz od drzwi nim usiądziesz i zaczniesz się zastanawiać co teraz?? Żartuję, ale są podobno osoby, którym tak się udało. Nim zamknęły drzwi i usiedli zaczęli mówić krążąc po pokoju dzięki czemu się nie wyłączyli w najtrudniejszych momentach. Nie wiem tylko co na to T... Mi udało się tylko raz to z siebie wyrzucić i dołujące jest to, że nie jest łatwiej, bo zamiast się tym zająć to UCIEKAM dalej... T twierdzi, że widać nie jestem gotowa. Jak będę gotowa to nic mnie nie powstrzyma, nawet ja sama... Chciałabym jakoś pomóc tak Tobie jak i sobie by przez to przejść i wygrać z tym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@el33 z szerokim uśmiechem powiem że u mnie super i zero problemów :D 

A tak serio to wiem że jak to z siebie wywale to ona będzie wiedziała co robić. Teraz musi się domyślać. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałam dzisiaj dziwna sesję i nie rozumiem słów terapeutki. Moze ktos z Was mial podobny temat i mi wytlumaczy co mam przez to rozumieć lub pod swoją interpretacje. T.dała mi do zrozumienia, że mam ograniczone zaufanie do ludzi i nawet do Niej. Mowila, ze nawet z Nia nie chce wejsc w pelni w kontakt na sesji.Tak jakbym się bała jej zaufać. Zastanawiam się jak się do tego ustosunkowac i wprowadzić zmiany w mysleniu, żeby żyło mi się lepiej. Nawiazywala do ptsd i ciagle nazywala wejscie w relacje w głębsze relacje "oddaniem" co powodowalo we mnie lęk i flashbacki z molestowania. Mimo, że próbowałam po sesji być dziś bardziej otwarta na innych to ciągle w próbie kontaktu czuje, ze się odmrazam czuje nadal ból i nic zdziałać nie potrafię. Nabita jestem tylko złością i bólem po tej sesji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@paolanuebe daj sobie czas, nie rób nic na siłę. To że nie ufasz ludziom, nie znaczy że nie chcesz. Nie ma tak że ustalisz sobie: tej zaufam, a tej nie. Przecież zaufanie nie jest działaniem zaplanowanym. Powiedziałaś jej co Ci odpala nazywanie tego 'oddaniem'?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak mówiłam jej o tym co to we mnie powoduje, bo sama zaczęła drążyć temat. Tak tylko to ma wpływ na moje obecne relacje i życie w jakiejs pierdolo*** izolacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ok, rozumiem. Ja tez się izoluje. Tylko to nie zmieni się z dnia na dzień. Nie obudzisz się z postanowieniem: od dzisiaj ufam ludziom i nie zaczniesz tego robić ot tak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Disappear to fakt co piszesz, bo zaufanie sie troche buduje tylko, że powoduje to u mnie bardzo silne uczucia i bardzo boli i już mam czasami dość, bo mam poczucie że kręcę się w kółko. Dwa kroki do przodu i jeden do tylu i tak w kółko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dwa do przodu i jeden do tyłu to zawsze krok naprzód :) Idzie to slamazarnie ale zawsze coś :)

Doskonale wiem jak to tempo jest frustrujące bo sama to przechodzę, ale pozwól sobie na takie na jakie masz teraz siłę. Inaczej się wywalisz i będzie bolało. Myślę że dzwigasz wystarczająco dużo i nie potrzeba żebyś obciazala się bardziej. Daj sobie czas. Gadaj do bólu na terapii o tym zaufaniu. Dopóki nie zaczniesz czuć że coś się zaczyna zmieniać. Ale to powinien być bardziej naturalny proces niż parcie na siłę. Masz prawo nie ufać, z jakiegoś powodu tak się stało i to nie jest Twoja wina.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tylko, że ja nie rozumiem o co terapeutce chodzi, mam nastrój do dupy i ciągle mnie atakują flashbacki z emocjami i zdycham.Nigdzie miejsca nie mogę sobie znaleźć. Byłam na zakupach "poprawic"sobie nastrój i nic nie pomaga, a wytrzymać sama ze sobą nie mogę....tylko, że już długo pracuje nad zaufaniem i ciagle to samo się dzieje we mnie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, paolanuebe napisał:

Tylko, że ja nie rozumiem o co terapeutce chodzi, mam nastrój do dupy i ciągle mnie atakują flashbacki z emocjami i zdycham.Nigdzie miejsca nie mogę sobie znaleźć. Byłam na zakupach "poprawic"sobie nastrój i nic nie pomaga, a wytrzymać sama ze sobą nie mogę....tylko, że już długo pracuje nad zaufaniem i ciagle to samo się dzieje we mnie. 

Ja tego też nie wiem. Myślę, że najlepiej by było jakbyś ją o to zapytała. Psychoedukacja to jeden z elementów terapii ptsd. Ja mam dokładnie wytłumaczone jak pracujemy, dlaczego tak a nie inaczej, co może się ze mną dziać. Szczerze mówiąc też by mnie wkurzyło nazywanie zaufania 'oddaniem' bo w mojej sytuacji raczej odpalilabym wycofanie niż zaufanie po takim nazewnictwie, ale może ona po coś to robi. Ja tego nie wiem ale Ty możesz ją o to zapytać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 26.09.2018 o 17:15, paolanuebe napisał:

El33 jesli to nie problem to daj znać po wizycie co Ci przepisał lekarz, bo jestem ciekawa czy leki Ci przepisze z tej samej grupy co mi przepisał.

Dostałam SSRI (Fluoksetyna) oraz doraźnie (jeżeli będę miała możliwość) Buspiron. Diagnoza: ciężko epizod depresyjny. A co Ty dostałaś od lekarza?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja biorę stabilizatory nastroju duze dawki i do wczoraj brałam lek o nazwie Orizon(ten lek mówiła, mi że też wlaczyla mi ze wzgledu zeby nie bylo spadków nastroju). Broniłam się przed lekami i udało się zejsc z tego leku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czuje się tak koszmarnie, że chce umrzeć. Mam tego ku*** dosc. Chociaż tu wrzucę swoje frustracje, bo nie mam gdzie przyjaciele nie rozumieją co przeżywam. Mi niestety nie chcą dawać SSIR że względu na to, że wpadłam w hipomanie po tych lekach jakiś czas temu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×