Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość Lilith

Kult multizadaniowości w firmach

Rekomendowane odpowiedzi

Gość Lilith

Tęsknie za czasami, kiedy człowiek zatrudnial się na danym stanowisku i miał jasno wytyczone obowiązki. Raz od wielkiego dzwonu robiło się coś poza na prośbę kierownictwa. W chwili obecnej wymagane jest "ogarnianie" kilku stanowisk i wykraczanie poza standardowy < czytaj - opłacany > zakres obowiązków. 10 stanowisk w jednym. Jak wychodzi się z pracy, to ma się wrażenie totalnego zmęczenia i wypalenia. Próba zaprotestowania = wielodniowe marudzenie, które jest chyba gorsze niż zaciśnięcie zębów i zrobienie tego, co chcą. I to ich wieczne 'musisz być elastyczna" :roll: Zrzucić jak najwięcej obowiązków za standardową płacę - to motto przewodnie wielu polskich pracodawców...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Słowo multizadaniowość zastąpiłbym upodleniem i w mojej wersji świata by się zgadzało, czyli kult upodlenia w firmach.

Nie powiem, zdarzają się przejawy uczciwości, ale przeważnie pracodawcy organizują stanowiska pracy tak, by wycisnąć z danego bio-robota jak najwięcej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Lilith

wiejskifilozof, nie chodzi o wykazanie się a o wykorzystywanie. To duża różnica. Zwłaszcza na dłuższą metę...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pracodawcy liczą na multizadaniowość, choć w moim wypadku jestem trochę ograniczony bo np nie mam prawa jazdy i nigdzie mnie wyślą autem tak jak innych na przybliżonych do mnie stanowiskach. No i nie umiem też nic naprawiać, moje zdolności manualne są bardzo niskie, a widzę że jak ktoś ma predyspozycje do tzw złotej rączki to wszędzie go wysyłają do napraw nie ważne na jakim by nie był stanowisku. Mój kuzyn był niby opiekunem osób niepełnosprawnych a ciągle coś naprawiał w tym ośrodku bo wiedzieli że to złota rączka do tego pracownicy mu z domu przynosili do naprawy, on już tego nie wytrzymywał bo przeładowany był pracą i odszedł.

Jak pracowałem w UK na budowie to nie było czegoś takiego jak w polskich firmach budowlanych, tam każdy robił jedną rzecz, był hydraulikiem, murarzem, czy tylko sprzątał tak jak ja, a w Polsce to każdy jest od wszystkiego, no ale ma to też swoje plusy, a ja po 4 latach pracy na budowie w UK nie umiem kompletnie nic z budowlanki poza rozwalaniem, a sprzątać to się nigdy dobrze nie nauczyłem bo nie leży to w mej naturze. :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
wiejskifilozof, nie chodzi o wykazanie się a o wykorzystywanie. To duża różnica. Zwłaszcza na dłuższą metę...

Przepraszam,ale w utopijny komunizm nie wierzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak długo jak państwo będzie rabowało pracodawcę dodatkowo o 1/3 kosztów zatrudnienia pracownika a ten z kolei będzie miał zabierane przez państwo następną 1/3 ze swojego dochodu i faktycznie otrzyma połowę pieniędzy do ręki niż pracodawca w niego wkłada, tak w Polsce będzie to wyglądało niestety.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tak długo jak państwo będzie rabowało pracodawcę dodatkowo o 1/3 kosztów zatrudnienia pracownika a ten z kolei będzie miał zabierane przez państwo następną 1/3 ze swojego dochodu i faktycznie otrzyma połowę pieniędzy do ręki niż pracodawca w niego wkłada, tak w Polsce będzie to wyglądało niestety.
Większość pracodawców i tak to omija płacąc ustawowe minimum lub zatrudniając na pół etatu czy zlecenie, co nie zmienia faktu że państwo zabiera za dużo. No ale w wielu krajach Europy zwłaszcza w Skandynawii państwo zabiera jeszcze więcej i jakoś se tam radzą i nie wymagają od pracownika nie wiadomo czego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Lilith

wiejskifilozof, wtedy, to się zaczynają inne problemy ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Reghum

Czyli proponuję,bezrobocie.Wtedy,ma się święty spokój.

 

Żeby być bezrobotnym i nie mieć problemów to trzeba się odciąć od rodziny (która się interesuje co się z tobą dzieje) w tym dalekiej (która się pyta co robisz w życiu na spotkaniach), znajomych (w sumie to mało prawdopodobne że się żadnych nie ma, skoro ja nawet mam, ale oni bardziej bezemocjonalnie są nastawieni do mojej sytuacji życiowej), mieć dach nad głową (zapewniony), mieć zapewnione rozrywki (zabijanie czasu) a z tym wiąże się zapotrzebowanie np. na smartfona, sprzęt komputerowy, prąd etc.

 

Za komuny,płacili.Za przychodzenie do pracy.Dziś trzeba się wykazać.

 

Wątpię w to. Jedyny powód dla których nie pracuję jest moja schizofrenia. Powiem więcej - potrafię więcej niż ludzie w moim otoczeniu którzy pracowali w IT. No, w technikum było dwóch ogarniaczy do których nie dorównuję, ale mam kontakt z kumplem i nasz poziom jest -/+ (on się interesuje bardziej programowaniem i lepiej ogarnia kodzenie i grafikę, ja sysadminkę i serwery), ale byłem na studiach informatycznych zaocznych.

Niektórzy pracowali w zawodzie, a z C/C++ który jest najbardziej podstawowym językiem miały 2-3 osoby. Nie pracując miałem najwyższe oceny, akurat mam kontakt z ludźmi pracującymi jako programiści a nie informatycy i jeden chłoptaś właśnie z tych studiów zaocznych wpisał znajomość C# i Javy po dwóch semestrach, jeden semestr na język. Serio?

Przecież w tyle to ja mogę poznać składnię języka (którą da się ogarnąć w kilka dni, max tydzień) ucząc się na same studia i kilka nowych komend, a jestem pewien że więcej on nie umiał.

Aktualnie pracuje jako programista CNC, całe szczęście że nie softwaru. Po tym co zobaczyłem u "normalnych pracujących" gdzie ja to opanowuję w jeden wieczór, zrozumiałem, że w pracy nie chodzi o tylko pracowanie.

Trzeba o siebie dbać, jakoś wyglądać, nie zamykać się w swoim świecie, zachowywać się jakoś. I w tym "normalni" mnie prześcigają.

Dziś nie trzeba dużo umieć, jestem na grupie IT na facebooku i 50-75% złożonych zestawów komputerowych przez ludzi nie mają sensu, w tym słyszałem już o śmiesznych zestawach złożonych przez domorosłych informatyków, czy o zatrudnionym koderze który nazywał Linuxa shitem, bo nie potrafił zamontować partycji co jest najprostszą rzeczą.

 

Nie mam problemu więc z multizadaniowością, mam problem ze stygmatyzacją osób chorujących psychicznie. Ale w sumie nie próbowałem pracować, bo byłem w psychozie, ale pewnie i tak nie dałbym rady.

Zobaczymy w przyszłości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Lilith
Nie mam problemu więc z multizadaniowością, mam problem ze stygmatyzacją osób chorujących psychicznie.
To po co w takim razie się przyznajesz pracodawcy, że masz problemy? Jak sam odkryje, to trudno, ale tak? Po co?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×