Skocz do zawartości
Nerwica.com

Witam, potrzebuje pomocy


Niemyśląca

Rekomendowane odpowiedzi

Witam, jestem tutaj nowa. Potrzebuje pomocy, dość pilnie. Nie mam już pojęcia co zrobić. Stale niszcze swoje życie, robię głupoty. Nie myślę, a potem żałuję. Chce to zmienić jednak wychodzi mi to na krótką metę, później znowu to samo. Nie chce pisać tutaj całej swojej historii, nie jestem pewna czy ktoś te moje wypociny przeczyta. Gdyby okazało się, że jednak ktoś zechce mnie wysłuchać i pomoc byłbym niezmiernie wdzięczna. Opowiem wtedy dokładniej o co chodzi.

Dziękuje, Niemyśląca

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeny, naprawdę nie wiem co mam powiedzieć. Ciężko mi to jakoś wytłumaczyć. Jest tego tyle, że sama się gubię. Może powiem w skrócie, jeśli chcielibyście się czegoś konkretniej dowiedzieć piszcie. Innego pomysłu nie mam.

Zaczęło się to ok 2 lata temu, może więcej. Czułam się beznadziejnie, okropnie. Cięłam się, paliłam (niezbyt często ale jednak). Na początku tego roku także sporadycznie piłam. Pod koniec października poznałam na czacie Sebastiana. Dowiedzieli się znajomi, poszli do wychowawczyni. Miałam pogadankę z psycholog (u której już raz byłam), pedagog i nią. Rodzice się dowiedzieli. Nie byli aż tak strasznie źli, bali się. Pod koniec roku nasz kontakt się urwał. Na początku roku poznałam Kubę, świetny chłopak. Mimo dzielącej nas odległości zostaliśmy parą, miał przyjechać na majówkę. Dzięki niemu przestałam się ciąć i palić. Rodzice dowiedzieli się wszystkiego o moim zachowaniu, samopoczuciu. Stwierdzili, ze jest to wina mojej przyjaciółki. Zmienili mi szkołę i zabronili kontaktu z nią.

 

2 tygodnie temu Kuba przyjechał do mnie na kilka dni, moi rodzice bardzo go polubili. Nas jednak trochę poniosło. Teoretycznie wiedziałam, że nie jestem w ciąży jednak zwariowałam. Okres mi się spóźniał już przed jego przyjazdem jednak wolałam mieć pewność na 100%. Powiedziałam, że spotkam się z koleżanką, a tak naprawdę poszłam kupić testy. Mama znalazła u mnie paragon, wściekła się. Nie powiedziałam jej prawdy. Ojciec nie odzywa się do mnie czwarty dzień, nie dziwię mu się.

 

Czuję się okropnie, jestem najgorszą córką. Nienawidzę siebie za swoją głupotę. Wiem, że rodzice nie pozwolą aby Kuba znowu przyjechał. Zawaliłam i to po całości. Chciałabym żeby mieli do mnie zaufanie, żebym znowu była taka pełna optymizmu i chęci jak kiedyś. Dziś nie mam na nic siły, często płaczę. Chcę to zmienić ale nie potrafię.

 

To wszystko jest w PRZEOGROMNYM skrócie. Przepraszam ale naprawdę nie potrafię tego wszystkiego jakoś zebrać. Gdyby były jakieś pytania, wątpliwości, pytajcie. Postaram się odpowiedzieć na każde. Naprawdę potrzebuję pomocy, już nie wiem co robić, jak się zmienić.

 

Niemyśląca

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z opisu wynika, że jesteś dość młodą osobą - Twoim rodzicom zależy, byś pewnych głupot wieku młodzieńczego nie popełniła. To, że się teraz nie odzywają czy że atmosfera nie jest może zbyt fajna wynika tylko z tego, że się o Ciebie martwią, ale może też, że są zaskoczeni - jeśli nie masz starszego rodzeństwa, to Twoi rodzice, zauważ, stoją teraz przed dużym wyzwaniem - wprowadzeniem córki w dorosłe życie - mogą mieć pewne obawy, czy sobie poradzą, a może zaczynają sobie wyobrażać, że córka dorośnie, wyprowadzi się, a oni będą czuć się starzy... Ta sytuacja z chłopakiem, może byli przekonani, że zanim ten moment nadejdzie, to że jeszcze trochę czasu minie, że zdążą z Tobą porozmawiać i powiedzieć co wypada, na co uważać, co wolno, czego nie. Może ich po prostu tak zaskoczyłaś, że nie wiedzą co powiedzieć, może mają wyrzuty w stosunku do siebie, że nie pogadali z Tobą na czas - bo przecież napisałaś, że tata się nie odzywa, a nie że ma żale.

 

Daj im czas, ale też sobie - zaufania na pewno nie straciłaś, ale mogą mocniej Cię kontrolować, bo sprowokowałaś ich - musisz być tego świadoma i to akceptować (w granicach zdrowego rozsądku), inaczej możesz się zacząć irytować, a to nie pomaga.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję serdecznie za odpowiedź :)

Mam świadomość tego, że moi rodzice się o mnie martwią i w pełni to rozumiem. Myślę, że gdybym ja była w takiej sytuacji jak oni nie poradziłabym sobie. Jestem dla nich pełna podziwu, że mimo wszystkich krzywd jakie im wyrządziłam nadal chcą dla mnie jak najlepiej. Chciałabym jednak w końcu zacząć żyć tak jak tego chce. Bez robienia głupot, w zgodzie z nimi. Chciałabym aby znów było tak jak kiedyś, spokojnie. Marzę o tym żeby odzyskać ich zaufanie. Zdaje sobie sprawę, że namieszałam, i to ogromnie, a naprawienie tego może nigdy całkowicie nie nastąpić, a jeśli już to jeszcze sporo czasu upłynie. Chcę tego, a jednocześnie robię całkowicie na odwrót....

 

Chciałabym potrafić umieć z nimi rozmawiać tylko chyba najwyraźniej nie do końca wiem jak to zrobić....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie można oczekiwać czegoś takiego jak zupełne naprawienie - w ten sposób pędzi się do czegoś, co jest nieosiągalne, nie da się wrócić do żadnego stanu idealnie takiego, jaki był w przeszłości. Nawet jak sobie człowiek usprawiedliwi dany czyn, to ma w pamięci nieprzyjemny moment szukania usprawiedliwienia, a to wzmaga lęk w momencie przypomnienia i być może wzmaga ukryte poczucie winy.

 

Po prostu zostaw przeszłość za sobą, nie zastanawiaj się nad nią, a zamiast tego - zadaj sobie pytanie - co mogę zrobić przy kolejnym spotkaniu z chłopakiem, by było fajnie, ale może nie skończyło się wyrzutami sumienia. Co mogę zrobić, by atmosfera przy rodzicach była lepsza. Co mogę zrobić dla rodziców, by poczuli, że nadal ich kocham. Zobaczysz, że z czasem, jak zrobisz wiele dobrego bazując na dobrych wnioskach wyciągniętych z przykrej dla Ciebie sytuacji, to ta sytuacja w wyniku której teraz masz kiepski nastrój, będzie dla Ciebie bez znaczenia. I pamiętaj, że historię buduje się cały czas, więc tak jak teraz wspominasz czasy kiedy czułaś się z rodzicami świetnie, tak za jakiś czas możesz wspominać miło chwile, które za moment możesz przeżyć w taki sposób, jak byś tego pragnęła.

 

Jestem przekonany, że jak zrobisz dla rodziców wiele dobrego, będą widzieli, że się starasz, to oni po prostu zapomną o tej sytuacji, będzie dla nich bez większego znaczenia.

Jak nie wiesz jak z nimi rozmawiać, to na początek może nie rozmawiaj, tylko zrób dla nich coś, np. tacie kawę, mamie naczynia pozmywaj, coś czego zbyt często nie robisz, a co docenią.

Zobaczysz, że sami zaczną z Tobą rozmawiać :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×