Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

PROSZĘ O POMOC - pytanie do psychologa

Rekomendowane odpowiedzi

Jako, że w tym dziale Użytkownicy nie mogą zakładać wątków, postanowiłam założyć ten. Można tutaj wpisywać swoją historię i pytania do Ekspert.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Będę pierwsza.

 

Pytanie może głupie, ale...

Co ze sobą zrobić po nieudanej próbie samobójczej? Kolega radzi mi zgłosić się do szpitala psychiatrycznego, albo przynajmniej skontaktować się ze swoim psychiatrą. Niestety do mojego lekarza wolnych terminów brak na ten tydzień, dopiero na przyszły. Za tydzień widzę się też ze swoją terapeutką. Czy mogę sobie jakoś pomóc przez te kilka dni? Mam huśtawki: raz czuję się dobrze, jestem aktywna, dużo robię, a innym razem jestem smutna, bezsilna. Dziś znów czułam się źle, cały dzień spędziłam w łóżku :-| Mam zdiagnozowaną nerwicę lękową.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czarna Ważka, jeśli doszło do próby samobójczej, powinnaś porozmawiać o tym ze swoim lekarzem psychiatrą, a jeśli wizyta z nim jest niemożliwa w szybkim terminie, porozmawiaj przynajmniej z terapeutą. Doraźnego wsparcia w trudnych chwilach możesz szukać w sumie "ad hoc" w Centrum Interwencji Kryzysowej. Gdy usłyszą, że próbowałaś targnąć się na swoje życie, na pewno od razu Ci pomogą i udzielą wsparcia. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam, od jakiegoś czasu czytam to forum, a problemów mam wiele więc nie wiedziałem gdzie dokładnie napisać :)

Może zaczne od skrótowej wersji mojego życiorysu, przyczyn moich zaburzeń i co zostało stwierdzone przez psychiatre ( głównie sam do tego tez doszedłem przed pierwszą wizytą).

Mam stwierdzone: dystymia, zaawansowana nerwica: lękowa i wegetatywna, fobia społeczna, osobowość lękowa.

 

Nie pracuje, studiuje zaocznie, mam sporadyczny kontakt z kolegami, moje objawy nerwicy zaczęły się już w dzieciństwie w wieku 11 - 13 lat. A wszystko przez wydarzenia w szkole, w rodzinie. Takie jak: wielokrotne odrzucenie przez rówieśników, znęcanie psychiczne i fizyczne w szkole.

Zawsze jak gdzieś wychodziłem denerwowałem się, nie miałem kontaktu z rówieśnikami oprócz szkoły. Wolny czas spędzałem na nauce, przy komputerze, czy pomocy rodzicom. Nie wiedziałem co się tak naprawdę ze mną dzieje, myślałem że taki po prostu jestem nerwowy etc. i nic sie nie da zmienić.

 

Poszedłem do psychologa(po miesiącu zrezygnowałem), który otworzył mi oczy, przez pół roku zacząłem czytać artykuły, ksiązki. Dowiedziałem się duzo, zrozumiałem co tak naprawdę się ze mną dzieje. Zapisałem sie do psychiatry i chodzę od 2 miesięcy do psychologa na terapię indywidualna.

 

W tym momencie jest lepiej, zacząłem wychodzić z domu, do sklepu etc. Lęk przed ludzmi, wychodzeniem znacznie sie obnizyl. Spotykam się z rówieśnikami, odnawiam stare kontakty ze szkoły.

Mam problemy z zasypianiem, mimo snu 8-9 godzinnego jestem zmęczony, organizm nie potrafi wypocząć (??). Przez to wychodzenie, zobaczyłem jak tak naprawdę wygląda życie, przeżyłem szok. DO tej pory nie jestem w stanie tego zrozumieć/ pojąć, że jestem w takim stanie. Pojawia się derealizacja.

 

Chce podjąć kolejne kroki i prosze o rade. Myslałem o oddziale dziennym zaburzeń nerwicowych i tak nie jestem w stanie pojsc do pracy, siedze w domu, myslę ze to byłby dobry pomysł aby wyrwac sie z domu i miec jakies obowiazki.

Dziekuje za pomoc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zilar, dobrze, że podjąłeś psychoterapię i widzisz tego pozytywne efekty. Co doradza Ci terapeuta? Czy on widzi konieczność hospitalizacji?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze się nie pytałem. Wiem, że sama terapia indywidualna jest niewystarczająca dla mnie. Siedzenie w domu (mimo prób wychodzenia,spotykania sie z innymi) działa na mnie bardzo źle, w ogóle inaczej myślę będąc poza domem. Do pracy nie jestem w stanie pójść. Pytanie czy taki oddział dzienny, gdzie chodzi sie na pare godzin od pon do piątku mógłby mieć jakiś zły wpływ i pogorszyć mój stan? Bo z tego co czytałem to taka intensywna terapia grupowa z różnymi ćwiczeniami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zilar, jeśli jest to rodzaj terapii ambulatoryjnej, to jak najbardziej możesz z tego skorzystać. Nie wiem tylko, jakie są warunki rekrutacji do tej terapii. Mam nadzieję, że je spełniasz i uda Ci się na nią dostać. Powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam. Chciałbym prosić eksperta o poradę.

Mam 21 lat. Od dłuższego czasu zmagam się z przeróżnymi zaburzeniami. Najbardziej dotkliwym jest nieumiejętność skupienia się na rozmowie lub czynności. Podczas rozmów staram się słuchać drugiej osoby, ale często mi się to nie udaje. Praktycznie każda konwersacja budzi we mnie strach, ponieważ boję się, że powiem coś nieodpowiedniego i zwykle tak się dzieje (często przydarza mi się to podczas rozmów z dziewczyną). Kolejnymi objawami są:

Zaburzenia widzenia - obraz jest matowy i zniekształcony; wydaje mi się, że na wszystko patrzę "tępym" wzrokiem

Zwidy - podczas jazdy po zmroku często wydaje mi się, że samochód za mną to policja i miga mi długimi światłami, żebym zjechał. Ten objaw mam dokładnie od czasu, gdy faktycznie zatrzymała mnie policja na "rutynową kontrolę"

Zaburzenia wywołane stresem - np. pocenie się, drgawki, utrata umiejętności porozumiewania się

Strach w tłumie - w kościele, na przystanku, na imprezach - wydaje mi się, że ludzie mnie obserwują i uważają, że głupio wyglądam i tak samo się zachowuję

I kilka innych przypadłości, których na tę chwilę nie potrafię sobie przypomnieć.

 

Powoli przestaję rozmawiać z ludźmi o moich objawach, bo często spotykałem się z negatywnym odbiorem ("tylko Ci się wydaje", "Hipochondryk", "Ty masz problemy psychiczne?! Ja to dopiero powinienem mieć!").

 

Wiem, że wizyta u specjalisty jest konieczna i że warto to zrobić jak najszybciej. Pytanie tylko, jak się do tego zmotywować i gdzie iść - na NFZ czy prywatnie? Bardziej się skłaniam ku wizycie prywatnej, ponieważ objawy nie dają mi normalnie żyć, a obecnie nawet kilka osób z otoczenia dostrzega, że jest ze mną coś nie tak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

marek2608, w pierwszej kolejności nie szłabym do psychiatry i nie lokowała Twoich problemów w emocjach, psychice, choć oczywiście ich wpływu nie wykluczam. Jeśli obserwujesz u siebie problemy z koncentracją uwagi, zaburzenia widzenia, jakieś "zwidy", jak to określiłeś, to w pierwszej kolejności uważam, że zasadna jest konsultacja u neurologa, by sprawdzić, czy w tym obszarze jest wszystko w porządku. Jeśli neurologicznie okaże się wszystko OK, wówczas można szukać przyczyn natury psychologicznej (stres, lęk społeczny, nieśmiałość, niska samoocena, brak pewności siebie itd.). Do lekarza psychiatry nie potrzebujesz skierowania od lekarza pierwszego kontaktu. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za odpowiedź. Pójdę w pierwszej kolejności do neurologa. Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam, nie jest to pewnie pytanie do psychologa ale chciałbym zapytać co to za objawy np.gdy siedze to od pasa w góre zaczynam sie pochylać jakbym miał sie przewrócić i byłbym z gumy i nie mam nad tym żadnej władzy dzieje sie tak w różnych pozycjach gdy coś takiego zrobiłem przypadkiem u lekarza rodzinnego powiedział mi,że potrzebuje specjalisty od głowy byłem u psychiatry ale on nic za bardzo nie mówił dał neurolepyk bo wcześniej też je brałem i za bardzo sie nie poprawiło może potrzebuje jakis aktywizujący już nie wiem i jestem bardzo skołowany,zmęczony do granic

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W sumie nie wiem od czego zacząć więc zacznę od początku. Miałam poważnie problemy w rodzinie. Ojciec alkoholik a matka nigdy nie pomagała. Codzienne wyzywanie przez oboje od ku*w, szmat itd. Ojciec wykańczał mnie psychicznie, niejednokrotnie szantażował, że się zabije a matka często robiła to samo. Ojciec chciał mnie zadźgać nożem kiedy miałam 17 lat, była wzywana policja itd ale przed sądem zrezygnowałam i nie złożyłam zeznań i został mu przypisany kurator.Nigdy nikt nie poświęcał mi czasu i uwagi. Zawsze byłam zdana na siebie i samotność w swoich problemach.

Dziś mam już 20 lat, od 7 miesięcy jestem w związku. Razem z moim chłopakiem mieszkamy razem ale nie potrafię być do końca szczęśliwa. Nie potrafię poradzić sobie ze swoją przeszłością i przelewam to na swój związek i partnera.

Jestem bardzo nerwowa, wybuchowa. Często myślę o najgorszym. Mam częste załamania. Mówiłam część swojej historii chłopakowi ale nie wszystko potrafię. On mi zarzuca moją nerwowość i niestabilność psychiczną. Nie potrafi zrozumieć dlaczego jestem zaborcza i chciałabym go mieć często przy sobie. Nie chcę go stracić bo jest wszystkim dla mnie i wiem, że jeśli się rozstaniemy moje życie straci sens i pewnie się skończy. To wszystko wykańcza mnie od środka, czuję się taka pusta. Już nie wiem co mam robić... życie mnie męczy a śmierć przeraża i nie wiem co by było lepsze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Droga Kasiu, nie wiem jak działa te forum bo dopiero do niego dołączyłem. Od razu pragnę zaznaczyć też, że nie jestem psychologiem. Ale uważam, że po pierwsze myślenie o tym, że Twoje życie skonczy się , gdy zabraknie Tobie chłopaka wymaga jasnej i twardej odpowiedzi: nie, Twoje życie nie konczy się na tym z uwagi na fakt, iż jesteś bardzo młoda i sama nie wiesz jeszcze ile dobrych rzeczy czeka na Ciebie w Twoim życiu natomiast co jeżeli chodzi o to co Cię spotkało. Jest to bez wątpienia traumatyczne, ale samo to ,że przetrwałaś to jest już potwierdzeniem tego, że dałaś radę, jesteś silna. Twój chłopak na pewno stara się Ciebie zrozumieć, ale Ty musisz też zrozumieć jego jeżeli zależy Tobie na jego obecności w Twoim życiu. To, że o niego zabiegasz.. nie jeden mężczyzna tego pragnie, ale nie do konca da to po sobie poznać. Jesteś silna, a w Twoim życiu zabrakło Ci odpowiedniego modelu rodzica, nie wiem jak to jest, ale starając się wczuć w Twoją sytuację chyba starałbym się stworzyć swoje życie takim o jakim marzysz i rozpocząć cudowną historię w przyszłości, jaką bylaby Twoja potencjalna rodzina, jeżeli trafisz na odpowiednią osobę której będziesz pewna, życze Ci zeby to był Twoj chlopak. Zawsze mozesz byc przykladem całej rodziny, urodzic w przyszlosci dzieci , ktorym dasz wszystko czego sama zawsze chcialas,a w ten sposób sama mozesz odnaleźć wielkie szczęscie. A ja trzymam kciucki i życze powodzenia :) Dużo złego za Toba, a przed Toba juz tylko lepiej..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak bardzo się boję, że nie jestem jego warta, że zasługuje na kogoś lepszego. Staram się zmienić naprawdę. Jakiś czas jest dobrze ale zaraz znowu coś powraca i jestem bardzo nerwowa i od razu się załamuję. Nie umiem poradzić sobie z moim wybuchowym charakterem i wiem, że przez to mój związek jest zagrożony bo ile chłopak może znieść tak nerwową dziewczynę...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kasia_20, Twój partner nie jest terapeutą i nie możesz od niego wymagać, że on zmierzy się z Twoimi problemami z przeszłości. Owszem, skoro jesteście w związku, to może, a nawet powinien Cię wspierać, rozmawiać z Tobą, okazywać empatię, ale nic poza tym. Wychodzisz z błędnego założenia, chyba w imię źle rozumianej miłości. Twoje życie na pewno nie zaczyna się i nie kończy na Twoim chłopaku. Świetnie, że darzycie się wielkim uczuciem, ale nie możecie się od siebie wzajemnie uzależniać. W perspektywie opisanych przez Ciebie problemów (alkoholizm ojca, przemoc, brak wsparcia ze strony matki) powinnaś rozważyć skorzystanie z pomocy psychoterapeuty. Tylko to umożliwiłoby Ci odzyskanie równowagi życia. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam

Mam nietypowe pytanie, potrzebuję pomocy. Czy mogę zapytać poprzez maila ? Nie czuję się zbyt pewnie pisać tutaj na stronie.

Nie potrafię sobie poradzić bo to trwa już latami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mkharry, witaj! Jeśli nie chcesz pisać o swoich problemach w publicznym wątku, napisz do mnie wiadomość prywatną (PW) - te wiadomości są dyskretne, bo wgląd do nich mam jedynie ja, nikt z pozostałych użytkowników forum. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam:)

Chciałabym poprosić o radę jak poradzić sobie po zakończeniu terapii. Wczoraj miałam ostatnią sesję- wspólnie z T podjęliśmy decyzję o zakończeniu terapii krótkoterminowej. Inaczej- on powiedział, że proponuje żeby to była ostatnia sesja , a ja się na to zgodziłam. O zakończeniu terapii nie rozmawialiśmy wcześniej, chociaż taka myśl pojawiła mi się w czasie 1,5 miesięcznej przerwy w czasie której czułam się na prawdę świetnie , czułam że osiągnełam zamierzone cele i wszystko ruszyło we właściwym kierunku. I na pierwszej sesji po przerwie widomość o zakończeniu. Po wyjściu myślalam ze to dobra decyzja. W nocy wróciły wszystkie objawy i to w bardzo dużym nasileniu- bardzo silny lęk, bóle brzucha, drżenia rąk i uczucie rozżalenia i porzucenia. Jednocześnie pomiędzy to wkracza racjonalna wersja mnie, że już nic więcej nie wypracujemy , że zostało osiągnięte to co planowałam i że życie nie polega na wiecznym byciu na terapii. Może istnieją jakieś książki /artykuły, które pomogły by mi to przetrwać i zrozumieć dlaczego tak bardzo mnie to dotknęło?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

frusowa , nie wiem, jaki Pani miała kontrakt z terapeutą, ale zazwyczaj kończenie procesu terapii ma charakter stopniowy. Zaczyna się po wspólnym uzgodnieniu takiej decyzji między pacjentem a terapeutą. Następnie zazwyczaj próbujemy się zastanawiać, czy to właściwy moment, a w przypadku utrzymania wspólnej pozytywnej decyzji w tym zakresie, planujemy adekwatny okres "żegnania się" i zamykania procesu terapeutycznego. Podejrzewam, że dłuższy okres przerwy terapeuta potraktował jako sygnał, że Pani sobie świetnie radzi bez terapii, więc dalsze sesje są bezcelowe. Zasugerowane zakończenie terapii Pani zaakceptowała, zatem wszystko jest w porządku. Sama Pani przyznała, że cele terapii zostały osiągnięte i nic więcej dalsze spotkania by nie wniosły. Proszę zatem cieszyć się z efektów terapii i starać się je przenieść na grunt życia codziennego. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam.

 

Chcialabym sie zapytac, jakie moga byc przyczyny tego, ze staje sie powoli zgorzkniala i zbyt nerwowa? Ostatnio jestem dosc przytloczona roznymi sprawami i rzeczami, wszystko mnie drazni, latwo mnie zirytowac i zranic. Duzo sie zawodze na ludziach, w domu jest troche ciezko, mama nie wszystko rozumie, tata tym bardziej, ja jestem samotna emocjonalnie, zagubiona, zestresowana, zmeczona fizycznie i psychicznie... Jak mozna temu zaradzic? Jeszcze z tydzien temu bylam zupelnie inna osoba, a teraz sie troszke robie zgorzkniala osoba, bez humoru, spada mi moj poziom empatii i cierpliwosci.

 

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Priscilla_126, doradzam więcej ruchu, bo aktywność sprzyja produkcji naturalnych hormonów szczęścia - endorfin. Możliwe, że dość dużo spraw, które się skumulowały, dociążają Cię emocjonalnie, stąd Twoje gorsze samopoczucie. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży i nastrój się poprawi. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam, jakiś czas temu już pisałem o swoim problemie, ale niestety dalej nie zostałem wyleczony. Na samym początku oznajmie, ze w tym momencie biorę dziennie 300 mg pregabalinu, 10 mg Brintellixu i 5 mg Zolaxy(olanzepine). Moje pytanie jest takie czy przy tylu różnych lekach jeśli ból klatki piersiowej promieniujący do prawego barku i prawej części głowy jest zdefininiowany jako ból z dziedziny psychiatrycznej powinien dalej bolec ? Wiem, ze może to pytanie brzmieć dziwnie, ale czuje się coraz gorzej a nie coraz lepiej. Miałem robiona tomografie głowy i wszystko ok, tomografie klatki i wszystko ok. Jedyne co to ostatnio dowiedziałem się, ze ma hashimoto. Jeden lekarz w końcu stwierdził, ze ten ból to moje urojenie i przepisał mi zolaxe. Z drugiej strony jak kogoś coś boli to jak może o tym nie myśleć..... Katastrofa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×