Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Ingerencja Państwa w życie rodziny

Rekomendowane odpowiedzi

Czy Waszym zdaniem jest znacząca, czy też jest to jedynie coś w rodzaju mitu?

Państwo powinno ingerować w życie rodziny, czy w tej kwestii powinna być pełna swoboda?

Jeśli jesteście za tym, by Państwo ingerowało w życie rodziny, to w jakich sferach? Każdej? Wybranej?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Państwo powinno zapewniać ochronę słabszym. Dotyczy to zarówno beneficjentów ubóstwa, jak ofiar przemocy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

W jaki sposób NN4V, w jaki sposób? Każdemu trybikowi czipa i multum mierników?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Państwo powinno zapewniać ochronę słabszym. Dotyczy to zarówno beneficjentów ubóstwa, jak ofiar przemocy.

Dokładnie tak

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Typowy społeczny problem, w stylu: "kto spowiada papieża".

 

Najlepiej, żeby się socjolog wypowiedział.

 

Dobrze, żeby państwo działało tylko w skrajnych przypadkach. Jakieś akty przemocy, skrajna bieda, uzależnienia, niepełnosprawność. No i chyba tak w miarę jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

C&S, mirunia, macie ciasne horyzonty albo zwykła złośliwość was zaślepia.

Chociażby w sposób prawny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

...

"...według reguł znaczeniowych języka polskiego (a także niemieckiego i angielskiego), opartych w pełni na regułach gramatycznych łaciny, wyrażenie „beneficjent" (w niemieckim „Benefiziär", a w angielskim „beneficiary") oznacza dobroczyńcę, czyli osobę czyniącą dobro (łaskę, uprzejmość, przysługę, tj. beneficium), osoba zaś korzystająca z tego dobra nosi miano „beneficjariusza".

(zob. „Słownik współczesnego języka polskiego" pod red. B. Dunaja, tom 1, Warszawa 1999, s. 46, „Nowy słownik poprawnej polszczyzny" pod red. A. Markowskiego, Warszawa 2003, s. 50 oraz „Słownik łacińsko-polski", PWN Warszawa 1982, s. 66;)

http://sjp.pl/beneficjent

http://sjp.pl/beneficjariusz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

a n u k, prawo przecież mamy - co dalej?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

...

"...według reguł znaczeniowych języka polskiego (a także niemieckiego i angielskiego), opartych w pełni na regułach gramatycznych łaciny, wyrażenie „beneficjent" (w niemieckim „Benefiziär", a w angielskim „beneficiary") oznacza dobroczyńcę, czyli osobę czyniącą dobro (łaskę, uprzejmość, przysługę, tj. beneficium), osoba zaś korzystająca z tego dobra nosi miano „beneficjariusza".

(zob. „Słownik współczesnego języka polskiego" pod red. B. Dunaja, tom 1, Warszawa 1999, s. 46, „Nowy słownik poprawnej polszczyzny" pod red. A. Markowskiego, Warszawa 2003, s. 50 oraz „Słownik łacińsko-polski", PWN Warszawa 1982, s. 66;)

http://sjp.pl/beneficjent

http://sjp.pl/beneficjariusz

 

Beneficjent to oczywiście osoba czerpiąca korzyści. To, że jakiś brodaty znawca jp mówi inaczej, wcale nie oznacza, że ma rację. Natomiast nie można być beneficjentem ubóstwa, bo to drugie słowo nie oznacza korzyści, a coś zupełnie przeciwnego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
... Natomiast nie można być beneficjentem ubóstwa, bo to drugie słowo nie oznacza korzyści, a coś zupełnie przeciwnego.

Można natomiast bez problemu zrozumieć myśl niesioną dysonansem zestawienia słów przeciwznacznych.

Czemu więc ma służyć rozkręcanie niemerytorycznej rozprawki?

Tak to, miast odnieść się do tematu wątku, prowadzi się niemerytoryczne zwalczanie personalne.

Jeden z drugą podnosi swe poczucie wartości czyimś kosztem.

Mnie to osobiście wali, ale żałosne jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
... Natomiast nie można być beneficjentem ubóstwa, bo to drugie słowo nie oznacza korzyści, a coś zupełnie przeciwnego.

Można natomiast bez problemu zrozumieć myśl niesioną dysonansem zestawienia słów przeciwznacznych.

Czemu więc ma służyć rozkręcanie niemerytorycznej rozprawki?

Tak to, miast odnieść się do tematu wątku, prowadzi się niemerytoryczne zwalczanie personalne.

Jeden z drugą podnosi swe poczucie wartości czyimś kosztem.

Mnie to osobiście wali, ale żałosne jest.

 

Ty tak na serio? ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×