Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Zjednoczone Stany Lękowe

Rekomendowane odpowiedzi

Gość
W dniu 21.08.2019 o 12:42, JERZY62 napisał:

U mnie lęków nie ma za to jest napięcie prawie cały czas.

 

To tak jak u mnie. Wielkich ataków paniki nie ma, ale lęk wolnopłynący raczej mnie nie opuszcza. Stale trzeba się pilnować. Takie stand by.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie też lęk nie opuszcza, w tej chwili nie sypiam od kilku dni, ponieważ we wtorek mam jazdy doszkalajace, po półrocznej przerwie. Boję się, ze sobie nie poradzę, ze instruktor źle mnie oceni, ze się wygłupię, zrobię głupotę, albo dopadnie mnie derealizacja i całkiem odlecę.

Nie znam miasta i nie jeździłam przez pół roku, będzie ostro..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie ostatnio (sierpień) lęki wyszły znowu na powierzchnię z większą siłą. Jazda pociągiem, konferencja i inne spowodowały ataki paniki. I ten ciągły niepokój siedzący wewnątrz... Ale po zmianie leku na escitalopram coś chyba rusza powolutku w tym kierunku. Bardzo powoli i nieśmiało...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 minut temu, Sharon456 napisał:

lęki wyszły znowu na powierzchnię z większą siłą.

U mnie lęków raczej nie ma za to jest duże napięcie, mrowienie, trzęsienie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Jurecki napisał:

U mnie lęków raczej nie ma za to jest duże napięcie, mrowienie, trzęsienie.

 

Mrowienie (dłonie, stopy, twarz) mi się zawsze pojawia już w ataku paniki. O ile tego nie ma, ale sam lęk - dam radę w miarę szybko jeszcze się tego pozbyć, jak już się mrowienie pojawia - nie ma opcji :( A tak to było takie napięcie właśnie, ja to nazywam niepokojem wewnętrznym, bo czuję coś w sobie, a nie jestem w stanie odnieść tego do niczego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 21.08.2019 o 12:42, Jurecki napisał:

U mnie lęków nie ma za to jest napięcie prawie cały czas.

Napięcie to zmora. Moja również. Nieumiejętność rozluźnienia się, relaksu. I tak jest łagodniej niż było, ale są okresy, że się to nasila. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 11.09.2019 o 11:51, Lilith napisał:

Napięcie to zmora. Moja również. Nieumiejętność rozluźnienia się, relaksu. I tak jest łagodniej niż było, ale są okresy, że się to nasila. 

 

O tak, nieumiejętność rozluźnienia się, takie to mi bliskie. Na sesjach ćwiczymy czasami takie relaksacyjne hipnozy (nie wiem czy to jest hipnoza, ja to tak nazywam). Wtedy działa cudownie, w domu jak włączam nagrania reklasyjne takiej specjalnej apki - też czasem działa. Lęk ogólny, niepokój się wycisza. Ale nie daj coś stanę oko w oko z czynnikiem stresogennym - rozluźnienie idzie w las.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 27.09.2019 o 19:58, Sharon456 napisał:

jak włączam nagrania reklasyjne takiej specjalnej apki - też czasem działa.

Co to za apka?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Lilith napisał:

Co to za apka?

 

Calm :) W wersji pro jest super rozbudowana, w wersji zwykłej oferuje tylko nagrania relaksacyjne (rozluźniające) na różnorodne okazje. Ja korzystam na Androidzie, na iOS też jest, ale wg mnie uboższa. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć! Zmagam się z nerwicą już od około 10 miesięcy. Zrezygnowałem z leków- uczęszczał na terapię psychologiczną na pewno zrobiłem duże postępy, gdy jest mi duszno, serce wali jak oszalałe nie interpretuje tego jak chorobę fizyczną, po prostu staram się puścić to bez emocji  coraz częściej mi się to udaje. 

Ale do 2 miesięcy z ustaniem jednego lęku pojawią się następny. Po prostu w przeróżnych sytuacjach i miejscach włącza mi się lęk, którego przyczyny za nic nie mogę znaleźć, może to głupio zabrzmi boję się, ale nie umiem sobie wytłumaczyć czego tak naprawdę się boję, podczas  tego lęku odczuwam szybkie bicie serca, drżenie całego ciała, bezzasadny wewnętrzny niepokój, automatycznie w takiej chwili wszystkiego się odechciewa, wszystko jest czarne, do kitu, gdy już przestaje się bać wszystko wraca do normy by za parę godzin lub następnego dnia "zabawa zaczęła się od początku"

Z tego co zauważyłem zazwyczaj najgorzej jest pod wieczór.

Nie powiem pierwsza część terapii była baardzo pomocna i dużo mi pomogła, ale teraz mam wrażenie że wraz z terapeutą stoimy w miejscu 

Ma ktoś jakieś rady jak walczyć z takim lękiem jak się z nim uporać?

Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak u Was?

U mnie różnie. Cały czas towarzyszy mi lęk uogólniony, który trochę tłumią leki. Nie jest to pod względem walki z lękami mój najlepszy okres. Są oczywiście lepsze dni. 20- tego wizyta u lekarza. Może coś wymyśli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hejka ,

 u mnie silne lęki opanowane na tyle ,żeby przynajmniej mieć siły iść do pracy ( pomogła amitryptylina brana na noc ) , depresja też mniejsza i nie taka ,żeby marzyć tylko  o śpiączce lub wygodnej trumience .

 To teraz znowu jakieś wątki bulimistyczne psują mi życie ( przejadanie się pomimo tego ,że już jestem najedzony ) . KU_WA , jak nie jeden -uj to drugi wcale nie gorszy . I jak sięgnę  pamięcią  to zawsze jakieś ujsrojstwo , rzadko kiedy na tyle fajnie ,żeby można pokochać życie , chwilę obecną . Pierdolo- gówno , ,,,zmieniam tylko leki , bo jedne kończą swe działanie ( nie będe nadto  pisał o ich ubokach , bo to jeszcze jedna bajka dla poronionych płodów ) a drugie leki albo tak albo srak  i sam nie wiesz .

 Przeżycie każdego dnia ( bez urwanej ręki , nogi , czy tez głowy , zarazy , ataków wewnetrznych i zewnętrzych , kleszczy , pazsozytów , porażenia prądem , dzidą , utopieniem , atakiem serca ,truciznami ,zawałem zabójcami złodziejami ,bankami , hakerami etc)  to dla mnie , pojebanego świra to CUD. I jak tu nie wierzyć w cuda .Że niby to oczywiste , hahaha , no właśnie nieoczywiste .

 Dziś się dowiedziałem ,że chłopak mojej kuzynki koleżanki , 20 lat wypadek w tartaku , ucięta ręka .Plany w uj wzięły .

 Dwa tygodnie temu sąsiad 41 lat nieoperacyjby rak wnętrzności ( nie wiem czego , bo to tajemnica ) ,,, fajnie ,aż w trzewiach z radości piszczy ,,,?

 a ja na to wszystko ,,,jak zwykle LĘKIEM !!!

 tu juz żadne leki nie pomogą . TYLKO DUCH ŚWIĘTY  !

  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
59 minut temu, Kalebx3 Gorliwy napisał:

tu juz żadne leki nie pomogą . TYLKO DUCH ŚWIĘTY  ! 

AMEN !!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 8.12.2019 o 15:55, Kalebx3 Gorliwy napisał:

 tu juz żadne leki nie pomogą . TYLKO DUCH ŚWIĘTY  !

To też jest pewnego rodzaju lekarstwo ;) Tylko na innej płaszczyźnie. 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Lilith napisał:
W dniu 8.12.2019 o 15:55, Kalebx3 Gorliwy napisał:

 tu juz żadne leki nie pomogą . TYLKO DUCH ŚWIĘTY  !

To też jest pewnego rodzaju lekarstwo ;) Tylko na innej płaszczyźnie. 

 

 Witajcie Bracia i Siostry w Jezusie Chrystusie (-;

 i wy , którzy macie uszy do słuchania to wolicie wszystko inne ,,, 

 Długo się zastanawiałem , czy pociągnąć ten temat , ale by nie być posądzonym o jakąś błazenadę , dewocje czy tego typu płytką świętoszkowatość . Z drugiej strony nie chce się tutaj rozciągać i komuś cos udowadniać . Powiem tylko tak , wiem jak i do jakiej głębokości/ płaszczyzny  potrafią pomóc ( " uzdrowić " ) leki , a co w temacie uzdrowienia potrafi uczynić Duch Święty .

 Przez 31 lat walenia psychotropami po czapie   ( i wszelkimi innymi gównami , wliczając w to jogę, akupunkturę ,sport , narkotyki , alkohol ,posty , modlitwy etc i czego tam  medycyna nie wymysliła ) i szuakania szczęscia / zdrowia na skróty czy nie na skróty  , nie otrzymałem tego co dał mi Jezus w jeden dzień / noc .

3 pażdziernika tego roku wstałem po zupełnie nieprzespanej nocy i zaczęło się ,,, "szajba" na maxa, szajba  radości i  dziękczynienia , Moc i zupełny brak lęków ( jeszcze wczoraj nie pomagały  mi na to nawet benzodiazepiny )  taka odwaga i brak natrętnych myśli , lęków , trosk , sama radość i przecudowne pragnienie BOGA , ,, jakby urosły mi skrzydła . To nie była mania ( jaką kilka razy w swoim zyciu doświadczyłem ) , czy euforia wywołana " najlepszymi " narkotykami . Tutaj był  taki Boski tlen  , ,, że ja nie umiem nawet o tym pisać .

 Pragnąłem Boga I ten Bóg mi dał mi / dawał mi Ducha świętego . Problemy były takie jak wcześniej , masa ,,, ale w tamtej ,błogosławionej chwili nie znaczyły dla mnie nic , nie miały mocy by mnie codziennie niszczyć i mielić psychike  .Nie znajduję słów , by opisać te stany , zobaczyłem i poczułem  jakim jestem parszywym , grzesznym śmieciem , dostałem moc by zmienić siebie .Nie bałem się nikogo , ani niczego , co by nie przyszło dałbym sobie Bożą Mocą z tym radę .

 Codziennie chodziłem na Mszę świętą z takim wewnętzrnym  szczęsciem , z taką wiarą , echch , odmawiałem " na luzaku " dwa pełne różańce święte z takim zaangażowaniem i sercem głębokim ,że momentami zapominałem ,że sie modlę . Liczył się Tylko Bóg , wyłem z tęksnoty za NIM , ale takiej szalonej  tęsknoty posunietej do granic szaleństwa . O cokolwiek bym nie [poprosił Boga zaraz miałem , z miejsca . 

 Nie umiem o tym pisać ,,, nie umiem Panie ,,,,  zrozumiałem ,że mając Ducha świętego jest się najwiekszym bogaczem tego i przyszłego świata . Uwierzcie mi , że raczej wolałbym trwać w tym stanie niz codziennie wygrywać po 3 mln w totka . 

 Zródło radości , KOSMOS BOGA , Energia uzdrowienia , zupełnie tak jakby ślepiec odzyskał wzrok .

 To są przeżycia bardzo imtymne i mistyczne , nie umiem o nich za bardzo opowiadać . Acha pieniadze przestały się dla mnie zupełnie liczyć ,,,żeby tylko mieć co zjeść niezbędnego , miec co na dupe założyć . Rzeczy , po uj mi One , liczy się tylko Bóg i jego DUCH , jego DARY , reszta to balast . 

 Jednemu kolesiowi podarowałem 40 zł , na drugi dzien znajduję 50 zł . 

 Za tydzień drugiemu co mi wisiał ponad 20 zł mówę kup sobie za to jakąś ksiazke o BOGU, wracam do domu a tam 20 zł na ulicy . i tego typu małe cudka .

 Trwało to trzy tygodnie , lub nieco więcej  . Przez ten czas dużo się modliłem , nie jadłem mięsa , nie oglądałem telewizji , ograniczyłem wpierdalanie supli do minimum  i tego typu drobne wyrzeczenia , które tylko przynosiły mi radość , a nie ograniczenia .

 Zrozumiałem wtedy , dlaczego Jezus mówił ,żeby prosić o Ducha swiętego , reszta przyjdzie sama .

 "Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą."

 

Zrozumiałem też ,że Bóg- JEZUS  może mnie w każdej chwili uzdrowić , jednym swoim Słowem , ale ,że bardziej posunę się w świętości niosąc za Nim Jego Krzyż i wołając do Jego Miłosierdzia o pomoc na każdy dzień .O siły do walki z lękami , bo im bardziej będe małym ,Tym bardziej ON bedzie wiekszy . Zrozumiałem ,że życie doczesne to tak naprawdę umieranie ( dla mnie dla Boga ) i trwa mniej niż jedno mrugnięcie powieki wobec Nieskończoności .

 Zrozumiałem wtedy ,że Bogu bardziej służy sie przez cierpienie niz przez aktywne działanie . I że ON sam więcej uczynił dla ludzkości przez 3 godziny  przybity na Krzyżu niż przez 33 lata swojej działalności kaznodziejskiej z wszelkimi uzdrowieniami i wskrzeszaniem umarłych .

 I dlatego o tym piszę , choć nie chciałem , ale Twój Wpis Lilith ,,, itd .

  Chyba więcej nie chcę o tym pisać .Chyba ,że Pan mnie przymusi .

 z Bogiem .

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Kalebx3 Gorliwy, coś w tym jest. 

Moja kuzynka bardzo wierzy w to, że modlitwy do Ducha Świętego są jak balsam dla duszy.

Sama, mimo,że nie ma problemów ze zdrowiem psychicznym ( jak np. ja ) uważa,że wszystko co związane z Bogiem to jak siła i tarcza, że problemy inaczej się znosi. Uczestniczy w Ruchu Odnowy Ducha Świętego,  często się modli i regularnie przyjmuje komunię świętą. Ja niestety od dwóch miesięcy ( odkąd zaczęły się moje zaburzenia lękowe ) mam problem z pójściem do kościoła, nagle zaczęłam bać się tłumu, ludzi i tych wielkich zamkniętych drzwi... mimo, że kiedyś chodziłam do kościoła co niedzielę. Kuzynka namawia mnie bym z tym walczyła, bym prosiła Jezusa o uzdrowienie....

Teraz mogę modlić się jedynie w zaciszu własnego domu, ponieważ nie wyobrażam sobie na razie tego, iż wchodzę do kościoła... Od tygodnia biorę leki, ale nie widzę jeszcze ich działania.

Ogólnie boję się wielu rzeczy, jedną z nich jest ewentualny powrót do pracy ( jestem na zwolnieniu ). Kiedy tylko o tym pomyślę wszystko wraca na nowo - panika, lęk, kołatania serca, biegunki i potworne mdłości aż do wymiotów.

Nie wiem co będzie ze mną dalej :( Na ta chwilę nie jestem w stanie myśleć o żadnej pracy,  ten strach odbiera mi rozum :(

 

P.s. Do tej pory byłam osoba bardzo aktywną, towarzyską i nie wiem skąd taka przemiana...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 Niech będzie uwielbiony Król Miłosierdzia i jedyny Zbawiciel świata Jezus Chrystus . Amen.

>>>

3 godziny temu, SherryAnn napisał:

Teraz mogę modlić się jedynie w zaciszu własnego domu, ponieważ nie wyobrażam sobie na razie tego, iż wchodzę do kościoła... Od tygodnia biorę leki, ale nie widzę jeszcze ich działania.

Dziękuję Wam za konstruktywne wypowiedzi .Za nieosądzanie .

Niewiasto  ,tydzień to jeszcze za  mało , nawet jak lek jest trafiony potrzebna jest jego odpowiednia dawka i czas . A w przypadku leków antydepresyjnych trzeba czekać około 40 dni .

 

SherryAnn, to naprawdę wielka rzecz w Oczach Boga ,że pomimo swego cierpienia trwasz przy Nim wiernie na modlitwie .

 Jednak w Kościele jest ŻYWY CHRYSTUS w Eucharystii . 

 Bedę się za Ciebie modlił a dziś przyjmę za Ciebie KOMUNIĘ ŚWIĘTA podczas Mszy Świętej , którą też ofiaruję w intencji Twojego uzdrowienia .

 , TO Cię wzmocni , przyniesie ulge w cierpieniu , da nadzieję a w końcu ( jak wytrwasz ) da Ci  uzdrowienie .

3 godziny temu, SherryAnn napisał:

P.s. Do tej pory byłam osoba bardzo aktywną, towarzyską i nie wiem skąd taka przemiana...

też nie wiem ,,, ludzie chorują , jedni na raka , inni na grypę , a jeszcze inni na depresje i lęki . Przyczyn może być tysiące , jednak bądż pewna ,że dopuścił do Nich BÓG .

 Najważniejsze to przybić swoją chorobę do Krzyża Zbawiciela , a zasługa Twych cierpień przejdzie do wieczności i tam da Ci radość , zachwyt i prawdziwe szczęście  MIłości Boga .

 Pamiętaj ,że są tylko dwie rzeczy  całym  Wszechświecie  , gdzie  najdoskonalsze Byty Duchowe- które biją pokłony i na twarz upadają w zachwytach i uwielbieniach niewypowiedzianych przed Obliczem BOGA- zazdroszczą ludziom, nędznym parszywym grzesznikom .

 Pierwsza rzecz  to KOMUNIA ŚWIĘTA , bo wprawdzie Anioły mogą oglądać Boga Twarzą w twarz , to nie mają możliwości się Nim karmić .

 Druga - Aniołowie widząc nieskończoną cudowność BOGA -  nie mają łaski ( jak ludzie ) cierpieć dla Niego i oddawać Mu swych cierpień .

 Poznamy kiedyś czym jest cierpienie , ale nie będziemy juz w możności cierpienia .

 Byc może Twoja dzisiejsza choroba wyjedna komuś z Twojej bliskiej rodziny Zbawienie wieczne .

 Nie mi wiedzieć , mi wierzyć i Kochać BOGA !

 Napisz mi na PW swoje imię . 

 Z Bogiem.

 PS .

 Bardzo proszę Moderację o nie wycinanie moich wypocin i przenoszenie ich do innych wątków .

 Wszak lęki i Stany lękowe- przynajmniej w moim wydaniu -w swej najgłębszej istocie są nierozerwalnie związane z Krzyżem Chrystusa Tzn . mają sens . Tabletki tabletkami , leczenie leczeniem , ale aby dać sobie z tym wszystkim radę i nie zatracić Światła Nadzieji , muszę zaprosić do swego nędznego żywota,  do samego Centrum moich ciemności i Jestestwa Tego ,Który zwyciężył śmierć i wszelki pierdolony: podstawny , czy bezpodstawny , racjonalny czy nieracjonalny ,skurwiały szatański LĘK . Jezu , jabać lęk !!!(-;JEBAĆ TEGO UJA i jego sztuczki z wora .(-:

 Czekam na Twoje imięSherryAnn  , albowiem IMIĘ to konkretna Osoba ,życie , niepowtarzalność , KONKRET !!!

4 godziny temu, SherryAnn napisał:

@Kalebx3 Gorliwy, coś w tym jest. 

 nie coś , TYLKO KTOŚ , albowiem wierzymy w Boga Osobowego ,a  nie w czarny bezkształtny zlepek wyższych przypadków losowych .

 

 Swoja drogą mam dziś cięzki dzień , jestem przeziębiony i w dodatku przez zagapienie ( pewnie tak miało być ) wziąłem 2 razy wyższą dawkę jednego lekarstwa , gdzie nawet jego przekroczenie  o kilka mg powoduje niefajnie samopoczucie , lekko mówiąc .

 Z Bogiem .

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej.Od kilku dni mam duze pogorszenie, lęki wrócily dosc mocno, somaty jeszcze gorsze niz mialam. Ale zaczne od początku. Po pierwsze mam znow dziwne uczucia w glowie, jakby pustkę, jwkby jakis uścisk nie wiem jakby ta glowa nie byla moja, dodam ze w ub zimę miałam zapalenie zatok i objawy te same lekarz powiedział ze to od tego ze zapalenie zatok powoduje ciśnienie w glowie i sta te uczucie rozpierania i uciskow. Latem bylo ok teraz zimą wróciło i znów czuje sie jak w ub roku więc może to i faktycznie od zatok. Druga sprawa to problemy z zoladkiem bol kłujący w jedym konkretnym miejscu a wczoraj miałam caly dzien kwasny smak w ustach jakby od refluksu a może wrzoda. Trzecia rzecz kręgosłup, bardzo mnie boli zwłaszcza piersiowy i lędźwiowy. No i na koniec źródło mojego stresu czyli moj facet - alkoholik z którym ciagle sie klocimy. Wczoraj tez byla awantura, wypłakalam się i położyłam spać no i zaczęła sie jazda. Próbowałam zasnac kilka razy i za kazdym razem wybudzal mnie silny lęk, najpierw uczucie to z głowy jakby takie silne zawirowanie pustka i silny lęk w glowie, potem zaczęło mnie łapać w plecach jakby prądy przechodziły mi przez kręgosłup i oczywiście przy tym tez bardzo duże uczcie lęku, no i jeszcze dodatkowo w brzuchu a dokładniej w splocie słonecznym no taka mialam noc straszna ze myslalam ze to juz koniec. Jak mam sobie pomóc?? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Masz dość intensywne przeżycia. Przepraszam, ale nie orientuję się w Twojej sytuacji. Bierzesz jakieś leki? Najbardziej oczywista rada, to na początek pozbyć się "źródła stresu", ale to pewnie nie takie proste. Problemy z żołądkiem i kręgosłupem mogą oczywiście być wynikiem nerwicy i lęków, chociaż nie zawsze. Ja mam sfatygowany kręgosłup i czasem daje o sobie znać. Jakby co to pisz PW.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lęk mi wreszcie trochę odpuścił. Czuję się spokojniejsza. Jakby tak zostało, to nawet da się żyć. Ostatnio nie mogłam sobie ze sobą poradzić. Lęk czułam stale. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

U mnie też jakby bardziej stabilnie. Lęk nie odpuścił całkiem, ale jest w dużo mniejszym natężeniu. Można spokojnie egzystować. Oby tak pozostało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
W dniu 16.12.2019 o 08:42, SherryAnn napisał:

 

P.s. Do tej pory byłam osoba bardzo aktywną, towarzyską i nie wiem skąd taka przemiana...

 Powiem szczerze jeśli nie chcesz chodzić do kościoła to nie chodź. To co pomaga jednemu innemu może przeszkadzać. Kiedyś byłam szalenie religijna - teraz wszelkie kościoły omijam i mi z tym dobrze. Kiedyś byłam bardzo towarzyska teraz omijam skupiska ludzkie szerokim łukiem i najchętniej pracowałabym na odległość. Kiedyś byłam bardzo miła i nadskakiwałam każdemu żeby mnie lubił, dziś jestem uważana za osobę, która nie pozwoli sobie na wchodzenie na głowę. I uważam, że dzisiaj bliższa jestem mimo wszelkich problemów rozumienia tego kim jestem i co jest dla mnie ważne, niż kiedyś. Po prostu wiele moich zachowań było wyuczonych Żyjąc w mega katolickiej rodzinie nie sądziłam, że można żyć bez chodzenia do kościoła, modlitwy, spowiedzi itp a jak sie okazuje można i jest mi z tym lepiej, okazało się ze wcale nie wierze w to co wierzą moi rodzice,  że dla mnie dzień wygląda inaczej niż dla nich. Kiedyś nie powiedziałabym nikomu nic złego, teraz jeśli ktoś traktuje mnie źle nie pozostaję dłużna. Przez wiele lat byłam dusza towarzystwa nie tylko na imprezy chodziłam, ale też je organizowałam, teraz cenię sobie spokój, spotkania z ludźmi których lubię a nie dzikim tłumem. Nie wiem czy dobrze mi się kołacze w głowie, że różne zaburzenia wynikają czasami z konfliktu miedzy tym co chcemy robić, a tym co uważamy, że nam wolno  robić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć kochani, 

Już miałam spokój z tymi lękami  pół roku, a teraz znowu, już nie w takim natężeniu jak kiedyś, o tyle dobrze że wiem już co robić  kiedy nachodzi mnie lęk, ten lęk jest zawsze związany z jakąś konkretną sytuacją, wydarzeniem

 

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×