Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Zjednoczone Stany Lękowe

Rekomendowane odpowiedzi

Staram się ukrywać przed wszystkimi co naprawdę czuje i często to pomaga tylko później nerwica się nasila z dwukrotną siłą i często nie daje już sobie z tym rady.

Z trudem idzie mi rozmawianie o moich problemach dlatego, że za bardzo nie mam z kim o tym porozmawiać. Nie chodzę do psychologa, bo uznałem, że jeśli sam się nabawiłem nerwicy, to sam bez pomocy leków i lekarza z tego wyjdę.

Od kilku dni jestem w napięciu nerwowym wszystko mnie drażni i łatwo wpadam w złość, choć staram się nad tym panować, płaczę wewnątrz siebie. Już sobie z tym nie radzę. :(

Moją jedyną radą jest ta, którą napisałem wcześniej. Najlepiej jest udawać, że wszystko jest w porządku wiecie robić dobrą minę do złej gry i nie marnować życia na nerwicę czy inne choroby. Kiedyś dostałem radę od mojej znajomej, że trzeba depresji się przeciwstawić, walczyć z nią, bo wiecie depresja i nerwica to takie stwory, które atakują w środku nas, a jak wiecie najlepszą obroną jest atak i tylko wtedy kiedy przeciwstawimy się temu możemy zyskać dużo i w końcu cieszyć się życiem niż wiecznie być skołowanym, zdołowanym generalnie wiecznie pogrążonym w smutku. 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@poetasercemto nie do końca tak, że jak się nabawiłeś nerwicy i depresji, to sam z niej wyjdziesz. Specjaliści są od tego, żeby Ci pomóc. Jak jesteś chory, to też idziesz do lekarza ( mówię tutaj o poważnych chorobach, a nie o przeziębieniu :D ). I nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Tak samo jest z zaburzeniami psychicznymi - są specjaliści, którzy się tym zajmują. Zawsze to trochę łatwiej niż samemu to wszystko dźwigać. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na pewno warto odwiedzić psychiatre badz psychologa. Ja jeszcze nie byłem ale mam zamiar, uważam , że to podstawa. Jedyne co moge podpowiedziec wszystkim którzy są dotknieci nerwicą   , to to zebyscie jak najwiecej o tym czytali, czy w internecie czy ksiazki, jest ich troszke, naprawde warto, ogladali relacje którzy z tego wyszli itd. Mi choc jeszcze nie całkiem to ustapiły objawy somatyczne, poniewaz duzo o tym czytałem. ale to tylko objawy somatyczne.

Objawy moze są duzo mniej dolegliwe ale wciąż czuje jak bym żył na 10 % swoich mozliwosci. Zdecydowanie za  długo  zwlekam na pojscie do psychiatry czy psychologa. Mam nadzieje że ten wpis mi w tym pomoże.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@K-U-B-Aczytanie na dłuższą metę niewiele daje. Co z tego, że jestem świadoma nerwicy? Objawy i tak nie ustępują. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 13.01.2019 o 08:59, Lilith napisał:

@poetasercemto nie do końca tak, że jak się nabawiłeś nerwicy i depresji, to sam z niej wyjdziesz. Specjaliści są od tego, żeby Ci pomóc. Jak jesteś chory, to też idziesz do lekarza ( mówię tutaj o poważnych chorobach, a nie o przeziębieniu :D ). I nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Tak samo jest z zaburzeniami psychicznymi - są specjaliści, którzy się tym zajmują. Zawsze to trochę łatwiej niż samemu to wszystko dźwigać. 

Specjaliści od zaburzeń psychicznych ?..... ha...ha.... nie ma czegoś takiego.......kiedyś psychiatra  powiedział mi że w zasadzie to leczy się metodą prób i błędów.... bo nie wiadomo co na kogo zadziała..... niby są leki pierwszego rzutu ..... ale tak naprawdę często nie skuteczne... ...jednym słowem .... czysta loteria..... więc psychiatrzy  ładują raz to......raz tamto.....w nadziei że coś w końcu pomoże.... poza tym część naukowców kwestionuje samą teorię serotoninową na której opiera się duża część leków...... ale.....niestety.......nie ma alternatywy .....  samemu trudno wyjść z choroby..... bez psychiatry większość cierpiących nie poradzi sobie..... .... ale..... bywają wyjątki..... 🙂    miłego wieczoru

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Marek.umiesz czytać ze zrozumieniem? Tak zapytam skoro mnie zacytowałeś. Znasz definicję słowa "specjalista"? Pozwól, że zacytuję PWN

Cytat

«człowiek odznaczający się gruntowną znajomością jakiejś dziedziny»

Ciebie specjalistą nie nazwę. Słowem "specjalista" określę osobę, która studiowała daną dziedzinę, czyli psychologię, psychiatrię, informatykę, medycynę, farmację. 

10 minut temu, Marek. napisał:

bez psychiatry większość cierpiących nie poradzi sobie

Brawo. Jak doszedłeś do tego wniosku? Chętnie poczytam opinię tak szacownego znawcy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej, nie wiem czy w dobrym wątku pisze, jeśli nie to mnie poprawcie 🙂

Na nerwicę choruje od końca października,kiedy byłam na etapie zmiany pracy, pewnego wieczoru moje serce zaczęło się 'potykac' tak bardzo wtedy się przestraszyłam że umrę że od tamtej pory moje życie odwróciło się o 180 stopni. Zaczęły się bóle w klatce piersiowej, pieczenie w przełyku, ból lewej ręki. Byłam u kardiologa który po wysłuchaniu mnie i wywiadzie, obsluchaniu, zmierzeniu ciśnienia i pulsu  stwierdził że to na tle psychicznym. Następnie udałam się do psychiatry który zdiagnozował nerwicę i przepisał antydepresanty po których chciałam spać 24h na dobe o widziałam potrójnie. Obecnie leczę się farmakologicznie pregabalinem, dodatkowo biorę 2xdziennie asparagin na potykanie się. Czuje się coraz lepiej, jednak nadal zdaza się klucie w sercu, potykanie się serca oraz zgaga. Często mam napady koszmarnych myśli że się nie obudzę rano, że moje serce znowu zacznie się potykac i się zatrzyma, generalnie codziennie boję się że umre... Chciałam tutaj napisać w celu wygadania sie, mam wielu bliskich jednak nie czuje się do końca rozumiana. Moja mama chorowała na nerwicę jednak u niej skupiło się to na żołądku a u mnie na sercu. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej  Lilith 🙂

.....pewien wykładowca na Uniwersytecie Medycznym powiedział studentom w czasie wykładu taką anegdotę..... chirurgia robi cuda i sunie mercedesem..... kardiologia też posuwa niezłym BMW.....genetyka to już w ogóle nie jedzie tylko leci rakietą..... a psychiatria ?.....no cóż....psychiatria  idzie pieszo..... dlatego jak czytam ,,Specjaliści" ( ??? !) od zaburzeń psychicznych ? ..... to sobie myślę..... tacy specjaliści jaka psychiatria .... 🙂 ......

..... mnie również przed laty dopadła nerwica lękowa ....było strasznie.... było koszmarnie.....zmiana lekarzy..... tony nieskutecznych leków .....i ........ wydawało mi się że to już koniec ..... w końcu trafiłem na kogoś kto sensownie pokierował leczeniem ( lekarz ale nie psychiatra)  i.... udało się.... terapia trwała rok ale dzisiaj nie biorę już żadnych leków (od 9 miesięcy)  i czuję się znakomicie..... 🙂  ..... czego i Tobie i wszystkim życzę....  🙂

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Kasiaasia napisał:

Hej, nie wiem czy w dobrym wątku pisze, jeśli nie to mnie poprawcie 🙂

Na nerwicę choruje od końca października,kiedy byłam na etapie zmiany pracy, pewnego wieczoru moje serce zaczęło się 'potykac' tak bardzo wtedy się przestraszyłam że umrę że od tamtej pory moje życie odwróciło się o 180 stopni. Zaczęły się bóle w klatce piersiowej, pieczenie w przełyku, ból lewej ręki. Byłam u kardiologa który po wysłuchaniu mnie i wywiadzie, obsluchaniu, zmierzeniu ciśnienia i pulsu  stwierdził że to na tle psychicznym. Następnie udałam się do psychiatry który zdiagnozował nerwicę i przepisał antydepresanty po których chciałam spać 24h na dobe o widziałam potrójnie. Obecnie leczę się farmakologicznie pregabalinem, dodatkowo biorę 2xdziennie asparagin na potykanie się. Czuje się coraz lepiej, jednak nadal zdaza się klucie w sercu, potykanie się serca oraz zgaga. Często mam napady koszmarnych myśli że się nie obudzę rano, że moje serce znowu zacznie się potykac i się zatrzyma, generalnie codziennie boję się że umre... Chciałam tutaj napisać w celu wygadania sie, mam wielu bliskich jednak nie czuje się do końca rozumiana. Moja mama chorowała na nerwicę jednak u niej skupiło się to na żołądku a u mnie na sercu. 

Jak najbardziej piszesz w dobrym wątku ..... przechodziłem podobnie.... też chciałem się komuś wygadać..... też niewielu mnie rozumiało.....  co do leku PREGABALINA  to wspominam go bardzo źle.... dawał  silne skutki uboczne i musiałem go odstawić ......

Ale najważniejsze że Ty  czujesz się już  lepiej....  🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Marek., a u Ciebie kiedy się pojawiły skutki uboczne przy braniu pregabaliny i jakie? Bo ja właśnie jestem też na tym leku ze względu na zespół lęku uogólnionego (zaczęło się od lęku przed wystąpieniami, potem fobia społeczna, ataki lęku, stany depresyjne). Żeby przede wszystkim uspokoić trochę gonitwę bardzo negatywnych myśli, ale i stany somatyczne (lęk zacząl objawiac się np. w bólach brzucha przed zajęciami, uczuciem utraty kontroli, że się "zbłaźnię" itp.). I o ile na początku czułam się super zmotywowana i pełna energii, o tyle z czasem zaczęłam się czuć dosyć specyficznie. Jakbym nie byla w stanie odczuwać emocji - ani tych negatywnych, ani pozytywnych. Jestem tak jakby "zresetowana" do zera. Mogę nawać że np. jest mi przykro, że czuję się zła, zraniona, ale tak jakby nie mogę dać ujścia tym emocjom, tylko one są cały czas wewnątrz mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 godzin temu, Sharon456 napisał:

@Marek., a u Ciebie kiedy się pojawiły skutki uboczne przy braniu pregabaliny i jakie? Bo ja właśnie jestem też na tym leku ze względu na zespół lęku uogólnionego (zaczęło się od lęku przed wystąpieniami, potem fobia społeczna, ataki lęku, stany depresyjne). Żeby przede wszystkim uspokoić trochę gonitwę bardzo negatywnych myśli, ale i stany somatyczne (lęk zacząl objawiac się np. w bólach brzucha przed zajęciami, uczuciem utraty kontroli, że się "zbłaźnię" itp.). I o ile na początku czułam się super zmotywowana i pełna energii, o tyle z czasem zaczęłam się czuć dosyć specyficznie. Jakbym nie byla w stanie odczuwać emocji - ani tych negatywnych, ani pozytywnych. Jestem tak jakby "zresetowana" do zera. Mogę nawać że np. jest mi przykro, że czuję się zła, zraniona, ale tak jakby nie mogę dać ujścia tym emocjom, tylko one są cały czas wewnątrz mnie.

Pierwsze skutki uboczne pojawiły się chyba po ok 2 miesiącach ....myślałem że to minie ale było coraz gorzej..... po ok. pół roku nadal czułem się źle i odstawiłem..... odstawianie było jeszcze gorsze..... prądy w głowie.... zawroty.... fatalne samopoczucie.... dopiero po ok. miesiącu od odstawienia poczułem się lepiej..... potem wszedłem na ESCITALOPRAM i to był przełom..... szybka poprawa samopoczucia i po ok pół roku brania ESCI odstawiłem i jestem zdrowy.... od ponad roku nie biorę już nic i czuję się świetnie..... 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Marek. napisał:

Pierwsze skutki uboczne pojawiły się chyba po ok 2 miesiącach ....myślałem że to minie ale było coraz gorzej..... po ok. pół roku nadal czułem się źle i odstawiłem..... odstawianie było jeszcze gorsze..... prądy w głowie.... zawroty.... fatalne samopoczucie.... dopiero po ok. miesiącu od odstawienia poczułem się lepiej..... potem wszedłem na ESCITALOPRAM i to był przełom..... szybka poprawa samopoczucia i po ok pół roku brania ESCI odstawiłem i jestem zdrowy.... od ponad roku nie biorę już nic i czuję się świetnie..... 🙂

 

Ajć, mam nadzieję że u mnie jednak się nie uaktywnią. Bo teoretycznie lek działa... Chyba. No do dwóch tygodni miałam spokój z atakami lęku, zero myśli, nawet motywacja była do pracy. Potem kryzys osobisty i od tego momentu jakby coś się popsuło. Owszem, nadal emocje mam wyciszone i np. nawet poryczeć się normalnie nie mogę. Ogólnie takie podejście "whatever". No ale kurde znowu wróciły mi stany lękowe. Nie takie uciążiwe jak wcześniej, ale mi to przeszkadza. Rano zaliczyłam 30 minutowy atak lęku i mi się to nie podoba. Lekarz mówił że jakbym czuła że nie działa to mogę z rana sobie wziąć drugą tabletkę. Ale nie wiem czy to już jest ten moment. Boję się że mnie przymuli już kompletnie i nawet nie będę w stanie funkcjonować na uczelni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Sharon456jestem na pregabalinie. Biorę 225 mg. Każde zwiększenie dawki wytrącało mnie na około 2 tygodnie z życia. Dużo agresji i nakręcenia. Stopniowo jednak to minęło i miałam wrażenie, że działanie leku "blaknie". Brałam go jednak nadal i z czasem się ustabilizowałam. Przy pierwszej styczności z pregabaliną odbijałam się od ścian, a w pracy nie wiedziałam, co kto do mnie mówił. Wszystko jednak minęło. Jak zwiększysz dawkę, to niestety, ale musisz się liczyć ze skutkami ubocznymi przynajmniej przez jakiś czas. Na pewno czas sesji odpada. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@Lilith, ja przy pierwszej styczności czułam się nieźle oprocz tego wyciszenia emocji, ale to akurat najmniejszy problem 🙂 Byłam na 75 mg, teraz zwiększyliśmy do 150 mg bo stany lękowe nie zniknęły a prowadzenie zajęć z uderzeniami gorąca, niepokojem i zapominaniem słów najprzyjemniejsze nie jest. Więc mnie już sesja nie dotyczy 🙂 Ale wczoraj się przestraszyłam bo mnie zmiotło zupełnie po pierwszej podwiększonej dawce. I tak jak u Ciebie, tteż nie orientowałam co koleżanka do mnie mówiła a wyliczenie średniej z ocen mnie przerosło całkowicie. Byłam jak nie sobą, jakby wszystko było.... bo ja wiem, odrealnione? Jak wracałam busem do domu i zamknęlam oczy to dosłownie odpływałam - migały mi przed oczami jakieś obrazy, co chwila znajdowałam się w "innym miejscu" jako "bohater danej historii". Dziwne doświadczenie dosyć. Ale dzisiaj jest już normalnie i odpukać czuję się nieźle. Zaliczyłam podróż pociągiem, rozmowę w dwóch językach, gafę w sklepie i nie odczuwałam takiego niepokoju jak zawsze.

Edytowane przez Sharon456

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 30.05.2019 o 18:40, Sharon456 napisał:

Byłam na 75 mg, teraz zwiększyliśmy do 150 mg bo stany lękowe nie zniknęły a prowadzenie zajęć z uderzeniami gorąca, niepokojem i zapominaniem słów najprzyjemniejsze nie jest. Więc mnie już sesja nie dotyczy 🙂

Rozumiem. A tak z ciekawości - co wykładasz? U mnie z kolei zjazd do 150 mg. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Widzę, że nie tylko ja mam pewne problemy z pregabaliną. Odstawiłbym ją, ale wydaje mi się że osiągnąłem stan względnej równowagi psychicznej i boję się cokolwiek zmieniać, choć czuję, że jestem zbyt otumaniony, aby działać na zadowalającym poziomie. Nie wierzę, aby pregabalina dawała mi w tym momencie zbyt wiele (jadę oprócz tego na chloprprotiksenie i tianesalu), a pewnie się dokłada do tego zmulenia.

@Sharon456 Trochę mnie motywujesz, bo też rozważam taką karierę, ale ciągle nachodzą mnie myśli, że jestem za słaba, że się do tego nie nadaję, zwłaszcza, że mam problemy z pamięcią.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@Lilith, myślę że "wykładasz" to zbyt poważne słowo - podstawowa nauka sprawności zintegrowanych na studiach filologicznych 🙂 Chociaż w sumie już kończę tę "pracę".

@Quasistar, szczerze? Teraz będzie bałagan ze szkołami doktorskimi, ale myślę, że warto. Chociażby dla wlasnej satysfakcji. Ja cały czas mam myśli, że jestem za słaba i się nie nadaję do tej zabawy... a tkwię już tutaj 4 rok. Nigdy się nie dowiesz, póki nie spróbujesz.

 

5 godzin temu, Quasistar napisał:

Widzę, że nie tylko ja mam pewne problemy z pregabaliną. Odstawiłbym ją, ale wydaje mi się że osiągnąłem stan względnej równowagi psychicznej i boję się cokolwiek zmieniać, choć czuję, że jestem zbyt otumaniony, aby działać na zadowalającym poziomie.

 

Ja mam podobne poczucie. Wyciszyłam sobie ekstremalne emocje, ich doświadczanie. Stany lękowe w sumie są słabsze. Na jedną osobę z najbliższego otoczenia reaguję tylko paniką 😂 Myśli co mnie wcześniej nawiedzały też są słabe. Minusem jest to, że mnie tak zresetowała, że czasem działam na pełnym luzie. Np. co z tego, że mam kilka dni na napisanie referatu? Zrobi się na spokojnie w weekend. Pffff. Dwa, aa moje pozostałości fobii społecznej niezbyt działa. 

Edytowane przez Sharon456

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×