Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Mogę Ci powiedzieć, że potrafię zrozumieć ból matki umierającego dziecka. Przeszywające jej ciało cierpienie, które nie pozwala jej logicznie myśleć. Myśli, które wypełniają jej umysł, wspomnienia o tym, jak przez 9 msc nosiła swój największy skarb pod sercem, modląc się tylko o to, by przyszło na świat zdrowe. Pragnęła dać życie, wychować potomstwo, otoczyć je troską i niezrównaną miłością, która tworzy między nią a jej dzieckiem nierozerwalną więź. Jej macierzyński instynkt, który kazał jej dbać i opiekować się tym małym cudem. Teraz zmuszona jest patrzeć, jak najważniejsza osoba w jej życiu jest bliska śmierci. Jej współczucie jest tak głębokie, że bez mrugnięcia okiem przejęłaby na siebie cały fizyczny ból, aby tylko oszczędzić swoje dziecko. Niepojęta rozpacz, strach i paraliżująca bezradność nie powstrzymują jej jednak przed trwaniem przy szpitalnym łóżku i powtarzaniu, że wszystko będzie dobrze.

 

Wątpie, może jest takim samym ścierwem jak Ty byłaś żyjąc w łonie matki. A może matka pali crack i nie mówi nikomu, niccc......

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

×