Skocz do zawartości
Nerwica.com

Jak pozbyć się natręctw brudzie


Lusesita Dolores

Rekomendowane odpowiedzi

Już nie wyrabiam. Ciągle analizuje czy czegoś nie dotkłam czy nie przeszłam za blisko czy za daleko czy się nie ubrudziłam.

Nie wiem jak to pokonać.

Było już dobrze to odstawiłam leki i wszystko wróciło.

Nie daje sobie rady z tym.

Myje Piore szoruje.mam tego dość.

Czy jak się ubrudze to coś się stanie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Męczą mnie podobne natręctwa. Dążę do rozwiązania "pierwotnego, życiowego problemu", o którym pisał/a B-2. Niestety rozwiązywanie tego problemu nie zależy tylko ode mnie i dlatego dość długo to trwa... Więc muszę sobie jakoś "doraźnie" radzić z natręctwami. Moje metody są następujące:

 

1. Robić na przekór nerwicy - ona mówi zrób to, a ja mówię jej: "nie! zrobię na odwrót".

2. Akceptuję brud, który mnie "nie zabije" ;) np. robię kanapkę, dotknę tłustej szynki - nie idę myć rąk, mówię sobie: "to tylko jedzenie, nic mi się nie stanie".

3. Odnośnie analizowania, czy przypadkiem czegoś nie dotknęłam, czy się nie ubrudziłam - mówię sobie: "jakbym się ubrudziła, to na pewno bym o tym wiedziała i już bym myła ręce".

4. Czasami natręctw jest mnóstwo, jedno po drugim, że aż nie chce mi się z tym dyskutować i udaje mi się to olać.

5. Zastanawiam się, co by w danym momencie zrobiła osoba bez NN. Myłaby ręce czy nie? Albo przypominam sobie, co ja robiłam, gdy jeszcze nie miałam NN. Myłam ręce czy nie? Zazwyczaj nie i jakoś żyję :)

 

Oczywiście są momenty, gdy żadna racjonalizacja nie działa - lęk jest tak duży, że nie mogę sprzeciwić się kompulsjom.

 

Lubię czasem posłuchać "OCD song":

- pozwala mi się zdystansować :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale jak to zrobić.

Po prostu lubię być czysta

 

A, czyli jesteś czyścioszką, która lubi się myć. Świetnie :) Nie wymyślaj sobie uzasadnień, tylko zastanów się nad swoim życiem. Mycie odłóż całkiem na bok. Skup się na emocjach, problemach, z którymi sobie nie radzisz - zwróć szczególną uwagę na problemy, konflikty wewnętrzne, które wydają się niemożliwe do rozwiązania. Przeważnie to one powodują napięcie, które objawia się w postaci kompulsji. Rozwiążesz problemy albo zmienisz o nich swoje myślenie, to napięcie odejdzie, a z nim kompulsje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim problemem też jest ojciec alkoholik. I co mu zrobię? Wygonię go z jego własnego domu? Matka w niczym nie pomoże, jest współuzależniona. Nie jestem na tyle zaradny i zdrowy żeby opuścić dom i żyć z dala od nich. Więc albo czekać aż się ojciec zapije (a wyjątkowo wytrzymały z niego sku@#$*&). Albo mnie wykończy swoim zachowaniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim problemem też jest ojciec alkoholik. I co mu zrobię? Wygonię go z jego własnego domu? Matka w niczym nie pomoże, jest współuzależniona. Nie jestem na tyle zaradny i zdrowy żeby opuścić dom i żyć z dala od nich. Więc albo czekać aż się ojciec zapije (a wyjątkowo wytrzymały z niego sku@#$*&). Albo mnie wykończy swoim zachowaniem.

 

Ojca nie zmienisz. Możesz jedynie zmienić swój stosunek do niego. Nie wmawiaj sobie niezaradności, tylko pomóż współuzależnionej matce. Zaradność to kwestia chęci, nie jakaś wrodzona, cudowna zdolność.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Nie wmawiaj sobie niezaradności" - moim zdaniem B-2 chodziło o to, że nauczyłeś się tak o sobie myśleć. Możesz też oduczyć się takiego myślenia. "Kwestia chęci" to po prostu podjęcie decyzji, że zrobisz wszystko, co w Twojej mocy, aby oduczyć się myślenia o sobie jako o osobie bezradnej/ nieudolnej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Nie wmawiaj sobie" , "kwestia chęci"

te dwa zwroty doprowadzają mnie do szału, przez co mogę nie zrozumieć sensu całej wypowiedzi, w wyniku nagromadzenia negatywnych emocji.

 

Odbierasz moje słowa jako atak na Twój system samoobrony. Przyjąłeś bezpieczną dla siebie postawę i nie ma nic w tym dziwnego ..wiele osób tak robi w podobnych, trudnych, sytuacjach. Problem w tym, że związałeś sobie w ten sposób ręce. Z takiej perspektywy to faktycznie nie pozostaje Ci nic innego jak czekać na śmierć ojca.

 

Według mnie mechanizm wygląda tak ..czujesz się źle w tej całej sytuacji, odczuwasz potrzebę, by coś zrobić (twoja postawa pożądana) lecz równocześnie nie chcesz narażać siebie na "niebezpieczeństwo". Podejmujesz decyzję o wycofaniu się, lecz napięcie z powodu konfliktu między postawą pożądaną, a podjętą decyzją pozostaje i ujawnia się w postaci objawów chorobowych. Nadal nie czujesz się ze swoją decyzją dobrze, więc aby obniżyć napięcie, uzasadnić swoją decyzję, uznajesz objawy jako powód, dla którego nie możesz nic zrobić.

Wszystko to dzieje się poza Twoją świadomością, dlatego widzisz jedynie pijanego ojca i odczuwasz objawy chorobowe ..no i złość, kiedy pojawia się intruz, który narusza Twój system obronny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no i złość, kiedy pojawia się intruz, który narusza Twój system obronny.

Dlatego wolałem przeczekać tą złość i powstrzymać się od komentowania.

To co opisujesz to chyba konflikt na linii id-ego-superego.

Dlaczego nie podejmuje konkretnych działań ? Bo boję się porażki. Bardzo przeżywam wcześniejsze niepowodzenia i dlatego teraz "wolę nie ryzykować". nie wiem czy w trakcie różnych działań sam nie prowokuje tych błędów i z góry dążę do porażki, żeby się utwierdzić w przekonaniu że jestem niezaradny.

Tak w ogóle to ten post miał być o kilkanaście zdań dłuższy. W głowie go układam już kilka godzin, a jak przyszło do pisania to wszystko kasuję bo nie mogę się wysłowić i powiedzieć o czym myślę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×