Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Heledore

bezsens i zrezygnowanie czy sens i strach...?

Rekomendowane odpowiedzi

Dobry wieczór wszystkim.

 

Postanowiłam napisać. Może znajdę kogoś, kto mnie zrozumie? Może to będzie miejsce, gdzie nie będę się czuła aż tak osamotniona?

 

Jakiś czas temu straciłam kontrolę nad swoim życiem. Może zawsze była złudna? Mniejsza o to. Wszędzie towarzyszy mi strach. Boję się wszystkiego. Od jedzenia, poprzez branie leków, wszelkiego rodzaju zatrucia, choroby aż do nagłego zgonu. Wiem, że mój strach nie ba obiektywnej przyczyny, że jest irracjonalny. Nie przeszkadza mu to jednak powodować ataków paniki, podczas których nie mogę normalnie funkcjonować. Było już wiele pretekstów. Spirytus drzewny, jad kiełbasiany, choroby... za każdym razem trwa to coraz dłużej, jest coraz bardziej wymyślne i ma coraz większe natężenie... Sama już nie wiem co mam robić.

 

Podczas jednego z takich ataków umówiłam się do psychiatry. Do wizyty pozostało kilka dni, a mi... nie jest już tak źle jak było, więc zastanawiam się nad zrezygnowaniem z wizyty. Wizja emocjonalnego ekshibicjonizmu mnie przeraża. Prawie tak samo bardzo jak sama możliwość farmakoterapii. Ulotki- skutki uboczne, interakcje. Tego jest dla mnie zdecydowanie zbyt wiele. Nie mogę sobie na nie pozwolić- studia, praca...

 

Z drugiej strony okresy strachu poprzeplatane są okresami, gdy nie widzę sensu życia, czy też bardziej istnienia. Tak, jakby już nic sensownego nie miało mnie spotkać. Jakbym marnowała wszelkie możliwe szanse i surowce... Przy czym nie tylko istnienie nie ma sensu. Zakończenie tego wszystkiego też. Tak, jakbym wisiała gdzieś pomiędzy. I tak się bujam ze skrajności w skrajność- od czasowego pożądania śmierci, do czasowego przerażenia na myśl, że mogłabym zginąć.

 

W każdym razie- miło mi Was poznać. Dziękuję za poświęcenie swojego czasu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej.

Postanowilam napisac, poniewaz sama juz nie wiem jak poradzic sobie z depresja. Rok temu stwierdzil lekarz, ze mam depresje, lecze sie ale mam wrazenie ze nie jest lepiej. To znaczy sa chwile, ze mam wrazenie, ze moge podniesc swiat na swoich plecach a za chwile nie mam sily, zeby cokolwiek zrobic. Jestem caly czas zmeczona, wszystko mnie boli, zwlaszcza plecy, miesnie a najgorsze jest to , ze nie moge spac. Zasypiam (jak mi sie uda) ale budze sie kilka razy w nocy. Poprostu nic mi sie nie chce, robie co musze (to chyba z poczucia obowiazku), nie chce sie z nikim spotykac, niedziele spedzam w lozku w pizamach, tlumacze sobie, ze jestem zmeczona i musze odpoczac (to trwa juz bardzo dlugo). Czasami mysle, ze zycie juz nie a sensu bo czy ma? Praca, dom, praca, dom....Mysle, ze moje dzieci trzymaja mnie jeszcze przy zdrowych zmyslach, bo naprawde nie mam juz sily walczyc ze wszystkimi problemami. Jestem taka zmeczona i mam wrazenie, ze nikt mnie nie rozumie. Potrzebuje pomocy a nie umiem jej sobie znalezc (czyli nic nie potrafie). Problemem jest ze nie mieszkam w kraju, a tutaj chociaz wszyscy chca ci pomoc, to mam wrazenie, ze ja nie jestem gotowa na ich pomoc. Przepraszam, nie pomoglam ci, tylko wylalam swoje problemy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej jolag, nathaliee.

 

Jolag- Naprawdę bardzo Ci współczuję i życzę, żeby jak najszybciej poprawiło się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj, mogłabyś przedstawić jak wygląda w Twoim przekonaniu wizja owego emocjonalnego ekshibicjonizmu, bo mam lekkie przeczucie że może być ona wyolbrzymiona na skutek dokonywanych refleksji. Napisałaś że psychoterapia jak i farmakologia, które warto wskazać nie zawsze muszą iść z sobą w parze, budzą w Tobie lęk i przerażenie tymczasem prawdziwe zagrożenie powoli obejmując ciągnie Cie ku rychłemu stoczeniu. Potwierdzeniem w Twoich słowach może być cytat "nie widzę sensu życia" albo "Jakiś czas temu straciłam kontrolę nad swoim życiem", pomyśl co budzi w Tobie większy lęk. Chciałbym abyś zwróciła uwagę na sytuacje w której się znajdujesz i zastanowić nad leczeniem, chyba że ktoś ma lepszy pomysł.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

paramparam, jolag, witajcie na forum!

paramparam, chwilowy okres poprawy samopoczucia czy też braku niepokojących objawów nie powinien Cię zwieść i skłonić do rezygnacji z wizyty u lekarza. Podejrzewam, że cierpisz na nerwicę, a to przebiegła zmora. Pozdrawiam i życzę odwagi!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aligheri,

szczerze mówiąc boję się już momentu, kiedy zapyta dlaczego przyszłam i kiedy będę musiała wyjaśnić co czuję. Bo jak osoba ledwo po 20 może stwierdzić, że życie nie ma sensu, albo tak panicznie czegoś się bać (mimo, że to irracjonalne), chociaż nie dzieje się nic złego? Jestem świadoma też tego, że będę musiała opowiedzieć o tym, że gdy jest mi ciężko, to wciąż się okaleczam. Chociaż powinnam podchodzić na chłodno, chociaż powinnam już dorosnąć.

Bądź co bądź, to jednak obca osoba. Nie jestem dobra w rozmawianiu z ludźmi, a co dopiero mówienia o tym co tak naprawdę myślę, czy czuję. Boję się, że zacznie mnie oceniać, że nie będę potrafiła przedstawić tego, co tak naprawdę bym chciała. Boję się też, że bliscy mi ludzie nie zrozumieją, że chodzę do psychiatry, że mnie odtrącą...

 

ekspert_abcZdrowie Dziękuję. Mimo wszystko zawsze gdzieś tam pozostaje nadzieja, że to tym razem nie wróci. A skoro nie wróci- to po co marnować czas, który mógłby być przeznaczony dla kogoś, kto naprawdę tego potrzebuje?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Bo jak osoba ledwo po 20 może stwierdzić, że życie nie ma sensu"

 

Będąc od Ciebie młodszy przez moją głowę przechodzą myśli równie niepokojące jak i wyblakłe, a mimo to pozostaje obojętnym na opinie innych i ich sposobu postrzegania świata, sprawa indywidualna, pewne wydarzenia ukształtowały to w jaki sposób chłoniesz i patrzysz na jawiący się obraz rzeczywistości, pozwolić mogą sobie tylko na ewentualną krytykę osoby będące świadkami Twoich wydarzeń z życia, czy też odnajdujące się w podobnych okolicznościach, a tych jest niewielu. Wiek tutaj jest bez znaczenia, a określenie sensu życia jest zdecydowanie problematyczne, większość nie prowadzi dywagacji na ten temat, a daje się pochłonąć przez zgodność z realiami (tak zakładam).

 

"Chociaż powinnam podchodzić na chłodno, chociaż powinnam już dorosnąć."

 

Mogłabyś mi wytłumaczyć dlaczego powinnaś dorosnąć, albo podchodzić do tego na chłodno, czy oczekuje ktoś tego od Ciebie? To ty uznajesz, wyznaczasz co jest dla Ciebie powinnością, a nie inni, bo odnoszę wrażenie jakbyś chciała spełniać oczekiwania innych nie mając swojego zdania. Odniosę się jeszcze tylko do przed ostatniej linijki tekstu, gdzie masz obawy że zostaniesz odtrącona przez bliskie Ci osoby, zapewniam Cie że jeżeli odwrócą się, to nigdy nie byli Ci bliscy, a poufałość która ich darzyłaś była przez nich niedoceniona.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz, czasami dochodzę do wniosku, że może łatwiej byłoby po prostu być. Nie zastanawiać się nad sensem, nie szukać go. Nie oczekiwać od życia niczego- po prostu trwać jako tako. Bez wzlotów, bez wiatru w skrzydłach, bez czarnych rozpaczy, łez lejących się strumieniami, bez wzruszających słów. Tak po prostu gdzieś w środku, przeciętnie. Bez wielkich emocji.

 

Pytasz dlaczego powinnam dorosnąć i podchodzić do tego na chłodno - tego oczekuje społeczeństwo. Nawet jeśli nikt nie wypowiada tego głośno. Tak silne odczuwanie pewnych emocji, zwłaszcza tych negatywnych nie jest mile widziane. Otrzymujesz kolejną łatkę i jeszcze jedną i jeszcze... aż funkcjonowanie w społeczeństwie może być równie kłopotliwe, co wejście na Mount Everest.

 

Przyznaję Ci rację. Ale co jeśli odwrócą się wszyscy? Ciężko jest żyć samemu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może i faktycznie byłoby łatwiej, ale tego się nie przekonamy więc dla Twojego dobra zapisałbym się na terapie. Społeczeństwo składa się z pewnej zbiorowości ludzi która jak już ujęłaś ma oczekiwania wobec Ciebie abyś dorosła czy podchodziła z dystansem do spraw nieunikając szczególnie dla Ciebie emocjonalnych dlatego zwróciłbym uwagę na to czy w Twoim otoczeniu jest osoba żywiąca się na Tobie, której żądania są szkodzące.

 

"Tak silne odczuwanie pewnych emocji, zwłaszcza tych negatywnych nie jest mile widziane."

 

Skoro te negatywne emocje wynikają z jakichś konfliktów to nie ma znaczenia, czy są mile widziane, osoby którym zależy na Tobie nie będą przykładały wagi do tego. Wychodząc z takiego założenia twierdzisz że powinnaś dusić w sobie wszystko niż skierować się po pomoc do osób zajmującymi się takimi sprawami?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×