Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
tomek83

poczucie własnej wartości

Rekomendowane odpowiedzi

Większość osób z negatywną opinią na swój temat ma ją dlatego, że im ktoś tak wmówił (przynajmniej tak wynika z tego, co piszą). Część osób, które piszą, że są beznadziejne ogarnia sprawy, które dla mnie są "mission impossible" (oczywiście wiem, że teoretycznie mogą tylko pisać, że ogarniają). Swoją drogą ciekawie niektórzy piszą, z jednej strony osoba x pisze, jaka to jest beznadziejna, a potem pisze, jak to super ogarnia życie, kompletnie bez sensu, ni można być jednocześnie beznadziejnym i umieć ogarniać życie.

U mnie powody są zupełnie inne, to wieloletnia racjonalna obserwacja. To, że każdy jest ode mnie lepszy oraz to, że nie ogarniam prostych spraw, funkcjonuję w realnym świecie na poziomie IQ około 50 w skali Wechslera, jest tak wyraźne, że gdybym miał pozytywną opinię na swój temat, to byłoby to poważne oszukiwanie siebie.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, mark123 napisał:

Kwestią czasu jest, gdy uczucia rodziców wobec mnie staną się mocno negatywne, może nawet będą żałować, że mnie spłodzili. 

Moje szambo w głowie ogólnie staje się coraz bardziej wyraźne zewnętrznie (stopniowo, ale skutecznie), wkrótce "przebije się" także przez "ślępotę" moich rodziców, nie wiem, za jaki czas to nastąpi, ale raczej nastąpi. A jak znam moich rodziców, to do tego szamba będą dość wrogo nastawieni. 

Odnoszę wrażenie, że uważasz, iż wszyscy są lub będą do Ciebie wrogo nastawieni. Uważasz, że nikt nie jest w stanie być ponad to wrogie nastawienie? Że nikt nie jest w stanie podejść do Ciebie w sposób inny niż wrogi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
23 minuty temu, Lilith napisał:

Odnoszę wrażenie, że uważasz, iż wszyscy są lub będą do Ciebie wrogo nastawieni. Uważasz, że nikt nie jest w stanie być ponad to wrogie nastawienie? Że nikt nie jest w stanie podejść do Ciebie w sposób inny niż wrogi?

Uważam, że każdy, kto poznałby mnie w pełni,  podszedłby do mnie we wrogi sposób. A gdyby się zdarzył ktoś, kto nie podszedłby w sposób wrogi, to naprawdę byłbym dość znacznie zdziwiony. Celowo weryfikować tego nie zamierzam, bo ani w realu ani w internecie nie ma osoby, której mógłbym zaufać tak, by ujawnić wszystkie swoje cechy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, mark123 napisał:

Uważam, że każdy, kto poznałby mnie w pełni,  podszedłby do mnie we wrogi sposób. A gdyby się zdarzył ktoś, kto nie podszedłby w sposób wrogi, to naprawdę byłbym dość znacznie zdziwiony. Celowo weryfikować tego nie zamierzam, bo ani w realu ani w internecie nie ma osoby, której mógłbym zaufać tak, by ujawnić wszystkie swoje cechy.

Innymi słowy nigdy nie zweryfikujesz czy się mylisz czy masz rację. Ani trochę Cię to nie ciekawi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, Lilith napisał:

Innymi słowy nigdy nie zweryfikujesz czy się mylisz czy masz rację. Ani trochę Cię to nie ciekawi?

Zweryfikuję, jeśli mam rację w sprawie tego, że moje szambo w głowie będzie się coraz bardziej uzewnętrzniać. Natomiast jeśli nie będzie, no to nie zweryfikuję. Trochę ciekawi, ale nie zaufam nikomu "na siłę". A jakby ktoś okazał się nadgorliwy, to mógłby nawet chcieć przymusowego umieszczenia mnie w szpitalu psychiatrycznym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 5.03.2019 o 12:39, mark123 napisał:

Trochę ciekawi, ale nie zaufam nikomu "na siłę". A jakby ktoś okazał się nadgorliwy, to mógłby nawet chcieć przymusowego umieszczenia mnie w szpitalu psychiatrycznym.

Myślę, że trochę za surowo oceniasz innych pod względem tego jak na Ciebie patrzą...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 6.03.2019 o 13:38, Lilith napisał:

Myślę, że trochę za surowo oceniasz innych pod względem tego jak na Ciebie patrzą...

Jeszcze nie patrzą najgorzej. Ale wiem, jakie ludzie mają powszechne podejście do niektórych moich cech oraz częściowo przekonałem się o tym praktycznie, w pewnych sytuacjach w realu, gdy się pewne rzeczy uzewnętrzniły i w pewnych dyskusjach na forum, gdy pisałem o tych poważniej popsutych częściach mojej psychiki (ale i tak nie o tych najpoważniej popsutych). To skoro do tych bardziej gorszych cech ludzie mają podejście takie, jakie przekonałem się, że mają, to gdyby poznali mnie całkowicie, razem z tymi całkiem najgorszymi cechami, to by mieli ekstremalnie krytyczne podejście do mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 9.03.2019 o 00:10, mark123 napisał:

To skoro do tych bardziej gorszych cech ludzie mają podejście takie, jakie przekonałem się, że mają, to gdyby poznali mnie całkowicie, razem z tymi całkiem najgorszymi cechami, to by mieli ekstremalnie krytyczne podejście do mnie.

Albo by Cię zrozumieli. Obraz całości daje możliwość spojrzenia na osobę w pełnym wymiarze. Daje możliwość zrozumienia, dlaczego zachowuje się tak, a nie inaczej. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 12.03.2019 o 12:14, Lilith napisał:

Albo by Cię zrozumieli. Obraz całości daje możliwość spojrzenia na osobę w pełnym wymiarze. Daje możliwość zrozumienia, dlaczego zachowuje się tak, a nie inaczej. 

No zrozumieliby, że część cech mojego umysłu jest "psycholskich", no a takich się nie lubi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mark123

 

ale przeciez tutaj wiekszosc ludzi na forum ma ''nierowno pod sufitem''/nie obrazcie sie ludzie/

wiec kto by cie mial zrozumiec jak nie my/ludzie z forum/?

ja tez kiedys bardzo nie chcialam zeby mnie ktos w pelni poznal/np psycholog/,

wrecz balam sie psychologow jak ognia ale widzisz,podjelam to ryzyko i nie zaluje.

moze wlasnie bys sie milo zdziwil,ze czesc ludzi cie zrozumie,moze sa podobni do ciebie?

zawsze fajnie jest miec wsparcie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
44 minuty temu, shira123 napisał:

mark123

 

ale przeciez tutaj wiekszosc ludzi na forum ma ''nierowno pod sufitem''/nie obrazcie sie ludzie/

wiec kto by cie mial zrozumiec jak nie my/ludzie z forum/?

ja tez kiedys bardzo nie chcialam zeby mnie ktos w pelni poznal/np psycholog/,

wrecz balam sie psychologow jak ognia ale widzisz,podjelam to ryzyko i nie zaluje.

moze wlasnie bys sie milo zdziwil,ze czesc ludzi cie zrozumie,moze sa podobni do ciebie?

zawsze fajnie jest miec wsparcie

Tak nierówno, jak ja, to mało kto ma, są tylko "pojedyncze przypadki" (lub tylko pojedyncze się do tego przyznają) i przekonałem się też, że część moich zaburzeń nie jest rozumiana

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 13.03.2019 o 21:52, mark123 napisał:

Tak nierówno, jak ja, to mało kto ma, są tylko "pojedyncze przypadki" (lub tylko pojedyncze się do tego przyznają) i przekonałem się też, że część moich zaburzeń nie jest rozumiana

Sporo osób mówi, że ma "najbardziej nierówno pod sufitem" i inni są zdecydowanie mniej zaburzeni. To nie jest prawdą. Wiesz dlaczego? Bo tak naprawdę do momentu aż nie napiszesz o co chodzi i ludzie nie będą mogli tego odczytać, to nie będą w stanie odnieść tego do siebie. Tak po prostu. Sporo jest ludzi, którzy nie przyznają się do własnych problemów właśnie dlatego, że myślą iż nikt nie boryka się choćby z częścią podobnych problemów. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Lilith napisał:

Sporo osób mówi, że ma "najbardziej nierówno pod sufitem" i inni są zdecydowanie mniej zaburzeni. To nie jest prawdą. Wiesz dlaczego? Bo tak naprawdę do momentu aż nie napiszesz o co chodzi i ludzie nie będą mogli tego odczytać, to nie będą w stanie odnieść tego do siebie. Tak po prostu. Sporo jest ludzi, którzy nie przyznają się do własnych problemów właśnie dlatego, że myślą iż nikt nie boryka się choćby z częścią podobnych problemów. 

Ja już opisywałem zdecydowaną większość swoich problemów i wiem, jakie były reakcje na te grube. Nie chcę opisywać ich ponownie, bo jeśli reakcje będą podobne, jak wtedy, to się tylko znowu wnerwię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
20 godzin temu, mark123 napisał:

Ja już opisywałem zdecydowaną większość swoich problemów i wiem, jakie były reakcje na te grube. Nie chcę opisywać ich ponownie, bo jeśli reakcje będą podobne, jak wtedy, to się tylko znowu wnerwię.

Pamiętaj, że na Forum są nowi ludzi. Jedni odchodzą a drudzy przychodzą. Bardzo możliwe, że wśród tych nowych osób jest ktoś, kto Cię zrozumie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Lilith napisał:

Pamiętaj, że na Forum są nowi ludzi. Jedni odchodzą a drudzy przychodzą. Bardzo możliwe, że wśród tych nowych osób jest ktoś, kto Cię zrozumie...

Może, ale nie mam obecnie nerwów, by sprawdzać. Poza tym to i tak jednak mało prawdopodobne, potrzebna by było osoba z mocno otwartym umysłem, która spojrzałaby spoza ram teorii psychologicznych i psychiatrycznych, bo mam kilka cech, które według tych dziedzin nie powinny istnieć. Żeby mnie zrozumieć, trzeba wyjść częściowo poza te "nauki".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, mark123 napisał:

Poza tym to i tak jednak mało prawdopodobne, potrzebna by było osoba z mocno otwartym umysłem, która spojrzałaby spoza ram teorii psychologicznych i psychiatrycznych, bo mam kilka cech, które według tych dziedzin nie powinny istnieć.

Jakie to cechy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Lilith napisał:

Jakie to cechy?

W sumie to może bardziej nie cechy, a ich "mechanizm".

Miałem przez wiele lat cechy PTSD spowodowane koszmarem sennym. Z naukowego punktu widzenia sen może być odzwierciedleniem traumy, a nie jej wywołaniem, a w moim przypadku był wywołaniem, wszystko kręciło się konkretnie wokół zdarzeń ze snu, a i do dziś, chociaż minęło ponad 20 lat, jeszcze rzadko zdarzają mi się lęki przed realną powtórką zdarzeń z tamtego snu, (mimo że jest to niemożliwe, bo to były zdarzenia nadprzyrodzone) oraz gdy dotykam niektórych przedmiotów, sporadycznie flashbacki cielesno-emocjonalne. Na jakichś anglojęzycznych stronach natknąłem się na coś takiego, jak bad trip, który jak dobrze zrozumiałem jest fikcyjnym zdarzeniem wytworzonym przez umysł pod wpływem narkotyków i w sporadycznych przypadkach to zdarzenie, mimo, że nie miało w rzeczywistości miejsca, może spowodować  wieloletnie PTSD, no ale to tylko w narkotykach. Czyli z naukowego punktu widzenia koszmar senny teoretycznie mógłby bezpośrednio spowodować PTSD, gdyby przed tym snem ktoś podał mi narkotyki, ale nikt mi nie podał, czyli doszło do zjawiska niemożliwego z naukowego punktu widzenia.

Druga sprawa to moje libido, ale nie chodzi o to, co napisałem w wątku o parafiliach, a o "system połączeń". Stany erekcji mam połączone z "posłannictwem", nie czuję w psychice podniecenia, tylko czuję powinność wypełnienia misji i w tym momencie pojawia się erekcja. Np. gdy widzę na filmie przerażoną kobietę, którą torturuje stwór z innej planety, mutant, czarnoksiężnik, to w psychice odczuwam żal wobec niej i powinność wypełnienia wyższej misji wobec niej i na wskutek tych odczuć pojawia się erekcja. A gdy się masturbuje, to w psychice nie odczuwam tego, jako upust seksualny, tylko upust żalu wobec ofiar krzywd ze strony mutantów, czarnoksiężników itp. i upust napięcia wyższych potrzeb posłanniczych. Dowiedziałem się, że z naukowego punktu widzenia jest niemożliwe, by to tak działało.

Jeśli nie ogarnia tego nauka, to kto to może zrozumieć

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 17.03.2019 o 15:15, mark123 napisał:

Jeśli nie ogarnia tego nauka, to kto to może zrozumieć

W dniu 15.03.2019 o 12:00, mark123 napisał:

Ja już opisywałem zdecydowaną większość swoich problemów i wiem, jakie były reakcje na te grube. Nie chcę opisywać ich ponownie, bo jeśli reakcje będą podobne, jak wtedy, to się tylko znowu wnerwię.

W dniu 13.03.2019 o 21:52, mark123 napisał:

Tak nierówno, jak ja, to mało kto ma, są tylko "pojedyncze przypadki" (lub tylko pojedyncze się do tego przyznają) i przekonałem się też, że część moich zaburzeń nie jest rozumiana

Chyba tu się mieszają 2 rzeczy, na początku bardziej o akceptacji, a teraz: o naukowym rozumieniu. Od ludzi wokół można oczekiwać bardziej akceptacji, naukowego rozumienia to i np. popularnych preferencji związanych z seksualnością nie można oczekiwać, bo że popularne to nie znaczy że są jakieś super proste w wyjaśnieniu genezy, zresztą ktoś może mieć popularną preferencję a żadne z wyjaśnień genezy nie pasuje. Pytanie czy komuś to potrzebne i do czego. Nawet na terapii tak naprawdę zwykle nie są potrzebne takie rozkminki żeby wiedzieć co skąd, bardziej uczucia się rozkminia, typu co to dla Ciebie oznacza, że taką preferencję masz tylko Ty, albo 10, 100, 1000 osób na świecie. Z jakiegoś powodu zakładasz że wpływa to na Twoją wartość, albo zakładasz brak akceptacji. Mi brzmi to dość skomplikowanie, ale można sobie wyobrazić dziwniejsze rzeczy, a pod względem możliwości zaakceptowania dość neutralnie, wystarczy porównać z próbą akceptacji tego, że kogoś podniecają wyłącznie małe dzieci.

Niepopularność mechanizmu podniecenia seksualnego wpływa moim zdaniem na problem tylko pośrednio przez tytułowe poczucie własnej wartości, a bezpośrednio to pewnie bardziej wpływać może na ile dany mechanizm dominuje w uzyskiwaniu podniecenia (np. czy kobiety w oderwaniu od atakującego je stwora mogą Cię podniecać czy nie).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
33 minuty temu, rupert napisał:

naukowego rozumienia to i np. popularnych preferencji związanych z seksualnością nie można oczekiwać, bo że popularne to nie znaczy że są jakieś super proste w wyjaśnieniu genezy, zresztą ktoś może mieć popularną preferencję a żadne z wyjaśnień genezy nie pasuje

Popularne preferencje są rozumiane naukowo (przynajmniej częściowo). A mocno aktywne libido nakierowane na posłannictwo i żal, zamiast na uprawianie seksu nie jest rozumiane naukowo, nawet częściowo. To nawet absurdalnie brzmi, mocno aktywny popęd seksualny ani trochę nie nakierowany na uprawianie seksu. Brak naukowego wyjaśnienia wpływa na to, jak się czuję, bo naukowe wyjaśnienie jest dla mnie ważne.

47 minut temu, rupert napisał:

(np. czy kobiety w oderwaniu od atakującego je stwora mogą Cię podniecać czy nie).

Kobieta bez atakującego bytu bądź czynnika nadprzyrodzonego lub sci-fi nie powoduje erekcji, (chyba, że została zaatakowana w przeszłości i cały zmaga się czas zmaga się z przewlekłą psychiczną traumą bądź innymi konsekwencjami tego ataku). No i ten byt lub czynnik musi atakować kobietę wbrew jej woli i kobieta musi być przerażona. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×