Skocz do zawartości
Nerwica.com

Problem w malżeństwie


Rekomendowane odpowiedzi

Witam, pisze ponieważ jestem rozdarta wewnętrznie... Nie wiem co mam robić. Jestem z facetem już 6 lat, w tym rok po ślubie, spodziewamy sie dziecka - obecnie 18 tydzień ciąży. Od ponad tygodnia nie mieszkamy razem, wyprowadziłam sie do rodziców. Nie zniosłam dłużej terroru psychicznego. Mieszkamy z dziadkami męża, ponieważ oni przepisali mu gospodarkę. Jesteś w jakiś sposób z nimi związani. Od pół roku nie było miesiąca abyśmy sie nie kłócili. Miałam tego dosyć. Za każdym razem stawiałam warunek, albo sie budujemy i idziemy na swoje, albo odchodzę. Niby ok, zgadzał sie na budowę, ale po kilku dniach, po rozmowie z babka zmieniał zdanie. Do naszego małżeństwa ciagle wtrąca sie rodzina męża. Jest jest w nich wpatrzony jak w obrazek, liczy sie tylko z ich zdaniem a mnie od jakiegoś czasu traktuje gorzej. Czuje sie w jakiś sposób zdradzona emocjonalnie. Za każdym razem, gdy sie kłóciliśmy wszyscy o wszystkim musieli wiedzieć i to oni mu doradzali za każdym razem co ma zrobić. On nie potrafi odciąć od nich pępowiny, chyba nie dorósł do małżeństwa. Teraz jak sie wyprowadziłam od tygodnia sie nie odzywał. Po tygodniu przyjechał i zaczął mi stawiać swoje warunki. Oczywiście nie zgodziłam sie tam wrócić. Do mojego ojca zaczął wytykać, ze ile oni dali nam na nowa drogę życia, ile ja zarobiłam, ze oczekuje domu. Mąż jest strasznie nastawiany przeciwko mnie przez swoją rodzine. Dodam jeszcze, ze z NASZYCH pieniędzy co miesiąc dziadki dostają kilka tysiecy, bo niby im sie należy, Nie liczy sie nic co ja powiem. Nie liczą sie moje potrzeby. Nie wiem co mam robić. Już kilka razy go prosiłam, błagałam żeby sie zmienił, wracałam tam. Ale teraz po tym wszystkim postawiłam na swoim i tam nie wroce, nie dam si poniżać. Kocham go ogromnie i nie wiem, czy wyobrażam sobie moje zycie bez niego. Moze powinnam dać mu trochę czasu? Żeby sam zasteskil? Aaaaa jeszcze do mojej mamy powiedział, ze po tym wszystkim jego miłość do mnie wygasa, ze on za mną ni tęskni. Proszę o jakieś rady.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem co mam zrobić mąż ciagle czeka na mój ruch, kolejny raz. Nie chce sie poddać, ale wiem ze długo tak nie wytrzymam. On nawet nie jest w stanie w tej samej miejscowości wynająć mieszkania , chociaż na chwile, żeby to wszystko sie uspokoiło, te relacje sie poprawiły. Ja wiem jedno, nie wroce do tego domu kolejny raz. Rozmowy nic nie pomagają. On jest pod ciągłym wpływem rodziny

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Maskowali się?". A w jakim, Twoim zdaniem celu?

Niestety wtrącanie się rodziny do życia małżeńskiego nie jest niczym dobrym ale często spotykanym. Ważna jest tu postawa małżonków - powinni się wzajemnie wspierać i trzymać wspólny front. Jeśli tak nie jest, robi się nieciekawie. Twój mąż trzyma stronę rodziny, ale czy to są jakieś szkodliwe dla Ciebie decyzje? Czy to, że chce zostać na gospodarce dziadków, zamiast się budować jest dla Ciebie takie straszne? Co Cię tak bardzo poniża w tej sytuacji?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie chce tam zostać, ponieważ źle sie czuje w tamtym domu. Jakby nie patrzeć są to dla mnie obcy ludzie. Tak maż podejmuje ważne decyzje poza moimi plecami, np. Zakup pola. Nie liczy sie z moim zdaniem, bo uważa ze ja nic nie wniosłam do naszego małżeństwa i nie mam nic do powiedzenia w tej sprawie :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Największym moim wrogiem jest babka. Nie trawi mnie ta kobieta. Ciagle co ja zrobię to jest źle. Nie potrafi mi tego powiedzieć w oczy, tylko gada za plecami. Nie trawie tej kobiety, tak mi zaszła za skore. Ja nie każe mu sie budować 100 km dalej tylko na tym samym podwórku, wiec nie wiem z czym on ma taki problem. Dodam jeszcze, ze ten dom jest ruina i nie jest na niego , trzeba tam wsadzić grube tysiące na remonty, a to i tak nigdy nie bedzie nasze, tylko 3 ciotek - córek dziadków

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozumiem, że nie jesteś wstanie żyć w zgodzie z dziadkami i nie chcesz tam wracać. Jakie więc widzisz rozwiązanie tej sytuacji?

Możesz dać mężowi czas "na przemyślenia", ale czego tak naprawdę oczekujesz od niego, skoro nie zamierzasz wrócić? Domu nie zbuduje w 2 tyg.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie chce tam zostać, ponieważ źle sie czuje w tamtym domu. Jakby nie patrzeć są to dla mnie obcy ludzie. Tak maż podejmuje ważne decyzje poza moimi plecami, np. Zakup pola. Nie liczy sie z moim zdaniem, bo uważa ze ja nic nie wniosłam do naszego małżeństwa i nie mam nic do powiedzenia w tej sprawie :/

czekolada123, na Twoim miejscu olałbym takiego buraka. Przykro to stwierdzać, ale nie dość, że mężuś jest maminsynkiem pod toksycznym wpływem starych, to jeszcze nie szanuje swojej kobiety. Obecnie wygląda mi na osobę niereformowalną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moze nie odpisałam tego tak dokładnie. Ale to co tam przeżyłam to horror. Nie chce tam wracać, ale jednocześnie chciałabym jakoś ratować to malzenstwo. Jakby nie patrzeć ciagle mi na nim zależy :( moze czas tutaj coś zmieni. Moze jak on zobaczy, ze sie nie odzywam to w końcu zmięknie, pójdzie na kompromisy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moze nie odpisałam tego tak dokładnie. Ale to co tam przeżyłam to horror. Nie chce tam wracać, ale jednocześnie chciałabym jakoś ratować to malzenstwo. Jakby nie patrzeć ciagle mi na nim zależy :( moze czas tutaj coś zmieni. Moze jak on zobaczy, ze sie nie odzywam to w końcu zmięknie, pójdzie na kompromisy

Może... ale jest mało prawdopodobne by zmienił sposób myślenia, który doprowadził do stanu obecnego.

Może stwierdzić, że zależy mu na dziecku i próbować negocjacji.

Szanse są wyłącznie wówczas, gdy zgodzi się na Twoje warunki (są bardzo sensowne) i wdroży je bezzwłocznie.

Wówczas jest jakaś szansa, ale to mało realny scenariusz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Proponowałam mu nawet terapie małżeńska... Nic mi na to nie odpowiedział. On czeka kolejny raz na mój ruch, czeka aż znowu nie wytrzymam i przyjadę go przepraszać... Tak sie nauczył... Myśle, ze cieżko bedzie go odzwyczaić. Dodam jeszcze, ze on jest okropnie uparty i zawzięty. On chce mi pokazać co stracilam.

Wiem, nie mogę kolejny raz dać sobą manipulować... Tylko co robić w takiej sytuacji... To milczenie trwa już drugi tydzień... Cieżko mi jest

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Proponowałam mu nawet terapie małżeńska... Nic mi na to nie odpowiedział. On czeka kolejny raz na mój ruch, czeka aż znowu nie wytrzymam i przyjadę go przepraszać... Tak sie nauczył... Myśle, ze cieżko bedzie go odzwyczaić. Dodam jeszcze, ze on jest okropnie uparty i zawzięty. On chce mi pokazać co stracilam.

Wiem, nie mogę kolejny raz dać sobą manipulować... Tylko co robić w takiej sytuacji... To milczenie trwa już drugi tydzień... Cieżko mi jest

 

Co straciłaś skoro i tak przy podejmowaniu decyzji byłaś pomijana ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Proponowałam mu nawet terapie małżeńska... Nic mi na to nie odpowiedział. On czeka kolejny raz na mój ruch, czeka aż znowu nie wytrzymam i przyjadę go przepraszać... Tak sie nauczył... Myśle, ze cieżko bedzie go odzwyczaić. Dodam jeszcze, ze on jest okropnie uparty i zawzięty. On chce mi pokazać co stracilam.

Wiem, nie mogę kolejny raz dać sobą manipulować... Tylko co robić w takiej sytuacji... To milczenie trwa już drugi tydzień... Cieżko mi jest

Przygotuj kompletny formalny pozew o rozwód.

Skopiuj i wyślij mu kopię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmm. Moze powinnam dać mu jeszcze trochę czasu? Moze sie chłopak opamięta. :( sama nie wiem.

Moze wyznacza sobie np. Jeszcze miesiąc czekania, jak sie nie odezwie to wtedy zacznę coś działać, żeby uporządkować swoje zycie.

W maju mam wizytę u lekarza, ciekawe czy przyjedzie na usg... A moze wtedy go ruszy sumienie jak zobaczy dziecko...

Jak myślicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Będziesz miała problem " z mamisynkiem " i nie zrobisz nic dopóki nie zacznie ciebie brać poważnie i zważać na twoje zdanie inaczej w tym układzie będziesz kurą domową bez prawa głosu. Nie ma sensu czekać i się łudzić i dawać kolejne szanse . Napisz ten pozew i daj mu go przeczytać. Wtedy zobaczysz czy coś z tego będzie czy po prostu go złożysz. Ja też się łudziłem dawałem kolejne szanse i co .Ona miała to w d... a ja tylko wykańczałem się psychicznie łudząc się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem nie powinnaś ulegać presji, że teraz Twój ruch. Uważam, że przeciwnie. Określiłaś jasno swoje oczekiwania i mąż może je sobie wziąć do serca lub nie. Dobrze jakbyś się odcięła od całej sytuacji, zajęła sobą. Dobrze że jesteś u rodziców. Stres tylko szkodzi Tobie i dziecku. Nic nie musisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czekolada123, czas mozesz mu dac, ale on i tak bedzie ciagnał na swoja strone. Jak facet gada ze do małzenstwa nic nie wniosałas i takie tam to juz jest zle, bo to brak szacunku i ponizanie. Wiedział jak brał z Toba slub ze nic nie masz, było szukac krolowej z hektarami. Wspolczuje, jeszcze teraz musisz sie z nim użerac w ciazy. Pozostaje czekac na jego decyzje, ale sie nie odzywaj, jak kocha to wroci, jak nie to znaczy ze jestescie mu obojetni i Ty i dziecko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×