Skocz do zawartości
Nerwica.com

Zdrada?


barber1

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich jestem nowy, proszę o wyrozumiałość.

 

Jestem od 18 lat w małżeństwie, mamy 16 letniego syna. Dotychczas z żoną uchodziliśmy za szczęśliwe małżeństwo, sami też tak się zapewnialiśmy. Oboje pracujemy. Zawsze starałem się na miarę moich skromnych możliwości uszczęśliwiać żonę. Codzienność jak wszędzie bywa, raz lepsza raz gorsza. Mój problem polega na tym, iż żona - jak teraz twierdzi - na kursie prawa jazdy zauroczyła się instruktorem. Schudła znacznie i doprowadziła swoją figurę niemal do ideału, choć zabierała się do tego od lat. (nigdy nie była grubasem) Pisała z nim prawie miłosne sms, pod moją obecność, aż wkońcu spotkała się z nim, oszukując, że spotyka się z koleżanką, zapewnia mnie, że nie doszło do seksu. Zorientowałem się i przerwałem tę sytuację, ale kto wie do czego z czasem mogło dojść? Teraz twierdzi, iż było to spontaniczne zauroczenie, że nic nie planowała. Kocham ją nadal, choć szarpią mną wątpliwości. Niewiem jak sobie z tym poradzić, zawsze byłem szczery wobec żony i byłem przekonany, że ona wobec mnie też. Myliłem się...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj na forum Barber1

 

Nie wiem, czy pytając "jak sobie z tym poradzić", chcesz ratować małżeństwo i pytasz jak postąpić, by taka sytuacja się nie powtórzyła, czy też pytasz jak sam masz się uporać z tym, co sam czujesz.

Trudno zgadywać co było przyczyną zdrady Twojej żony. W każdym razie jeśli chcesz ratować małżeństwo i chcesz zapobiec takim sytuacjom w przyszłości, to warto ustalić co było tego przyczyną (czego jej brakowało w małżeństwie).

Natomiast jeśli pytasz jak Ty masz sobie z tym poradzić, to o ile wiem pewną częściową ulgę zdradzonemu mężowi przynosi wyznaczenie swoistej "pokuty" dla zdradzającej kobiety. Pokuty, która jest dotkliwa dla kobiety, ale nie poniżająca ! Chodzi tu np. o to, by żona własnoręcznie zniszczyła to wszystko, co "pomogło" jej w zdradzie (np. sukienka, którą założyła na spotkanie z tym facetem, lub obcięcie włosów, jeśli fryzura jej "pomogła" w podniesieniu atrakcyjności).

To oczywiście od Ciebie będzie zależało jak (i czy wogóle) to miałoby wyglądać w przypadku Twojej żony. I czy akurat to mogłoby przynieść pewną ulgę Tobie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Własnoręczne niszczenie rzeczy na oczach usatysfakcjonowanego małżona albo obcinanie włosów to ma byc Twoim zdaniem nie poniżające?

Co poniżającego ma być w przyznaniu się do błędu i jednoczesnym symbolicznym odcięciu się od tego błędu ?

Skoro już to zrobiło, to zeby przynajmniej nie miało satysfakcji?

Jak rozumiem, usprawiedliłabyś wszystkie działania człowieka, dzięki którym zdąża do "satysfakcji" ? Nie ważne czy to zdrada, czy nie - ważne, że w hołdzie dla własnego ja osiągnie swój hedonistyczny cel ! A to czy "po trupach", czy nie, to detal, którym mnie warto się zajmować. Ta egoistyczna idea jest lepsza ?

Odnosząc się do Twojej analogii z chłopczykiem i cukierkiem, to w trosce o jego "satysfakcję " dałabyś mu drugiego cukierka i przykazała "żeby to był ostatni raz" ?

Będzie chciała zdradzić, to zdradzi

Oczywiście, przecież da się to usprawiedliwić dążeniem do "satysfakcji".

A wszystko inne, co mogłoby odstręczać osobę zdradzającą od zdradzania jest "beee".

Wogóle może najlepiej w trosce o tą satysfakcję udawać, że nic się nie stało ? A może zgodnie z tą ideą zdradzony ma "w odwecie" również zdradzić ????

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć barber1. Miło Cię poznać.

 

Przykro mi z powodu Twoje sytuacji. Napisałeś:

Niewiem jak sobie z tym poradzić,zawsze byłem szczery wobec żonyi byłem przekonany że ona wobec mnie też.Myliłem się...

Polecam nadal być szczerym i wymagać tego od żony. Ona jest Ci winna teraz dużo szczerości... Dopisuję się do Poliny.

Pozdrawiam cieplutko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za to że pochyliliście się nad moim problemem.Postanowiłem zawalczyć o moją żonę,jest tego warta.Wiele sobie wyjaśniliśmy,choć "czarne myśli"nachodzą mnie co jakiś czas.Myślę że teraz wiele zależy od nie ,od jej szczerości i otwarcia się na mnie.Ja muszę się w nią bardziej wsłuchiwać .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

barber1 przyznała się powiedziała jak było pewnie, że nie w tym rzecz aby pogłaskać ją po głowie, jest warta aby walczyć o nią i ratować małżeństwo? to walcz!!! jeśli obje będziecie chcieli może okazać się że taka próba mocniej jeszcze scementuje Wasz związek, warto też wyciągnąć wnioski z tej przykrej lekcji czemu doszło do tego ??? coś było jednak nie tak nic nie dzieje się bez przyczyny!!! Długie i szczere rozmowy potrafią zdziałać cuda!!! życzę Wam wszystkiego dobrego!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście że coś było nie tak.Zawsze mogłem być lepszy,ale chocby ostatni rok,kiedy nasz syn kończył gimnazjum,był prawie dla naszej rodziny krytyczny.Wagarował,kiepsko się uczył(wyjątkowy rok nauki),do tego problemy pierwszej miłości,słowem-nastolatek.Ja zawsze angażowałem się w niego na maksa.Może to też był błąd?Żona zawsze stała obok mnie ,zawsze mogliśmy na siebie liczyć.I naprawdę wyglądało że bardzo mnie kocha,rozumie.Twierdzi że instruktorem się zauroczyła,co to znaczy -niewiem,jednak podjęła ogromne ryzyko,dla niego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

w moim mniemaniu zauroczenie to chwilowa fascynacja, która bądź przerodzi się w dłużysz/trwały związek bądź równie szybko jak się pojawiła minie ;) pojawił się na horyzoncie facet w typie żony miał sporo czasu prawił komplementy i takie tam dyrdymały a ona się zauroczyła i już w tym nie ma żadnej głębszej filozofii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

historia ale czasami zostawia za sobą smrodek. byłam w podobnej sytuacji jednak to ja byłam tą która dowiedziała się że jej mąż się zauroczył. Było to dobre 4 lata temu, zostaliśmy razem ale do dnia dzisiejszego nie czuję się w 100% bezpiecznie; od czasu do czasu węszę teorię spisku. Te 4 lata temu niestety nie dawałam rady trafiłam do psychologa i psychiatry i niestety w tym roku wylądowałam w szpitalu psychiatrycznym.... hmmmmmm teraz biorę leki pomaga psychoterapia mąż próbuje mi pomóc ale "smrodek pozostał i nie daje się sprać" pozdrawiam i mam nadzieję że ułożycie sobie życie. Z drugiej strony to to że od 4 lat jestem podejrzliwa to chyba nie do końca prawda- ja jestem podejrzliwa chyba od urodzenia w stosunku do wszystkiego i wszystkich ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×