Skocz do zawartości
Nerwica.com

kiedy jakis problem staje sie mysla natretna...:(


jaaa

Rekomendowane odpowiedzi

i wciaz trwa i trwa ,mam mysi natretne w zwiazku z czyms co zaszlo ,albo zadaje sobie pytania na ktore odpowiedzi nie ma albo sa malo istotne i szukam odpwiedzi byle by mysl odeszla i tak ciagle juz mysle sobie ze oszalalam jak to wyleczyc by miec spokoj juz z takimi myslami?:((((

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

...wydaje mi się, że zbyt dżo uwagi poświęcasz tym problemom - może pomogłoby odwrócenie uwagi od tych myśli czymś innym, np. skupieniu się nad pracą nad wiarą we własne siły, nad docenieniem własnej wartości...

wiem, że łatwo mówić - i trudno określić, od czego zacząć - ale może właśnie od analizy tego, co faktucznie się udało... od obudzenia w sobie przekonania, że to, co już w życiu osiągnęłaś, choć z pozoru może Ci się wydawać może maleńkie - jak się temu przyjrzeć jest naprawdę wielkie

- mówię tak, bo też miałam podobne problemy i właśnie było to mocno związane z brakiem wiary i poczucia wartości - nie potrafiłam poprostu docenić ani trochę tego, co robiłam - cały czas się jeszcze uczę wiary w siebie - wciąż jest dość słaba, ale myśli tego typu jak Twoje już się pozbyłam - wracają tylko czasami jak echo - ale są już na tyle słabe, że mi nie zagrażają...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uważam że w leczeniu natręctw podstawa to leki, poźniej dopiero, kiedy te myśli przycichną mozna spróbowac psychoterapii.

Nie ma co się dłuzej męczyc z tą chorobą, ponieważ jedno natręctweo pociąga za sobą drugie( czyli jedno znika pojawia sie nastepne) i w końcu każda mysl staje się ciągle powtarzalną i niemiła dla nas.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dzieki - lekow na NN jeszcze nie bralam sama sobie staramz nimi radzc choc byl taki jeden dzien ze myslalam ze wyjde z siebie to wtedy chyba lek jakis by sie przydal mi :roll:

 

no wlasnie sie to zaczelo od czego co bylo dla mnie wazne- uslyszalam niemile slowa od kogos kogo bardzo lubilam ,a nie spodziewalam sie tego po tej osobie ,nie mialam okazji powiedziec jej tego jak ja to odczulam bo przestalysmy ze soba gadac i mysli narastaly i narastaly ,przerobilam juz wszystkie chyba z mozlowych ,nawet byly te zle i przerazajace a potem znow dotyczace tej samej sprawy

 

nawet takie glupie mysli natretne mam( mialam po od 3 dni spokoj nareszcie:)) oby tak dalej czy jakbym ja pierwsza do tej osoby reki nie wyciagnela to czy ta osoba by wkoncu wyciagnela do mnie pierwsza ,i odpowiedam sobie sama ze pewnie nie ,innym razem ze pewnie tak ,potem ze tego to ona sama nawet o tym moze nie wiedziec ,natretne mysli wokol niby calkiem ciekawych dylematow ale nie az tak istotnych by one przeciez nam siedzialy w glowie :(

 

mysle ze faktycznie to wzielo sie wszystko od tej niskiej wartosci mojej i nerwowowosci zbytniej:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moje mysli są natretne. A natrętcwa związane tylko z problemami, kłopotami, śmiercią czy brakiem bliskich. Nie byłam w stanie sobie z tym sama poradzić, potrafiłam przez 3-4 tygodnie wymyslac czarny scenariusz do moich problemów. Spowodowało to, ze przestałam spac, przestałam jesc, trzesłam się cała, serce waliło, zwracałam itd, itp. Moj męzczyzna zaprowadził mnie do psychiatry. Dostałam leki i jest lepiej. Czego i Tobie zycze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie no ja czarnych scenariuszy to nie wymyslam mam tylko pojedyncze natretne mysli albo zle skojarzenia ,wogole to jest lepiej a jedyna natretna mysl ktora czasem wraca to jak ja moglam miec takie zle skojarzenie do osoby zywej :?

 

no ale tlumacze sobie jak mi tu ludzie z forum mowili juz zeby nie utozsamiac mysli z zywywimi osobami wiec staram sie,ale jesli bedzie gorzej to napewno bede brac leki ,oby nie musialo byc ,i tak juz to dlugo trwalo ,duzo za dlugo :roll: no ale sama sobie na szczescie radze jakos

 

czy ktos kto wyleczyl NM moze mi powiedziec czy po jakism czasie wogole nie pamieta sie juz tych natrernych mysli ktore sie mialo( przykladow) ?jak leki dzialaja czy one powoduje ze natretne mysli nie powstaja wogole?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

już rok biorę leki, muszę przyznać że przez ten rok zrobiłam duże postępy - myśli są cały czas i tego chyba nie zmienię, ale intenswność ich zmieniła się tak po 3 miesiącach brania leków (i po psychoterapii) teraz mogę normalnie żyć i nawet z dystansem podchodzić do tego co wymyślam, bo wiem że to ta paskudna NN...

 

ostatnio zaczęłam odstawiać leki, powoli, uważnie... i co? i myślałam że jestem na to gotowa a tu klops... znów mi się jazdy zaczęły, więc nie odstawiam leków i pewnie gdzieś za tydzień wrócę do równowagi, bo już jest lepiej, ale nie tak fajnie jak jeszcze 2 tyg temu...

 

eh ciężka sprawa... ciekawa jestem czy kiedyś zupełnie się wyleczę...

 

pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja calkowicie sobie umiem poradzic z myslami /wyobrazeniami tymi ktore sama tworze( tezle itd) ,gorzej z mysla jest z realnego swiata czyli cos co sie wydarzylo- obsesja czy komus cos powiedziec wtedy sie uwolnie od mysli i mimo ze tej osobie tego nie powiem bo i tak o tym mysle TOTALNY BEZSENS :roll: leki biore od jakis 3 tygodni jest lepiej ale chcialabym ich calkiem sie pozbyc :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam wszystkich:)

Ja mam od roku natręty, często jest mi bardzo źle, płaczę ale nie biorę leków-poprostu nie chcę. Kazdemu doradzam psychoterapie!!!!!!! Ja chodze już rok i nie powiem że jest idealnie bo są chwile zwątpienia, bezsilności ale po jakimś czasie znów wracam do normalności. Wiem że jest cholernie cięzko. Na początku myślałam że jestm psycholem miejąc takie mysli że komuś albo sobie coś zrobie, Boże jak się bałam. Też miałam bezsenne nocki, nie jadłam ale na szczęście wszystko się unormowało a tak jak piszecie jak pojawi się jakiś problem natręty się kumulują :( i niestety nie wiem jak z tym sobie radzić..... Może Wy coś doradzicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja jak sie jakis pojawil to powiedzialam sobie o nie nie zaczynaj jest jak jest nic nie wymyslaj i tak za kazdym razem jak chcialam juz tworzyc sobie nowe natrety to odwracalam na sile uwage pomoglo z nowym problemem nie swtorzylam nowych mysli ;)

a ja leki biore i pomagaja niedlugo ide na terapie bo wciaz mam sobie natrety odnosnie akcji sprzed uwaga paru miechow chce ich sie pozbyc calkiem by moc bez lekow cieszyc sie zyciem i nie czuc sie jak wariatka :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Masz całkowitą racje trzeba zrobić krok i podjąć się psychoterapii. Na początku może być dziwnie i możesz mieć myśli o zrezygnowaniu z niej ale nie poddawaj się. Słyszałam że częste są takie początki i ze to normalne. Bardzo trudno mi było mówic o moich lękach, wstydziłam się że pomyśli że jestem wariatką :( do dziś się boję i niekiedy mam wątpliwości żeby o tym gadać ale staram się. Jest ciężko ale warto. POLECAM!!!!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi to się wydaje, ze problem wtedy robi się natrętny, kiedy my staramy się z tym bardzo walczyc i o tym nie mysleć i dodatkowo dochodzi strach przed tym, ze w ogóle o tym myślimy...ja tak miałem...ale powiedziałem sobie dość!!!przecież to są wybujałe rzeczy i jakoś narazie się trzymam..jedyną rzeczą, która mnie gnębi to jest lęk, czasami tak wracający, ze poprostu aż mi się żyć odechciewa...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi to się wydaje, ze problem wtedy robi się natrętny, kiedy my staramy się z tym bardzo walczyc i o tym nie mysleć i dodatkowo dochodzi strach przed tym, ze w ogóle o tym myślimy...ja tak miałem...ale powiedziałem sobie dość!!!przecież to są wybujałe rzeczy i jakoś narazie się trzymam..jedyną rzeczą, która mnie gnębi to jest lęk, czasami tak wracający, ze poprostu aż mi się żyć odechciewa...

 

no bo taka jest prawda nie chcemy myslec i sie nakrecamy i jak z tego wyjsc tego nie wiem bledne kolo :? do tego lek ,biore leki wiec jest juz o niebo lepiej ,ale jak zrobic by tak bylo i bez lekow

 

najogrsze sa skojarzenia u mnie zle,kontrastowe i do tego wyrzuy sumienia...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×