Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Przełamywanie lęków

Rekomendowane odpowiedzi

ja mam najgorszy problem z tym, że nie mam absolutnie nikogo żeby ze mną był w naprawdę stresujących sytuacjach.

owszem tak, trzeba "samemu" przełamywać lęki, wychodzić gdzieś itd... ale jednak jak ma się kogoś to jest inaczej...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Choruje na nerwicę lękową i natrętne myśli (co za syf !) do tego połączone z PSTD. U mnie stało sie cos ciekawego po zmniejszeniu Sertagenu z 200 mg na 50 (stopniowo oczywiście). Troche się bałem na początku, że będe miał jakis straszny zjazd. Ale nic takiego sie nie stało. Zeszło ze mnie to ciągłe lekkie przymulenie lekowe. Nwet jak zdarzyła mi sie sytuacja stresowa (jedna z dwóch, które powoduja u mnie nawroty) jakoś poradziłem sobie. Nie od razu i nie było na początku gładko, ale zauważyłem, że do mojej psychiki po tygodniu dotarło, że to tylko jakies niedorzeczne rojenia. Mały sukces. Odzyskałem wtedy jakby grunt pod nogami. To było takie cudowne móc choc na chwilę powiedzieć "zdrowieję". Wróciło nawet libido ;)

 

Niestety zdarzyła się kolejna sytuacja i od 3 dni jestem po m-cu znowu na lekach (150 mg Sertagenu). Tym razem nie dałem rady, powaliło mnie to. Wystąpiły wszystkie objawy, łącznie z derealizacją i depersonalizacją. Nie wiem, czy ktos tez tak ma z Was, ale poranki są najgorsze. Budzisz się z lękiem. Nie masz szans się obronić, bo nerwica juz produkuje cie mysli, których lekko śpiący jeszcze umysł nie potrafi nawet ogarnąć. Czekam na działanie leków, ale mam nadzieję, że następnym razem znowu bedzie lepiej, może za każdym razem juz nie będe skazany na to "coś". Taką mam nadzieje, że że jeszcze wszystko będzie normalnie.

 

Skonfrontowales sie ze swoim lekim i doswiadczyles momentu "luzu" w nerwicy, przekonales sie, ze jestes w stanie kontrolowac lek i zadales sprawe z jego niedorzecznosci a to bardzo duzy sukces...ten moment odzyskiwania gruntu pod nogami zacheca do dalszej pracy nad soba nawet w przypadku gdy po kroku w przod przychodza momenty, ze robimy krok w tyl. Sama doswiadczylam takich momentow wiele i jest to zupelnie normalne w nerwicy, ktora nie tak latwo chce wypuscic nas ze swoich objec. Kryzysy beda sie zdarzac ale nawet wtedy nie pozwol sobie na "przysniecie" w walce, na to aby nerwica zaszla jeszcze dalej. Natretne mysli sa natretne bo objawiaja sie lekiem. Gdyby nie wiazaly sie z lekiem bylaby przyjemne lub obojetne a w zwiazku z tym nie bylaby dokuczliwe. Im wiecej natretnych mysli, tym wiekszy lek- samonapedzajacy sie mechanizm. Leki pomagaja w wyciszeniu niechcianych mysli a tym samym pomniejszaja lek, nie nalezy z nich zbyt szybko rezygnowac. Powodzenia w powrocie do normalnosci :)

 

Minęło prawie pół roku. Od 2 m-cy nie biore leków. Wczoraj miala miejsce dokładnie ta sytuacja, która wywołuje u mnie nawroty :-| .Pisze to chyba jako rodzaj pamiętnika dla samego siebie. Jeśli przynudzam Wam to przepraszam. Kiedy patrzysz na swój wpis sprzed prawie pół roku, to troche daje nadzieję. Widziesz siebie "z wtedy" i porównujesz, co się zmieniło i widzisz przede wszystkim, że poprzednio dałeś radę. Wiem, że nie można się pddawać. Nie poddam sie i tym razem. Wiem, że zajmie to klika dni, tygodni może, ale w końcu będe się z tego śmiał. To ąz dziwne i troche nierealne, ze w takim stanie pojawiają sie takie przebłyski. Jak narazie próbuję:

 

- Racjonalizować mój lek. "To tylko moje samonakręcające przypuszczenia" "Nie jest tak, jak podpowiada mi mój umysł" "Nie masz się czego bać." "To tylko sam strach - reakcja twojego ciała i umysłu, a nie prawdziwe zagrożenie"

 

- Próbuję "poddać swój skarb" żeby nerwica nie miała pożywki. Czasem myślę "Niech to wszystko sie spełni. I co mi nerwico zrobisz ? Jeszcze więcej strachu, kortyzoly, bezsenności ?"

 

- Ignorować te myśli. Akceptowac je i do bólu wmawiac sobie, ze to tylko mysli. Nawet logika im zaprzecza.

 

- Biję się z myślami, czy nie wrócić do leków. Pomagaja zazwyczaj już po tygodniu. Tutaj akurat moje synapsy są świetnie wyćwiczone. Maje też swoje skutki uboczne, jak lekkie przymulenie i zanik libido. Sam nie wiem.

 

Na razie słabo to pomaga, choc nie jestem tak dokumentnie "zmieciony" jak ostatnio (własnie dlatego czytanie swoich poprzednich postów pomaga).

 

Wspiera mnie bardzo moja żona, ale nawet jej nie chce fundować moich "jazd" po raz kolejny. I znowu mam poczucie winy z tego powodu.

 

Wiem, ze pierwsze dni to po prostu powolne wypalanie się tej przesadzonej reakcji strachu i poczucia winy. Moze za jakiś czas tu zajrze, żeby znowu porównać swój stan. To mi pomogło wcześniej. Na razie wiem, że muszę zadbać o siebie synka i żonę. Jakolwiek to dziwnie zabrzmi trzeba zadbać o siebie to głównie regularne posiłki, higiena i sen. Zadbac o rodzinę, to nie fundowac im niepotrzebnego stresu. Choc to choroba i rozumowo wiem, że nie ma ona racji, to powiem dzis tylko jedno: To niesprawiedliwe, że dl niektórych życie przypomina chodzenie po polu minowym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uczęszczasz na jakąś terapię?

 

To niesprawiedliwe, że dl niektórych życie przypomina chodzenie po polu minowym.

 

No to może warto by sie zastanowić, dlaczego są przekonani, że chodzą po polu minowym. Warto zastanowić się, skąd te przypuszczenia się biorą ..dlaczego myślimy w takich kategoriach, co leży u podłoża tych myśli. Samo negowanie może nie wystarczyć, bo uczy reakcji, kwestionuje, ale tak naprawdę nie wpływa na źródło ..nie zmienia źródła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam,

Ja, w takim przypadku często wypijam kawusie lub piwerko. Ewentualnie lurkuję into paranormalne.

Nie polecam hehe ziółka, bo może szkodzić. :tel2:

 

Pozdrawiam, Barakudo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Jak mam przełamać lęk przed mówieniem, skoro mam diagnozę z R47 czyli Specyficzne zaburzenia mowy i języka?

Serio. Przez to nie zdiagnozowali mi depresji i zniszczyli mi życie.

Bo to ciężkie do zrozumienia że ktoś jak mówi to ma ataki paniki, co nie? Bardzo nietypowe.

A zresztą w normalnych warunkach już też zaczynam mieć.

Nie mam już motywacji do niczego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja z kolei bardzo rzadko przełamuje lęki. Z reguły dotyczą podróży i spotykaniem się z nieznanymi osobami, wchodzenie w nowe środowisko itd. Raz jest lepiej, raz gorzej. Np. Przed niektórymi, krótkimi wyjazdami w ogóle się nie denerwuje, czuje się dobrze i pewnie. Przed innymi nie mogę spać w nocy i mam ochotę zrezygnować. Przez ten drugi lęk związany z poznawaniem nowych osób, ciągle mam to samo towarzystwo, a w zasadzie jedną przyjaciółke... Następnym problemem, z którym chciałabym powalczyć jest strach przed pracą. Znalazłam fajną oferte i wydaje mi się, że praca sprawiałaby mi dużo przyjemności :) ale jest ten lęk ( nawet teraz kiedy o tym pisze). Boje się nagłego ataku, tego że nie będę mogła tak po prostu wyjść i wrócić do domu :( Jednocześnie chce pracować, żeby mieć pieniądze na rozpoczęcie terapi. Musiałam się wygadać :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam. Udało mi się przełamać 2 lęki. Jeden dotyczył fobii przed prowadzeniem auta, dlatego zapisałam się i zdałam prawko, auto ułatwia życie! Drugi - lęk w nawiązywaniu kontaktów zmotywował do zawarcia nowych znajomości.

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jestem na etapie przełamywania lęku związanego z przebywaniem w zatłoczonych miejscach. Uczę się robić zakupy w sklepach, gdzie jest dużo ludzi, jeździć komunikacją miejską (chociaż wsiąść do autobusu czy tramwaju w godziny szczytu jeszcze się nie odważę) i brać udział w imprezach masowych. Jeszcze kilka lat mogłam o tym zapomnieć. Teraz stopniowo widzę pozytywne zmiany. Już te miejsca mnie tak panicznie nie przerażają. Mam nadzieję, że za jakiś czas będę mogła zapomnieć o tym problemie, bo do tej pory utrudniał mi on normalne funkcjonowanie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Część wam :tel2:

Mam nadzieje ze wszystko u was ok.

Niech słoneczko święci jak najcieplej.

Niech ogrzeje zamarznięte serduszka.

Pozdreawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja jestem na etapie przełamywania lęku związanego z przebywaniem w zatłoczonych miejscach. Uczę się robić zakupy w sklepach, gdzie jest dużo ludzi, jeździć komunikacją miejską (chociaż wsiąść do autobusu czy tramwaju w godziny szczytu jeszcze się nie odważę) i brać udział w imprezach masowych. Jeszcze kilka lat mogłam o tym zapomnieć. Teraz stopniowo widzę pozytywne zmiany. Już te miejsca mnie tak panicznie nie przerażają. Mam nadzieję, że za jakiś czas będę mogła zapomnieć o tym problemie, bo do tej pory utrudniał mi on normalne funkcjonowanie...

 

Część

Mam nadzieję ze się nie naprzykrzam.

Lubie znane przysłowia.

Odwagi się uczymy jak dziecko uczy się chodzić

Rzymskie przysłowie.

Pozdrawiam ciepło.

:tel2:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Biorę dziennie 2,5 mg Xanaxu. Mam chłopaka i poważny problem, mianowicie kiedy się spotykamy nie mam w ogóle na niego ochoty, nawet na pocałunki z nim, ani na jego dotyk. Czy to wina Xanaxu?? Jeżeli chodzi o wszystkie wyniki hormonów-są w normie.

 

Bardzo proszę o Wasze opinię na ten temat. Jestem załamana z tego powodu, ponieważ mój związek raczej nie przetrwa jak tak dalej będzie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałem ataki lęku i teraz boję się kilku rzeczy: czy uda mi się zaliczyć studia i college, czy będę miał w przyszłości pracę i wreszcie - czy znajdę w końcu druga połówkę bo mam dość tej samotni. Ataki lęku polegały na tym, że bałem sie czegoś, ale nie wiadomo czego. Irracjonalny lęk przed wszystkim.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na razie przełamałem tylko 2 lęki (drugi tylko częściowo) spośród dwudziestu-kilku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czy to wina Xanaxu??

na 99% tak. Ja się trzymam z daleka od takich mocnych mózgoskrętów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Na razie przełamałem tylko 2 lęki (drugi tylko częściowo) spośród dwudziestu-kilku.

 

 

Podzielisz sie z nami,co to za dwa leki?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

I co Ci to da ,że przełamiesz dwa lęki ,jak pojawią się zaraz w to miejsce cztery nowe ? Skupianie się na lęku nie ma sensu,rozwiązania trzeba szukać gdzieś indziej :105:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
I co Ci to da ,że przełamiesz dwa lęki ,jak pojawią się zaraz w to miejsce cztery nowe ? Skupianie się na lęku nie ma sensu,rozwiązania trzeba szukać gdzieś indziej :105:
A przepraszam bardzo. Nowe lęki pojawiają się tylko do pewnego momentu i jak ktoś jest uparty i walczy z tym, co się pojawia, to w końcu wygrywa. Gorsze są moim zdaniem nawroty, bo trzeba się niestety liczyć z tym, że to badziewie lubi wracać...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja swoje lęki przełamuję prawie codziennie w pracy. Aktualnie mam wolne, bo moja praca dotyczy pracy z dziećmi w szkole (nie jestem nauczycielką, pomagam w prowadzeniu zajęć pozalekcyjnych). Dzieci w większości są bardzo szczere, potrafią mówić wprost jesli coś im nie pasuje, no i ja się uczę tego od nich. Uczę się przy nich odpowiedzialności, konsekwencji, jednoczesnie przełamując przed tym lęk. Czasem mam ochotę się schować, bo jest dużo bodźców. No, ale generalnie mam fajną pracę, tylko moje zahamowania i lęki sprawiają, że mam zakrzywiony obraz rzeczywistości, wiele rzeczy przychodzi mi o wiele cieżej niż innym osobom, które wychowały się w kochającym domu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć!

Od kilku lat walczę z nerwicą. Nigdy nie brałam leków. Były momenty lepsze i gorsze, ale nigdy nerwica nie uniemożliwiła mi funkcjonowania w codziennym życiu.

Piszę do Was, bo dzisiaj mnie natchnęło :D

Podeszłam do tej cholery z drugiej strony i zadałam sobie przewrotne pytanie: CO NERWICA MI DAŁA? CO NERWICA MI DAJE?

Odpowiedzcie na te pytania.

Tak szczerze.

Przyznajcie sami przed sobą.

Co ona Wam daje? Co pokazuje?

Zapewniam, że odpowiedzi Was zaskoczą, a odpowiedzi te są moim zdaniem kluczem w pozbyciu się objawów :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pomyślcie o niej jak o swojej przyjaciółce. Przyznaję, to jest trudna przyjaźń, ale prawdziwa przyjaciółka ma odwagę coś nam przekazać :)

I ta cholera mówi :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
CO NERWICA MI DAŁA? CO NERWICA MI DAJE?

Odpowiedzcie na te pytania.

Tak szczerze.

Przyznajcie sami przed sobą.

Co ona Wam daje? Co pokazuje?

Zapewniam, że odpowiedzi Was zaskoczą, a odpowiedzi te są moim zdaniem kluczem w pozbyciu się objawów :)

Strasznie prawdziwe. Również do tego zachęcam, ale jednocześnie ostrzegam, że po odkryciu prawdy, można być w ciężkim szoku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

lalaland, a to ciekawe co piszesz. Znam odpowiedzi na pytania które zadałaś.

 

Interpersonalne kontakty z innymi ludźmi są tutaj wyzwalaczem ( w zależności od przypadku, bo również mogą mieć inne podłoże). A konkretniej? Lęk przed zagrożeniem, które stworzył umysł.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

lalaland, co ona mi mówi? Ujawnia lęk przed cierpieniem a w końcu przed śmiercią...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

lalaland, nerwicowe objawy psychosomatyczne czasami pomagają w uniknięciu pewnych problemów, ale niestety dostarczają również wstydu i cierpienia. Ja np. nie powiedziałbym, że w moim wypadku moje psychogenne zaburzenia ruchowe były całkiem bezużyteczne. Osobiście pozwoliły mi uciec przed czymś, czego się bałem.

Często u żołnierzy na wojnie występowało PMD (psychogennic movement disorder), co miało na celu uniemożliwić im udział w wojnie, aby złagodzić ich lęk przed utratą życia. Ludzie w bardzo trudnej sytuacji życiowej również czasami są "pod ochroną" nerwicy. Doświadczają fugi oraz amnezji dysocjacyjnej, przez co nieświadomie uciekają przed problemami, ponieważ nerwica odbiera im pamięć i nakazuje im ucieczkę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×