Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Przełamywanie lęków

Rekomendowane odpowiedzi

Mogę się pochwalić, że mi się trochęudało. Miałam stwierdzoną nerwicę lękową z zaburzeniami emocjonalnymi. Dochodziło do tego, że bałam się wychodzić na ulicę, bezpiecznie czułam się tylko w domu. Zadnych znajomych oczywiscie nie miałam, kontakt utrzymywalam tylko z najbliższą rodziną. Wiem, że głupio to zabrzmi, ale pokonałam to w sobie., gdy zaczęłam prace zludźmi. A jak skonczyl sie okres szkoły pracować musiałam. Mialam kilk aterapii indywidulanych i grupowych, ktore tez mi pewnie duzo dały. Nie boej sie juz odezwac do ludzi..dalej nie mam przyjaciół i chyba sie odzwyczailam od tego, ale moge w miare normalnie funkcjonowac w spoleczenstwie...no i caly czas nad sob apracuje.. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Z mojego doświadczenia wiem, że długie wykonywanie czynności, które nas stresują i powodują nerwicę, wcale nie pomaga zmniejszyć tego negatywnego uczucia.

 

Ja w pracy muszę rozmawiać, kontaktować się z ludźmi, ustalam jakieś terminy, odwołuję, powoduje to stres bo zwykle nie z mojej winy terminów nie mogę dotrzymać a z tego są nerwy itp. Doświadczanie takich sytuacji wcale nie sprawia, że jestem twardszy a wręcz przeciwnie, jest mi źle i zaczyna się ten niepokojący stan z chęcią ucieczki w chorobę, apatia, autoagresja i chęć zorganizowania sobie czegoś, co wymagałoby pobytu w szpitalu. Szpitali nie znoszę, więc jeszcze to mnie wstrzymuje.

 

Mam tak samo. Gdy wychodzę do ludzi, muszę z nimi nawiązać kontakt i tak codziennie, to wcale nie zmniejsza lęku, nie przyzwyczajam się, nie oswajam się. Tylko z każdym dniem czuję się coraz gorzej, coraz bardziej mam dość i chcę z tym wszystkim skończyć. Praca w domu też wywoływała by u mnie lęki, ale miałabym ich znacznie mniej. Ale nie mam jak się przekwalifikować i znaleźć takie zajęcie. A tylko tak mogłabym mieć trochę spokoju i równowagi, bez ludzi wokół, bez konieczności współpracy z nimi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No u mnie złość i gniew mógłby być zastępstwem ale jak daleko zaszedłbym złoszcząc się i gniewając resztę życia? To raczej nie było by zdrowe.

 

u mnie podobnie. Też złość przegania lęk. Czuję się wtedy jak superman :) Ale z drugiej strony gniew, złość ma negatywny wpływ na organizm. Całe szczęście poza chwilowymi epizodami nie mam w sobie gniewu ani złości :105:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja w pracy muszę rozmawiać, kontaktować się z ludźmi, ustalam jakieś terminy, odwołuję, powoduje to stres bo zwykle nie z mojej winy terminów nie mogę dotrzymać a z tego są nerwy itp. Doświadczanie takich sytuacji wcale nie sprawia, że jestem twardszy a wręcz przeciwnie, jest mi źle i zaczyna się ten niepokojący stan z chęcią ucieczki w chorobę, apatia, autoagresja i chęć zorganizowania sobie czegoś, co wymagałoby pobytu w szpitalu. Szpitali nie znoszę, więc jeszcze to mnie wstrzymuje.

Witaj w klubie... Mam dokładnie tak samo...

Współczuję Ci serdecznie....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja uważam,że niektórych lęków,człowiek nigdy nie przełamie.

 

 

Więc lepiej rozłożyć ręce i czekać na śmierć. :105:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Prawie zawsze czułem lęk gdy jezdziłem autobusem.Nie wiedziałem jak sobie z tym poradzić.Jednak udało się znalezc dobrą metodę.Zamykałem oczy i mówiłem w myślach ,że jestem w bezpiecznym miejscu,nic mi nie grozi a ludzie którzy są obok nie mają zamiarów mnie skrzywdzić i nie myślą o mnie ,a o sprawach ważnych.Dodatkowo wyobrażałem sobie jakieś spokojne piękne miejsce.Często wizualizowałem ,aż do momentu wysiadki.Z czasem mój mózg zrozumiał ,że autobus to nie taka straszna rzecz ;)

 

Ooak wydaje mi się ,że musisz uzmysłowić swój mózg ,że to tak naprawdę strachy na lach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Często wizualizowałem ,aż do momentu wysiadki.Z czasem mój mózg zrozumiał ,że autobus to nie taka straszna rzecz

 

 

przypomniało mi się jak jechałem autobusem do Francji - 26 godzin wizualizacji - niemożliwe , a jednak mozna się wkur-wić jak obok siedzi maruda i pier-doli o wszystkim jakby się amfy nawciągał ,,,a Ty musisz udawac ,że Cię to interesuje ,,,, kuuuuuuur---wa niiieeee :silence:;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak ,to się nie da :) Ja bym powiedział ,że chce się kimnąć lub troche spokoju ,bo mnie głowa boli ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chociaż panicznie się boję podwyższonego pulsu to postanowiłem ze znajomymi wybrać się na paintball, gdzie jak wiadomo bez biegania się nie obejdzie. No cóż udało się bez paniki a nawet było przyjemnie. Jak przestaną mnie boleć nogi (mam zakwasy od biegania) to zaczynam biegać :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja sie panicznie boje raka a nie pojde sie przebadac bo sie boje...strasznie/ i jak to przelamac ten lek?/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Życie z nerwicą to pokonywanie barier. Przełamywanie lęków przez pokonywanie tych barier po kolei. Nie mozna przebić się przez 10 ścian naraz. Najpierw przebija sie pierwszą, potem następne. Metoda malych krokow dobrze sie sprawdza. Pierwszym krokiem jest świadomość, jej osiągnięcie i stanięcie w prawdzie przed samym sobą. Uświadomienie sobie nerwicy. Potem uświadamianie sobie bezsensu tych wszystkich lęków co też osiąga się stopniowo - przez uświadamianie sobie powoli, że w istocie to czego sie boimy nie jest warte tego całego przeżywania, a i sam strach ma wielkie oczy, bo przecież zagrożenie nie jest w istocie takie straszne. Stąd już bardzo blisko do podjęcia decyzji o stawieniu czoła własnemu cierpieniu, o uświadomieniu sobie, że zamiast adorować cierpienie uciekając od problemu lepiej stawić mu czoła. Wystarczy zdewaluować przedmiot lęku jak i sam lęk. Tak w istocie człowiek osiąga uzdrowienie z nerwicy. Niby proste ale trudne ale wiem, ze sie da :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ja sie panicznie boje raka a nie pojde sie przebadac bo sie boje...strasznie/ i jak to przelamac ten lek?/

 

Dawno napisalas ale odpisze.

Nerwice wg mnie trzeba rozlozyc na czynniki pierwsze.

Popierwsze dla Ciebie " skarb" to zdrowie a zagrozenie to wynik badania. Boisz sie przebadac bo boisz sie, ze jestes chora. To jest nic innego jak lek przed lekiem, musisz sobie uzmyslowic, ze wynik badania to nie tylko zle wiesci a takze dobre tylko nerwica zakrecila Cie w spirale leku. Racjonalizacja lekow to dobra metoda, przekonywanie samego siebie, wewnetrzne przeciwstawianie sie lekowi z czasem pozwola wyplynac na powierzchnie mysli tak oczywiste i racjonalne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Życie z nerwicą to pokonywanie barier. Przełamywanie lęków przez pokonywanie tych barier po kolei. Nie mozna przebić się przez 10 ścian naraz. Najpierw przebija sie pierwszą, potem następne. Metoda malych krokow dobrze sie sprawdza. Pierwszym krokiem jest świadomość, jej osiągnięcie i stanięcie w prawdzie przed samym sobą. Uświadomienie sobie nerwicy. Potem uświadamianie sobie bezsensu tych wszystkich lęków co też osiąga się stopniowo - przez uświadamianie sobie powoli, że w istocie to czego sie boimy nie jest warte tego całego przeżywania, a i sam strach ma wielkie oczy, bo przecież zagrożenie nie jest w istocie takie straszne. Stąd już bardzo blisko do podjęcia decyzji o stawieniu czoła własnemu cierpieniu, o uświadomieniu sobie, że zamiast adorować cierpienie uciekając od problemu lepiej stawić mu czoła. Wystarczy zdewaluować przedmiot lęku jak i sam lęk. Tak w istocie człowiek osiąga uzdrowienie z nerwicy. Niby proste ale trudne ale wiem, ze sie da :)

 

 

To jedna z mądrzejszych rzeczy jakie czytałem na tym forum ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Choruje na nerwicę lękową i natrętne myśli (co za syf !) do tego połączone z PSTD. U mnie stało sie cos ciekawego po zmniejszeniu Sertagenu z 200 mg na 50 (stopniowo oczywiście). Troche się bałem na początku, że będe miał jakis straszny zjazd. Ale nic takiego sie nie stało. Zeszło ze mnie to ciągłe lekkie przymulenie lekowe. Nwet jak zdarzyła mi sie sytuacja stresowa (jedna z dwóch, które powoduja u mnie nawroty) jakoś poradziłem sobie. Nie od razu i nie było na początku gładko, ale zauważyłem, że do mojej psychiki po tygodniu dotarło, że to tylko jakies niedorzeczne rojenia. Mały sukces. Odzyskałem wtedy jakby grunt pod nogami. To było takie cudowne móc choc na chwilę powiedzieć "zdrowieję". Wróciło nawet libido ;)

 

Niestety zdarzyła się kolejna sytuacja i od 3 dni jestem po m-cu znowu na lekach (150 mg Sertagenu). Tym razem nie dałem rady, powaliło mnie to. Wystąpiły wszystkie objawy, łącznie z derealizacją i depersonalizacją. Nie wiem, czy ktos tez tak ma z Was, ale poranki są najgorsze. Budzisz się z lękiem. Nie masz szans się obronić, bo nerwica juz produkuje cie mysli, których lekko śpiący jeszcze umysł nie potrafi nawet ogarnąć. Czekam na działanie leków, ale mam nadzieję, że następnym razem znowu bedzie lepiej, może za każdym razem juz nie będe skazany na to "coś". Taką mam nadzieje, że że jeszcze wszystko będzie normalnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Choruje na nerwicę lękową i natrętne myśli (co za syf !) do tego połączone z PSTD. U mnie stało sie cos ciekawego po zmniejszeniu Sertagenu z 200 mg na 50 (stopniowo oczywiście). Troche się bałem na początku, że będe miał jakis straszny zjazd. Ale nic takiego sie nie stało. Zeszło ze mnie to ciągłe lekkie przymulenie lekowe. Nwet jak zdarzyła mi sie sytuacja stresowa (jedna z dwóch, które powoduja u mnie nawroty) jakoś poradziłem sobie. Nie od razu i nie było na początku gładko, ale zauważyłem, że do mojej psychiki po tygodniu dotarło, że to tylko jakies niedorzeczne rojenia. Mały sukces. Odzyskałem wtedy jakby grunt pod nogami. To było takie cudowne móc choc na chwilę powiedzieć "zdrowieję". Wróciło nawet libido ;)

 

Niestety zdarzyła się kolejna sytuacja i od 3 dni jestem po m-cu znowu na lekach (150 mg Sertagenu). Tym razem nie dałem rady, powaliło mnie to. Wystąpiły wszystkie objawy, łącznie z derealizacją i depersonalizacją. Nie wiem, czy ktos tez tak ma z Was, ale poranki są najgorsze. Budzisz się z lękiem. Nie masz szans się obronić, bo nerwica juz produkuje cie mysli, których lekko śpiący jeszcze umysł nie potrafi nawet ogarnąć. Czekam na działanie leków, ale mam nadzieję, że następnym razem znowu bedzie lepiej, może za każdym razem juz nie będe skazany na to "coś". Taką mam nadzieje, że że jeszcze wszystko będzie normalnie.

 

Skonfrontowales sie ze swoim lekim i doswiadczyles momentu "luzu" w nerwicy, przekonales sie, ze jestes w stanie kontrolowac lek i zadales sprawe z jego niedorzecznosci a to bardzo duzy sukces...ten moment odzyskiwania gruntu pod nogami zacheca do dalszej pracy nad soba nawet w przypadku gdy po kroku w przod przychodza momenty, ze robimy krok w tyl. Sama doswiadczylam takich momentow wiele i jest to zupelnie normalne w nerwicy, ktora nie tak latwo chce wypuscic nas ze swoich objec. Kryzysy beda sie zdarzac ale nawet wtedy nie pozwol sobie na "przysniecie" w walce, na to aby nerwica zaszla jeszcze dalej. Natretne mysli sa natretne bo objawiaja sie lekiem. Gdyby nie wiazaly sie z lekiem bylaby przyjemne lub obojetne a w zwiazku z tym nie bylaby dokuczliwe. Im wiecej natretnych mysli, tym wiekszy lek- samonapedzajacy sie mechanizm. Leki pomagaja w wyciszeniu niechcianych mysli a tym samym pomniejszaja lek, nie nalezy z nich zbyt szybko rezygnowac. Powodzenia w powrocie do normalnosci :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przez swoje lęki przestałam praktycznie wychodzić z domu, na początku sama potem już nawet żadne towarzystwo nie pomagało. Zaczęłam brać leki i niestety nie ozdrowiałam magicznie, zakładałam buty i automatycznie dostawałam zawrotów głowy ,oblewał mnie zimny pot i cała się trzęsłam, oczywiście w takim stanie jakiekolwiek wyjście było wykluczone ;) . W końcu zmuszona sytuacją powoli zaczęłam się przełamywać, początki były tragiczne, czułam się jakbym w ogóle nie miała panowania nad swoim ciałem, ale z każdym następnym razem było coraz lepiej. Dzisiaj, chociaż bardzo sporadycznie zdarzają mi się napady lęku, mogę normalnie funkcjonować i sama sobie jestem wdzięczna, że przetrwałam tamten okres.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No ja też wychodzę bo muszę. Mam 2 dzieci, chodzą do szkoły, trzeba zakupy zrobić. Jednak mimo to że chodzę, nie siedzę w domu to lęki są. A nawet jest gorzej, bo kiedyś miałam lęk przed wyjściem, musiałam z kimś iść, a w domu czułam się bezpiecznie, a teraz nawet w domu czuję niepokój :(

Już jak się obudzę rano to mam natłok myśli i jestem ciągle niespokojna. Mimo, że biorę lek ( co prawda pół tabletki ) to jeszcze ziołowe tabletki uspokajające , a i tak jest lipa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hejka :)

Jak radzicie sobie z lękiem przed wychodzeniem z domu? ew. w marketach? :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Hejka :)

Jak radzicie sobie z lękiem przed wychodzeniem z domu? ew. w marketach? :)

 

ja chodziłem tam na siłę. Wmawiałem sobie, że przecież nawet jak upadnę to ktoś mi pomoże (podświadomie wiedząc, że to niemożliwe żebym się przewrócił).

Chyba jedyny sposób, próbuj, kilka razy pójdziesz to głowa w końcu zapamięta, że to nie takie straszne. Stanie w kolejce też może wyglądać jak kiedyś, tylko trzeba

się przełamać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oo tak ... stanie w kolejce :) uderzenia gorąca ... duszności :) obawa przed tym ze zaraz się baterie wyładują :) dzięki za cenne informacje ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam,

Chciałem sie podzielic, swoimi sposobami na pokonywanie lekow.

Gdy przychodza negatywne mysli, to staram sb wtedy wkrecac, ze to tylko mysli, ze w wiekszosci przypadkow one sie nie sprawdzaja, i tak bd teraz. Duzo wysilku to wymaga, ale pomaga. Czasami w sumie juz niewiem co jest rzeczywiste, a co wkrecone. Przez to ze pokonuje w ten sposob leki, to i w innych sytuacjach ten mechanizm sie pojawia, tworzenia nowych filtrow rzeczywistosci. W sumie moje zycie polega teraz, na walce z choroba, i manipulowaniem swoimi myslami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witajcie tez walcze z natrectwami myslowymi jednym slowem tragedia raz lepiej raz gorzej a chcialbym na stale sie pozbyc tego syfu u mnie najgorszy lek jest przed skrzywdzeniem kogos nozem biore leki moze w jakims stopniu tlumia to paskudztwo ale lek i tak sie czasamio pojawia chodze na terapie i mam nadzieje ze jakos to unicestwie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×