Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Przełamywanie lęków

Rekomendowane odpowiedzi

Jakie lęki udało Wam sie przełamać? Co zrobiliście, żeby nie dać się nerwicy?

Ja zacznę.

Od x lat mam fobię społeczną. Kiedyś nie byłam w stanie nawet paru minut spędzić z ludźmi. Dlatego między innymi podjęłam pracę....na recepcji ;) Przewija się tutaj dzień w dzień setki ludzi. Najpierw była to prywatna przychodnia i rejestracja, później średni hotel, a teraz potężny ośrodek + badania marketingowe, które wymagają nawiązania kontaktu z "obiektem" badania. Na początku było bardzo ciężko, miewałam ciężkie ataki, ale z czasem było coraz lepiej i teraz, nawet w sytuacjach bardzo mocno stresujących ( np. kiedy gość na mnie wrzeszczy, bo ma zły humor i chce się na kimś wyżyc ) - nie miewam ataków paniki. Pracuję bardzo dużo i dużo czasu spędzam z ludźmi. Może nie jest to coś, co sprawia mi nieopisaną radość, ale nie jest to w tej chwili czymś niewykonalnym. Da się? Da ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Artemizja, super! Ja kiedyś pracowałam w sprzedaży I dużo dzwoniłam I to mi bardzo pomagało przezwycięzyć stres w sytuacjach z ludźmi. Teraz mam inną pracę, nie mam kontaktu z ludźmi bezpośredniego I właśnie mam wrażenie, że to mnie troche uwstecznia...

 

Ja z kolei postanowiłam, że zacznę sie ruszać - do tej pory bałam się szybkiego bicia serca. Jako, że jestem wolontariuszem w schronisku dla zwierząt tak więc w niedzielę jak byłam z psiakami to zaczęłam biegać z nimi - I nic :) lęk zmniejszył mi się bardzo, wręcz cieszę się, że szybciej mi bije serce jak np. wchodzę po schodach, bo to znaczy, że jestem zdrowa :) Jakoś tak ten przypadek w niedzielę pozytywnie mi się w głowie utrwalił I gdzieś poszedł sobie lęk :) Teraz będę się starała pielęgnować to uczucie I je podtrzymywać, czyli dalej się ruszać :)

 

Do tego będąc w niedzielę w schronisku podeszłam I rozmawiałam z innymi osobami, bez żadnego stresu, na luzie. Wczoraj widziałam sie z koleżanką I starałam sie być sobą, nie denerwować się. I właściwie udało się :)

 

Pomału, małymi kroczkami I do przodu :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z mojego doświadczenia wiem, że długie wykonywanie czynności, które nas stresują i powodują nerwicę, wcale nie pomaga zmniejszyć tego negatywnego uczucia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niekoniecznie. Zależy od człowieka. U mnie z czasem było coraz mniej stresu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja w pracy muszę rozmawiać, kontaktować się z ludźmi, ustalam jakieś terminy, odwołuję, powoduje to stres bo zwykle nie z mojej winy terminów nie mogę dotrzymać a z tego są nerwy itp. Doświadczanie takich sytuacji wcale nie sprawia, że jestem twardszy a wręcz przeciwnie, jest mi źle i zaczyna się ten niepokojący stan z chęcią ucieczki w chorobę, apatia, autoagresja i chęć zorganizowania sobie czegoś, co wymagałoby pobytu w szpitalu. Szpitali nie znoszę, więc jeszcze to mnie wstrzymuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja robie muzyke, zawsze bałem się pierwszego koncertu, chyba bardziej niż własnej śmierci. W końcu postawiłem ten krok. Pamietam, że od momentu jak dowiedziałem się o konkretnej dacie stresowałem się tak mocno jakbym za chwile miał tam wyjść. Nie zapomne tego uczucia :D Dzisiaj jak słysze, że gramy koncert to nie mam nawet chwili zawachania i gram gdzie się da. Wiadomo stresik jest zawsze jakiś, ale to nie ten sam stres co przed nieznanym. Ostatnio nawet support przed Tede graliśmy, na oko jakieś 500 osób ;D Da się z tym walczyć. Chociaż nie naprawiło mi to tak jak myślałem, że naprawi mojego poczucia własnej wartości. Gdzie indziej jest pies pogrzebany ;/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zazdroszczę. Robisz to co lubisz, utożsamiasz się z tym. Na pewno to pomaga. Ja od pół roku męczę się w pracy, która co prawda daje nie mało na chleb, ale jak dla mnie koszt za wysoki. Z drugiej strony gdzie ja znajde inna. Nie mam dokąd uciec.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Artemizja, tez sie zmagam z fobia spoleczna i od grudnia zaczelam prace w osrodku w ktorym sa organizowane kursy dla osob bezrobotnych .Jestem w sekretariacie --- sama i tak samo mam stycznosc z duza iloscia osob , poki co jest ciezko bo mam bardzo duzo lękow i czasami mysl zeby zrezygnowac ale mam cichutka nadzieje ze moze z czasem bedzie lepiej? Sama prace lubie.Nie chcialabym sie poddac tak od razu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Musisz być ciągle w gazie, musisz pokonywać swoje lęki na bieżąco, wtedy faktycznie przestaną być takie straszne. Jednak jeżeli zdejmiesz nogę z gazu i zwolnisz to wtedy zobaczysz co się stanie. Całe to szambo powróci i będziesz musiał zmagać się z tym od początku. Tak jakby biochemia naszego mózgu stale powracała do poziomu wyjściowego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mojego sposobu nie polecam nikomu, bo przepłaciłam za to dwutygodniowym detoksem na zadupiu, gdzie zaraziłam się wirusem...

"Pomogły" mi benzo- najpierw pochodne- cloranxen, potem bromazepam, alprazolam, diazepam, tramal (to już chyba ironia) brane przez siedem miesięcy, prawie codziennie (z niewielkimi przerwami na zjazdy), w bardzo różnych ilościach (do 5mg xanaxu dziennie).

Wiem i widzę, że to wraca (nie biorę już miesiąc). "To", czyli nerwica natręctw, kompulsje, "złe" emocje, no i przede wszystkim lęk przed ludźmi (niestety, znowu łapię bezdech w komunikacji miejskiej lub idąc ulicą ściska mnie w klatce piersiowej na myśl, że faceci w pobliżu chcą mnie a. zgwałcić, b. napaść lub c. pobić)

A rozsądny sposób na...?

Jeśli lęk nie jest tak silny, że objawia się w reakcjach fizjologicznych, somatycznych to wystarczy zajęcie, koncentracja na tym, co w danej chwili mamy do zrobienia. Wydaje mi się, że wtedy łatwiej jest zapomnieć o lękliwej myśli. Wyjaśnienie sobie, że owa lękliwa myśl to tylko nasza myśl, która nie jest zgodna z rzeczywistością (bardzo trudne dla mnie, ale do zrobienia i bardzo skuteczne, jeśli szczerze chcesz sobie pomóc).

W innych przypadkach psychoterapia (byłam na czterech, fobia społeczna pozostała).

Ostatnie, a może dla niektórych jako pierwsza opcja- farmakologia. Na prawdę pomaga, ale przy zachowaniu farmakoterapia plus wizyty u psychologa/terapeuty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie zawsze idzie w somatyki i teraz akurat lapia mnie straszne zawroty glowy , mdlosci , kolatania serca , dusznosci , derealka , doslownie czuje jak swiat ucieka mi sprzed oczu .. Chodze na terapie ale jak duzo stresow to niestety tak sie to konczy jak u mnie ... nawrotem.

najgorzej boje sie tej derealki bo czuje sie jakby mnie ktos wyrwal ze swiata w ktorym przebywam i wrzucil na kilka chwil do jakego nieznanego , doslownie przez kilka chwil nie wiem gdzie ejstem .. To jest okropne .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trzymajcie za mnie kciuki. Pojdę dzisiaj na wigilię organizowaną przez moja grupę. Boję się, że się w ogóle nie odezwę. Jeśli dam radę pójść to będzie jakieś małe zwycięstwo z fobią społeczną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś jak już sporo dowiedziałam się o swojej chorobie to pozwalałam żeby lęk mnie ogarnął ale nie zdominował ,jakby krążył wokół mnie a ja na to przyzwalałam ,nie przeciwdziałałam ,byłam wtedy tez na lekach wiec czułam się trochę pewniej w tym towarzystwie lęku. Po prostu wmawiałam sobie że to przejściowe , minie, nie zabije mnie itd. i faktycznie jakoś odeszło.

Trochę inaczej jest jak po długim czasie zapomni się tego uczucia...Mam nawrót lęków po długiej przerwie...2 lata bez leków..mam wrażenie że tym razem

wszystko wróciło spotęgowane, że tak silnie jeszcze lęku nie odczuwałam wcześniej.Stare metody zawodzą czyli wychodzenie do ludzi,sport,spacery ...wycofuję się z życia towarzyskiego ,mam 1,5 roczne dziecko i boje się że nie ogarnę tego lęku.Wiadomo dziecko ma swoje lepsze i gorsze dni a do tego dodac moje lęki. Najchętniej leżałabym pod kołdrą i spała i przetrwała ten czas zanim leki się rozkręcą ale teraz to już nie jest metoda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Musisz być ciągle w gazie, musisz pokonywać swoje lęki na bieżąco, wtedy faktycznie przestaną być takie straszne. Jednak jeżeli zdejmiesz nogę z gazu i zwolnisz to wtedy zobaczysz co się stanie. Całe to szambo powróci i będziesz musiał zmagać się z tym od początku. Tak jakby biochemia naszego mózgu stale powracała do poziomu wyjściowego.

Dokladnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
U mnie zawsze idzie w somatyki i teraz akurat lapia mnie straszne zawroty glowy , mdlosci , kolatania serca , dusznosci , derealka , doslownie czuje jak swiat ucieka mi sprzed oczu .. Chodze na terapie ale jak duzo stresow to niestety tak sie to konczy jak u mnie ... nawrotem.

najgorzej boje sie tej derealki bo czuje sie jakby mnie ktos wyrwal ze swiata w ktorym przebywam i wrzucil na kilka chwil do jakego nieznanego , doslownie przez kilka chwil nie wiem gdzie ejstem .. To jest okropne .

Tak.. nie ma nic gorszego od tego odrealnienia. Oddalabym moje wszystkie pieniadze, w zamian za zabranie tej ,,przyjemnosci,,.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zazdroszczę. Robisz to co lubisz, utożsamiasz się z tym. Na pewno to pomaga. Ja od pół roku męczę się w pracy, która co prawda daje nie mało na chleb, ale jak dla mnie koszt za wysoki. Z drugiej strony gdzie ja znajde inna. Nie mam dokąd uciec.

 

Trochę sytuacja bez wyjscia :( a nie masz czegoś co lubisz robić i mógłbyś się temu bez reszty poświęcić?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Taka ciekawostka, kiedy poczuję złość i gniew lęk automatycznie znika, wzrasta pewność siebie i jestem ożywiony. Oczywiście nie zamierzam leczyć się w ten sposób, bo do czego by to mogło doprowadzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Taka ciekawostka, kiedy poczuję złość i gniew lęk automatycznie znika, wzrasta pewność siebie i jestem ożywiony. Oczywiście nie zamierzam leczyć się w ten sposób, bo do czego by to mogło doprowadzić.

 

Hmmm, ale ponoć lęk może być właśnie zastępstwem złości i gniewu, więc może to nie jest takie bezsensu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No u mnie złość i gniew mógłby być zastępstwem ale jak daleko zaszedłbym złoszcząc się i gniewając resztę życia? To raczej nie było by zdrowe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ala1983, zgadzam sie w pelni , nienawidze derealki i zawsze mimo ze juz wiem co to jest , sie jej boje .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie potrafię zmusić się do brania leków... Za każdym razem jak przymierzam się do wzięcia to mam prawie atak paniki (boje się nawet barc lorafen, hydro, afobam)... Jak wezme to panika gwarantowana... :-|:why:

Przynajmniej sam w jakiś sposób daje sobie radę na studiach :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie potrafię zmusić się do brania leków... Za każdym razem jak przymierzam się do wzięcia to mam prawie atak paniki (boje się nawet barc lorafen, hydro, afobam)... Jak wezme to panika gwarantowana... :-|:why:

Przynajmniej sam w jakiś sposób daje sobie radę na studiach :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak bym się temu bardziej przyjrzeć to codziennie pokonuje swoje lęki wychodząc z domu. Miewam często rzuty lęków poza i w domu. Na szczęście nie są to już ataki paniki :D mimo że raczej nie mailem fobii społecznej to od jakiegoś czasu bardzo nie lubilem wychodzić do ludzi (większe skupiska) bo czułem się nie swojo, otoczony, po prostu źle (może to objawy lęków). Teraz sam nawet chętnie wychodze na miasto, do klubu że znajomymi.

Nad niektórymi lękami muszę jeszcze po pracować ale to z czasem :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×