Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy to co było to prawda czy nie.


monapayne

Rekomendowane odpowiedzi

Mam taki problem, że jakby rozdwajam się na tą czującą i społeczną i tą totalnie wycofaną, co nie jest ok.

Lubię jak mam równowagę i mogę być cichym obserwatorem i sobie żyć. Nawet jak dużo mówię to i tak kontakty są bezpieczne.

Po mojej ostatniej mieszance - paroksetyna i klozapina - zaczęłam brać świat takim jaki jest.

Ale skąd mam wiedzieć, że to prawda.

Po prostu moje intencje zawsze były pokojowe.

Ale teraz nie ma tych intencji z uczuć.

 

I się pojawiają pytania w głowie i 'olśnienia' - o nie, a jeśli wszystko jest ok? Nawet torebka tej pani w spalonych blond włosach. Owoce, warzywa. Wszystko jest dla mnie. Wszystko mi się należy. Słońce jest. Trawa jest. Ok. Brzydkie miasto. Ale ja tego nie czuję. Widzę wszystko jako rzeczy.

 

To sprawka ssri.

 

No, ale aż taka?

 

Do tego cofam się wstecz i 'umiem się bronić' przed dawnym bólem.

 

Ale to nieprawda. Wiem jak to było być silnym naprawdę.

 

I myślę, że nic takiego się nie stało, że mnie zwyzywano albo pobito. Tak bywa. 'Jestem mądrzejsza'.

 

Nieprawda. Wolałabym myśleć jak dawniej.

 

To moja 3-ecia taka pułapka przy odstawianiu lekow. Już to znam. Ale tym razem jestem tak spokojna i mam na wszystko wylane, że chyba serio mogłabym zabić.

 

 

 

______

edit

 

Po prostu po tym leku albo płaczę bezsilnie i tak naiwnie. Emocje są bez sensu. Wszystko jest brzydkie. Jezu, kiedy to minie.

A urojenia chyba się robią i paranoje i ksobność większa. Taka niekontrolowana totalnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie, o to że nic nie czuję i nie jestem w stanie się zachwycić ani nawet nie czuję bólu. Brak mi drogowskazów. I to jest połączone z moimi wierzeniami. Ułożyłam sobie całą siatkę wyobrażenia o swoim życiu. I teraz gdy biorę leki to ona pękła. Dochodzi do tego, że zastanawiam się na co właściwie ja narzekałam. Przecież jest tak jak wszyscy mówią. To wszystko takie proste po lekach. A miłość to robienie sobie dobrze i kółko wzajemnej adoracji, a nie czucie obopólne wspólnych wyższych wierzeń.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

robotnica, pamietaj ze wiara wyklucza wiedzę. moze po prostu jestes znudzona zyciem? wiesz , niektorzy zeby uciec przed weltschmerz zajmują sie hazardem, nalogami i roznymi innymi kombinacjami.

chyba Twój gen wiary jest nienakarmiony. a jesli chcesz partnerskich wspolnych wrazen to zacznij ze swoim facetem uprawiac jogę kundalini.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czemu Ty podchodzisz do wszystkiego bez uczuć?

Gdybym miała hajs to kiedyś bym poszła. Ale to na samą jogę. Nie potrzebuję Kundalini na tym etapie.

 

Wiara nie wyklucza wiedzy. Wiara jest wiedzą, powiedziałabym. Chodzi mi o wiarę duchową. To coś. To coś co trzyma nas przy życiu.

 

Moje partnerskie wspólne duchowe wrażenia to było póście do biedronki. Nadal myślę, że albo mi namieszały leki, albo coś się przestawiło przez nie. Nie pasuje mi to, co się dzieje w moich uczuciach.

 

Straciłam nić połączenia z partnerem.

 

I teraz nie wiem na ile to moja wina, na ile leków a na ile on sam zrezygnował.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×