Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
madeline20

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Rekomendowane odpowiedzi

Myślę, że w pewnym momencie trzeba pójść po pomoc...

 

Ja byłam dziś u psycholożki. Bardzo miła i kompetentna. Uprzedziła, że nie będzie łatwo, ale powinno być dobrze. Tylko najpierw zaleciła podleczenie się lekami i zaczniemy psychoterapię. Powiedziała, że zrobiłam pierwszy krok, a to znaczy że jestem mądra i umiem walczyć o siebie. Mówiła też, że wielu młodych ludzi walczy z tym cholerstwem.

 

Tylko zasmuciła mnie moja mama. Psychiatra dla niej=wariat. Trudno jej to zaakceptować, że chcę sie leczyć.

 

:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

up nie przemuj sie rodzicami , mimo ze bardzo kocham mame to nie potrafie jej wybacyzc tego ze mnie nie rozumie i momentami jestem blisko znienawidzenia jej , lecz zawsze sie opamietuje i nigdy nie wyrzucam z siebie slow zeby potem zalowac . Mnie rodzina niszczy , jest tokstyczna , staram sie od nich odciac psychicznie i musze powiedziec ze mimo ze to jest samolubne to wychodzi mi to na dobre a ja juz mam dosc cierpienia z ich powodu .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam!

 

Choruje na ZOK od trzech lat. Na początku byłam pewna, że ten cały stan jest przejściowy i sama jakoś z tego wyjdę. Jednak rzeczywistość wyglądała inaczej, stałam się istotą nie zdolną do robienia czegokolwiek. Podobnie jak z Pani synem całymi dniami leżałam, nie myłam się, nie wychodziłam z domu tylko cały czas myślałam. Próbowałam w myślach rozgryść wszystkie te obsesje które mnie dopadały i nie dawały mi spokoju. Czasami popadałam w załamanie i krzyczałam sama na siebie, na te myśli itp. Miałam różne głupie myśli, wydawało mi się iż przez te myśli krzywdzę swoich bliskich co właśnie powodowało, że w jakiś sposób stawałam się dla nich agresywna. Tak naprawdę czułam się winna, że mam takie myśłi. Moja mama wtedy obserwując to co się ze mną dzieje próbowała mnie umówić do psychiatry jednak ja się wzbraniałam i ostatecznie nie poszłam.

Jednak przyszedł taki moment, iż czułam się już fatalnie i wiedziałam iż potrzebuje pomocy. Zaczełam chodzić do psychologa i to w jakimś tam stopniu mi pomogło. Jednak były okresy gorsze i lepsze... Za namową psychologa i mając świadomość, że nie chcę w życiu niszczyć tego na czym najbardziej mi zależy, w lekkiej desperacji udałam się do psychiatry. Przepisano mi leki. Przyznam, iż świadomość brania leków mnie załamała, tym bardziej że czułam się po nich otępiała i zobojętniona. Popadłam w depresje - brałam i na to leki. Po paru miesiącach poczułam się lepiej i natychmiast rzuciałam przyjmowanie jakichkolwiek leków. Byłam przeciwniczką leczenia farmakologicznego. Potem przez kolejnych chyba 8 miesięcy chodziłam tylko do psychologa. Zaczeło mi się pogarszać.

Myślę, że trzeba dojrzeć samemu do tego aby podjąć świadome leczenie. W tamtym czasie podjełam leczenie w takim stanie jakby histerii i nie byłam na to w ogóle przygotowana dlatego mnie to załamało.

Od miesiąca jest ze mną źle. Są dni kiedy właśnie się nie myje, śpię do południa, dosłownie nic nie robię. Jestem bezrobotna i to dodatkowo mnie załamuje. Jednak przyznaję, że mam dosyć tego stanu i chcę się wyleczyć. Wierzę, że mi się uda. Jestem teraz świadoma i przygotowana na leczenie. Od dwóch tygodni biorę leki. Póki co minęła mi depresja ale natrętne myśli wciąż bardzo intensywnie mnie atakują. Ale jestem dobrej myśli, wierzę iż leki w końcu na te myśli też zaczną działać. Jestem gotowa podjąć cały ten trud aby tylko wyzdrowieć. Chcę być szczęśliwa i tylko to głupie NN mi w tym przeszkadza.

A co do Pani sytuacji jeśli chodzi o oczekiwania chorego odnośnie rodziny to mnie najbardziej wkurza kiedy moja mama bagatelizuje całą sprawę. Kiedy rzuca teksty typu, że jeśli bym się wzięła do roboty to przestałabym mysleć. Zeby to było takie proste. Wkurza mnie to, że jak w końcu wyjdę z domu, spotkam się z bliskimi mi osobami to ona narzeka, że nie posprzątałam. Czepia się według mnie głupich drobiazgów, które w danej sytuacji są dla mnie najmniej ważne. Zamiast cieszyć się, że chociaż coś udało mi się danego dnia zrobić. Moja mama nie uświadamia sobie, że to jest choroba, że to co jest dla zdrowego oczywiste nie musi wcale być oczywiste dla mnie. Wiem, że obecnie moje dni wyglądają fatalnie i wcale tego nie chcę. Staram się, chodź często z tymi myślami przegrywam. I wszelkie jakieś takie ostre uwagi ze strony bliskich są irytujące. Lubię kiedy widzę, że mama się o mnie troszczy, np. łagodnie zachęca mnie do wyjścia na spacer, dodaje mi otuchy i wiary że z tego wyjdę. Wolę kiedy mama nie komentuje i nie krytykuje tego, że np. znów snuję się jak cień po domu. Wolę wtedy normalną zwyklą rozmowę np. na temat filmu niż na mój temat. Irytujące jest kiedy czasami chcę o czymś z mamą pogadać, bo potrzebuję zadać parę pytań aby się uspokoić i widzę nie chcęć mojej mamy do tej rozmowy. Pytania osoby z ZOK mogą być dla zdrowego głupie, niedorzeczne itp., ale one często budzą tyle strachu, że jest to nie do opisania. I jeśli ktoś spokojnie mógłby to wytłumaczyć pokazując iż nie trzeba się bać to byłoby super. Mojej mamie niestety brakuje cierpliwości i nie chce ze mną rozmawaić o tym bo się denerwuje zaraz na mnie. Oczywiście nie o wszystkim można porozmawiać z bliskimi, o tej całej większości nie da się porozmawiać, to tylko do wglądu dla psychologa. Ogólnie wolałabym aby moja mama miała jakomkolwiek wiedzę na temat ZOK, wtedy pewne rzeczy byłoby jej łatwiej zrozumieć. Mi osobiście pomaga też zbieranie różnych informacji na ten temat gdyż to uświadamia mi, że to tylko choroba i nie muszę przejmować się tymi myślami.

 

---- EDIT ----

 

Jeszcze tylko dodam, iż zazwyczaj wszyscy psychiatrzy odradzają bliskim powtarzania rytuałów pod namową chorego.

W każdym razie ja od kiedy mam ZOK nie mogę oglądać wszytskich filmów, bo niektóre tematyki wywołują we mnie stres i właśnie obsesje. Naszczęście moi bliscy w tej kwesti się do mnie dostosowują.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja sama nie wiem kiedy to sie zaczeło...możliwe ze juz ładnych pare lat wcześniej-chodziło o zakupy w sklepie (o ile wogóle do niego sie wybrałam,bo odczuwalam i dalej odczuwam dziwna niechec chodzenia po sklepach odziezowych wydaje sie mi ze kazdy mnie ocenia negatywnie)jak juz cos mialam kupic to bardzo dlugo zastanawialam sie czy aby ciuch/but jest odpowiedni.Jeśli kupilam ten ciuch to w domu okazywalo si ze jednak jest zły(za duży /mały, zle leży,pantofle ,lub buty nie są jednakowe..)i pedem na drugi dzień do sklepu wymienic ,a przy tym ile wstydu sie najadam =(ah.. ostatnio kupilam kurtke na wyprzedazy i oczywiscie w domu sie okazało ze za duza,wiec do sklepu ,a tu okazuje sie że nie da sie wymienic..kurtka odrazu zbrzydła paskudnie i tylko jedna mysl MUSZE JA POPRAWIC ..wiec do krawca kurteczke oddaje i kaze tu zwezic ,tam przesunac linie ramion..i co jak juz kurteczke odebralam to euforia wielka ulga ze poprawiona ,jednak nie minal 1 dzien i zaczelo sie znowu ..codziennie wieczorami przygladam sie kurtce od kilku tygodni czy aby nie zamalo przesunela ta linie ramion..=( Zjednej strony to smiac mi sie chce samej z siebie ,a z drugiej to meczaca sprawa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mam 24 lata, na nerwice natrectw choruje od okol 8 lat, nawet nie pamietam kiedy dokladnie sie to wszystko zaczelo. Przez lata zylam sobie w takiej nie swiadomosci, nawet nie wiedzialam, ze jest to dosc czesta choroba i ze to sie leczy. ukrywalam to przed wszystkim, nawet przed wlasna mama, z ktora mieszkam, nawet nie wiem jak mi sie to udawalo :?: Z czasem, moje kompulsje i obsesje zaczely sie nasilac, juz nie tylko sprawdzalam wszystkie urzadzenia, drzwi, zastanawialam sie nad kazda moja wypowiedzia, slowami, czy ja zostalam dobrze zroumiana, czy nikogo nie urazilam???zesto siegalam po piwo, wtedy czulam sie taka wolna od tego wszystkiego, wyluzowana...ale i tak od tego sie nie uwolnilam. Moja nerwica coraz bardziej utrudniala mi zycie, zylam wedlug jakiegos schematu,pracowalam, jadlam,nawet kapalam sie majac swoj schemat. Po latach meczarni zdecydowalam sie na leczenie, opowiedzialam o tym mojemu chlopakowi, ale oczywiscie stralaismy sie jakos z tyz zyc a ja ciagle obiecywalam sobie, ze bede sie leczyc. Mieszkalam za granica, dlatego te wizyty tak odciagalam. Dalej ukrywalam swoje rytualy, najgorzej bylo wyjsc z domu i przed snem. Pewnego dnia zaczelam sie zle czuc, bolala mnie glowa, bylam taka nieswoja, myslalm ze to lekka depresja, ze przejdzie...Nie przeszlo w ciagu 3 dni, zdecydowalismy,ze wracamy..nie wiedzialam co sie ze mna dzieje, nikt nie wiedzial....poprostu popadlam w jakis obled, nie wiedzialam nawet jak sie umyc, nie jadlam, nie spalam, wydawalo mi sie, ze zrobilam cos co nie mialo miejsca wciaz zadawalam sobie pytanie a napewno???nie wiem jak wrocilam do kraju, pamietam podrroz samolotem, lek przedl udzmi.Trafilam do lekarza, diagnoza zaburzenia obsesyjno kompulsyjne, depresja lekowa. Dostalam leki, zero poprawy, po 4 kolejnych nieprzespanych nocach schudlam 10 kg, nie jadlam, dostalam omamow i urojen, trafilam do szpitala...Dalej to byl koszmar!!!!zylam w innym swiecie to byla psychoza!!!w szpitalu spedzial 9 tygodni, z czego 3 zylam w swoim strasznym swiecie. Teraz jest dobrze, biore leki, mam nadzieje,ze ten koszmar nigdy nie wroci, ale nadalnie moge normalnie funkcjonowac, moja nerica znowu sie wzmorzyla.nie wiem czy kiedykolwiek sie tego pozbede, tak chcialabym normalnie zyc, wydaje mi sie, ze nikt tego nie rozumie, ze jestem z tym sama a zapewnienia mojej lekarki ze wszystko bedzie ok, tylko trzeba czasu, poprostu mnie nudza!!!czy ktos mnie rozumie??czy zasze juz tak bedzie :( ??????

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj malenka24,

jeśli będziesz wierzyć i ewidentnie dążyć do celu, zobaczysz, ze wygrasz. Masz przecież oparcie: chłopaka, rodzinę. Bądź dzielna... i się nie poddawaj ;) pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj Maleńka,

jestem matką syna, który cierpi na to samo co Ty. Z tego co mówisz, to na razie przeszłaś kurację w szpitalu. To nie załatwi sprawy. Pora, żebyś znalazła dobrego psychiatrę. Wybierz kryteria, które są dla Ciebie istotne i zacznij poszukiwania. Jeśli masz internet, to nie problem...

Jedno wiem na pewno, jeśli nie znajdziesz odpowiedniego psychiatry, a potem psychoterapeuty, to będziesz tkwiła w tym po uszy.

Jesteś wartościową, młodą kobietą, na którą czeka ciekawe życie. Nie pozwól, aby życie przechodziło obok ciebie. Masz obok siebie osoby, które Cię wspierają i o tyle jest Ci łatwiej.

Gdybyś chciała ze mną porozmawiać, zapraszam :-)

Życzę Ci dużo dobrej energii i skutecznych działań w walce o odzyskanie radości życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam. Jestem tutaj nowy. Mam pewien problem. Wiem, że na tym forum są psychologowie ( na pewno pani/pan założyciel tego forum ) Przejdźmy do rzeczy. Napiszę się długo... Już zaczynam.

Ja Grzesiek często miewam takie myśli, że muszę np. dotknąć klamki od drzwi, bo jak nie dotknę to np. zachoruje, umrę. Albo nachodzą mnie takie myśli jak : Jeżeli np. skopiuje zdjęcia do folderu ,, zdjęcia 2008 '' to jutro zdarzy się coś złego. Wiem , myślę że to jest nerwica natręctw, ale jak dowiedziałem się z waszego forum, że osoba na to chora myje ręce po 20 razy. Ja nie myję, ale za to dotykam klamki itp. Jeszcze powiem wam coś ważnego, myślę tak ; jak moja babcia umrze to i ja umrę. Pomóżcie mi ... To mi tak bardzo nie przeszkadza ale jakoś. Uczę się ( nie chcąc się chwalić ) bardzo dobrze. W piłkę nożna też gram i to nie byle jakim klubie bo w 2 lidzę ;). Błagam pomóżcie mi a będę Wam bardzo wdzięczny. Dziękuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tego co wiem, tu nie ma psychologow...ale moge sie mylic.

 

Te mysli to typowe natrectwa. Ja mialam tak samo, ze jak np nie dotkne drzwi, to moja Mama umrze albo jak poloze ksiazke w te, a nie w inna strone to stanie sie cos bardzo, bardzo zlego. ten lek jest tak silny, a swiadomosc, z ejednoczesnie irracjonalny, ale i tak cos zmusza Cie do zrobienia/nie zrobienia czegos

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo ty zakodowałeś to sobie w głowie twoja psychika zrób coś przeciwnego myślom Pozytywnie myśl pozdrawiam Messi36

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do Alexandry i innych :

 

1. Da się to wogóle wyleczyć?

 

(w natrectwach jest zazwyczaj tak, ze jesli robimy cos przeciwnego, one sie nasilaja) To co mam robić, robić coś przeciwnego czy to co każe nerwica?

 

3. Jak mozna to leczyć.

 

4. Pomoże w tym psycholog?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Walcz z tym.. z natrectwami jest tak ze jak sie im sprzeciwiasz ( czyli np jesli nie dotkniesz klamki ) wydaje Ci sie ze cos Co sie stanie a to nie prawda! Gdy nie masz potrzeby dotykania klamki to nie dotykaj jej! Gdy sie sprzeciwstawisz moze Ci sie wydawac ze zle zrobiles ale to nie prawda! powiedz sobie ze to nerwica i ze z nia wygrasz ! Powtarzaj to jesli bedziesz mial natrectwa wiem .. ze to czasem trudne.. ale trzeba z tym walczyc aby nie dac sie zwariowac !

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Do Alexandry i innych :

 

1. Da się to wogóle wyleczyć?

 

(w natrectwach jest zazwyczaj tak, ze jesli robimy cos przeciwnego, one sie nasilaja) To co mam robić, robić coś przeciwnego czy to co każe nerwica?

 

3. Jak mozna to leczyć.

 

4. Pomoże w tym psycholog?

 

1,Oczywiście, że tak.

Nikt nie mówi, że szybko i łatwo ale się da.

 

2,Terapia i /lub leki psychoaktywne (w celu zapoanania się z metodami walki polecam wizytę u psychiatry i psychologa)

 

3,Oczywiście, że pomoże - możliwe, że potrzebna będzie długa terapia indywidualna i/lub grupowa ale to podstawa do wyjścia z choroby.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiem wam szczerze że mi to przechodzi. Moim zdaniem mam lekką nerwicę natręctw. Nabardziej mnie wkurzają głupie myśli typu. jak podgłosisz to dostaniesz jutro 2 itp. Ale z tym dotykaniem jak ktoś powiedział PRZECIW STAW SIĘ NIE DOTYKAJ ! Mi naprawdę pomogło! Teraz już wiem że nie muszę dotykać bo poco >? :) Pozdrawiam piszcie jeszcze!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

tak, musisz walczyc! ja tez kiedyś miałam wile dziwnych mysli ... musialam na przykład po policzeniu do 5 dobiec do zakrętu , bo gdybym nie dobiegła i nie skręciła jakiś potwór by mnie zobaczył i dopadł... musiałam też stąpać po co drugim segmencie chodnika etc...

 

Jeżeli pomyślisz że jak dotkniesz klamki to stanie Ci się coś złego - nie dotykaj jej, pomyśl że nie ma w tym logiki, pozwól wygrać zdrowemu rozsądkowi. Jesli nie dotkniesz i jednak nic się nie stanie przekonasz się że nie ma się czego bać i może kolejne natręctwa będą coraz słabsze.

Myślę że to jest uleczalne i już.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam !

Z nerwica walcze bezskutecznie od ponad 2 miesiecy (nie biore zadnych lekow). Moje glowne objawy to sennosc, brak koncentracji, ogolne oslabienie organizmu i calkowity brak checi do zycia :/ Caly czas sie czyms stresuje tylko nie wiem czym, mam uczucie jakby zacisnietego zoladka oraz czesto zaciskam zeby. Mam rowniez kilka natrectw. Ne miewam lekow raczej zadnych. Mam apetyt, nie amm problemow ze spaniem.

Pisze to po to bo moze ktos mial podobne objawy do mnie i leczyl/leczy sie jakims lekiem i podzieli sie doznaniami/doswiadczeniami. Che zaczac leczyc sie lekami, gdyz meczy mnie obecna sytuacja, a na terapie na razie nie mam czasu :(

Jeszcze jedno pytanie. Czy leki na nerwice przepisuja tylko psychiatrzy ?

Czekam na odp

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

hej jak sie teraz czujesz:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

caly czas tak samo sie czuje od 2 miesiecy, kazdy dzien wyglada tak samo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam wszystkich. Chyba mam schizofremię ;( Dobry przykład : Mam takie myśli że jak przełącze program to przegram następny mecz. Jeśli podgłoszę TV to źle napsize Test po 6 klasie ;( Pomóżcie mam 12 lat mógłbym mieć schizofremię ? Co to może być ;( Błagam życ mi to nie daje... Już nie wiem co robić...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po pierwsze to pisze się schizofrenię ;). Po drugie to jakbys ją miał to nie wiedziałbyś o tym. A po trzecie - masz zwykłą nerwicę natręctw, powinieneś udać się z tym do psychologa/psychiatry (z rodzicem oczywiście). Nie jest z tobą źle, tu na forum wiele osób ma podobne dolegliwości do Twoich.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie masz schizofrenii, masz najwyżej nerwicę natręctw, chociaż w twoim wieku to jeszcze przechodzi samo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×