Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Szczęśliwy pracoholik?

Rekomendowane odpowiedzi

Jak w temacie. Czy Waszym zdaniem istnieje szczęśliwy pracoholik? Zazwyczaj mówiąc o pracoholiku mamy na myśli zmęczonego, chudego, zaniedbanego człowieczka, który nie ma czasu na nic, nie ma rodziny, przyjaciół - tylko pracę. Często padają opinie, że taki człowiek nie jest szczęśliwy, że czegoś mu w życiu brakuje. Zgadzacie się z tym? A co jesli nie do końca jest to prawdą? Co, jeśli praca, nadmiar pracy, szybkie tempo jest tym, co temu człowiekowi daje szczęście? Co sądzicie na ten temat?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pracoholik jak sama nazwa wskazuje jest to rodzaj uzależnienia, a jak to każde uzależnienie działa destruktywnie w dłuższym bądź krótszym okresie czasu. Ma cechy degenerujące i dekonstruktywnie działa na wartości człowieka, jest ucieczką od poczucia pustki itp. itd. Jeżeli jest to pracoholizm to odpowiedź brzmi nie. Jeśli ta osoba dużo pracuje to co innego.

To tak jak byś powiedziała szczęśliwy czynny alkoholik albo hazardzista, będąc w swoim systemie iluzji i zaprzeczeń może i jest szczęśliwy to i tak przebijają się myśli w to wątpiące, z czasem coraz częściej i więcej, aż do momentu gdy nawet w czynnym nałogu nie jest już dobrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja również jestem szczęsliwym pracoholikiem.

Moja praca to moja pasja a im więcej pracuję tym bardziej ją rozwijam, nie wyobrażam sobie np. siedzeia w biurze 8 godzin i koniec. I nie mam rodziny, nie mam przyjaciół (z wyboru) ale mam znajomych, których wcale nie zaniedbuję. Lubię taki styl życia na wysokich obrotach i pomimo spędzania większości dnia przed komputerem znajduję czas na inne wazne sprawy. Fakt, że czasem poświęcam "coś" na rzecz pracy ale przecież całe życie to kwestia wyborów ;).

Ale, wiele zależy od tego jak sie prace traktuje - czy jakos odskocznia od problemów, czy tylko jako źródło pieniędzy, czy jako hobby. Jesli jakie pierwsze to wiadome, iż nie jest to dobra droga, jesli jako drugie - to wnioski moga być bardzo względne, jeśli jako trzecie - to wręcz uważam, że to pozytywna sprawa.

A wrzucanie kogoś w schemat uzależnienia ze względu na czas i intensywności wykonywania danych czynności jest wg. mnie bez zasadne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To ja też chce taką robotę na kompie w domu :D Może mnie ktoś poinstruować jak takową znaleść?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Cóż, trzeba po prostu wiedzieć co się chce w życiu robic i do tego dążyć ;). Ja od dawna wiedziałam więc robie to co robię ;).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja uważam, że należy pracować 6 dni w tygodniu, być może to implikuje już pracoholizm. Dla mnie patologią byłoby dopiero pracowanie 7/7.

 

-- 10 mar 2015, 12:23 --

 

8h * 6 = 48 h pracy w tygodniu

 

24h - 8h pracy - 8h snu = 8 godzin "czasu wolnego". Tutaj w "czasie wolnym" zawierają się dojazdy do pracy, toaleta i inne, ale i tak pozostaje czas dla rodziny.

 

8h * 6 + 16 godzin (w niedziele) = 64 godziny dla rodziny w ciągu tygodnia.

 

Rachunki uproszczone, niektórzy pracują i po 12 godzin etc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sądze, ze to sliska sprawa . Jezeli ktos lubiacy swoja prace poza praca nie potrafi sie znaleźć, czuje niepokój, nudzi sie, nie potrafi odpoczac na urlopie - cos zaczyna smierdzieć. Szybkie tempo zycia , wyzwania, stres, ryzyko potrafia po prostu uzaleznic. Ale jezeli komus to odpowiada, to czemu nie ? Innym odpowiada siedzenie w domu, gotowanie i praca w ogródku, tez nie ma w tym nic złego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jeśli o ilość godzin pracy w tygodniu zahaczam już o pracoholizm. I nie ma w tym nic fajnego nie mam czasu nawet do lekarza, dentysty pójść czy spotkać się w sobotę ze znajomymi bo praca ciągle. Może i są szczęśliwi pracoholicy gdy ich praca jest ich pasją ale pracoholizm łączy się chyba z definicji z zaniebywaniem innych sfer życia czyli obiektywnie niekoniecznie są szczęśliwi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ludzie, jak wy bredzicie, albo w sumie i samo pytanie jest bezsensowne bo :

Pracoholizm (uzależnienie od pracy; ang. workaholism) – rodzaj uzależnienia psychicznego (ang. psychological dependence), objawiającego się obsesyjną i wewnętrzną potrzebą ciągłego wykonywania pracy kosztem innych czynności, również rodziny, snu i odpoczynku.

 

Nie ma uzależnienia które sprawia że człowiek jest szczęśliwy. A jak nie wiecie co to uzależnienie to odsyłam do wikipedii :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ludzie, jak wy bredzicie, albo w sumie i samo pytanie jest bezsensowne bo :

Pracoholizm (uzależnienie od pracy; ang. workaholism) – rodzaj uzależnienia psychicznego (ang. psychological dependence), objawiającego się obsesyjną i wewnętrzną potrzebą ciągłego wykonywania pracy kosztem innych czynności, również rodziny, snu i odpoczynku.

 

Nie ma uzależnienia które sprawia że człowiek jest szczęśliwy. A jak nie wiecie co to uzależnienie to odsyłam do wikipedii :D

No proszę, czyli względnie się kwalifikuję, szkoda tylko że osobiście uważam iż uzaleznienia nie powinno się na chama wbijać w jakieś schematy/definicje - to tak samo jak inni na forum stwierdzają, że ktoś jest uzalezniony bo spędza ileś godzin na danej czynności.

Ale kwafilikuję się tylko względnie bo nie zaniedbuję innych pasji ale zaniedbuję rodzinę - no bo jej nie mam - podobno w moim wieku to dziwne więc mozna by to zrzucić na nadmierna ilość pracy. Mało śpię bo fakt, wolę popracować, ale odpoczywam - czasem pracuję w pozycji leżącej. To jak, jestem pracoholikiem czy nie hmm...?

Swoją drogą Wikipedia to nie jest najlepsze źródło informacji, a inna kwestia to podobno każdego człowieka powinno się rozpatrywać indywidualnie ;).

 

-- 10 mar 2015, 21:34 --

 

Dodam jeszcze jedną drobną sugestię:

A co z paletniem papierosów...jest to uzaleznienie i nie mozna temu zaprzeczyć ale mozna palić a nie zaniedbywać rodziny, snu i odpoczynku ;).

Więc nie wbijajmy wszystkiego w Wikipediowe schematy ;).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Uwielbiam taki pseudo-psychologiczny bełkot. Pani, która to pisała chyba po prostu niczego w życiu nie osiągnęła i żal jej dupę ściska, że inni mają lepiej albo żyje w świecie różowych kucyków pony...;).

Oczywiście ,zdarzają się przypadki faktywnie pracoholizmu ale sorry wrzucanie wszystkich do jednego wora i wnioski znajdujące się w tym artykule to jakaś pomyłka.

Biorąc pod uwagę fakt, że żyjemy w świecie kapitalizmu + np. w Polsce wysokość kosztów życia raczej pewne zachowania determinują. Przykład:

- pracownik biurowy w korpo zarabiający na początek dajmy na to 3000PLN, ma żonę (znudzoną Panią domu, która nie pracuję) i dziecko na utrzymaniu.

- więc chłopina do śniadani siada z laptopem, żeby dokończyc raport, który musi szefowi z dnia na dzień przedstawić na biurko bo jak nie to ani premii ani awansu nie będzie i co wtedy - zona będzie mieć pretensje, że na nowe buty nie ma ;)

- bioraz pod uwage fakt bardzo niepewną przyszłość, chwiejny rynek itp. nie ma się co dziwić, że ludzie muszą zapierniczać i zabierać prace dodomu.

- zapominanie o spotkaniu...jak ja bym miała przed oczami wiecznie wizję, że "żona" będzie niezdowolona, że na Majorkę polecieć nie może to też bym zapomniała.

Itd. itd. i powyższe zachowania nie mają nic wspólnego z pracoholizmem.

 

Takie artykuły są bzdurne bo po wiersze najpierw należałoby poprzeć je badaniami w jakich grupach społecznych takie zjawisko istnieje i z jakiego powodu.

 

I te pytania...:

1. Zdarza mi się zapomnieć o obiecanym wyjściu z rodziną lub rodzinnej uroczystości.

 

2. Robię wiele rzeczy jednocześnie - np. jem, czytając coś związanego z pracą, aby nie marnować czasu.

 

3. Nie lubię pracować z innymi - zawsze muszę po nich poprawiać, nie spełniają moich oczekiwań.

 

4. Urlop, niedziela czy święto to świetny czas na obmyślanie strategii rozwiązywania problemów zawodowych.

 

5. Zdarza się, że zastaje mnie noc w pracy /lub/ w weekend zachodzę do pracy "na godzinę" i zostaję tam cały dzień.

 

6. Irytuję się, gdy ktoś przerywa mi pracę nieistotnymi dla mnie szczegółami.

 

7. Po paru dniach urlopu czuję się winny i mam poczucie straconego czasu.

 

8. Wpadam w złość, gdy popełnię jakąkolwiek pomyłkę w pracy.

 

Bzdurniejszej ankiety juz nikt nie mógł wymyśleć...

2. Skoro ludzie mogą przy sniadaniu czytac gazetę z wiadomościami/oglądać TV to złego w tym, że czytają na temat spraw związanych z pracą?

3. Sorry ale o dobrego pracownika jest bardzo ciężko w dzisiejszych czasach.

Sama czasem musiałam poprawiać po innych i zajmowało mi to więcej czasu niż sama bym to po prostu od początku zrobiła więc zupełnie nie rozumiem identyfikacji tego z pracoholizmem.

4. Jesli ktoś nie ma nic innego ciekawego do zrobiania to czemu nie. A właśnie jest to bardzo dobry moment bo dzięki temu, że nie przebywa się fizycznie w pracy to można podejśc do wielu kwestii z dystansem.

5. Sorry ale to raczej tylko w filmach emerykańskich ;). Poza tym, już wcześniej napisałam co może determinować takie sytuacje - z czegoś w końcu żyć trzeba ;).

6. To raczej logiczne, ja nie lubię gdy ktoś mi przerywa bo wtedy mogę wypaść "z rytmu". Zresztą, to niegrzeczne przeszkadzać komus w pracy.

7. Jeśli nic innego konkretnego i konstruktywnego podczas urlopu się nie robi bo wręcz prawidłowe zachowanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że osoby z zespołem uzależnienia od pracy raczej nie są szczęśliwe.

 

P.S.

Ktoś błędnie wprowadził pojęcie pracoholizm, bo tak naprawdę nie istnieje pojęcie pracoholizm; pracoholizmem byłoby uzależnienie od pracoholu, a nie ma czegoś takiego, jak pracohol. Należy mówić uzależnienie od pracy/zespół uzależnienia od pracy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Myślę, że osoby z zespołem uzależnienia od pracy raczej nie są szczęśliwe.

Ale jest to jeszcze kwestia czym nadmierne pracowanie jest zdeterminowane.

W dzisiejszych czasach niestety do jednego wora wrzuca się również ludzi, którzy dużo pracują ale z racjonalnych powodów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Myślę, że osoby z zespołem uzależnienia od pracy raczej nie są szczęśliwe.

Ale jest to jeszcze kwestia czym nadmierne pracowanie jest zdeterminowane.

W dzisiejszych czasach niestety do jednego wora wrzuca się również ludzi, którzy dużo pracują ale z racjonalnych powodów.

W mojej pracy w okresie jesienno-zimowym wymaga się pracy po 10-12 h 6 dni w tygodniu i się jest nie jako pracoholikiem z przymusu a jak nie będziesz chciał tak długo pracować to grozi ci zwolnienie. Na szczęście nadchodzi wiosna i pracy coraz mniej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Myślę, że osoby z zespołem uzależnienia od pracy raczej nie są szczęśliwe.

Ale jest to jeszcze kwestia czym nadmierne pracowanie jest zdeterminowane.

W dzisiejszych czasach niestety do jednego wora wrzuca się również ludzi, którzy dużo pracują ale z racjonalnych powodów.

W mojej pracy w okresie jesienno-zimowym wymaga się pracy po 10-12 h 6 dni w tygodniu i się jest nie jako pracoholikiem z przymusu a jak nie będziesz chciał tak długo pracować to grozi ci zwolnienie. Na szczęście nadchodzi wiosna i pracy coraz mniej.

Nie myl zewnętrznego przymusu pracy z uzależnieniem od pracy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie myl zewnętrznego przymusu pracy z uzależnieniem od pracy.

Nie zawsze musi to być formalny przymus.

Czasem jest tak, że "musisz" siedzieć w biurze po godzinach, żeby dokończyć projekt/sprawozdania/cokolwiek bo i naczej przy pierwszej lepszej okazji wylecisz. Niestety, często takie sytuacje identyfikowane są z pracoholizmem. W Polsce generalnie pracoholizm to bardzo rzadkie zjawisko - pracoholizm raczej objawia sie wśród ludzi, którzy obracają dużymi pieniędzmi a często tak jest, że im więcej się ma pieniędzy tym większe jest ich porządanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W Polsce generalnie pracoholizm to bardzo rzadkie zjawisko - pracoholizm raczej objawia sie wśród ludzi, którzy obracają dużymi pieniędzmi a często tak jest, że im więcej się ma pieniędzy tym większe jest ich porządanie.
Nie sądzę że Polska różniła się aż tak od innych krajów, pewnie pracujemy mniej mniej niż na dalekim wschodzie ale też więcej niż we Francji, czy krajach latynoskich. Ja znam mnóstwo ludzi co pracują po kilkanaście godzin dziennie często mają 2-ie pracę i weekendy zajęte pracując w UK tego tak nie widziałem tam się człowiek dorobi w 40 h tygodniowo a w Polsce trzeba 2 razy dłużej pracować na zbliżony ale i tak niższy standard życia. Choć to niekoniecznie podpada pod pracoholizm a po prostu z konieczności.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

carlosbueno, ale jak sam zauważyłeś - to kwestia tego, że tak ilośc pracy determinowana jest przez po prostu potrzebę utrzymania się a nie pracoholizm. Ja miałam na mysli taki prawdziwy pracoholizm, gdzie praca i pieniądze są najważniejsze niezależnie od tego na jakim poziomie już ktoś żyje ;).

 

A np. zupełnie inaczej sprawa ma się w Japonii - tam ludzie większość życia spędzają w pracy - nie dlatego, że są pracoholikami ale dlatego, że taką mają mentalność.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A np. zupełnie inaczej sprawa ma się w Japonii - tam ludzie większość życia spędzają w pracy - nie dlatego, że są pracoholikami ale dlatego, że taką mają mentalność.
Nie wiem czy mentalność ale do tego zobowiązuje ich kultura, tradycja i wychowanie, choć podobno młodsze pokolenie już jest inne. Polacy też obecnie w Europie uchodzą za pracowitych bo pracują chyba w każdym zachodnim kraju i zwykle wydajniej i ciężej od tubylców nie mówiąc już o czarnych. Choć jeszcze 50- 100 lat temu zwłaszcza w Niemczech uchodziliśmy za leni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Młodsze pokolenie już jest inne bo Japonia tez taka multiculti się robi i sporo tam już jest Europejczyków, z których młodzi biorą przykład.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Młodsze pokolenie już jest inne bo Japonia tez taka multiculti się robi i sporo tam już jest Europejczyków, z których młodzi biorą przykład.

Ale przynajmniej nie wpuścili tam muzułmanów tak jak północ i zachód Europy która przez to teraz cierpi na wielu frontach od bezpieczeństwa po gospodarkę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Cóż, ich wina, że dali sobie wejść na głowę i doprowadzili do sytuacji, że nie ma już rady na Islamizację Europy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×