Skocz do zawartości
Nerwica.com

Witam, szukam mi podobnych


zalamany29

Rekomendowane odpowiedzi

Jestem mężczyzną, 30 lat, raczej mało męskim. Generalnie robiłem i robię w życiu rzeczy obrzydliwe skierowane na szczęście tylko na siebie. W wieku ok 8 lat zacząłem się masturbować i z czasem masturbacja stała się moim sposobem na stres. Jakiś rok później zacząłem się także masturbować analnie i wyobrażałem sobie, że jestem kobietą. Lubiłem przy tym zadawać sobie ból. Oglądałem już wtedy filmy pornograficzne od których jestem uzależniony do dzisiaj.

 

Osiągnięcie orgazmu całkowicie wyłączało moje fantazje (zostawało poczucie winy i obrzydzenia) i mogłem (czasem nawet przez kilka tygodni) żyć w spokoju jako chłopiec bez żadnych dziwnych myśli. Tak spędziłem około 10 lat życia, normalne życie i masochistyczne dewiacje utrzymywałem w pewnej harmonii. Po osiągnięciu pełnoletności, kiedy wyprowadziłem się od mamy (nie było taty) niestety otworzyły się pewne możliwości.

 

Trwając w amoku umówiłem się z dominującym gejem, który robił mi to wszystko o czym fantazjowałem jako chłopiec. Spotkałem się z nim kilkanaście razy. Teraz jestem w związku z kobietą, która nie zna mojej ciemnej natury dlatego nie spotykam się z nikim gdyż takie zabawy pozostawiały widoczne ślady na ciele.

 

Kiedy jestem tym masochistycznym fetyszystą transwestycyjnym doskonale wiem, że osiągnięcie orgazmu całkowicie to wyłączy więc powstrzymuje się od masturbacji aby utrzymać się w tym stanie. Około rok temu moje obsesyjne myśli ukierunkowały się na oddanie się w niewolę dominującej osobie. Znalazłem sobie takiego człowieka w Europie, miałem zostać jego seksualną trans niewolnicą. Wystąpiły pewne okoliczności, które uniemożliwiły mi wyjazd.

 

Udałem się do psychiatry gdyż musiałem jakoś wytłumaczyć swoją ucieczkę, która trwała kilkanaście godzin. Opowiedziałem pierwszej osobie w moim życiu o swoim problemie. Psychiatra stwierdził zaburzenia obsesyjno kompulsywne. Dostałem rexetin i zolafren + jakieś benzodiazepiny. Brałem tabletki przez ok pół roku. Wyciszały mój chory umysł i pozwoliły mi odpocząć.

 

Psychiatra stopniowo zwiększał mi dawką paroksetyny aż do 3 tabletek dziennie. W końcu przestałem brać. Odstawienie rexetinu to były jakieś 3 tygodnie męki jakiej wcześniej nie doznałem. Wolę unikać tego typu narkotyków. Moje obsesje i ciągoty w kierunku zniszczenia sobie życia zaczęły się znowu rozwijać.

 

Myślę o jakiejś terapii grupowej, tylko gdzie takie dziwadło jak ja może znaleźć swoją grupę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie mam doświadczeń z podobnym problemem, więc nie za bardzo pomogę... Przychodzi mi na myśl jedynie pytanie, czy skonsultowałeś z psychiatrą odstawienie leków? Koniecznie poszukaj terapii, grupowej lub indywidualnej! Są duże szanse, że pomoże ona z tym, co leki (tak jak sam piszesz) tylko wyciszyły. Powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja bym ci radziła wybrać się do seksuologa by lepiej zrozumieć swój problem i - jeśli ci to przeszkadza - walczyć z tym. Jeśli ci to nie przeszkadza i w głębi duszy czujesz, że bycie uległym w tak masochistyczny sposób tobie odpowiada - poddaj się temu. Ludzie mają różne dewiacje. Wiesz, co to BDSM? Sądzę, że wiesz. Może wśród takich ludzi czułbyś się bardziej pewny, bezpieczny? Często BDSM przechodzi na sferę życiową. Tak czy siak sądzę, że wizyta u seksuologa wypadłaby tutaj tylko na plus.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za odpowiedzi. Nie konsultowałem odstawienia leków. Cossette - cały czas myślę o tym żeby się temu poddać, ale problem jest taki, że musiałbym porzucić dotychczasowe życie. Nie chcę krzywdzić swoich bliskich poprzez ujawnienie swoich parafilii. Jak zniknę bez słowa też wszystkich skrzywdzę. Seksuolog to dobry pomysł chociaż nie bardzo lubię opowiadać o swoim problemie obcym ludziom bez zachowania anonimowości. Poszukam odpowiedniego seksuologa dla którego mój problem nie będzie niczym dziwnym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zalamany29, witaj. Jesteś szczęśliwy w aktualnym związku? Czytam o twoich doświadczeniach z zachwytem (choć mnie to nie podnieca, nie mam podobnych ciągot), a tu się okazuje, że poczucie winy, obrzydzenie i psychiatra.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie jestem do końca szczęśliwy. Z jednej strony mam bardzo dużo, ktoś mnie kocha. Wielu by się ze mną zamieniło. Ale z drugiej strony mam niezaspokojone ID. Kiedy jednak dochodzi do zaspokojenia moich ciągot to gorę bierze superego w którym są zakorzenione przez rodzinę i społeczeństwo zasady moralne. Stąd też może się brać wstyd, poczucie winy i obrzydzenie. Dlatego jestem całkowicie rozbity między dwiema osobami, które wzajemnie się wykluczają. Swoje potrzeby zaspokajałem tylko na chwilę, nie wiem co by się stało gdybym spróbował pójść na całość i żyć jako ten drugi. Mogłoby już nie być powrotu do normalnego życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mogłoby już nie być powrotu do normalnego życia.
teraz też nie jest normalnie. Jesteś pewien, że partnerka by cię nie zrozumiała? Póki co, ona cię nie zna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pluszowa, Teraz to pojechałaś :). zalamany29, A co ty myślisz, że uda Ci się to zachować w tajemnicy przez wieczność? Może trochę brzydko sie wyrażę ale "gówno zawsze wypływa na powierzchnię". Wątpię by udało Ci się pozbyć tych dewiacji, najlepiej by było gdybyś faktycznie się ujawnił najbliższej Ci osobie. To było by przełomowe, rozwój sytuacji sam ułatwił lub w zasadzie narzucił Ci rozwiązanie. PZDr

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Leki pomogą, jednakże tylko na krótki czas.

Te wszystkie dewiacje mają swoje źródło u samych podstaw twojej osobowości.

Jednakże nie potrafisz przyjąć pełni tożsamości związanej z tymi zachowaniami (o ile w ogóle można to nazwać tożsamością), ponieważ mimo wszystko masz głęboko zaszczepiony wzorzec moralny - głębiej, niż wyżej opisane dewiacje. W sercu każdego człowieka wpisane jest dobro; a gdzie jest dobro, tam i pojawia się nadzieja.

Rozumiem wiesz, że jesteś mężczyzną, ale jednocześnie czujesz, że niewystarczającym i wybrakowanym.

Możesz dalej zanurzać się we własnym, małym świecie fantazji; naiwnie utrzymując, że nie trzeba być ani mężczyzną, ani kobietą - że można żyć jako androgeniczny byt, będąc pomiędzy, niczym meduza. W rzeczywistości jednak stanąłeś w rozwoju, zatrzymałeś się na okresie dojrzewania i poszedłeś na skróty. Z tego co napisałeś, nie dorosłeś jeszcze do pełni męskości, do bycia dobrym mężczyzną, dobrym mężem.

Prawdopodobnie mogę się mylić, czego bardzo bym pragnął - jednakże jeśli mam rację, to oto objawia się tutaj twój dramat. Czy należy się zatem załamywać? Nie. Dorosnąć do pełni męskości można w każdym wieku. Jednak to od ciebie zależy, czy zechcesz wyruszyć w tą trudną, ale bardzo satysfakcjonującą podróż. W głębi duszy dobrze wiesz, że aby dorosnąć, musisz porzucić swój plac zabaw, definiowany przez to wszystko co tak bardzo cie zniewala - czego z jednej strony nienawidzisz, a z drugiej pragniesz. Ten dualistyczny charakter tego zjawiska jest zazwyczaj związany z osobowością neurotyczną, mającą swoje korzenie właśnie w dzieciństwie. Z tego co napisałeś, nie miałeś w dzieciństwie ojca - brakowało ci silnego, męskiego wzorca. Pewnie wciąż czujesz do niego żal i gniew, chociaż może on być stłumiony. Pomimo, że fizycznie jesteś mężczyzną, to w swoim wnętrzu cały czas kryjesz tego małego, przestraszonego chłopca, który czasami daje się we znaki. Może nadszedł czas, aby ten chłopiec wreszcie wyszedł na zewnątrz i zrobił swój pierwszy, mały krok w świecie? Może nadszedł czas, abyś wreszcie zaczął żyć?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Prowadzę ciągłą walkę wewnętrzną, która nie pozwala mi się skupić na normalnym życiu. Dzisiaj, a właściwie od godziny pragnę być normalny. Natomiast przez ostatni tydzień rzeczywiście byłem jak ten "androgeniczny byt" który szukał kogoś kto pozwoli mu tak dalej trwać. Znalazłem sobie kilku potencjalnych "Masterów, którzy z chęcią by mnie przygarnęli". Teraz tego wcale nie chce lecz nie wiem jak się ogarnąć i nie pozwolić żeby ta potrzeba znowu wróciła.

 

jakub357 - wszystko się zgadza, mój ojciec bił matkę jak jeszcze byłem noworodkiem i w tym też czasie został usunięty z naszego życia. Natomiast jej drugi mąż przychodził regularnie pijany i dochodziło do ciągłych kłótni. Nie był to jakiś szczególnie zły człowiek, nigdy mnie nawet nie tknął. Natomiast stres podczas ich kłótni pamiętam dodzisiaj.

 

Chciałbym w końcu zacząć żyć i stać się mężczyzną, ale nawet nie wiem od czego zacząć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×