Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Separacje, rozstania, rozwody - wątek wsparcia

Rekomendowane odpowiedzi

nieszczesliwy,

reasumując, pocieszyłeś się szybko wchodząc w nowy związek - nie przepracowałeś ani uczuć, ani nie spróbowałeś popracować nad kontaktem z żoną. Pozwoliłeś się poprowadzić za rączkę drugiej kobiecie, ona Ci dyktowała jak się masz zachowywać wobec żony i w ogóle, a robiła to okazująć Ci intensywne zainteresowanie. Spełniła Twoją potrzebę a Ty pławiłeś się jak pączek w maśle....aż Ci przeszło. Zauwaźyłeś może, żę zaczęła Ci już organizować życie niekoniecznie pytając się o Twoje zdanie a Tobie to teraz zaczyna przeszkadzać ale nie masz odwagi powiedzić nie.

 

No to to trzeba uporządkować. Zrób sobie przerwę i zastanów się czego chcesz od żony, co do niej czujesz i jak już będziesz wiedział to zacznij działać w tym kierunku. Albo próbujecie jeszcze raz albo rozwód. Zrób sobie przerwę i pomyśl kim dla Ciebie jest ta druga kobieta, czy chcesz z nią być, czy chcesz z nią być w ten sposób, bo na moje oko to ona średnio zauważą Ciebie, no chyba, że jej ostro naobiecywałeś.

Bilans sobie zrób, na papierze, nie w głowie. Coś Ci się powinno pokazać.

Powodzenia życzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam, kilka dni temu rozstałem się z dziewczyną(po 3 latach związku). Cierpię na nerwicę lękowo-depresyjną. Od momentu rozstania nie potrafię sobie zorganizować czasu. Takie uczucie, że patrzę na zegarek i nie wiem co robić po prostu się męcze okropnie. Straszne jest to uczucie kiedy nie wiem co ze sobą zrobić, jakby czas się zatrzymał. Mieliście podobne doświadczenia ? Dzieki z góry ;)

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Witam, każdy przez to przechodził. Dasz radę, choć okres przedświąteczny to niezbyt fortunny moment na rozstanie. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

szy123, nie jesteś pierwszy ani ostatni, który przechodzi rozstanie z dziewczyną. Cóż, zajmij się czymś po prostu i tyle, w końcu to minie ;).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zdecydowaliśmy się spróbować jeszcze raz... :)

 

No i nie wyszło. Aktualnie jestem już od jakiegoś czasu przeprowadzona, wróciłam do swojej indywidualnej psychicznej "równowagi". Dodatkowo niedawno zerwałam z nim cały kontakt pomimo tego, że panowały między nami przyjacielskie relacje. Tak jest łatwiej nie pamiętać i iść dalej.

 

Poza tym zaczęłam myśleć, że niepowodzenia moich związków były może jednak moją winą. Trafiłam na pewne źródła w necie opisujące widziane od męskiej strony bycie w destrukcyjnych związkach z "toksycznymi" kobietami. Ukuło mnie to. To podobieństwo do stanowiska moich byłych w tylu sytuacjach... Zaczęłam dostrzegać analogie do sytuacji w moich związkach. Trochę tak jakbym w końcu znalazła odpowiedzi, ale te odpowiedzi postawiły mnie w negatywnym świetle. Cieszę się nieco z dostrzeżenia tych analogii, bo przez to rozpadanie się każdego mojego związku nabiera sensu i logiki przyczynowo-skutkowej, ale znowu te przyczyny robią ze mnie tę złą stronę. Rozmyślam już nad tym tydzień i... No właśnie i mam teraz okazję "badać" swoje zachowanie na kolejnym mężczyźnie. :? Trochę mnie martwi, że chyba 'wpadł' po uszy... Dlaczego ja zawsze tak szybko angażuję się w różne nowe, dziwne, nie do końca normalne relacje z nowymi facetami. :? I tu kolejna analogia... Nie wiem już sama, czy ja naprawdę jestem walniętą, nienormalną manipulantką czy kim... Jak myślę o tym wszystkim, o swoim zachowaniu zmieniającym się z biegiem czasu w związkach, o moich pobudkach i wzorcach zachowań podczas czasu spędzanego z tym nowym facetem, to coraz bardziej do mnie dochodzi, że to mogła być moja wina, że to ja byłam nienormalna, a nie oni, że nieświadomie starałam się ich zmanipulować i doprowadzić do załamania nerwowego, tylko po co? :( I co ja teraz mam ze sobą zrobić? Pogodzić się z tym, że jestem jakąś femme fatale i robić to samo, tylko teraz w sposób kontrolowany? Czy po zauważeniu u siebie destrukcyjnych zachowań da się je kontrolować? :? I co ja mam ze sobą teraz zrobić... :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzień dobry wszystkim potrzebuje pomocy względem mojego związku który się zakończył ,mam na imię Adam mam 26 lat przeszedłem już pare w życiu związków i niestety chyba teraz se nie potrafię już radzić ze sobą i nie mam pojęcia co zrobić. Poznałem dziewczynę jakieś 4 miesiące temu na portalu randkowym okazało się że pochodzi z małej wioski gdzie mam koleżankę z która raz na ruski rok się odzywałem okazało się że ta koleżanka to siostra tej co ją poznałem przez internet zabrała mnie na kawę i jakoś tak się wydarzyło że podpasowało wszystko i się zaczęliśmy spotykać dziewczyna zaznaczę ma dziecko 3 letnie i ma 21 lat były jej co płaci alimenta furiat wariat itp. pijak ,starałem się jak mogłem aby jej pokazać ze mi zależy u niej w domu się nie przelewa brat pije matka pije ojciec też ja też se lubie 2 piwka wypić jej się to chyba przestało podobać ze u niej te dwa piwka zacząłem pić ale przy niej nie wychodziłem z kolegami nigdzie dojeżdżałem do niej od swojego domu kawał bo 30 km autem ona znalazła prace namówiłem ja na prawo jazdy aby poszła wszystko było ok tylko powtarzała dwa tematy ale nigdy o tym nie gadałem z nią ze ona ma zraze i dystans do facetów i że to za szybko się dzieje pomiędzy mną a tym byłym ponoć był jakiś starszy jeszcze gościu z nią się spotykał podejrzewam że on ją wykorzystał bo mi powiedziała że nie miał dla niej czasu wszystko ładnie pięknie szło w końcu pisała z moim kolega na facebooku i niestety po naciśnięciu guzika cofnij zobaczyłem że jakiś chłopak do niej pisze który był na tym portalu randkowym i się z nim widziała raz od tego czasu minęło 3 dni zaczęliśmy się kłócić o różne bzdury wyciągała konteksty z całych zdań twierdziłą że próbuje tak zrobić aby jej córeczki nie było na weekend bo się spytałem czy ten były by nie mógł jej zabrać a to było tylko jedna z dostępnych opcji na spędzenie weekendu szukała jednym słowem dziury w całym miałem jechać do pracy na tiry przed tym wyjazdem gadałem z nią powiedziała będzie dobrze nie pojechałem jednak bo zarobki jak dla mnie za słabe i po 3 dniach dzwoni i mówi że to koniec że nie mam żadnych szans u niej .Wpadłem w paranoje tak bardzo ją kochałem pojechałem do niej porozmawiać chciałęm jej pokazać jak zależy mi na niej ona z siostra tą moja koleżanka się pokłóciła bo się okazało że jej siostra mnie tak jak by ostrzegała albo mówiła o niej źle wiec ja w zaufaniu to jej powiedziałem ona to teraz wyciągnęła zobaczyłem że profil założyła na tym portalu randkowym .... powiedziała że się sam założył portal ten to badoo.com usunęła go nie minął tydzień ciągle w rozpaczy próbowałem z nia porozmawiać zablokowała mnie na telefonie założyła drugi raz te konto na tym badoo.com gadałem z nia t jak ty ona chciała się zemścić na facetach i powiedziała że tylko ją można krzywdzić nie wiem co zrobić po 3 dniach jak to powiedziała ze nie mam żadnych szans zaczęła cos się sama odzywać ale dalej twierdziła mojej bratowej że nie mam szans u niej teraz pojechałem pokazałem jej komputer ze z konta fikcyjnego się z nia umawiałem na weekend a sama twierdzi że nie chce mieć nikogo nie chce facetów .Dodam że ona ma nerwice stwierdzoną brała tabletki na uspokojenie jak jej były denerwował ją i w ogóle .Pytanie proste co zrobić jak postąpić i ogóle moje serce jest w żalu jak myślicie ja jej pokazałem że mi bardzo na niej zależy teraz rozpaczliwie robie to co jej były czyli natrętnie podchodzę dzwonie pisze szukam możliwość kontaktu . jestem troszkę w szoku i postępuje tak bo chciałęm jakieś wyjaśnienia od niej czemu tak postąpiła czemu od razu zerwała i powiedziała ze nie mam szans ten jej były ponoć ją bił nie raz pił dużo alko brał ja po pijanemu gdzie ona nie chciała ,prosił bym o rady co można zrobić i czy to jest możliwość jeszcze ze ona za tęskni ?? czy jest szansa na naprawdę tego wszystkiego jak się zachować jak zdusić w sobie ten ból i czy ona może wrócić z góry dziękuję za wszelką pomoc w tej sprawie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam,jestem tu nowa.Od 2 tygodni mąż nie mieszka w domu.Stwierdził,że od roku mnie nie kocha.Jednak jego zachowanie wskazuje na to że mimo wszystko kocha i zależy mu.Może tylko się pogubił i nie wie co robić.Winą za koniec naszego związku obarcza mnie.Doszłam teraz do wniosku,że faktycznie ma rację.Zawsze dużo narzekałam na niego, mało kiedy powiedziałam mu coś miłego.Mimo że się starał to ja ciągle go krytykowałam, odsuwałam się od niego. Cierpię bardzo,brakuje mi go.On nie chce mi nawet dać szansy.Uparł się na rozwód.Co robić?Jak mam żyć koło niego bo mamy małe dziecko i nie mogę się odciąć od niego całkowicie. Chce mi zapewnić godne życie bo nie pracuję, chce zostawić mi mieszkanie i samochód.Czy tak zachowuje się ktoś kto nie kocha?Co mam robić?Jak żyć?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Artemizja separacja i rozwód to choroba,od niej się nie umiera. Głowa do góry początki są trudne. Powiem ci z własnego doświadczenia,że tez się bałam na początku,że sobie nie poradzę sama ale wsparcie bliskich osób pomaga naprawdę.... jestem parę lat po rozwodzie i teraz z biegiem lat jestem z siebie dumna,że odeszłam od tego tyrana,że wkońcu po tych nerwach i chwilach załamania jestem szczęśliwa.że żyję w spokoju. Zobaczysz i ty po jakimś czasie stwierdzisz,że jednak było warto i to nie takie trudne...wystarczy chcieć i iść w tym kierunku.....

 

------------------------------------------------------------------------------

 

https://100club.pl/artykuly/10-rzeczy--ktore-kazda-kobieta-powinna-zrobic-chociaz-raz-w-zyciu,3267.html

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Witam,jestem tu nowa.Od 2 tygodni mąż nie mieszka w domu.Stwierdził,że od roku mnie nie kocha.Jednak jego zachowanie wskazuje na to że mimo wszystko kocha i zależy mu.Może tylko się pogubił i nie wie co robić.Winą za koniec naszego związku obarcza mnie.Doszłam teraz do wniosku,że faktycznie ma rację.Zawsze dużo narzekałam na niego, mało kiedy powiedziałam mu coś miłego.Mimo że się starał to ja ciągle go krytykowałam, odsuwałam się od niego. Cierpię bardzo,brakuje mi go.On nie chce mi nawet dać szansy.Uparł się na rozwód.Co robić?Jak mam żyć koło niego bo mamy małe dziecko i nie mogę się odciąć od niego całkowicie. Chce mi zapewnić godne życie bo nie pracuję, chce zostawić mi mieszkanie i samochód.Czy tak zachowuje się ktoś kto nie kocha?Co mam robić?Jak żyć?

 

Tak zachowuje się facet, który ma dość bycia ścierką do podłogi lub też ma "wadę postawy".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Witam,jestem tu nowa.Od 2 tygodni mąż nie mieszka w domu.Stwierdził,że od roku mnie nie kocha.

Skoro nie pozwoliłaś się kochać...

 

Jednak jego zachowanie wskazuje na to że mimo wszystko kocha i zależy mu.

Może kocha, ale zmądrzał i ma dosyć?

 

Może tylko się pogubił i nie wie co robić.

On się pogubił? Chyba jednak Ty. I nie teraz, tylko wtedy, kiedy zaczęłaś odsuwać męża od siebie.

 

Winą za koniec naszego związku obarcza mnie.

Całkiem zresztą słusznie.

 

Doszłam teraz do wniosku,że faktycznie ma rację.

O, brawo! Szkoda, że o co najmniej rok za późno.

 

Zawsze dużo narzekałam na niego, mało kiedy powiedziałam mu coś miłego.

I co, i żałujesz tego, że on cierpiał, czy się tylko martwisz o własny tyłek? Bo skoro nie myślałaś o tym, że on cierpiał wówczas, to wątpię, że pomyślisz teraz. Przyznaj się, myślisz egoistycznie - o sobie i dzieciaku. Nie o mężczyźnie, któremu składałaś oświadczenie zrobienia wszystkiego, żeby małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe. A fe. Brzydzi mnie to, chyba pójdę zwrócić kolację.

 

Mimo że się starał to ja ciągle go krytykowałam, odsuwałam się od niego.

Jak wyżej.

 

Cierpię bardzo,brakuje mi go.

Ożesz kur.... Pokrzywdzona?

Cierp, zasłużyłaś.

I nadal myślisz o sobie. TOBIE brakuje. Nie on jest tu ważny.

 

On nie chce mi nawet dać szansy.

A dziwisz się? Ile to ciągnęłaś? Niczego nie naprawisz w 2 tygodnie.

 

Uparł się na rozwód.Co robić?

Jak to co? Rozwieść się za porozumieniem stron. Chociaż ja na jego miejscu pojechałabym Ci pozwem o rozwód z orzeczeniem o winie - Twojej wyłącznej. Przekaż małżonkowi, że się polecam, robiłam kiedyś w rozwodach. Jak chcesz, to dam Ci kontakt na priv, przekażesz mu ;) Z chęcią bym Cię puściła bez niczego.

 

Jak mam żyć koło niego bo mamy małe dziecko i nie mogę się odciąć od niego całkowicie.

Wiedziałam, że to nie o NIEGO jako OSOBĘ chodzi.

 

Chce mi zapewnić godne życie bo nie pracuję, chce zostawić mi mieszkanie i samochód.

Porządny, fajny facet.... Szkoda że nie trafił na równie fajną żonę.

Widzisz, do czego go doprowadziłaś? Woli stracić mieszkanie i samochód (czyli pewnie główny swój dorobek), byle Cię nie oglądać, bo ma dość. Ciebie. Z Twojej winy.

 

Czy tak zachowuje się ktoś kto nie kocha?

Pozwolę sobie zacytować przedmówcę - tak zachowuje się ktoś, kto został potraktowany jak brudna, zapleśniała szmata do podłogi w brudnym, śmierdzącym publicznym szalecie.

I to przez osobę która rzekomo powinna być dla niego najbliższą - własną żonę, choć na takie miano w mojej opinii nie zasługujesz.

Tak, tak go potraktowałaś.

 

Co mam robić?

Nic. Ryczeć do poduchy i POSZUKAĆ PRACY. Do roboty, dziewczę! Jeżeli 1989 wskazuje na datę Twojego urodzenia, to masz 27 lat!!! Chyba czas się ogarnąć, a nie być pasożytem, który wykorzystuje człowieka na każdy sposób - psychicznie i materialnie.

Wiesz co, wybacz. On Ciebie utrzymywał, był dla Ciebie dobry, a Ty go tak traktowałaś? Jezu...

Mam 42 lata, całe życie pracowałam, zarabiam tak, że mogę się spokojnie utrzymać na zadowalającym poziomie, a NIGDY nie potraktowałabym tak męża.

 

Jak żyć?

Żyć, umiejąc ponieść konsekwencje własnych czynów.

 

Pozdrawiam,

mężatka z 20-letnim stażem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zdecydowaliśmy się rozstać na dobre i rozwód.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja zostałam ostatnio porzucona co było dla mnie pewnego rodzaju zaskoczeniem :) Wiedziałam, że jestem nie w porządku, że źle traktuje drugą stronę jednak mojego cudowne ego podpowiadało mi że nigdy ch*j jeden mnie nie zostawi bo jestem piękna i lubię seks :) A jednak...... Pozbierać się ciężko...... Trochę nie dowierzam, trochę czekam aż wróci...... I chyba serduszko nigdy nie bolało tak bardzo...... No i tego seksu brakuje do tego stopnia, że po ścianach chodzę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
.... No i tego seksu brakuje do tego stopnia, że po ścianach chodzę

Żona do męża: co tak chodzisz?

- Bo mam ochotę na seks.

- No to chodź.

- Przecież chodzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
.... No i tego seksu brakuje do tego stopnia, że po ścianach chodzę

Żona do męża: co tak chodzisz?

- Bo mam ochotę na seks.

- No to chodź.

- Przecież chodzę.

 

 

He,he, dobre:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To ja mam trochę odwrotny problem. Rzuciłam ostatnio faceta, który mnie strasznie kocha i w ogóle, zraniłam go jak nie wiem i w ogóle, ale to nie mój problem. W sumie mam to totalnie w dupie. Wiem, że on teraz przeżywa tragedię i jakoś mnie to nie rusza. Jedynie co mnie lekko trapi to fakt że jestem takim kobiecym ch*jem który sobie lata z kwiatka na kwiatek i szuka tylko chorych związków. :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja się ku..A podnoszę po wszystkich

Pierdołach ,starciach ,

Dlaczego ?Bo z kim się by było

To byłoby podobnie

Dwa dni go nie było oj jak pusto w domu

Jaka tęsknota ,łojoj

Jak przyjechał to 1,5 godziny było

Super ,i dalej zwyczajność ,

Czuję się bezpiecznie kiedy jest w pobliżu

Zawsze dążę żeby trzymać się razem,

Nie wyobrażam sobie życia bez mojego

Chłopa,a nie jest święty lubi narozrabiać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziewczyny żle być samej,

Facet dodaje nam siły do życia

Chłop to chłop bzyknie ,przytuli

, ja patrzę jakie mam korzyści z bycia

Z moim facetem

Jak musi wyjechać np to szlag mnie

Trafia w tej pustej chałupie samej

Na tapczanie przed telewizorem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mąż opierda.. ,czepia się ,ale dużo jest

Fajnych momentów w naszym życiu

Człowiek jest stworzony do życia

W parze,to jest naturalne,

Nie jest dobrze być samemu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Hej...

cz

Od dawna czuje , że potrzebuje porady psychologa ale nie mam na tyle kasy a coraz bardziej czuje że się "duszę" i jest mi coraz gorzej... 3 tygodnie temu rozstałam się z partnerem po 7 latach . To był związek toksyczny i niszczył mnie od środka , teraz to wiem. Oczywiście jako zakochana wypierałam to przez lata i nawet jak mi ktoś zwracał uwagę , to ja nie słuchałam i broniłam go. Rozstanie było ( tak w tedy sądziłam) naszą wspólną decyzją. Kiedy się wyprowadził z mojego domu ( mieszkam z rodzicami i babcią), zrozumiał co stracił ale ja już nie mogłam i powiedziałam KONIEC. Myślałam i tak też mu mówiłam , że chcę to zakończyć spokojnie i bez nerwów. Czasami było ok i już się czułam wolna , ale gdy tylko zaczynałam się czuć ok, on wkraczał w moje życie , męczył, dręczył, terroryzował i szantażował. Jestem zmęczona i nie mam na nic ochoty. Nie mogę spać ani jeść. Boję się o swoją rodzinę i o siebie. Teraz wiem , ze on jest nieobliczalny i nie wiem co może zrobić z zemsty.

Nie wiem jak długo to wytrzymam, szukałam w moim mieście darmowego psychologa ale ciężko coś znaleźć. Porady on line są często płatne ... Może tutaj z Wami poczuję się lepiej i uwierzę, że będzie lepiej..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć Paolina :). Dobrze zrobiłaś,mówiąc swojemu partnerowi,że to koniec.Piszesz,że jest nieobliczalny...jeżeli rzeczywiście coś ci grozi, i on dalej Ciebie terroryzuje i dręczy to udaj się czym prędzej na policję,bo z dręczycielami,szantażystami niestety trzeba ostro...

Co do psychologa,to raczej porady on line to nie to samo,co normalna wizyta na realu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na ów temat napisałem w moim pierwszym wpisie na tym forum pod nazwą Depresja związana z moim ukochanym synkiem.

Mało realna jest sytuacja abym z byłą partnerką stworzył pełną rodzinę...marzę jedynie, aby mogła mi pozwolić widywać się z dziećmi bo one są dla mnie wszystkim. Wierzę, że jeszcze przed sprawą sądową dane mi będzie spędzić czas choćby tylko kilka godzin z trójką moich najdroższych smyków.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Ajwen napisał:

Na ów temat napisałem w moim pierwszym wpisie na tym forum pod nazwą Depresja związana z moim ukochanym synkiem.

Mało realna jest sytuacja abym z byłą partnerką stworzył pełną rodzinę...marzę jedynie, aby mogła mi pozwolić widywać się z dziećmi bo one są dla mnie wszystkim. Wierzę, że jeszcze przed sprawą sądową dane mi będzie spędzić czas choćby tylko kilka godzin z trójką moich najdroższych smyków.

Powodzenia. Najważniejsze jest pozytywne nastawienie że wszystko się ułoży. Zrób to dla swoich dzieci. Na pewno będą dumne z takiego taty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Paradoksalnie wszystkie rozstania można zamienić na wartość dodatnią . Nabieramy doświadczenia , wiemy co możemy poświęcić, a z czego nie zrezygnujemy , stajemy się odrobinę mądrzejsi. Z wiekiem również nabieramy dystansu do siebie i drugiej osoby. Wg. mnie nic na siłę. Warto niekiedy zaczynać od początku by znaleźć w końcu swój skarb.  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×