Skocz do zawartości
Nerwica.com

Sama za granicą Polski...nie daję rady.


martyna0407

Rekomendowane odpowiedzi

Od 4 lat mieszkam w Anglii. Przyjechałam tu z chłopakiem...Myślałam, że max rok i wrócę do Polski ale sytuacja w kraju nie zachęca do powrotu. Więc tkwię w UK w dalszym ciągu, nie mam tu nikogo... Chłopak nie wspiera, wręcz namawia do powrotu do Polski - tam prócz rodziny nie mam nic. Mieszkania, domu , pracy. Gdzieś we mnie tkwi chęć powrotu - ale jeszcze nie teraz. Po prostu się boję. Zaczęłam sięgać po alkohol. Chłopak bagatelizuje moje problemy (wręcz je wyśmiewa) na prawdę chciałabym się komuś wygadać, powiedzieć co czuję, uporać się z tym... Więc moim przyjacielem stał się alkohol... Nie chcę pić, nie chcę czuć się ''dobrze'' tylko po piwie... Po prostu chcę, żeby to co mówię było ważne... Żeby kogoś to interesowało... Ale nie ma takiej osoby. Czy ktoś z was czuł się jak ja ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od 4 lat mieszkam w Anglii. Przyjechałam tu z chłopakiem...Myślałam, że max rok i wrócę do Polski ale sytuacja w kraju nie zachęca do powrotu. Więc tkwię w UK w dalszym ciągu, nie mam tu nikogo... Chłopak nie wspiera, wręcz namawia do powrotu do Polski - tam prócz rodziny nie mam nic. Mieszkania, domu , pracy. Gdzieś we mnie tkwi chęć powrotu - ale jeszcze nie teraz. Po prostu się boję. Zaczęłam sięgać po alkohol. Chłopak bagatelizuje moje problemy (wręcz je wyśmiewa) na prawdę chciałabym się komuś wygadać, powiedzieć co czuję, uporać się z tym... Więc moim przyjacielem stał się alkohol... Nie chcę pić, nie chcę czuć się ''dobrze'' tylko po piwie... Po prostu chcę, żeby to co mówię było ważne... Żeby kogoś to interesowało... Ale nie ma takiej osoby. Czy ktoś z was czuł się jak ja ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej Martyna,

Ja jestem w UK 9 lat i mam te dylematy co pol roku, gdy przedluzam umowe najmu. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na Twoje pytania. To bardzo trudna decyzja. Ciesz sie ze masz chlopaka obok siebie, szkoda tylko ze Ciebie nie rozumie. Z jakich okolic jestes ? Moze polski klub w miescie? Zjazd do Polski to ostatecznosc, a rodzina ? Nie moga Ciebie odwiedzic ? Przykro mi ze siegasz po alkohol, to nie jest wyjscie z tej sytuacji. pozdrawiam serdecznie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość pysiunia

martyna0407, Doskonale Ciebie rozumiem. Też przebywałam kilka lat za granicą. Zabrałam tam z sobą "nerwicę lekową", na którą choruję od lat.

Nie izolowałam się od ludzi - potrzebowałam kontaktów, rozmowy. Szybko znalazłam takie osoby, pomagaliśmy sobie wzajemnie.

Jednak bardzo tęskniłam za Polską. Gdy wracałam z Polski po urlopie, już szukałam biletów na kolejny krótki wylot do kraju.

Nie mówiłam znajomym o lękach. Zapomniałam jakby o nich. To dawało mi siłę, by tam być i mieć się całkiem dobrze.

 

Wiem, że jeśli tam dokuczałyby mi silne leki, agorafobia - musiałabym wracać. Na pewno nie byłabym tam na siłę.

martyna0407, powiem Ci coś, co mi pomagało tam być, mimo, że czasami czułam się źle.

Gdy mówiłam tam sobie "MUSZĘ wytrwać bo..." to i to - lęk się nasilał.

Gdy odpuściłam i mówiłam sobie "jeśli nie będę mogła tam być, to wrócę do Polski" - lęk malał i czułam się spokojniejsza.

 

Odpuść sobie! Powiedz, że chciałabyś tam zostać dłużej, ALE to nie będzie koniec świata - jeśli ze względu na zdrowie wrócisz o Polski. Nie stawiaj sama siebie "pod ścianą". Zostaw sobie furtkę...

 

Powinniście razem z chłopakiem siąść razem i porozmawiać, podjąć wspólną decyzję odnośnie wspólnego pobytu lub powrotu do PL.

[A swoją drogą - nie wyobrażam sobie być z facetem, który mnie nie wspiera i nie daje poczucia bezpieczeństwa].

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do lekceważenia, to zawsze tak się czułem jak Ty. Tyle że u mnie to w rodzinie, przez to mam niską samoocenę. Często gdy chciałem zwrócić uwagę na powagę sytuacji musiałem przeklnąć mimo że nie chciałem, inaczej to co powiedziałem nie było brane pod uwagę.

Co do chłopaka, to dziwne ma podejście do ukochanej osoby która ma problemy. Tak jak w poście wyżej, potrzebna jest poważna, szczera rozmowa, pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powrót tutaj nie będzie rozwiązaniem - w Polsce można sie jeszcze bardziej zdołować, zwłaszcza jeśli nie masz do czego wracać. Spróbuj wychodzić tam do ludzi, muszą być jakieś 'domy Polaka' czy w ogóle instytucje zrzeszające polaków w UK. Poza tym pewnie osób z takimi problemami jak Twoje zagranicą jest znacznie wiecej, wystarczy się odnaleźć... co pewnie nie jest łatwe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

martyna0407, jak to mozliwe że po 4 latach nie masz tam zadnych znajomych, kolegów ? problem nie w pobycie za granica, tylko w braku tych kontaktów :bezradny:

Mozliwe i to bardzo. Nie masz pojecia jacy Polacy za granica sa zawistni. Karierowicze, ktorzy rodaka za pare funtow by utopili.Konfidenci i lizusy w robocie. Beczka wazeliny na dlugo im nie starcza. Jak sie szanujesz to z takimi ludzmi poprostu nie trzymasz, jedyne o czym rozmawiaja to o innych, bo sami nic ciekawego nie robia. W pracy rozmawiaja o pracy, w domu o pracy, w snie -praca. Ja poznalem setki Polakow, wporzadku policze na dwoch rekach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×