Skocz do zawartości
Nerwica.com

Przywitanie i moja historia


Pawel0000

Rekomendowane odpowiedzi

Witam

 

Mój problem polega na tym, że czuję że moje życie nie ma sensu czuję się beznadziejnie. Nie mam żadnych przyjaciół, żadnych zainteresowań, nie mam na nic siły, nic mnie nie cieszy. Choruję na poważne choroby nadciśnienie i chore nerki. Biorę leki. Cierpię na bezsenność, nie mam żadnych planów, wszystkiego się boję. Wszystkie moje decyzje które podejmuję później okazują się błędne. W mojej rodzinie od dzieciństwa ojciec kłócił się z matką, wieczne awantury. Mieszkali z nami jeszcze Dzidkowie. Matka tez nigdy nie była akceptowana w tej rodzinie zarówno przez moich dziadków jak i ojca. Ojciec nie potrafi nic spokojnie powiedzieć tylko krzyczy. Matka podobnie praktycznie każda ich rozmowa kończy się klótnią. Ojciec kiedyś do matki mówił ze ma się wyprowadzić. Ojciec zawsze wszystko wiedział najlepiej. Nie chce go obwiniać bo widać ze się stara, pracuje żeby wszystko było w domu. Ale źle się czuje mieszkając tam. Pamiętam od zawsze ze jak były wakacje to nie mogłem się doczekać kiedy znowu zacznie się rok akademicki i się przeprowadzę do akademika, żeby już na to nie patrzeć. Ojciec odzywa się tylko do mnie jeśli coś mi każe zrobić, albo mówi ze musisz być taki i tak i robić to i to. A gdy tylko coś źle zrobię albo nie tak jak on chce to mnie krytykuje, owszem daje mi pieniądze jeśli na coś potrzebuję ale nic poza tym. Moja młodsza siostra leżała dwa miesiące w szpitalu psychiatrycznym, niedawno wyszła, teraz chodzi na jakaś terapię. Starsza siostra odcięła się i w ogóle nie wraca do domu ani nie dzwoni. Ja również nie mieszkam z nimi odkąd zaczepem studia, najpierw mieszkałem w akademiku przez 4 lata, od miesiąca wyprowadziłem się na stancję. Uważam, że to również była błędna decyzja, bo dodatkowo czuję się samotny i bezradny wobec życia. Nie wiem sam gdzie bym chciał mieszkać, w domu na pewno nie chce, na stancji tez mi źle, w akademiku chyba było najlepiej bo było tam kilku kolegów przynajmniej. Nie mam bezpiecznego miejsca na ziemi w którym bym czuł się dobrze. Zrobienie najprostszej rzeczy sprawia mi trudności, brakuje mi koncentracji. W nocy nie mogę spać. Nie wiem co będę robił jak skończę studia, nie mam żadnych pomysłów na życie, w ogóle w takim stanie nie dam rady napisać pracy magisterskiej Wiem że w najbliższym czasie nic dobrego nie może mnie spotkać, wszystkim się stresuję boję się kontaktów z ludźmi. Wiem, być może niektórzy mają większe problemy i być może użalam się nad sobą, ale mi na prawdę jest ciężko.

Piszę tutaj bo trafiłem w Internecie na portal, gdy szukałem jakiegoś gabinetu psychologicznego i pomyślałem że napiszę, bo o tym co wyżej napisałem nie mówiłem nikomu zresztą nawet nie miałbym komu powiedzieć bo nie mam żadnego przyjaciela ani osoby z która mógłbym o takich rzeczach rozmawiać.

Dziękuję za czas poświecony na czytanie tego.

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej Paweł :) Bardzo mi przykro że Cię to spotkało :/ Z tego co czytam widać że w Twojej rodzinie są okropne relacje :/ Ty w rozsypce, młodsza siostra nawet w psychiatryku była a starsza po prostu się odcięła. Wygląda to bardzo źle :/ Jak zawsze polecam wizytę u psychologa i psychiatry. Może leki pomogą Ci się trochę zdystansować i nabrać energii. 3maj się! :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×