Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
drań

Religia,wiara,modlitwa,świadectwa,uzdrowienia-zbiorczy wątek

Rekomendowane odpowiedzi

Jak to jest u Was z wiarą??Ja osobiście odkąd zacząłem chorować przestałem chodzić do kościoła ponieważ nie pozwalał na to mój stan zdrowia.Teraz gdy już jestem wstanie do niego pójść również nie chodzę na msze.Jeśli chodzi o Boga (nie tyle, że w niego nie wierzę)to przestałem na Niego "liczyć'.W sumie to nie wiem czy kiedykolwiek się tak szczerze modliłem.Z kolei moja starsza siostra gdy zachorowała jeszcze bardziej poszerzała swoją wiare.Jak to jest u Was??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak to jest u Was z wiarą??Ja osobiście odkąd zacząłem chorować przestałem chodzić do kościoła ponieważ nie pozwalał na to mój stan zdrowia.Teraz gdy już jestem wstanie do niego pójść również nie chodzę na msze.Jeśli chodzi o Boga (nie tyle, że w niego nie wierzę)to przestałem na Niego "liczyć'.W sumie to nie wiem czy kiedykolwiek się tak szczerze modliłem.Z kolei moja starsza siostra gdy zachorowała jeszcze bardziej poszerzała swoją wiare.Jak to jest u Was??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wierzę w Boga , ale nie w istytucję kościoła i księży. nie chodze do kościoła już od ślubu, czyli od 16 lat.

oczywiście dziecko musiałam ochrzcić, ale to były sporadyczne wizyty.

Nigdy nie miałam żalu do Boga za ty, że jestem chora...bo myslę , ze to moja wina ( tego ćpania).

Wogóle nie mieszam Boga do swojej choroby....choc na poczatku, 2 lata temu, jak już nie miałam siły to się modliłam do niego i płakałam u siebie w pokoju.

Równiez i moja starsza siostra jest chora, i ona również bardziej zaczeła "chodzić w Bogu".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wierzę w Boga , ale nie w istytucję kościoła i księży. nie chodze do kościoła już od ślubu, czyli od 16 lat.

oczywiście dziecko musiałam ochrzcić, ale to były sporadyczne wizyty.

Nigdy nie miałam żalu do Boga za ty, że jestem chora...bo myslę , ze to moja wina ( tego ćpania).

Wogóle nie mieszam Boga do swojej choroby....choc na poczatku, 2 lata temu, jak już nie miałam siły to się modliłam do niego i płakałam u siebie w pokoju.

Równiez i moja starsza siostra jest chora, i ona również bardziej zaczeła "chodzić w Bogu".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
a twoja siostra choruje na to samo??? Ja teraz własnie zaczelam chodzic do koscioła i widziec w tym jakis sens

 

Siostra choruje na depresję maniakalną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
a twoja siostra choruje na to samo??? Ja teraz własnie zaczelam chodzic do koscioła i widziec w tym jakis sens

 

Siostra choruje na depresję maniakalną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co to wogle za okropny i pesymistyczny tytuł wątku! Oczywiście,ze będą lepsze dni a Bóg istnieje. Tylko czasem płacze nad tym co robi człowiek,ale cóż mamy wolną wolę (innaczej nie byłoby sensu naszego istnienia) i często robimy głupoty. Albo ktoś inny robi,a my cierpimy :cry:Ale lepsze dni nadchodzą zawsze jak po nocy słońce i dopóki żyjemy dopóty możemy zmieniać wszystko co złe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co to wogle za okropny i pesymistyczny tytuł wątku! Oczywiście,ze będą lepsze dni a Bóg istnieje. Tylko czasem płacze nad tym co robi człowiek,ale cóż mamy wolną wolę (innaczej nie byłoby sensu naszego istnienia) i często robimy głupoty. Albo ktoś inny robi,a my cierpimy :cry:Ale lepsze dni nadchodzą zawsze jak po nocy słońce i dopóki żyjemy dopóty możemy zmieniać wszystko co złe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Co to wogle za okropny i pesymistyczny tytuł wątku! Oczywiście,ze będą lepsze dni a Bóg istnieje. Tylko czasem płacze nad tym co robi człowiek,ale cóż mamy wolną wolę (innaczej nie byłoby sensu naszego istnienia) i często robimy głupoty. Albo ktoś inny robi,a my cierpimy :cry:Ale lepsze dni nadchodzą zawsze jak po nocy słońce i dopóki żyjemy dopóty możemy zmieniać wszystko co złe.

 

Fakt.Do tytułu miały być wstawione znaki zapytania.I też myśle, że Bóg istnieje.Tylko jestem ciekaw jak jest z tym u Was.Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Co to wogle za okropny i pesymistyczny tytuł wątku! Oczywiście,ze będą lepsze dni a Bóg istnieje. Tylko czasem płacze nad tym co robi człowiek,ale cóż mamy wolną wolę (innaczej nie byłoby sensu naszego istnienia) i często robimy głupoty. Albo ktoś inny robi,a my cierpimy :cry:Ale lepsze dni nadchodzą zawsze jak po nocy słońce i dopóki żyjemy dopóty możemy zmieniać wszystko co złe.

 

Fakt.Do tytułu miały być wstawione znaki zapytania.I też myśle, że Bóg istnieje.Tylko jestem ciekaw jak jest z tym u Was.Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wiara w Boga zakłada,że Bóg jest wszędzie czyli jest w nas. Jesli więc liczysz na siebie to tak jakbyś liczył na Niego. ja tez kiedyś wkurzyłam się na Boga i nawet go "nawyzywałam",że specjalnie mnie "załatwił"taką chorobą,na której leczenie trzeba pieniedzy (bo państwowe leczenie mnie zawiodło),a żeby mieć pieniądze trzeba iść do pracy,a do pracy nie moge iść,bo mi choroba nie pozwala. Byłam zła na Boga,że postawił mnie w takiej sytuacji bez wyjścia i muszę tak cierpieć. No,ale potem mi przeszło,przeprosiłam Pana Boga :oops: i teraz mocno mocno staram się wierzyc,że mi się uda. Nie zawsze jest to modlitwa,poprostu mocna wiara,że bedzie ok (chociaz często mam załamki,ale mijają na szczęście). A tak na marginesie wiecie,że grzechem jest niewiara w siebie? Grzech to "niekochanie " siebie. Szanuj blizniego swego jak siebie samego- zawsze skupiamy się na pierwszej częsci a co z drugą? Nie grzeszmy więc i bądżmy dla siebie bardzo dobrzy he he:D :D:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wiara w Boga zakłada,że Bóg jest wszędzie czyli jest w nas. Jesli więc liczysz na siebie to tak jakbyś liczył na Niego. ja tez kiedyś wkurzyłam się na Boga i nawet go "nawyzywałam",że specjalnie mnie "załatwił"taką chorobą,na której leczenie trzeba pieniedzy (bo państwowe leczenie mnie zawiodło),a żeby mieć pieniądze trzeba iść do pracy,a do pracy nie moge iść,bo mi choroba nie pozwala. Byłam zła na Boga,że postawił mnie w takiej sytuacji bez wyjścia i muszę tak cierpieć. No,ale potem mi przeszło,przeprosiłam Pana Boga :oops: i teraz mocno mocno staram się wierzyc,że mi się uda. Nie zawsze jest to modlitwa,poprostu mocna wiara,że bedzie ok (chociaz często mam załamki,ale mijają na szczęście). A tak na marginesie wiecie,że grzechem jest niewiara w siebie? Grzech to "niekochanie " siebie. Szanuj blizniego swego jak siebie samego- zawsze skupiamy się na pierwszej częsci a co z drugą? Nie grzeszmy więc i bądżmy dla siebie bardzo dobrzy he he:D :D:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmm, ja też przestałam liczyć na Boga. Sądzę, że w Niego nie wierzę. Chociaż czasem jest mi dziwnie z takim poglądem. Jestem taka pół wierząca. Ale ehh, do kościoła chodzę, ponieważ w przyszłym roku bierzmowanie i muszę mieć przynajmniej pół mszów (czy jak to sie tam mówi), naborzeństw, itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmm, ja też przestałam liczyć na Boga. Sądzę, że w Niego nie wierzę. Chociaż czasem jest mi dziwnie z takim poglądem. Jestem taka pół wierząca. Ale ehh, do kościoła chodzę, ponieważ w przyszłym roku bierzmowanie i muszę mieć przynajmniej pół mszów (czy jak to sie tam mówi), naborzeństw, itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja bierzmowania nie miałem bo byłem w szpitalu.To dziwne ale chciałbym mieć to bierzmowanie.Mimo, że jestem nie wierzący.

No i trzeba chodzić do tego kościoła :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja bierzmowania nie miałem bo byłem w szpitalu.To dziwne ale chciałbym mieć to bierzmowanie.Mimo, że jestem nie wierzący.

No i trzeba chodzić do tego kościoła :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie zadnych zmian jeśli chodzi o wiare...... jest tak samo jak przed choroba, jak w trakcie i jak teraz......

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie zadnych zmian jeśli chodzi o wiare...... jest tak samo jak przed choroba, jak w trakcie i jak teraz......

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie jestem w stanie wytrzymac na mszy, dlatego odkad zachorowalam bylam w kosciele moze z 3-4 razy, za kazdym razem stalam spanikowana i przed koncem musialam wyjsc, bo nie dawalam rady

 

Ale wierze w Boga bardzo mocno i przykro mi, ze nie chodze na msze, ze nie daje rady.

 

I wierze, ze jedynie Bog i wiara moze mi pomoc.Nie obwiniam Go za swoja chorobe, mysle, ze po prostu jest ona dla mnie jakims sprawdzianem, proba ktorej poddal mnie Bog.

 

Moze pisze jak stara dewota ;) , ale tak wlasnie mysle

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie jestem w stanie wytrzymac na mszy, dlatego odkad zachorowalam bylam w kosciele moze z 3-4 razy, za kazdym razem stalam spanikowana i przed koncem musialam wyjsc, bo nie dawalam rady

 

Ale wierze w Boga bardzo mocno i przykro mi, ze nie chodze na msze, ze nie daje rady.

 

I wierze, ze jedynie Bog i wiara moze mi pomoc.Nie obwiniam Go za swoja chorobe, mysle, ze po prostu jest ona dla mnie jakims sprawdzianem, proba ktorej poddal mnie Bog.

 

Moze pisze jak stara dewota ;) , ale tak wlasnie mysle

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jedno jest pewne dla mnie - Bóg jest. Wiem to teraz, co dziwne wczesniej mialem na ten temat inne zdanie, nie obwiniam Go o to co sie stało ale tez nie raz zastanawiam sie dlaczego mnie spotkało cos takiego. Nie ma to juz niestety zadnego znaczenia bo trzeba z tym zyć i juz. Do kosciola nie chodzilem i nie chodze, moze choroba to taka troche wymówka, bylem raz juz jako "nerwicowiec" i bylo kiepsko z formą więc wybrałem najłatwiejszą drogę - nie chodzić. Dodatkowo śmierć Jana Pawła II potwierdzila we mnie wiarę w to iż Bóg istnieje. Niestety pontyfikat JPII to dla mnie czas niewykorzystanych szans - nie bylem na ani jednym spotkaniu (nie wliczam dziecinstwa gdzie bylem wraz z rodzicami). Szkoda. W sumie nalezly dziekowac Bogu ze cierpimy "tylko" na nerwicę bo choroby na które cierpią inni ludzie są z naszymi objawami nieporównywalne.Tez traktuje to jako próbę - wyznacznikiem dla mnie jest Hiob bo cóż on miał by powiedzieć w swojej sytuacji. Trzeba wierzyc - wiara czyni cuda. Pozdro

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jedno jest pewne dla mnie - Bóg jest. Wiem to teraz, co dziwne wczesniej mialem na ten temat inne zdanie, nie obwiniam Go o to co sie stało ale tez nie raz zastanawiam sie dlaczego mnie spotkało cos takiego. Nie ma to juz niestety zadnego znaczenia bo trzeba z tym zyć i juz. Do kosciola nie chodzilem i nie chodze, moze choroba to taka troche wymówka, bylem raz juz jako "nerwicowiec" i bylo kiepsko z formą więc wybrałem najłatwiejszą drogę - nie chodzić. Dodatkowo śmierć Jana Pawła II potwierdzila we mnie wiarę w to iż Bóg istnieje. Niestety pontyfikat JPII to dla mnie czas niewykorzystanych szans - nie bylem na ani jednym spotkaniu (nie wliczam dziecinstwa gdzie bylem wraz z rodzicami). Szkoda. W sumie nalezly dziekowac Bogu ze cierpimy "tylko" na nerwicę bo choroby na które cierpią inni ludzie są z naszymi objawami nieporównywalne.Tez traktuje to jako próbę - wyznacznikiem dla mnie jest Hiob bo cóż on miał by powiedzieć w swojej sytuacji. Trzeba wierzyc - wiara czyni cuda. Pozdro

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiara w Boga bardzo mi pomaga.Wiem,że tylko dzieki Bogu są te "lepsze dni".Wiem,że dzięki chorobie zaczęłam przyglądać się ludziom,stałam się wrażliwa,jestem lepszym człowiekiem niż byłam kiedyś.Dzięki złym dniom doceniam te dobre.Ija codziennie dziękuję mu,że jest jak jest,że nie jest gorzej.Każdy musi dzwigać swój krzyż i Pan Bóg nie każe nam dzwigać więcej niż możemy unieść.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiara w Boga bardzo mi pomaga.Wiem,że tylko dzieki Bogu są te "lepsze dni".Wiem,że dzięki chorobie zaczęłam przyglądać się ludziom,stałam się wrażliwa,jestem lepszym człowiekiem niż byłam kiedyś.Dzięki złym dniom doceniam te dobre.Ija codziennie dziękuję mu,że jest jak jest,że nie jest gorzej.Każdy musi dzwigać swój krzyż i Pan Bóg nie każe nam dzwigać więcej niż możemy unieść.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

teraz jestem w kosciele... tak na kredyt... przychodze, siadam na koncu rycze z bezsilnosci... nic nie pamietam z mszy... no moze tylko to jedno: patrze na podloge i nie moge nie myslec: mieso, mieso,mieso, mieso mieso, mieso ale co ma zrobic: ta podloga wyglada jak stare wyschniete mieso....

 

po burzach w kwestii wiary :arrow: bylam w zakonie i na studiach tematycznych...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×