Skocz do zawartości
Nerwica.com

Stagnacja w depresji jak z tego wyjść


bedzielepiej

Rekomendowane odpowiedzi

Moje życie wygląda jednakowo odkąd zachorowałam- a jest to już 10 lat- tak samo. Nic nie planuję, bo nie mam żadnych marzeń, nic mnie nie cieszy (poza snem, często uciekam w sen). Izoluję się od ludzi bo bardzo się męczę w ich obecności, stresuję się jak nie nadążam za tematem rozmowy, a jak ktoś mnie o coś zapyta to pustka totalna. Udaję też uczucia by nie zrazić do siebie innych np. uśmiecham się na siłę, ostatnio jak zmusiłam się do przebywania w towarzystwie to aż mnie szczęka potem bolała od tego rozciągania twarzy w uśmiechu (jak bym miała "być sobą" to bym siedziała bez uśmiechu, ale inni mogliby to odebrać jako znudzenie ich towarzystwem). Izoluję sie pewnie też dlatego, że ponieważ młodo zachorowałam- mając ledwo 13 lat- nie wyksztalciłam w sobie interakcji społecznych, mało wlaściwie miałam okazji by przebywać wśród innych.

 

Mam problem z określeniem swojej tożsamości, moje życie wydaje mi się nierzeczywiste i nieprawdziwe w porownaniu do życia innych.

Próbowałam w życiu wielu rzeczy robić na silę wbrew temu poczuciu pustki i bezsensu, np. biegać, zdrowo się odżywiać, malować, pójść na studia, zaangażować się religijnie, związki, jednak nic z tego nie polepszyło mojego stanu, wręcz przeciwnie powodowalo frustracje że nic nie jest lepiej. Obecnie nic mi się nie chce. Nic mnie nie interesuje. Czuję że moje życie jest bez sensu. Ale szkoda mi moich rodziców. Z drugiej strony przeraża mnie że są już po pięćdziesiątce i zaczynają chorować, boli ich kręgoslup, podwyższony cholesterol, mama pewnie ma klimakterium bo ma zmienne nastroje. Nie chcę patrzeć jak się starzeją. Wolałabym umrzeć, żeby na to nie patrzeć.

 

Nie mam zadnego pomysłu co robić dalej, na siłę ciągne studia które zaczęłam i chyba ich nienawidzę, ale nie mam pomyslu co bym mogła robić zamiast nich. Jestem tak nieszczęśliwa że płaczę po nocach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bedzielepiej, a czy leczysz się jakoś? Bierzesz leki? Korzystałaś z psychoterapii? Wspomniałaś o wielu pomysłach na walkę z depresją i stagnacją, które zawiodły, ale nie wspomniałaś nic o tym, czy się leczysz. Może farmakoterapia i/lub psychoterapia pomogłyby Ci zobaczyć sens w tym, co dotychczas robiłaś/robisz - w studiowaniu, w bieganiu, z zdrowym odżywianiu, w zaangażowaniu się w sprawy religijne etc. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tego co piszesz wynika, że potrzebujesz pomocy, skoro leczenie nie przynosi efektów i nie czujesz się lepiej to może pora zmienić specjalistę ? Dobrze postawiona diagnoza i dobrane leki pomogą Ci wyzdrowieć. Mogę ci polecić psychiatrę z dużym doświadczeniem a przy tym miłą i zaangażowaną osobę, profesor Katarzynę Kucharską ,ona przyjmuje w PsychoMedic.pl , podaję nr. 22 299 11 22. odezwij sie, porozmawiaj i mam nadzieje że uda ci się inaczej spojrzeć na swoje życie, nie poddawaj się!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Leczę się od 10 lat, skąd przecież miałabym diagnozę? Biorę leki, ale nie widzę żeby działały. Najchętniej bym cały czas spała.

bedzielepiej, zapytałam, czy się leczysz, bo niektórzy na forum próbują sobie sami stawiać diagnozy bez żadnej konsultacji u specjalistów. A takie autodiagnozy w oparciu o to, co przeczyta się w Internecie, nierzadko są nietrafne.

 

Skoro leczysz się tak długo, a nie widać poprawy, to może warto zmienić specjalistę. Czy nie jest przypadkiem tak, że lekarz tylko ogranicza się do wypisania recepty i do wiedzenia do następnej wizyty? Bo jeśli tak to wygląda, to nie dziwię się, że nie widać za bardzo poprawy. Poza tym farmakoterapia zapewnia jedynie leczenie objawowe, tzn. może zredukować, zmniejszyć, czasowo wyeliminować pewne objawy, ale nie eliminuje źródła tych objawów i z czasem wszystko może wrócić. Leczenie przyczynowe zapewnia psychoterapia, do której Cię zachęcam. Bez pracy nad sobą nic samo się nie zmieni. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skoro leczysz się tak długo, a nie widać poprawy, to może warto zmienić specjalistę. Czy nie jest przypadkiem tak, że lekarz tylko ogranicza się do wypisania recepty i do wiedzenia do następnej wizyty? Bo jeśli tak to wygląda, to nie dziwię się, że nie widać za bardzo poprawy. Poza tym farmakoterapia zapewnia jedynie leczenie objawowe, tzn. może zredukować, zmniejszyć, czasowo wyeliminować pewne objawy, ale nie eliminuje źródła tych objawów i z czasem wszystko może wrócić. Leczenie przyczynowe zapewnia psychoterapia, do której Cię zachęcam. Bez pracy nad sobą nic samo się nie zmieni. Pozdrawiam!

 

To już mój dziesiąty z rzędu psychiatra. I tak wszyscy są tacy sami, wypisują te same leki i nie chce im się wgłębiać czy diagnoza poprawna itd. Nie trafiłam jeszcze na takiego lekarza który nie wypisywałby lekarstw na pierwszej wizycie.

W psychoterapię już sie bawiłam, zawsze mi się pogarszało tylko i nic tego nie wynosiłam. Strata czasu i pieniędzy bo na NFZ mogę się umówić na przyszly rok. Może komuś pomaga gadanie w kółko o tym samym, ale mi nie.

 

Ależ pracuje nad sobą. Nawet ponad siły, bo codziennie mierzę się ze swoim lękiem wśród ludzi na uczelni i w innych sytuacjach. Niestety nic z tego nie mam. Lęk się nie zmniejsza, czuję się wyczerpana i utwierdzam sie w tym że z depresji nie da się wyjść.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej,

10 lat, 10 psychiatrów i nic. Może masz takiego typu depresję, że ciężo im to zdiagnozować poprawnie. Znam takie przypadki. Co do terapii to tak samo. Jest ich tyle rodzajów, że dobrze nie zarażać się do jakiejś. Ja trafiłam dopiero za trzecim razem na terapeutkę i typ terapii, który do mnie przemówił. I nie było łatwo. Też mi się pogorszało. Moim zdaniem to normalne. Co do stagnacji to nie wiem jak mocna jest u Ciebie i czy ćwiczenia na stagnację by Ci pomogły? Polecam je, korzystałam na terapi z książki D. Burnsa "Radość życia". Proste ćwiczenia i mi pomagały za każdym razem.

I ostatnia refleksja, a może to nie jest tylko depresja? MOja koleżank leczyłą się na depresję bezskutecznie kilka lat. Aż trafiłą na psychiatrę, który zlecił jej badania na poziom witaminy D, prolaktyny i hormonów tarczycy. U niech szwankowało to drugie. Dostałą odpowiednie leki. Jest kompletnie innym człowiekiem niż przez ostatnie 6 lat. To tylko tak mi przychodzi do głowy, u Ciebie może być zupełnie inaczej. Mam nadzieję jednak, że znajdziesz lekarza i drogę do wyzdrowienia! Pozdrawiam serdecznie!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×