Skocz do zawartości
Nerwica.com

Mam nie całe 16 lat. Czy to już nerwica?


Clouds

Rekomendowane odpowiedzi

Witam :) Na wstępie chciałabym podziękować wszystkim którzy to przeczytaj i liczę na jakąkolwiek pomoc... Więc mam 16 lat i moje historia jest dość skomplikowana. Praktycznie codziennie od 3 lat kłócę się z rodzicami, reaguję na prawdę agresywnie potrafię uderzyć pięścią w ścianę czy czymś rzucić żeby rozładować stres. Na prawdę mi z tym głupio, staram się jak mogę żeby to powstrzymać i tłumię złość w sobie. Rodzice krzyczą na mnie wyzywają, ja też czasem potrafię wzywać ich, czuje się przez to jak najgorsza córka. Dodam jeszcze, że mam 3 rodzeństwa i tylko ja mam taką sytuacje z moimi rodzicami :oops:

Cóż co do nerwicy to jakieś pół roku temu obejrzałam kilka programów o seryjnych mordercach i jeden było kobiecie która udusiła swoje dzieci poduszką. Przez kilka dni miałam stany i napady lęków i dziwnych myśli, że zrobię tak mojej siostrze czy bratu. Wiedziałam że tak nie zrobię ale strasznie się bałam. Przestałam oglądać takie programy, tyle że nie cały tydzień minął i mi przeszło. Nie miałam takich myśli.

Jakieś dwa miesiące temu znowu sobie obejrzałam takie programy mimo wcześniejszych doświadczeń i jakoś nic się nie działo, może oprócz jednej maleńkiej myśli.

I tu przychodzi następny problem. Może słyszeliście o morderstwie w Rakowiskach.

Cóż mieszkam dosłownie 10 minut drogi od Rakowisk i to zadziałało na mnie jak uderzenie młotem w głowę. Znowu zaczęły się te myśli "A co jeśli ja kiedyś pokłócę się tak z rodzicami że ich zabiję? Co jeśli tak zrobię?". Wiem, że nie zrobię tego. Ale przez tydzień nie mogłam patrzeć na nóż.. Potem ten lęk do noży minął ale myśli zostały. Jeden raz nawet płakałam na podłodze z bezsilności. Powiedziałam wtedy mamie że mam dziwne myśli, lecz ze wstydu że weźmie mnie za psychopatkę i się przestraszy nie sprecyzowałam jakie. Rozmowa z nią nieco pomogła lecz po wigilii one wróciły.

Boję się powiedzieć mamie jakie konkretnie te myśli są, boje się powiedzieć cokolwiek a chciałabym żeby przebadał mnie jakiś lekarz, bo lepiej leczyć się wcześniej niż później, w razie jakiegokolwiek wystąpienia, nie daj Boże, choroby.

Czy ktoś ma podobną sytuację?(chociaż wątpie)

bardzo proszę o jakiekolwiek rady.

:why:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Clouds, wyraznie nie potrafisz rozladowywac stresu i agresji w zdrowy sposob, ponadto tlumisz w sobie zlosc - dobrze, ze to widzisz, to daje Ci mozliwosc pracy. Natretne mysli tez czesto pojawiaja sie przy nerwicy, jednak tylko specjalista moze to stwierdzic.

 

Masz 16 lat - bardzo mozliwe, ze przechodzisz przez okres buntu - stad mogloby wynikac Twoje zachowanie, jednakze nie chcesz bagatelizowac sprawy[i dobrze], zatem radze udac Ci sie do psychologa[na poczatek]. Kilka rozmow z nim pomoze Ci zrozumiec swoje zachowanie, relacje z rodzicami, zmienic zle nawyki i w koncu zadecydowac, czy potrzeba dalszej terapii u psychoterapeuty i ewentualnych lekow.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Clouds, masz 16 lat, zatem chodzisz jeszcze do gimnazjum/sredniej - masz psychologa szkolnego, chociaz wiadomo, ze nie ma po co robic sobie 'opinii'.

Od rodzica potrzebujesz tylko formularza zgody, nie musi o niczym wiedziec. No i na pewno nie wysmieje Cie, to Twoj rodzic, a zatem Cie kocha i na pewno Ci pomoze chocby i na takim poziomie[jezeli boisz sie, ze nie bedzie Cie wspierac/bedzie oceniac/cokolwiek negatywnego, to nie musisz mowic jak pisalem], ze podpisze ten formularz.

 

Ostatnia opcja jaka mi przychodzi, to posluzyc sie mala manipulacja. Twoi rodzice na pewno tez przezywaja ciagle klotnie z Toba, a zatem mozesz tez sprytnie obejsc i powiedziec o tym, ze chcialabys znalezc przyczyne takiego zachowania i nauczyc sie kontrolowac swoje zachowania. Taka postawa na pewno ich ucieszy i ciezko raczej, zeby nie zgodzili sie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ricah, jeżeli chodzi o psychologa szkolnego to nie mam takiej opcji - mama wysłała mnie do szkoły katolickiej w której takiego nie ma. Myślałam czasem o rozmowie z jakimś księdzem o tym co mnie dręczy, ale co on mi może pomóc. Własciwie to nic.

Ale nawet jeśli rodzice poszliby do psychologa ze mną, a sama się lekko krępuje, to nie jestem pełnoletnia i gdybym powiedziała coś psychologowi to powiedziałby to im. Juz sama nie wiem co mam w tej sytuacji, a na prawde nie chce się wpędzić w jakąś chorobę. Całe życie przede mną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Raczej ksiedza bym unikal. Pomijajac sprawy wiary, nie jest po prostu wykwalifikowany w tym dostatecznie, aby udzielic fachowej pomocy.

 

Psychologa obowiazuje tajemnica dopoki nie zagrazasz samej sobie lub otoczeniu, wtedy moze ja zlamac. Jezeli boisz sie tego - wspomnij o tym[nawet na poczatku, jezeli on sie nie zgodzi, zawsze mozesz wyjsc bez konsekwencji], tylko przygotuj sie od razu na pytanie dlaczego tego chcesz.

No i jak mowilem. Potrzebujesz zgody od rodzica, rodzic nie musi byc obecny podczas sesji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ricah, jeżeli chodzi o psychologa szkolnego to nie mam takiej opcji - mama wysłała mnie do szkoły katolickiej w której takiego nie ma. Myślałam czasem o rozmowie z jakimś księdzem o tym co mnie dręczy, ale co on mi może pomóc. Własciwie to nic.

Ale nawet jeśli rodzice poszliby do psychologa ze mną, a sama się lekko krępuje, to nie jestem pełnoletnia i gdybym powiedziała coś psychologowi to powiedziałby to im. Juz sama nie wiem co mam w tej sytuacji, a na prawde nie chce się wpędzić w jakąś chorobę. Całe życie przede mną.

 

-- 09 sty 2015, 20:58 --

 

Ricah, rozumiem

postaram się coś zdziałać w sprawie psychologa. wielkie dzięki za pomoc :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Clouds, nie bój się to tylko nerwica

ta choroba właśnie w ten sposób się odmawia nasz umysł pokazuje nam to co do nas przeciwne. Ponieważ kochasz swoich rodziców nachodzą cię takie myśli, nerwica zawsze wywołuje myśli całkowicie do nas przeciwne, wmawiające nam chore rzeczy. Ludzie łagodni mają myśli żeby komuś zrobić krzywdę, ludzie wierzący mają myśli bluźniercze; zawsze myśli przeciwne do nas.

 

Wiem jak to z tym coś dręczy a potem widzimy coś w TV nieco z tym związane i już uczucie prawie jak przy zawale :(

 

Musisz po prostu zrozumieć że to natrętne myśli i ty tak nie myślisz, traktować te myśli jakby nie istniały, robić wszystko jakby ich nie było. Wiem nerwy są silne ale im mocniej je ignorujemy traktujemy jakby nie istniały, to słabną. Najważniejsze to mieć silną wole i podejść że tego nie ma, traktować jakby tego w ogóle nie było. Mieć całkowicie obojętne podejście. Nieważne jak ciężki stres jest w środku traktować jakby go nie było. Na początku jest trudno ale potem lżej

 

Oczywiście psychiatra też by pomógł, ale nerwice można osłabić jak się ma do niej obojętne podejście to słabnie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

rikuhod, na pewno masz rację.

ale ciężko mi z tym wszystkim.

chciałabym mieć w tym wsparcie w mamie ale ona na prawdę nie lubi ze mną rozmawiać przez te nasze wszystkie kłótnie. Chciałabym panowac nad myslami nerwami... bo jak na razie nie mam panowania nad niczym.

a ty jak radzisz sobie z takimi myslami?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Clouds, najważniejsze to po prostu mieć świadomość że sami nasilamy te myśli, im mocniej poddajemy je analizie, głowimy się jak tu się ich pozbyć itp.; bo to tylko impulsy myślowe wytworzone przez stres, to jest to samo co przeklinanie w złości,

 

świadomość tego pomoże nam wytworzyć do nich obojętność, staraj się zobojętnieć do tych myśli podejść jak są to są jak ich nie ma to nie ma

 

Mi w walce z tymi myślami pomogła ta świadomość że to tylko nerwy i stres i tak je traktować. Mieć do nich całkowicie obojętne podejście jak są to są, jak nie ma to ich nie ma.

 

Często jest tak że kiedy nadchodzi ta chwila że myśli już odeszły, to zaczynamy bać się żeby nie wróciły bo wreszcie jest dobrze. Pomaga świadomość że te myśli jak są to jeszcze nie koniec świata, można jeszcze funkcjonować i że jak tyle z nimi wytrzymałem to jeszcze przeżyje. Im bardziej obojętnie do tego podchodzimy jak są to są jak nie ma to nie ma to znikają. Bo te myśli są zbudowane na naszym stresie jak zobojętniejemy na to zniknie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Clouds, wiesz to nie tak żeby ich unikać, raczej dawać im płynąć i ignorować je, jak jakaś przychodzi to niech płynie i przejdzie, najważniejsze to mieć do nich obojętne podejście, to stopniowo będzie je osłabiać

 

na początku będą tworzyć nerwy ale jak wyrobisz sobie obojętne podejście przez ignorowanie ich osłabną

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×