Skocz do zawartości
Nerwica.com

wątpliwosci


mayflower

Rekomendowane odpowiedzi

Mamre, mam tak samo. ale mam problem w akceptacji swojej pro-kobiecej seksualności. moja terapeutka nie bardzo chce nad tym pracować uznając, że sama mam rozeznać z kim chcę budować przyszłość.

jest we mnie obecnie wielka tęsknota za mężczyznami jako wyznacznikiem stabilności i "normalności" oraz jednocześnie brak nadziei , że znajdę sobie "męża", który mnie zaakceptuje taką jaką jestem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałam wątpliwości, bardzo męczące, ale wynikały z samego zaburzenia, pogubienia, odcięcia od emocji

emocji, popędów, lęków itp. W terapii się temu nie raz przyglądałam i się w sumie wyklarowało. Aż mi siebie żal jak bardzo nie wiedziałam, kim jestem :( Teraz już nie określenie orientacji jest problemem tylko gotowość do związku w ogóle, tzn. jej brak.

 

mam problem w akceptacji swojej pro-kobiecej seksualności. moja terapeutka nie bardzo chce nad tym pracowac.

Jestem mocno zdziwiona.. Jak to terapeutka nie chce nad tym pracować..? Od czego ona jest, jak nie od takich spraw? Przecież to Twoja terapia i poruszasz kwestie problematyczne, ważne dla Ciebie.. a sfera seksualna, tożsamość, kobiecość to przecież bardzo istotne tematy, trudno mi aż sobie wyobrazić, jak można w terapii ominąć rozmowy o tym, w ogóle jakąkolwiek ludzką sferę..

Twoja t. jakoś Ci uzasadniła swoje nastawienie do tego?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czasami terapeuci podpowiadają lub wmawiają nam niektóre rzeczy, ważne jest byśmy sami się z tym rozeznali i poczuli.

T. nie jest wyrocznią, która jak powie tak jest to trochę poruszanie się po omacku. I nad czym tu pracować bez sugerowania czegokolwiek?

Również jestem bi. Kobiety pociągają mnie tylko seksualnie ale nie chciałabym z nimi tworzyć związku.... ale może tylko dlatego, że nie znalazła się taka z którą bym chciała?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Follow_, no właśnie ja nie wiem zupełnie jak nad takim tematem pracować. pewnie tak jak w ogóle nad związkami, bliskością i lękami. w terapii chyba też jest miejsce na seksualność, prawda? w sumie przy każdym temacie można coś sugerować...nawet niechcący.

 

Nastia, moja t. uważa,że obecnie w Polsce nie ma problemu z nietolerancją dla par homo i że to ja sobie wkręcam te lęki. mówi również, że sama muszę rozpoznać z kim się czuję bardziej spełniona seksualnie :/

a to przecież nie chodzi tylko o to.

wydaje mi się, że po prostu nie wie jak z takim tematem pracować i tylko mnie wspiera w próbach akceptowania samej siebie. tylko mi jest ciężko zaakceptować w sobie to ciągłe "nie wiem/boję się/nie mam pojęcia z kim powinnam się związać na stałe/żaden mężczyzna mnie już nie zechce"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mowi również, że sama muszę rozpoznać

Jakby to zgeneralizować -to po co terapia i terapeuta w ogóle, skoro człowiek ma sam rozpoznawać? Emocje, popędy, itd.. Jakbym sama potrafiła poukładać sobie moje wnętrze, sama się poznać, rozwiązać kryzys tożsamości szeroko rozumiany (w tym seksualny) to nie szłabym na terapię.

 

I jakie sugerowanie czy wmawianie czegokolwiek.. dobra terapia na tym przecież nie polega. Ja nie rozumiałam, skąd to moje zagmatwanie, wątpliwości, tendencje.. a to wszystko ma swój sens, logikę, powiązania. No w każdym razie w moim przypadku bardzo mi się to wyklarowało. Bez ŻADNYCH sugestii, to bardziej pomoc w rozumieniu, co się dzieje i dlaczego, bez wciskania gotowych wniosków:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nastia, mam podobne wrażenia. to znaczy nawet bez poruszania tematu wprost doszłam do tego czemu obawiam się związku z mężczyznami i ciąży, po części wyklarowało mi się dlaczego w konkretnym momencie życia zwróciłam się w stronę kobiet...ale nadal nie wiem kim jestem i z kim chcę być. to bardzo trudne dla mnie, zwłaszcza przez presję czasu i smutną świadomość, że nie mam 17 lat i czasu na 'rozeznawanie', 'eksperymentowanie' a poza tym...nie chcę ranić osób z którymi będę. trudno mi to wszystko samej poukładać. za dużo znaków zapytania.

 

mayflower, wydaje mi się,że to zależy od osoby i historii jaką ze sobą niesie. ogólnie bycie niehetero nie powinno poddawać się terapii, chyba że poczucie bycia osobą takiej orientacji wiąże się z jakimiś traumami:/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

w terapii chyba też jest miejsce na seksualność, prawda?"

Na wszystko, o czym tylko chcesz rozmawiać powinno być miejsce w Twojej terapii... na seks i kobiecość, na boga, na śmierć, na zdechłą papugę, latawce, itd. (W każdym razie we wglądowej terapii). Oczywiście wszystko badane w kontekście emocji, relacji, trudności, nadawanego znaczenia, a nie dla samego pitu-pitu;)

 

-- 04 sty 2015, 01:21 --

 

nadal nie wiem kim jestem i z kim chcę być. to bardzo trudne dla mnie

Wierzę, i łączę się w bólu.. Też nie mam 17 lat, ale pocieszam się, że np. Monica Bellucci zaszła w ciążę po 40, tak, jak i wiele innych kobiet;) Związki.. no nie jestem gotowa na nie, głową muru nie przebiję, ale przecież ile jest par, które powstały w kwiecie wieku i później? Lekko nam nie jest, ale niezaburzonym i tzw. określonym też może nie wyjść bycie razem, tyle jest rozwodów, rozstań.. To jest życie.

 

Co do ciągłego problemu z nieokreśleniem - a może to jest z lęku przed związkiem i zobowiązaniem tak ogólnie? Gubienie się w nieokreśleniu, trwanie w niejasności, aby nie poczuć, kogo się naprawdę pragnie i z kim się chce być, aby nie narazić się na potencjalne zaangażowanie, odrzucenie, stratę, frustracje.. Tak, nawiązuję do bpd troszkę;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nastia,

Gubienie się w nieokreśleniu, trwanie w niejasności, aby nie poczuć, kogo się naprawdę pragnie i z kim się chce być, aby nie narazić się na potencjalne zaangażowanie, odrzucenie, stratę, frustracje.
całe życie tak działałam w związkach, to znaczy podążałam raczej za tym czego chce druga osoba nie umiejąc określić siebie i swoich potrzeb. czerpałam sobie z tego satysfakcje, bo trafiałam na oddanych mi i wyrażających miłość partnerów/partnerki. i było ładnie do momentu w którym mnie ta niepewność przechylała się w stronę "przecież nie jestem zakochana, jakbym była to bym to czuła" i zaczynałam akcję sabotowania, odcinania się, milknięcia, blokowania uczuć. zawsze działało i w końcu osoba odchodziła a ja mogłam taplać się we własnym nieszczęściu jaka to jestem zła i wyrachowana :yeah: nikt mi nigdy nie sugerował, że to borderowe. no ale widać do tego prowadzi u mnie te rozwalona na kawałki seksualność.

 

Nastia, a Tobie w trakcie terapii się to powoli układa w całość? masz poczucie,że za jakiś czas może udać Ci się wejść w związek bez aż tak przygniatającego lęku? i powoli budować sobie względnie zdrową rodzinę a nawet o dzieciach myśleć?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nastia, a Tobie w trakcie terapii się to powoli układa w całość?

Tak, jk najbardziej mi się wszystko układa w całość. W sensie łączenia tego, co mi jest

z moimi wczesnymi doświadczeniami w relacjach, w sensie rozumienia po co coś robię, dlaczego, co właściwie czuję. Co do orientacji nie mam już w sumie wątpliwości ani też nie jest to już dla mnie problematyczna kwestia w sensie rozeznania tego czy akceptacji. Natomiast realne związanie się z kimś i sfera seksu to dalej kwestia na dobrych parę lat dalszej terapii.. niestety :( Sama muszę ze sobą dojść do ładu, bo co dam drugiej osobie..? Chaos, depresje, odpychanie i zabójczą huśtawkę..? Już to przerabiałam.

Nie mam silnego poczucia, że będę mogła zbudować kiedyś satysfakcjonujący związek, ale mam jakąś nadzieję, że może być lepiej. Kiedyś. Dzieci nie wchodzą w rachubę jeśli się nie pozbieram. Czuję się tak bardzo nieszczęśliwa z tym wszystkim, gdy docierają do mnie kobiece pragnienia, to boli. Jak widzę przystojnych mężczyzn to też mi się serce rozpada na milion kawałków.. Ale co ja mogę? Mogę się leczyć w terapii i to robię..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×